Co roku 1 września myślami wracamy
do września 1939 roku i początków okupacji niemieckiej naszej ukochanej
Ojczyzny. Dzisiaj mija 87 lat od napaści Niemców na Polskę i wybuchu II wojny
światowej. Jest to czas odległy i już niewielu strzelnian ten okrutny w
dziejach ludzkości czas pamiętają. Przywołując historię sprzed 87 lat
zastanawiam się, czy aby dość uczyniliśmy dla zachowania pamięci o tamtych
wrześniowych dniach. Doskonale pamiętam opowiadania ojca, wujków i znajomych,
których przed laty pytałem o wszystko, co miało z tamtymi dniami związek. Wielu
opowiadało mi o wkroczeniu Wehrmachtu do Strzelna, co miało miejsce 13 września
w godzinach dopołudniowych. Bezcennymi dla zgłębienia mojej wiedzy były
pamiętniki napisane przez 15 letnią Urszulę Firyn oraz mojego ojca - Ignacego
Przybylskiego.
Jak pisał ojciec Kazimierz Łabiński
OMI, już 12 września Markowice zostały zajęte przez Wehrmacht? Choć w zapiskach
klasztornych odnotowano wkroczenie Niemców w dniu następnym. Do Inowrocławia
Wehrmacht wkroczył 8 września. W Kruszwicy Niemcy pojawili się 9 września, a
zajęli miasto 12, kiedy to wkroczyły tam oddziały SS i SA. Piotr Rewers w
kronice szkolnej zapisał, że wojska niemieckie do Sławska Dolnego wkroczyły 13
września.
.jpg)
Wcześniej, do burmistrza Strzelna, Stanisława Radomskiego, zaczęły
trafiać zarządzenia wynikające z „prawa wojennego“, a kierowane na jego ręce
przez starostę mogileńskiego, Wiktora Suszyńskiego. Generalnie treści zwarte w
tych zarządzeniach były powieleniem informacji prasowych z gazet, które
docierały do Strzelna z Poznania, Bydgoszczy i Inowrocławia. Zmorą dla
burmistrza i jego urzędników była panika, jaka opanowała mieszkańców pod
względem wykupu wszelkich trwałych artykułów spożywczych. W mieście, jak i po
wsiach na gwałt bito świnie, przerabiając je na trwałe wędliny. Apele o nierobienie zapasów nie trafiały do strzelnian, dopiero braki towarowe spowodowały
ostudzenie rozgorączkowanej ludności. Większość młodych mężczyzn została
zmobilizowana i udała się do macierzystych jednostek i miejsc zgrupowania.
Plotka niosła plotkę, dlatego też burmistrz, by zapobiec dalszej panice
codziennie przechadzał się po mieście i rozmawiał z mieszkańcami. Tłumaczył,
podtrzymywał na duchu, pocieszał i ostrzegał. To zachowanie ojca miasta
pozwoliło w części rozładować napięcie społeczne.
Na apel starosty mogileńskiego Wiktora Suszyńskiego o utworzenie Straży
Obywatelskiej, pozostali w mieście członkowie organizacji paramilitarnych:
„Strzelca“, „Sokoła“, „Bractwa Kurkowego“ oraz PWiWF, około 2 września, tak
zasilili szeregi „Błękitnego Ochotniczego Oddziału Obrony Kraju“ - powstałego
20 sierpnia - iż mógł on pełnić rolę Straży Obywatelskiej. Przypomnę, że na
jego czele stał Wincenty Chudziński, halerczyk z placówki strzeleńskiej. Słabo
uzbrojeni nie odegrali znaczącej roli. Niewiele też informacji o tej formacji
zachowało się.
 |
| Strzelno przed wybuchem II wojny światowej. |
Choć w pierwszej fazie wojny, w
planach polskich, Strzelno znajdowało się na linii uderzeniowej, w razie ataku
Niemiec na Polskę, to rozwój wydarzeń pokazał, że silna Armia „Poznań“, nie
mogła być wykorzystana w walkach bezpośrednich, gdyż linia zachodnia nie
została zaatakowana. Niemcy na Polskę uderzyli z północy i południowego
zachodu, dlatego Strzelno wraz z terenami pogranicza kujawsko-wielkopolskiego
ominęły ciężkie walki frontowe. Za to miały tu miejsce niewielkie potyczki z
czołówkami Wehrmachtu, zajmującego te tereny. 6 września w rejonie Strzelna
zatrzymał się wojska, które wchodziły w skład Armii „Poznań“. Następnego dnia
opuścili rejon i udali się w kierunku Sompolna. Widok żołnierzy poprawił
nastrój mieszkańców i przebywających tutaj uciekinierów, których miasto było
pełne. W księgach USC znajdujemy na przestrzeni dni od 8 do 13 września
kilkanaście wpisów urodzeń dzieci, których matki pochodziły z powiatów:
obornickiego, inowrocławskiego, bydgoskiego, szubińskiego i wyrzyskiego oraz z
miast: Kostrzyna, Kcynii, Szubina i Żnina.
 |
| Strzelno - Rynek 1943 r. |
Również od 6 września nasilił się w
mieście ruch uciekinierów z tzw. ściany zachodniej. Od 8 września wzmogło się
zagęszczenie w szpitalu, spowodowane hospitalizacją uciekinierów: ludzi w
podeszłym wieku, dzieci i kobiet ciężarnych. Kilkoro z nich zmarło. Pomiędzy 8
a 13 września odnotowano kilkanaście urodzeń dzieci, których matki pochodziły z
powiatów: wyrzyskiego, obornickiego, kostrzyńskiego, inowrocławskiego,
bydgoskiego, szubińskiego oraz z Kcynii, Szubina i Żnina. Ówczesny wojenny
dyrektor szpitala dr Jerzy Matuszewski wraz z lekarzami: Wesołowskim, Łożewskim
i Miłoszewskim troili się, by podołać wzmożonej pracy. Pośród chorymi znaleźli
się również ranni żołnierze i cywile – obrońcy Mogilna i ziemi mogileńskiej. Dr
Matuszewski donosił 8 września burmistrzowi Radomskiemu, że po przejściu w dniu
7 września fali uciekinierów, personel medyczny znalazł pod szpitalem
podrzucone zwłoki dwojga dzieci, niemowląt płci męskiej w wieku 2 i 7 miesięcy.
Wskazywał jednocześnie, iż są to dzieci uciekinierów z pogranicza
polsko-niemieckiego.
8 września, na wieść o walkach,
jakie miały miejsce w Markowicach, mieszkańcy Strzelna zgromadzili się na rynku
i podburzeni przez kilku rozgorączkowanych uciekinierów, przystąpili do
tumultu. Poczęto głośno pomstować i złorzeczyć na mieszkających w Strzelnie
obywateli niemieckiego pochodzenia. Dało się słyszeć głosy, jakoby mieli oni
współpracować z wrogiem narodu polskiego i że to oni sprowadzili do Markowic
żołnierzy niemieckich. W ruch poszły kamienie. Tłum zaczął w Rynku wybijać
szyby z okien wystawowych sklepów należących do obywateli polskich niemieckiego
pochodzenia. Odgłosy tumultu dotarły do magistratu, zaniepokojony burmistrz
Stanisław Radomski biegiem udał się na Rynek i przemówił do wzburzonego tłumu,
odciągając ludność od chuligańskich czynów. Tłumaczył ludziom, pośród którymi
byli również uciekinierzy, że tego typu czyny są przestępstwem i zabronione, a
ci, którzy tumult czynią podlegają bezwzględnemu prawu wojennemu. To
wystąpienie uspokoiło mieszkańców i zapobiegło linczowi, do którego namawiali
uciekinierzy z okolic Szubina i Bydgoszczy. Burmistrz wiedział, że w
mieszkaniach pozostali jedynie spokojni i Bogu ducha winni Niemcy.
 |
| Strzelno pod okupacją - Rynek zbiórka przed Urzędem Pracy (Arbaitamtem), przed wymarszem do rob. publicznych. |
Odmienną wersję tych wydarzeń
przedstawił członek najbliższej rodziny burmistrza Radomskiego, a mianowicie:
We
wrześniu 1939 r., po wypowiedzeniu Niemcom wojny przez polskiego sojusznika,
Anglię, rozochocony i niesiony wyobrażeniem bliskiego zwycięstwa tłum
strzelnian i uciekinierów, wiecujący na Rynku, obrzucił kamieniami sklepy
miejscowych Niemców wybijając szyby i niszcząc ich mienie. W tym czasie, zajęty
ewakuacją urzędów, wujek, nie zareagował na postępowanie ziomków i nie zajął
jednoznacznego stanowiska wobec tych wydarzeń, a szczególnie nie ujął się za
Niemcami. Nie przewidując również skali tego wiecu, na którym zabrały się tłumy
strzelnian, nie dał zabezpieczenia policyjnego. Niektórzy Niemcy, właśnie jemu
mieli za złe, że dopuścił do tych ekscesów i, że nie dał ochrony policyjnej.
Po ewakuowaniu się burmistrza
Stanisław Radomski rządy nad miastem przejął komisaryczny burmistrz Józef
Rutkowski i jego zastępca Karol Teresiński. Rutkowski był oficerem w stanie
spoczynku i znał świetnie realia wojny. Wiedział, że Straż Obywatelska - „Błękitny
Oddział...,“ nie jest w stanie stawić czoła dobrze uzbrojonemu Wehrmachtowi.
Uspokoił mieszkańców i odradził atakowanie wkraczających do miasta Niemców.
Wielu uciekinierów z dalszych stron, jak i funkcyjni pracownicy oraz
zaangażowani społecznicy opuścili miasto, wiedząc o tym, że w razie odwetu, to
oni pierwsi zostaną ukarani. Jak wspominali mieszkańcy, po naradzie z
miejscowymi Niemcami burmistrz komisaryczny Józef Rutkowski wraz z Teresińskim
wyjechali naprzeciw wojskom niemieckim, by upewnić ich, że nic im nie grozi ze
strony strzelnian i bezpiecznie mogą zająć miasto. Tak, więc Niemcy bez
wystrzału wkroczyli do Strzelna i zostali oficjalnie przywitani, ale już przez
swoich ziomków mieszkających tutaj od kilku pokoleń.
W mieście od pierwszych dni okupacji zapanował niemiecki burmistrz Willy
Schmiedeskamp. Jego bezwzględne rządy trwały do stycznia 1941 r. W swoim
zarządzeniu z 30 października 1939 r. zaprowadził karę chłosty w wymiarze 20
batów: za nie pozdrawianie umundurowanych Niemców, stanie na ulicach i w
klatkach schodowych oraz za trzymanie rąk w kieszeni. Na mocy tego zarządzenia
policja ochronna w Strzelnie wychłostała kilkadziesiąt osób. Pod jego dyktaturą
przeprowadzono liczne aresztowania, a następnie rozstrzelania w lasach
miradzkich. Jego podpisy znajdują się pod licznymi dokumentami dotyczącymi
eksmisji. Kto dostał ze strzelnian takie pismo eksmisyjne musiał w ciągu dwóch
godzin opuścić zajmowane mieszkanie biorąc ze sobą tylko bagaż podręczny. W tym
też okresie założono obóz przejściowy dla ludności żydowskiej, zburzono
niemalże wszystkie figury, kapliczki i krzyże przydrożne, rozebrano synagogę,
zniwelowano cmentarz żydowski oraz masowo wywieziono ludność miejscową do
obozów koncentracyjnych i na zsyłkę go Generalnej Guberni.
Pismem prezesa rejencji w
Inowrocławiu z dnia 11 stycznia 1941 r. został zawieszony w czynnościach...