W grudniu 2022 roku staraniem burmistrza Dariusza
Chudzińskiego poddano pracom remontowym miejsce pamięci narodowej w lesie
zwanym Amerykan pod Cienciskiem. W
tym miejscu rozstrzelano, a później zacierano ślady niemieckiej zbrodni. W
czasie II wojny światowej Lasy Miradzkie były świadkami masowych egzekucji
ludności narodowości polskiej i żydowskiej, dokonanych przez okupanta
niemieckiego. Do dzisiaj zidentyfikowanych jest 101 osób rozstrzelanych w Lasach
Miradzkich (Kopce, Jeziorki, Kurzebiela i Ciencisko), z tego 41 Polaków w
miejscowości Kopce. W odniesieniu prawie do co najmniej 80 osób brak danych. Do
tej liczby należy doliczyć jeszcze Żydów wymordowanych w lesie Leśnictwa
Kurzebiela. Zabójstw dokonywali członkowie Selbstschutzu, żołnierze Wehrmachtu
oraz funkcjonariusze żandarmerii, SS i Gestapo. Dzisiaj dla przypomnienia
historii masowych straceń Polaków i polskich Żydów w Lasach Miradzkich
przypomnę dzieje tego szczególnego miejsca ludobójstwa pod Cienciskiem, w lesie Amerykan.
Okres drugiej wojny światowej pozostawił krwawą bliznę na
polskiej części społeczeństwa. Okoliczne lasy Nadleśnictwa Miradz stały się
miejscem kaźni mieszkańców byłego powiatu strzeleńskiego i gmin Strzelno-Północ
oraz Strzelno-Południe. Jedna z pierwszych egzekucji jaką wykonali zbrodniarze
niemieccy miała miejsce 29 października 1939 roku na skraju lasu w miejscowości
Kopce. Kolejna, 25 listopada 1939 roku w lesie leżącym pomiędzy Cienciskiem, a
Jaworowem, zwanym przez miejscową ludność lasem Amerykan lub lasem Babiniec
w Leśnictwie Przedbórz. W tym dniu hitlerowcy zwieźli do lasu zakładników ze
Strzelna i okolicy, których wcześniej przetrzymywali w miejscowym więzieniu i
dokonali na nich zbiorowej egzekucji. Podobnie postąpili w grudniu tegoż roku.
W kronice szkolnej nieistniejącej już dzisiaj Szkoły
Podstawowej w Ciencisku znajdujemy opis tych straszliwych wydarzeń. Spisał je
na podstawie wywiadów przeprowadzonych tuż po wojnie wśród miejscowej ludności Edmund
Boesche, kierownika szkoły. Zapisał on między innymi: Nauczyciel ...Rostkowski, ...wysiedlony w roku 1939
przez Niemców, zaginął. W szkole
zaczęła uczyć Niemka Traute Karge. ...Za należenie do polskiej organizacji
młodzieżowej aresztowano wielu Polaków, znęcano się nad nimi i mordowano. Taki
los spotkał Juliana Baranowskiego, syna tutejszego rolnika, rozstrzelanego w
lesie w Łąkiem. Zamęczony został również w lagrze rolnik tutejszy Józef Sarnowski.
W lesie pobliskim, zwanym Babiniec,
rozstrzelano wielu Polaków ze Strzelna i okolicy. Wśród zamordowanych byli
(wymieniono tu również strzelnian pomordowanych w innych częściach lasów Nadleśnictwa
Miradz): Albin Radomski, Kazimierz
George, Władysław Trzecki, Marian Plewiński, Jan Dałkowski kierownik szkoły nr
1 w Strzelnie, Wincenty Płócienniczak, [Stanisław] Kasiorski, [Mieczysław]
Olszak, Stanisław Jezierski, Wacław Cieślewicz, wszyscy ze Strzelna, [Kazimierz] Deskiewicz z Markowic, kowal z Markowic,
którego nazwiska tu nieznano, a który toporem zabił trzech Niemców (z
patrolu wojsk niemieckich), ks. Marian
Wyduba proboszcz z Markowic (Rozstrzelany został w lesie za leśniczówką
Kurzebiela ok. 500 metrów, po lewej stronie, od drogi do Cienciska), Francuz akademik Jerzy Don, Bardzki Władysław
z Jezior Wielkich, Tomasz Szutowski z Jezior Wielkich, Bernard Kopaczewski z
Jezior Wielkich, Bolesław Pasturczak? z Jezior Wielkich... Egzekucji tej
przyglądał się, ukryty w konarach wysokiego drzewa, młody Czesław Wegner,
późniejszy kierownik szkoły w Kruchowie. Na miejsce straceń przywiodła go
obawa, czy wśród rozstrzelanych nie znajduje się jego ojciec, przetrzymywany w
strzeleńskim więzieniu. Ponadto rozstrzelano
...60 zakonników franciszkanów z Przeorem. Zakonnicy źle rozstrzelani, żywcem
przeważnie zakopani w dole i polani kwasem solnym. Na drugi dzień jeszcze
okoliczni rolnicy Polacy, którzy z narażeniem własnego życia poszli tam
zobaczyć, widzieli jeszcze ruszającą się ziemię.
 |
25 listopada 1982 roku - przemawia Antoni Wesołowski |
Opisane w kronice szkolnej rozstrzelanie zakonników zdaje się
mieć odniesienie do innego wydarzenia, kojarzonego przez niektórych mieszkańców
Cienciska z masową egzekucją Żydów. Miała ona miejsce w lesie, po lewej stronie
drogi, pomiędzy leśniczówką Kurzebiela a Cienciskiem w odległości około połowy
długości tejże drogi w głębi lasu. Najprawdopodobniej ofiarami krwawego mordu
stali się więźniowie żydowscy hitlerowskich obozów pracy przymusowej z okolic
Inowrocławia, a nie franciszkanie. Miało to mieć miejsce około 20 grudnia 1942
roku.
 |
25 listopada 1982 roku - tablicę na pomniku odsłaniają, Antoni Wesołowski i Gwidon Trzecki |
Z dalszych informacji zawartych w kronice szkolnej możemy
dowiedzieć się, że: W roku 1944, widząc,
że kończy się ich panowanie, Niemcy
wykopali zwłoki pomordowanych Polaków i spalili je na stosach by zatrzeć ślady
okrutnego mordu. Trupy zwożono kilka dni
z całego powiatu i spalono razem około 500 [?] zwłok. Znaki po tym spaleniu pozostały na okolicznych drzewach do dziś
dnia. Wystawiono tam krzyż ku upamiętnieniu tejże tragedii, a dzieci Szkoły
Powszechnej [później Podstawowej] w
Ciencisku pielęgnują to miejsce rok rocznie.
 |
25 listopada 1982 roku - przemawia Franciszek Rosiński |
Opowiadali mieszkańcy wsi, że niemal codziennie można było
widzieć samochody wjeżdżające ze skazańcami do okolicznych lasów, a następnie
dawało się słyszeć odgłosy strzałów dochodzące z ich głębi i powracające puste
samochody. Lasy Miradzkie, a szczególnie leśnictwa Kopce, Kurzebiela i Przedbórz
- jak zapisano w Kronice szkolnej Szkoły Podstawowej w Łąkiem kierownik Franciszek
Kostka - usiane były grobami pojedynczymi i zbiorowymi. Na rejon leśnictwa
Kopce wywieziono pod koniec października i w początkach listopada dwie grupy
dawniejszych powstańców wielkopolskich ze Strzelna i okolicy, raz 18 osób, a
drugi raz 22 osoby. Również niedaleko drogi z Łąkiego do Jeziorek zostało
jednego wieczora listopadowego straconych 7 osób, między nimi prawdopodobnie
miał być (...) Andrzej Marchlewicz. Ludność z Jeziorek
zmuszono do zakopywania żywych jeszcze ludzi (według zeznania Nowaka z
Jeziorek, którego zmuszono do wykonania pochówków). Również niedaleko drogi do
Kopców i pól łąckich były groby dwóch nieznanych ludzi. Koło leśniczówki
Kurzebiela nad drogą do Miradza, znaleziono grób księdza [proboszcza z
Markowic, Mariana Wyduby - M. P.]. Ówczesny robotnik leśny Ignacy Krzewina z
Łąkiego podsłuchał rozmowę Niemców, leśniczego i gajowego, z której wynikało,
że zostało w tych lasach rozstrzelanych ponad 120 osób.
.jpg)
Z zeznania złożonego przez Stanisława Budziszaka, robotnika
drogowego, a zapisanego w Kronice szkolnej SP w Łąkiem dowiadujemy się, że ów
idąc do pracy spotkał kolumnę 9 samochodów jadących w stronę Cienciska.
Niektóre samochody okryte były plandekami i gdy kolumna zatrzymała się, by
przepuścić przejeżdżającą furmankę, w jednym z samochodów rozpoznał
uwięzionych, Jana Dałkowskiego, kierownika szkoły w Strzelnie i [Wincentego -
M. P.] Płócienniczaka. Pracując dalej na szosie, po godzinie zauważył, że
samochody te, puste wracały do Strzelna.
Jesienią 1944 roku (według kronik szkolnych z Cienciska i
Łąkiego), wobec niechybnej klęski militarnej Niemiec hitlerowskich okupant
przystąpił do zacierania śladów masowych zbrodni. W tym celu dokonano
ekshumacji szczątków doczesnych ofiar reżimu w leśnictwach Kopce i Kurzebiela,
zwożąc je do lasu Amerykan, położonego pomiędzy Cienciskiem
a Jaworowem. Wydobycia zwłok i transportu dokonywali sami Niemcy, okoliczni
osadnicy, którzy przybyli tutaj w latach 1939-1940 z krajów nadbałtyckich,
szczególnie z: Łotwy, Wołynia, Galicji i Besarabii, na miejsca wysiedlonych
stąd Polaków. Sami furmankami transportowali przez las zwłoki pod Ciencisko,
nie wtajemniczając w to bestialskie przedsięwzięcie miejscowej ludności.
Ułożone w pryzmy zwłoki, obłożone drewnem i oblane benzyną
spalono, a popiół i niedopałki zakopano. Z posiadanych wykazów sporządzonych na
podstawie zeznań, poszukiwań, ustaleń sądowych i innych czynności wynika, że w
lasach tych zginęło mniej osób niż to podano w Kronice... Ostatecznie nie uda
się ustalić pełnej liczby ofiar, ani ich tożsamości, a to w związku ze
skutecznym zatarciem śladów przez okupanta hitlerowskiego.
 |
2008 rok |
Czynności ekshumacyjne i palenie zwłok wykonywali Żydzi z
obozu pracy w Busewie, pod Markowicami. Po zakończeniu tych prac Żydów tych
rozstrzelano. Wiadomość o tym wydarzeniu przetrwała dzięki relacji naocznego
świadka, a mianowicie Niemca mieszkańca Strzelna, komendanta ówczesnej straży
pożarnej Otto Schultza (pochodził on ze Zbytowa). O zdarzeniu tym opowiadali
również strażacy, Popielewski i Nowak, którzy relację z wyjazdu przekazali
Gwidonowi Trzeckiemu ze Strzelna, obecnemu prezesowi ZKRPiBWP. Schultz, jak
wspomniałem był w czasie okupacji komendantem Straży Pożarnej w Strzelnie i po
zaalarmowaniu, iż za Cienciskiem w lesie Amerykan
pali się, wyruszył z drużyną składającą się z Polaków do gaszenia pożaru.
Jednakże przy lesie, z którego wydobywały się kłęby dymu, został zatrzymany
przez esesmana i cofnięty z powrotem do miasta. Zanim to polecenie wykonał,
wszedł na dach samochodu gaśniczego i zaobserwował z niego, kręcących się wokół
potężnych ognisk, Żydów i pilnujących ich esesmanów. Z przerażeniem odjechał
spod lasu Amerykan nakazując
strażakom milczenie o wszystkim, co zdążyli zauważyć, skoro życie swe miłują.
Jak wspomina prezes koła ZKRPiBWP w Strzelnie, Gwidon Trzecki, relację Niemca
znał bezpośrednio od niego. Wiedział również, że Żydów, którzy wykonywali
ekshumacje i palenie zwłok, po zakończeniu tych prac esesmani rozstrzelali.
 |
2020 rok - odnowienie napisu i zamontowanie granitowej półki sumptem TMMS |
W 1964 roku sumptem ówczesnej Gromadzkiej Rady Narodowej
Strzelno Klasztorne, postawiono na miejscu straceń skromny pomnik. Przez
kolejne lata, aż do 1974 roku patronat nad tym miejscem sprawowali uczniowie
miejscowej Szkoły Podstawowej. Po jej likwidacji opiekę przejęli miejscowi
druhowie z OSP. W 18 lat od wystawienia pomnika, w 1982 roku dokonano
całkowitej przebudowy tego miejsca. Wówczas to ustawiono o wiele większy
monument, wymurowany z kamienia polnego i wmontowaną w niego dużą, marmurową tablicą
epitafijną. Pomnik zwieńczony został wyniesieniem na kształt piramidy
wymurowanej z kostki granitowej, na której szczycie umieszczony został
niewielki metalowy Krzyż. Otoczenie monumentu zostało wygrodzone metalowym
płotkiem. Dojście do miejsca pamięci utwardzono i po obu stronach obsadzono
choinkami.

Dość niezwykłe są dzieje samej tablicy, która pierwotnie
znajdowała się na strzeleńskim cmentarzu ewangelickim, na grobie jednego z
tutejszych Niemców. W latach 60. XX w. piękny marmur został skradziony z
cmentarza i znalazł się u jednego z kamieniarzy w Gniewkowie. W wyniku śledztwa
prowadzonego w całkowicie innej sprawie została ta marmurowa tablica znaleziona
u kamieniarza i powróciła do Strzelna. Wówczas to przewodniczący Powiatowej
Rady Narodowej Antoni Wesołowski kazał tę tablicę zdeponować na posterunku Milicji
Obywatelskiej, gdzie przeleżała do 1982 roku.
 |
Nowa tablica - styczeń 2023 roku |
25 listopada 1982 roku w 43 rocznicę egzekucji dokonano
uroczystego odsłonięcia pomnika. Udział w uroczystości wzięło kilkaset osób z
Cienciska, Ostrowa, Strzelna. Wśród nich członkowie ZBoWiD, harcerze
strzeleńskiego Hufca ZHP im. dra Jakuba Cieślewicza, poczty sztandarowe,
młodzież szkolna, delegacje z zakładów pracy oraz inicjator budowy pomnika,
przewodniczący byłego powiatowego i członek Wojewódzkiego Komitetu Ochrony
Pomników Walki i Męczeństwa Antoni Wesołowski. Wystąpił z okolicznym referatem
przewodniczący Miejsko Gminnej Rady Narodowej Franciszek Rosiński, a następnie
z rysem historycznym Antoni Wesołowski, który wspólnie z druhem Gwidonem
Trzeckim - krewnym zamordowanego tutaj przez Niemców Władysława Trzeckiego -
dokonał uroczystościowego odsłonięcia pomnika.
Foto: Archiwum Bloga i Heliodor Ruciński