sobota, 11 lipca 2026

Gozdanin pełen tajemnic – cz. 3.

 

Dzisiejszą opowieść o Gozdaninie poświęcę Bielickim herbu Ogończyk, którzy w trzech pokoleniach trzymali tutejsze dobra. To im zawdzięczamy rozkwit majętności i wystawienie niemalże wszystkich murowanych obiektów dworsko-folwarcznych. Ilustracjami tej części artykułu będą unikatowe zdjęcia nieistniejącego już dzisiaj, a pochodzącego z ok. 1880 roku czterokondygnacyjnego, o dachu dwuspadowym i podpiwniczonego spichrza, który po 1945 roku użytkowany przez mogileńską GS popadł w ruinę i w latach 90. XX w. został rozebrany. Prezentowane zdjęcia zostały wykonane w 1987 roku.

 

Bieliccy na Gozdaninie

Antenat rodu osiadłego w 1835 roku w Gozdaninie Jan Bielicki urodził się w 1786 roku na ziemi radziejowskiej, jako syn Antoniego cześnikowicza bydgoskiego i dziedzica Janocina oraz Katarzyny z Krzesińskich. Po ojcu odziedziczył Janocina. Związek małżeński zawarł 26 lutego 1816 roku w Byczynie w powiecie radziejowskim ze starszą od siebie Scholastyką z Ubyszów, urodzoną w 1780 roku, córką Floriana i Apolonii z Kościeszkich z Klonówka.

Jan zmarł 16 kwietnia 1843 roku w Gozdaninie, a Scholastyka 3 października 1876 roku również w Gozdaninie. Oboje zostali pochowani w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafialnym w Kwieciszewie.

Gozdanina plan folwarku i parku ok. 1890 r.

Jan i Scholastyka Bieliccy mieli pięcioro dzieci, z których dwoje przedwcześnie zmarło, a byli to: Cyryla siostra bliźniaczka Katarzyny, która na świat przyszła 26 maja 1817 roku w Janocinie i zmarła po pięciu latach, 30 grudnia 1822 roku oraz Ludwika urodzony 5 sierpnia 1821 roku w Janocinie i zmarłego po 4 dniach, 9 sierpnia 1821 roku. Pozostała trójka to: Katarzyna urodzona 26 maja 1817 rok w Janocinie, Paweł Piotr urodzony 15 stycznia 1820 roku w Janocinie oraz Bartłomiej Ludwik urodzony 24 sierpnia 1822 roku w Janocinie.


Nabywając dobra gozdanińskie Bieleccy zamieszkali w majątku Gozdanin, który znajdował się w dość dobrej kondycji i już wówczas posiadał murowane budynki inwentarskie (stajnia, obora, owczarnia) oraz dwór. Wkrótce, bo 1 sierpnia 1838 roku ich córka Katarzyna zawarła w kościele parafialnym w Kwieciszewie związek małżeński z Piotra Gliszczyńskim, właścicielem Sławska w Królestwie. W 1841 roku Bieliccy założyli nowy folwark, który nazwali od swego nazwiska rodowego Bielicami. W tym samym czasie wystawili nowy dwór oraz założyli park przydworski. Po śmierci Jana Bielickiego w 1843 roku Gozdanin wraz z Marcinkowem odziedziczyło troje jego dzieci: Katarzyna, Paweł Piotr i Ludwik Bartłomiej. 19 czerwca 1845 roku dobra te formalnie przejęła od swoich dzieci matka Scholastyka z Ubyszów. Wówczas też z całości został wyłączony (odpisany) folwark Marcinkowo i w formie rekompensaty spadkowej przekazany w 1846 roku synowi Pawłowi Piotrowi, pozostałe dzieci zostały spłacone stosownymi kwotami. 18 kwietnia 1849 roku Scholastyka z Ubyszów sprzedała Gozdanin z Bielicami synowi Ludwikowi Bartłomiejowi.

 

Paweł Piotr Bielecki gospodarzył na dobrach marcinkowskich w latach 1846-1850. Następnie sprzedał je Niemcowi Otto Kennemmanowi. W 1852 roku mieszkał w Siedleczku parafia Łekno. Przed 1846 rokiem poślubił Franciszkę Arndt (ur. w 1829 roku, zm. 10 lutego 1913 roku w Warszawie), córkę Stanisława dziedzica Dobieszewic. W bliżej nieznanych okolicznościach Paweł Piotr Bielicki wraz z rodziną przeniósł się do Królestwa Polskiego, gdzie nabył dobra Drążgowo w dawnym powiecie puławskim (obecnie pow. rycki [Ryki]). Małżonkowie mieli syna Kazimierza Tadeusza urodzonego 6 stycznia 1846 roku w Marcinkowie parafia Kwieciszewo (zm. 1917 r.). Był on żonaty z Leonią Sauve, z którą miał córkę Zofię Janinę ur. w 1875 roku w Drążgowie pow. puławski, (panna - nauczycielka) zm. bezpotomnie w 1944 roku w Lublinie oraz syna Teodora ur. ok. 1880 roku w Drążgowie – zm. 23 listopada 1957 w Lublinie (bezpotomnie). Żoną Teodora była Stefania Emilia z Rzewuskich. Paweł Piotr Bielicki zmarł 23 marca 1882 roku w Lublinie.

 

Wracamy do Ludwika Bartłomieja, następcy Bielickich na Gozdaninie. 18 kwietnia 1849 roku kupił on od matki za 38 000 tal. Gozdanin wraz z Bielicami. Wkrótce, bo 28 listopada 1849 roku w Chomiąży zawarł związek małżeński z Marcjanną Paruszewską, córką Sylwestra i Marii z Jaczyńskich z Obudna (wcześniej z Kobylnik). Małżonkowie mieli trójkę dzieci: Marię urodzoną 20 sierpnia 1850 roku w Gozdaninie - ślub 23 listopada 1870 roku w Kwieciszewie z Czesławem Jaczyńskim herbu Dąbrowa z zagoplańskich Piasków, zmarła 8 listopada 1873 roku w Inowrocławiu pochowana w Piaskach; Jana Stanisława urodzonego 7 listopada 1851 roku w Gozdaninie - zmarł 4 grudnia 1876 roku w Marcinkowie pochowany w Kwieciszewie oraz Ignacego Michała Sylwestra urodzonego 31 lipca 1855 roku w Gozdaninie, dziedzica Gozdanina od 23 lutego 1877 roku - zmarłego 7 maja 1884 roku w Gozdaninie i pochowanego w Kwieciszewie.


Według danych z 1860 roku Gozdanin składał się z dwóch części: 1. Gozdanina dominium z 15 dymami zamieszkałymi przez 195 katolików i 5 ewangelików; 2. folwarku Bielice z 3 dymami zamieszkałymi przez 20 katolików. Majątek liczył ogółem 2 021 mórg i 14 prętów, w tym: 21 mórg 142 pręty – parków (ogrodów), 966 mórg i140 prętów – gruntów ornych, 148 mórg i 68 prętów – łąk i pastwisk, 709 mórg i 44 pręty - lasów, 71 mórg i 166 prętów - pastwisk, 9 mórg i 59 prętów – dróg, etc. oraz 93 morgi i 115 prętów – zarybionego jeziora.

 

Krótko przed 1865 rokiem Ludwik wykupił z rąk niemieckich Marcinkowo oraz jedno z gospodarstw kolonistów i ponownie przyłączył do dóbr gozdanińskich, nazywając je Marcinkowem Gozdanińskim. Natomiast w 1869 roku Marianna z Paruszewskich Bielicka dokonała zakupu pięknej willi w Mogilnie od Niemca Stefenhagena, wraz z dużą parcelą w Mogilnie. Na przyległej parceli założyła piękny ogród nadając mu charakter parku angielskiego. Cały ten ponad jednohektarowy obszar leżący pomiędzy współczesnymi ulicami 900-Lecia a Adama Mickiewicza Marianna Bielicka nazwała po urodzeniu się 10 września 1871 roku wnuczki Zofii Jaczyńskiej na jej cześć Zofijówką.

 

Ludwik Bartłomiej Bielicki zmarł 5 grudnia 1873 roku w Gozdaninie. A oto jak zapamiętano dziedzica na dobrach gozdanińskich Ludwika Bielickiego, przywołując jego sylwetkę we wspomnieniu pośmiertnym: - ...Ludwik, chociaż zamożny, skromne i ciche prowadził życie, lecz jako Polak brał udział we wszystkim, cokolwiek miało znamię narodowe, nie było instytucji, nie było towarzystwa, do którego nie należał i którego by nie wspierał.

Jeżeli osobiście nie zawsze był obecny, tym da się to tłumaczyć, że będąc od paru lat cierpiącym, a przede wszystkim niedosłyszącym, nie chciał być tylko ciałem, gdzie nie mógł być całą duszą. Już prawie martwą ręką podpisał plenipotencję na ostatni zjazd powiatowy w Mogilnie, by swoim głosem przyjść z pomocą polskiemu, a biednemu miastu Trzemesznu, o które chodziło. Jako obywatel i agronom ukochał swoją zagrodę przede wszystkim. Poza domem nie dbał o wystawę i o szyk, ale dbał o szyk w gospodarstwie i w domu, skutkiem tegoż wykupił dwóch zaciętych nam wrogów, a powiększając o tysiąc paręset mórg swoją posiadłość, przysłużył się nie tylko familii, lecz i narodowi.

Gdyby wszyscy synowie Polski w jego chcieli wstępować ślady, próżne byłyby wszelkie usiłowania wrogów, gdyż dopóki naszych nie wyprą po miastach z rynków i głównych ulic, a po wsiach z naszych posiadłości, choć walka trwać będzie, to i tak żołnierzy i wodzów nigdy nam nie zabraknie.

Wspaniały orszak pogrzebowy dowodził, iż czyny i zasługi śp. Ludwika zrozumiano i oceniono. Z zamożniejszych wszyscy obywatele powiatu z wyjątkiem jednego tylko, a nadto znaczny zastęp obywateli z odleglejszych powiatów ostatnią Ludwikowi oddawali posługę. Lubo cmentarz od kościoła znacznie odległy, jednak familia i przyjaciele martwe zwłoki na własnych barkach aż do grobowca zanieśli.

Strata w powiecie jest wielka, lecz dwaj dorastający zmarłego synowie tę nam niepłonną dają nadzieję, że szczerba ta zapełni się niezadługo, czego gorąco pragniemy.

 

We wspomnieniu tym podkreślono, iż Ludwik Bielicki swym zaangażowaniem w sprawy polskie przysłużył się narodowi. Na potwierdzenie tych słów znajdujemy inne informacje o jego czynnym uczestnictwie, jako ochotnika w powstaniu styczniowym 1863 roku. Wiadomym jest, że w listopadzie 1863 roku władze pruskie podejrzewając Ludwika o czynne wspieranie powstania, przeprowadziły w jego majątku, w Gozdaninie rewizję w poszukiwaniu broni, lecz nic nie znaleziono. Zapewne była ona dobrze ukryta, lub zdążono ją dostarczyć za kordon walczącym braciom powstańcom. Zachowała się również informacja mówiąca o tym, że do Gozdanina dostarczano broń oraz wyposażenie żołnierskie, lecz nigdy nie przyłapano Ludwika na jej posiadaniu. Jakiś pretekst władze pruskie musiały posiadać, gdyż, jako członka konspiracji powstańczej odnajdujemy Ludwika Bielickiego 15 kwietnia 1864 roku wśród osadzonych w mogileńskim areszcie powiatowym.

 

Na mocy testamentu Ludwika Bielickiego spisanego 3 grudnia 1873 roku, a opublikowanego 31 grudnia 1873 roku: Gozdanin, Marcinkowo i Bielice otrzymała po mężu wdowa Marianna z Paruszewskich Bielicka. Wkrótce też przekazała Marcinkowo synowi Janowi Stanisławowi, lecz niestety gospodarzył on tutaj zaledwie trzy lata. Grasujący w regionie tyfus zabrał młodego gospodarza, który dokonał żywota w marcinkowskim dworze 4 grudnia 1876 roku. Pochowany został 8 grudnia w rodzinnym grobowcu w Kwieciszewie, gdzie spoczął obok dziadków i ojca.

 

Gozdanin wraz z Marcinkowem i Bielicami 23 lutego 1877 roku przypadł synowi Ludwika i Marianny z Paruszewskich, Ignacemu Michałowi Sylwestrowi Bielickiemu, który zamieszkał w dworze gozdanińskim. Ostatni męski potomek rodu Bielickich ze względu na stan zdrowia nie podejmował próby założenia rodziny. Niemniej jednak swym zachowaniem i pracowitością, a przy tym wielką skromnością przysparzał matce i familii wiele pociechy. Poza umiejętnościami organizacyjnymi w gospodarstwie, z pasją uprawiał bibliofilstwo i numizmatykę. Posiadał przebogatą bibliotekę składającą się z kilku tysięcy woluminów, w tym wiele cennych starodruków. Ignacy był osobą wykształconą i znaną z ogromnej wiedzy i jasnego umysłu, propagatorem czytelnictwa i pionierem w zakładaniu i propagowaniu Towarzystwa Czytelni Ludowych w powiecie mogileńskim. Znajdujemy go w 1882 roku wśród darczyńców wspierających tzw. fundusz obrotowy TCL, który zasilał wpłatami z własnej kiesy. Ignacy Bielicki był współtwórcą Kółka Włościańskiego w Gębicach, które powstało 10 grudnia 1882 roku. Na zebraniu założycielskim młodemu Ignacemu powierzono funkcję wiceprezesa. W 1883 roku znajdujemy go wśród członków Towarzystwa Naukowego Akademików Polaków w Berlinie, w którego ramach działał Wydział Bratniej Pomocy, wspierany finansowo również przez Ignacy. Ta informacja utwierdza nas w tezie, że Ignacy Bielicki był absolwentem Uniwersytetu Berlińskiego, a dokładniej jego wydziału Akademii Agronomicznej.

 

 

Według danych z 1881 roku Gozdanin składał się z dwóch części: 1. wsi w powiecie mogilnickim z 7 dymami, 74 mieszkańcami, z których wszyscy byli wyznania katolickiego; 2. dominium i gminy rozległej na 2448 morgach, w skład którego wchodził Gozdanin dominium i folwark Bielice – z 11 dymami, 186 mieszkańcami w tym 7 ewangelikami i 179 katolikami, Stanowił własność [Ignacego] Bielickiego, który z Marcinkowem łącznie posiadał 3538 mórg.


 

Ignacy, choć bardzo młody, dał się poznać, jako propagator pracy organicznej i pracy u podstaw wśród miejscowej ludności. Wzbudzał w każdym, z którym się zetknął najwyższą sympatię. Nauczony przez ojca umiłowania do ziemi i tutejszego ludu, był bardzo troskliwym dla swoich pracowników i wzorowym obywatelem. Z niezwykłą pieczołowitością dbał o majątek rodzinny i o wzorowe nim gospodarowanie i przysłowiowy porządek w obejściach. Wspominając go tak odnotowano: na każdym drzewku, na każdej roślinie, na każdej drożynie znać było rękę opiekuńczą i zamiłowanie do piękna. Obdarzony tak wielkimi zaletami mógł budzić w sercach współczesnych nadzieję, że w przyszłości stanie się przywódcą i godnym obywatelem – Polakiem.

 

Nagła śmierć przyszła w 1884 roku. Cios, jaki onegdaj dotknął antenatkę rodu Mariannę z Paruszewskich Bielicką był tak wielkim, iż biedaczka do końca swoich dni nie mogła się pogodzić z tą stratą. 7 maja 1884 roku o godz. 23:45 umarł jej ostatni syn, spadkobierca fortuny rodowej – Ignacy Michał Sylwester Bielicki. Na nim skończyła się linia męska Bielickich, właścicieli dóbr Gozdanin, Marcinkowo Gozdanińskie i Bielice. Po jego śmierci atestem spadkowym z 24 czerwca 1884 roku jedyną spadkobierczynią została zacna Marianna z Paruszewskich Bielicka. Nadto z części księgozbioru gozdanińskiego 800 tomów, w tym cenne XVI-wieczne polonica oraz 82 medale i 530 monet matka przekazała Poznańskiemu Towarzystwu Przyjaciół Nauk (PTPN). Nadto ustanowiła ze swojego spadku Towarzystwu Pomocy Naukowej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu (TPN) legat po synach: śp. Janie Bielickim w wysokości 2 760 marek i po śp. Ignacym Bielickim 2 760 marek dla TPN.

CDN

 

 

wtorek, 7 lipca 2026

Gozdanin pełen tajemnic – cz. 2.

Stary dwór w Gozdaninie zwany rządcówką lub oficyną z przełomu XVIII/XIX w. Zdjęcie wykonano w 1967 r. i widoczne jest na nim wejście do zlewni mleka (z białą lamperią).

Dzisiaj opowiem Wam Drodzy Czytelnicy o Gozdaninie z przełomu XVIII i XIX w., o szybko zmieniających się właścicielach dóbr, a szczególnie o istniejącym do dzisiaj starym dworze, nazywanym również rządcówką lub oficyną. Jego żywot jako rezydencji ziemiańskiej trwał około 50 lat. Po wybudowaniu nowego dworu stracił swą rangę i być może dzięki temu przetrwał do dzisiaj.

Przypomnę, że 3 stycznia 1797 rok – dobra Gozdanin i Marcinkowo dostają się wdowie po Walentym Zbyszewskim, Elżbiecie z Trąmpczyńskich Zbyszewskiej. Ta z kolei 2 czerwca 1798 rok sprzedała je synowi Wojciechowi Starzon z Łubowa Zbyszewskiemu, który już 24 lipca 1799 roku sprzedał je za 36 666 talarów Mateuszowi Zaborowskiemu herbu Grzymała. Już 2 lipca 1802 roku Zaborowski sprzedał Gozdanin i Marcinkowo kpt. Krzysztofowi Wilhelmowi Więckowskiemu (Wienskowskiemu - herbu Prus?, żonatemu od 1798 roku z wdową Ewą Rosiną von Borck) za 51 900 talarów. Pochodził on z Pomorza Zachodniego z miejscowości Trabehn (Drawień w gminie Szczecinek), gdzie urodził się w 1767 roku jako syn Johana Christiana i Fryderyki Charlotty Marii von Lemcke. Był on wyznania protestanckiego i wywodził się ze staropolskiej szlachty, która swe korzenie zapuściła w Więckowicach w powiecie poznańskim. 5 czerwca 1803 roku otrzymał tytuł szlachecki od Fryderyka Wilhelma III, Króla Prus. Herb jakim został obdarowany to: Srebrna róża na czerwonym tle. Na hełmie zwieńczonym czerwono-srebrnym płaszczem, trzy czerwone róże na zielonych łodygach. Krótko po tej nobilitacji 13 września 1803 roku zmarł w Gozdaninie, a dobra te odziedziczyły 17 grudnia 1804 roku małoletnie dzieci: Henryka Wilhelmina (zmarła w 1805), Zofia Amelia, Fryderyka Albertyna Dorota. Opiekunem ich do czasu uzyskania pełnoletniości został dziadek Johan Christian von Więckowski. W 1819 roku wymieniane były z tutejszych dóbr: Luiza Więckowska z Gozdanina i Anna Więckowska wdowa z Marcinkowa. Natomiast 1824 roku wymienione zostały jako właścicielki wsi Gozdanin i folwarku Marcinkowo siostry Wilhelmina i Fryderyka Więckowskie. Ich dobra zostały zajęte przez Królewsko-Pruski Sąd Pokoju w Trzemesznie.  

15 września 1825 roku Gozdanin, Marcinkowo i folwark Józefowo kupił na subhaście w Sądzie Ziemskim w Gnieźnie za 26 050 tal. Jan Leimen, a od niego po pewnym czasie Jan Krause. Po przeprowadzeniu w 1833 roku separacji i procesu uwłaszczeniowego tutejszych kmieci została wydzielona z dominium Gozdanin część włościańska, tj. wieś gminna Gozdanin. Zlokalizowana ona została na północ od zabudowań folwarcznych dominium Gozdanin. 9 października 1835 roku Krause zamienił się z Janem Bielickim herbu Ogończyk (żona Scholastyka z Ubyszów) dobrami gozdanińskimi (Gozdanin z Marcinkowem i folwarkiem Józefowo) na Tupadły w powiecie inowrocławskim i tam zamieszkał.

 

Stary dwór Zbyszewskich w Gozdaninie

W dziejach Gozdanina funkcjonowało kilka dworów, z których do dzisiaj zachował się ten przedostatni, sięgający swymi korzeniami do 4. ćwierci XVIII w. Niestety nie zachował się ostatni dwór Bielickich, wystawiony w latach 40. XIX w. i rozbudowany w latach 70. tegoż stulecia, gdyż został on rozebrany w 1977 roku. Prawdopodobnie wcześniej były tutaj co najmniej jeszcze dwa dwory drewniane, których istnienia jedynie możemy się domyślać.

Kartach ewidencyjnych zabytków architektury i budownictwa, wykonana w 1967 r. przez Ośrodek Dokumentacji Zabytków i zdeponowane w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie.


Rozkład wnętrza dworu w Gozdaninie - stan w 1967 r. z pomieszczeniem zlewni mleka.

W II połowie XVIII wieku Gozdanin wraz z Marcinkowem należał do zamożnego wielkopolskiego rodu Zbyszewskich herbu Topór, piszących się Starzon z Łukowa Zbyszewscy. Jednemu z pięciorga rodzeństwa, Józefowi, który pisał się z Gozdanina prawdopodobnie zawdzięczamy wystawienie owego pierwszego murowanego dworu, w którym zamieszkał wraz z poślubioną małżonką Rozalią, córką sąsiada z Żabna Jana Busse. Potrzebną do jego budowy cegłę wypalono z miejscowych pokładów gliny, które zlokalizowane były w południowo-wschodniej części dóbr gozdanińskich. Z tych samych pokładów pozyskano surowiec do produkcji cegieł, które posłużyły do przebudowy folwarku z drewnianego na murowany.

Zdjęcie lotnicze Gozdanina wykonane w 1958 r. z częściowo zachowaną zabudową folwarku oraz widocznym "nowym" dworem, który został rozebrany w 1977 r.

Na przełomie XVIII i XIX wieku nowy murowany dwór w Gozdaninie był główną siedzibą tutejszych właścicieli – ziemian, która pełniła funkcję centrum zarządzania majątkiem oraz kulturotwórczego ośrodka tutejszej szlachty. W tamtych czasach był on symbolem tradycji, polskości i ostoją życia towarzyskiego. Otaczał go od południa niewielki park, a do jego frontu prowadziła od strony wschodniej reprezentacyjna aleja. Zapewne jak większość dworów i nasz gozdaniński słynął z gościnności. Organizowano w nich huczne święta, polowania oraz spotkania rodzinne i sąsiedzkie, które cementowały lokalną społeczność szlachecką.

Dwór w Gozdaninie - stan w 1987 r.

Nie zachowały się obrazy czy późniejsze stare fotografie, które ukazałyby nam jak w latach prosperity, czy po późniejszej zmianie funkcji na rządcówkę, ten nasz gozdaniński dwór wyglądał. Dzisiaj dysponujemy jedynie zdjęciami z 1967 i 1987 roku oraz tymi współczesnym, które nie odzwierciedlają pierwotnego obrazu tejże budowy. Widzimy na nich zabytkowy, parterowy dom z przełomu XVIII i XIX wieku, charakteryzujący się cechami późnobarokowymi i klasycystycznymi. Choć zdjęcia ukazują go w stanie znacznego zaniedbania, zniekształconego przez późniejsze, surowe przebudowy (takie jak zamurowanie części otworów, wtórne drzwi wejściowe czy uproszczona stolarka okienna), można z dużym prawdopodobieństwem odtworzyć jego pierwotny wygląd.

Rozkład wnętrza dworu w Gozdaninie - stan w 1987 r. już po likwidacji zlewni mleka.

Z pierwszego skróconego i zachowanego opisu dworu (oficyny), który znajdujemy w Katalogu zabytków sztuki polskiej z 1982 roku (t. XI, z. 10, s. 9-10) w opracowaniu autorskim Zofii Białłowicz-Krygierowej tak oto autorka przedstawia nam ten obiekt: - Zachowana oficyna z końca XVIII w., o skromnych cechach barokowych. Murowana z cegły, otynkowana. Prostokątna, dwutraktowa, o elewacji sześcioosiowej nieregularnej. Dach mansardowy z naczółkami, kryty dachówką. Bardziej szczegółowy opis dworu znajdujemy na Kartach ewidencyjnych zabytków architektury i budownictwa, które zostały wykonane w 1967 i 1987 roku przez Ośrodek Dokumentacji Zabytków i zdeponowane w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie.

 

 

Dwór był budynkiem parterowym, częściowo podpiwniczonym - pierwotnie z jednoizbową piwnicą (współcześnie zasypaną), z poddaszem, nakrytym wysokim dachem mansardowym z naczółkami, pokrytym równą, czerwoną dachówką ceramiczną. Masywne kominy były otynkowane i zwieńczone klasycznymi czapami kominowymi. W dworze były 4 izby mieszkalne oraz kuchnia ze spiżarnią. Późniejsze liczne przebudowy całkowicie zmieniły rozmieszczenie i liczbę pomieszczeń. Ściana frontowa cechowała się pełną symetrią osiową. i mogła być zwieńczona charakterystycznym gankiem lub portykiem wspartym na kolumnach. Okna były większe, ujednolicone, z gęstym, drewnianym podziałem szczeblinowym (szprosami) i prawdopodobnie wyposażone w drewniane, malowane okiennice. Elewacje były pokryte gładkim, wapiennym tynkiem, prawdopodobnie pomalowanym na jasny (biały lub kremowy) kolor. Widoczny profilowany gzyms podokapowy biegnący wokół budynku był gładki i wyraźny. Zamiast topornych, betonowych schodków i wtórnych otworów drzwiowych, w centralnej osi budynku znajdowało się jedno reprezentacyjne wejście. Mogło je zdobić skromne, klasycystyczne obramowanie (portal) lub niewielki, drewniany ganek osłaniający drzwi frontowe.

 

Po wybudowaniu około 1841 roku przez Jana i Scholastykę z Ubyszów Bielickich nowego, większego i bardziej okazałego dworu, ten stary został włączony z racji położenia w układ (ciąg) reprezentacyjnej zabudowy dworskiej i przeznaczony na mieszkanie dla oficjalistów, czyli urzędników dworskich zarządzających dobrami gozdanińskimi. Od tego też czasu nazwany był rządcówką lub oficyną, a to z racji usytuowania w sąsiedztwie nowego dworu, który stanął w niewielkiej odległości i prostej linii na wschód od starego.


Po 1945 roku i rozparcelowaniu majętności, w północno-wschodniej części oficyny jedno z pomieszczeń adaptowano na zlewnię mleka, do której dostarczano ten produkt z całej okolicy. Wówczas wybito nowy otwór wejściowy, który poprzedzała niewielka betonowa rampa, służąca do rozładunku konwi z mlekiem. Po zlikwidowaniu zlewni, zamurowano wejście i przywrócono pomieszczeniu funkcję mieszkalną.

CDN

 

czwartek, 2 lipca 2026

Gozdanin pełen tajemnic – cz. 1.

 

Zgodnie z obietnicą daną w minionym tygodniu, dzisiaj zamieszczam 1. część opowieści o Gozdaninie, wsi, która w tym roku ma swoje 590. urodziny. Pierwszy raz - jako uczeń PTR w Bielicach w 1969 roku - dotarłem do tej miejscowości, zapisał mi się jej obraz w dziwnym czarno-białym kolorze. Natomiast będąc tutaj przed kilkoma tygodniami jej panorama zauroczyła mnie swoimi barwami, a spacerując trafiłem na błogi spokój, podobny do tego opisanego przez Jana Kochanowskiego – Wsi spokojna, wsi wesoła! Który głos twej chwale zdoła? Kto twe wczasy, kto pożytki może wspomnieć zaraz wszytki?


Gozdanin to średniej wielkości miejscowość położona w południowej części gminy Mogilno w pobliżu niewielkiego, zarastającego jeziora. Z dala od uczęszczanych szlaków w 2011 roku liczyła 279 mieszkańców i była 21. co do wielkości w gminie. Jest wsią typowo rolniczą z kilkoma zakładami usługowo-rzemieślniczymi. W przeszłości urodzili się tutaj m.in.: 18 sierpnia 1883 roku ks. Franciszek Przybylski syn Józefa; 15 stycznia 1894 roku Zygmunt Zaleski, syn kowala dworskiego Stanisława i Marii z Polaskich – polityk wielkopolski; 30 grudnia 1903 roku Zdzisław Henryk Grot, syn urzędnika dworskiego Feliksa i Marii z Kobylskich – polski historyk, profesor UAM;  Od średniowiecza do 1945 roku znajdował się tutaj wzorowo funkcjonujący majątek ziemski, po którym do dziś pozostały już nieliczne ślady - park podworski i zaledwie kilka z niegdyś licznych obiektów pofolwarcznych – duża stajnia, rządcówka, przebudowane dwojak i czworak oraz budynek trzyrodzinny dla osób funkcyjnych zatrudnionych w majętności. Przy drodze do Marcinkowa, po jej południowej stronie znajduje się figura Matki Bożej pochodząca z 1878 roku. Wzorowana jest ona na Madonnie Sykstyńskiej według Rafaela Santi. Ustawiona została ukośnie do drogi i zorientowana ku północnemu-zachodowi. Pyta się wielu dlaczego figura nie stoi prostopadle do tejże drogi? Otóż dlatego, że w II połowie XIX w. figura stała u zbiegu dwóch dróg, z których ta nieistniejąca wiodła w kierunku południowym, w prostej linii do dworu gozdanińskiego.


Po raz pierwszy historyczny Gozdanin - jako wieś w powiecie gnieźnieńskim i województwie kaliskim - został wymieniony w dokumencie z 28 stycznia 1436 roku (Gozdynino). W nim to Stanisław biskup poznański potwierdził fundację ołtarza. Nosił on wezwaniem Najświętszej Marii Panny i św. Mateusza, a znajdował się w kaplicy św. Leonarda w tumie poznańskim i posadowiony był in ambitu chori - w sąsiedztwie chóru. Fundacji tej dokonał Mikołaja z Górki, kanclerz katedralny, który przeznaczył na utrzymanie ołtarzysty 7 grzywien czynszu rocznego, z których 4 miały być pobierane ze wsi Gozdzimina – Gozdanina, własności kasztelana kaliskiego Piotra z Żernik.

Gozdanin w 1830 roku z dwoma jeziorami i otaczającymi wieś lasami. Źródło: SBB, IIIC Kart N 729, Blatt 1792 von 1830.

Etymologicznie możemy domniemywać, że nazwa miejscowa Gozdanin w parafii Kwieciszewo prawdopodobnie wywodzi się od staropolskiego słowa Gozd – (być może imienia Goździmir?). Ks. prof. Stanisław Kozierowski podaje takie oto porównanie, tłumacząc pochodzenie nazwy miejscowej Gozdanin od: Gozd - Gozdek, Gozdów, Gozdowo, Gozdy, Gozdawa - Gwozdawka, Gwozdek, Gwozdów, Gwozdy. Staropolskie słowo „gozd” uczony znajduje w Biblii królowej Zofii (inaczej Biblii szaroszpatackiej) najstarszym zachowanym tłumaczeniu Biblii na język polski (1453-1455). Według niego staropolskie słowo „gwozd” znaczy tyle samo, co: „mocny las na wzgórzu”. Najprawdopodobniej po wycięciu tegoż lasu i powstaniu w obrębie karczowiska nowej osady przeszła na nią nazwa Gozd – Gozdanin. Ewoluowała ona w przeciągu wieków następująco: 1436 – Gozdynino, 1520 - Gozdzinino, Gozdzynyno, 1580 - Gozdinino. W gnieźnieńskich aktach grodzkich i ziemskich aż do 1640 roku nazwę miejscowości zapisywano w formie pierwotnej czyli Gozdynino. Natomiast w całym XVIII wieku w metrykaliach katolickich – Gozdynin. Współczesna nazwa miejscowości Gozdanin utarła się po II rozbiorze Polski, czyli po 1793 roku i w tej formie zapisywana jest do dziś. Na krótko, bo na czas okupacji niemieckiej w latach 1939-1945 miejscowość nosiła nazwę Güldenhof, co w tłumaczeniu na język polski znaczyło – Złoty Dwór.


Zbierając materiały do Złotej księgi ziemiaństwa polskiego, poświęconej kulturze i wytwórczości rolnej Stanisław Sas-Lityński tak oto opisał w 1929 roku Gozdanin: - ...dwór otoczony jest starym parkiem, w którym zasługuje na uwagę piękna aleja, obsadzona stuletnimi wiązami [czyli brzostami, inaczej wiązami górskimi, których wysokość dochodzi do ok. 40m - MP]. Z załączonych do opisu zdjęć poznajemy dokładniej tę zieloną kilkumorgową enklawę przydworską, która zajmowała obszar na południe od dworu i zabudowań folwarcznych. Park był kompozycją w miarę symetryczną i posiadał cechy parku krajobrazowego. Jego kontury miały kształt półeliptyczny i wzdłuż ciągnącej się po obwodzie alei obsadzone były owymi wysokimi brzostami – wiązami. Na linii północ południe, po stronie zachodniej, w niewielkim oddaleniu od osi przebiegała aleja główna, po której obu stronach nasadzone były kępy drzew i krzewów. Granice zachodnia i południowa parku przechodziła w naturalny krajobraz z pojedynczymi drzewami i kępami wysokich krzewów. W jego części południowo-zachodniej znajdował się sztucznie zbudowany staw z wysepką. W części zachodniej parku znajdował się kort tenisowy. Po jego stronie zachodniej rósł stuletni szpaler wiązów, a w szczytach, po stronach wschodniej i południowej żywopłot grabowy. Zbudowany on został przed I wojną światową przez ówczesnego dziedzica, dr. Apolinarego Ossowickiego.

Gozdanin 1927


Po nasadzeniach, a szczególnie wspominanych w 1929 roku owych około stuletnich wiązach, zakładać możemy, że ów park założyli Bieliccy – Jan i Scholastyka z Ubyszów, którzy w Gozdaninie zamieszkali w 1835 roku. Natomiast zachowane do dziś trzystuletnie dęby świadczą o wcześniejszych korzeniach podworskiego parku czyli ok. połowy XVIII w. Również Bieliccy wystawili obok starego, nowy dwór (rozebrany w 1977 r.), który po 1849 roku został rozbudowany przez Ludwika i jego żonę Mariannę z Paruszewskich Bielickich o zachodnią, parterową oficynę.  

Pomnikowe dęby w parku podworskim.

Najcenniejszymi drzewami w parku są dwa dęby szypułkowe Quercus robur, które mają około 300 lat i rosną w północno-wschodniej części parku. Najokazalszy jest dąb o obwodzie 460cm (wys. 24m), drugi równie piękny ma obwód 411cm (wys. 26m). W niżej położonej części parku, niedaleko estrady koncertowej zwanej „Grzybkiem”, rosną inne drzewa, uznane za pomniki przyrody: grusza polna Pyrus pyroster o obwodzie 298cm (wys. 17m) i wiąz szypułkowy Ulmus laevis o obwodzie 347cm (wys. 23m). Obwód drzew mierzono w 2024 roku na wysokości 130cm. Wiek wiązu szacuje się na około 200 lat.


Wyschnięty staw z wyspą w parku podworskim - wiosna 2026.

Malowniczo położony w południowej części parku zarastający staw został sztucznie wykopany w połowie XIX w. Po jego środku została wówczas usypana wysepka, na której obecnie rosną krzewy bzu czarnego. Starsi mieszkańcy Gozdanina opowiadali mi legendę o pojawiającej się na wysepce kobiecie z dzieckiem na ręku. Straszono nią dzieci i młodzież. Prawdopodobnie tym sposobem chciano chronić miejscowe pociechy przed kąpielą w tymże stawie. W obrębie stawu rosną m.in.: lilie wodne Nymphaea alba, kaczeńce błotne Caltha palustris oraz tatarak zwyczajny Acorus calamus

Dawne ogrody warzywno-owocowe.

Gozdanin wzmiankowany po raz pierwszy w dokumencie z 1436 roku powstał w obszarze leśnym dóbr Marcinkowo, które wówczas rozciągały się pomiędzy Notecią Zachodnią a Jeziorem Wylatowskim. W tym też roku stanowiły one własność kasztelana kaliskiego Piotra z Żernik, a następnie rodu Palędzkich herbu Drogosław. Pierwsze karczowisko stanowiące korzeń współczesnego Gozdanina znajdowało się po wschodniej stronie niewielkiego jeziora, którego zarastające ślady zachowały się do dziś. Owe jezioro po wykarczowaniu lasu drastycznie zmniejszyło swoją powierzchnię. Najprawdopodobniej lokacja wsi na prawie niemieckim nastąpiła przed 1436 rokiem o czym mogą świadczyć płynące z jej użytkowania duże dochody, z których część została przeznaczona na utrzymanie ołtarzysty.

Park w Gozdaninie - wiosna 2026.

 

 

Kolejnych właścicieli Gozdanina poznajemy z gnieźnieńskich aktów grodzkich i ziemskich, z których wypisy zostały umieszczone w Tekach Dworzaczka. Z nich to dowiadujemy się, że w XV w. Marcinkowo i Gozdanin posiadali Palędzcy herbu Drogosław. W 1499 roku w wyniku działu braterskiego Gozdanin przypadł Mikołajowi, synowi Wojciecha i Katarzyny. Na początku XVI w. wieś nazywano: Gozdynino (1513), Gordynino (1524). Palędzkich herbu Drogosław w Gozdaninie wymienia się do 1640 roku, a byli nimi: Mikołaj syn Wojciecha i Katarzyny 1513-1539, dziedzic Gozdanina i Marcinkowa; Seweryn syn Mikołaja 1571-1584; Stanisław i Jan synowie Seweryna 1600; Stanisław syn Seweryna 1612; Anna Barańska wdowa po Stanisławie 1623; Seweryn syn Stanisława 1639-1640. Od II połowy XVII wieku dobra tutejsze trzymali Zboża-Zakrzewscy herbu Ogończyk. Jako dziedzice Gozdanina i Marcinkowa wymieniani tutaj byli: Aleksander Zboży-Zakrzewski w 1677 roku oraz Antoni Zboży-Zakrzewski w 1723 roku.

Gozdanin w latach 1798-1802 według Schrottera.

Po Zbożych-Zakrzewskich Gozdanin wraz z Marcinkowem przeszedł w ręce Krzesińskich herbu Nieczuja. W latach 1733, 1739 i 1740 rok wymieniany stąd był Józef Krzesiński herbu Nieczuja dziedzic Gozdanina i Marcinkowa. Był on synem Kazimierza i Konstancji z Komierowskich i piastował urząd cześnika dźwinogrodzkiego. W tym czasie powstał w obszarze leśnym folwark wraz ze strażnicówką leśną Józefowo oraz wybudowany został nowy murowany dwór, który stoi do dzisiaj i nazywany jest oficyną lub rządcówką. Józef Krzesiński dobra te sprzedał w 1756 roku za 62 500 zł. Walentemu Zbyszewskiemu herbu Topór, synowi Jakuba i Katarzyny z Bardzkich.

Pierwszy murowany dwór w Gozdaninie z końca XVIII w. Później przemieniony w rządcówkę - nazywany również oficyną. Stan w 1967 r.

W 1780 rok Elżbieta Zbyszewska z domu Trąmpczyńska jako wdowa po zmarłym Walentym Zbyszewskim zawarła ze swoimi dziećmi ugodę pozwalającą jej dysponować dobrami ziemskimi po zmarłym mężu m.in.: Gorzycami, Ruchocinkiem, Gozdaninem, Marcinkowem i innymi. Stronami tej ugody byli jej synowie: ks. Aleksander kanonik regularny laterański prałat wysocki, Wojciech, Andrzej i małoletni Józef - bracia rodzeni Zbyszewscy, jej synowie oraz Aleksy Malczewski mąż Józefaty Zbyszewskiej - córki i siostry tychże Zbyszewskich. Zapisem polubownym 7 czerwca 1780 roku w Gorzycach superarbitrem przed gnieźnieńskim sądem ziemskim ustanowiono Jakub Kiedrzyńskiego.

Współczesny widok pierwszego murowanego dworu z końca XVIII w.

Według recesu spadkowego z 6 grudnia 1788 roku dobra dzierży Józef Starzon z Łukowa Zbyszewski wraz z rodzeństwem; Aleksandrem, Wojciechem, Andrzejem i Józefatą zamężną Malczewską. 8 lutego 1790 roku najmłodszy z braci Zyszewskich Józef, piszący się z Gozdanina (Gozdynina) zawarł związek małżeński z Rozalią Buszówną z Żabna. Ceremonia miała miejsce w kościele parafialnym w Strzelcach, a ślubu udzielił młodym ks. Emilian Leon Rogala Kosiński, prezydent generalny Kongregacji Benedyktynów Polskich, opat mogileński. 3 stycznia 1797 rok – dobra Gozdanin i Marcinkowo dostają się Elżbiecie z Trąmpczyńskich Zbyszewskiej, która spłaciła swoje dzieci kwotą 80 000 zł. 2 czerwca 1798 rok od matki dobra te kupił syn Wojciech Starzon z Łubowa Zbyszewski za 170 000 zł i w roku następnym 24 lipca 1799 roku sprzedał je za 36 666 talarów Mateuszowi Zaborowskiemu herbu Grzymała.

CDN

 

niedziela, 21 czerwca 2026

Śp. Edmund Filipczak (1947-2026)

Edmund Filipczak na rampie rozładunkowej magazynu w Wymysłowicach - podczas przyjmowania zboża (lata 70. XX w.)

Śp. Edmund Filipczak był synem rolnika i działacza spółdzielczego Antoniego i Pelagii Filipczaków prowadzących gospodarstwo rolne w Wymysłowicach. Począwszy od lat 70. XX w. do pierwszych lat XXI w. Edmund był zbożowcem, osobą bardzo rozpoznawalną wśród mieszkańców naszego miasta i gminy. Szczególną popularnością cieszył się wśród ludności rolniczej i to niemal z całego obszaru Kujaw Zachodnich. Przez swoje dorosłe życie – zatrudniony w Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Strzelnie – piastował stanowisko kierownika Magazynu Skupu Zboża w Wymysłowicach. A był to obiekt nie byle jaki, ogromny dwukondygnacyjny budynek adaptowany w 1971 r. z pomajątkowej obory, mieszczący do 2 000 ton zboża.

W latach 1976-1990 miałem przyjemność współpracować ze śp. Edmundem i poznałem jego ciężką, oddaną i wykonywaną po kilkanaście godzin dziennie pracę przy kampanijnym skupie rzepaku, zboża i grochu. Jego zaangażowanie wielokrotnie było doceniane przez przełożonych oraz władze wojewódzkie pionu spółdzielczego. Ale kiedy przychodziła propozycja o przedstawienie śp. Edmunda do odznaczenia państwowego, zawsze odmawiał, uzasadniając, że są od niego bardziej zasłużeni, których dotychczas nie doceniono.

W pracy zawodowej był znakomitym organizatorem, niezwykłym pomysłodawcą – racjonalizatorem. To on unowocześnił poprzez mechanizację w przeciągu kilku lat odbiór i załadunek zboża do i z magazynu. Urządzenia jego pomysłu zostały zastosowane w dziesiątkach innych magazynów zbożowych w regionie.

Magazyn zbożowy w Wymysłowicach za czasów Edmunda Filipczaka (1983).

Wspominając śp. Edmunda przypominam sobie jego autentyczną miłość do Matki Bożej Markowickiej, Królowej Miłości i Pokoju Pani Kujaw. Bardzo często w Markowickim Sanktuarium uczestniczył w mszach św., uroczystościach i odpustach. Zaprzyjaźniony był z wieloma Ojcami Oblatami, że wspomnę chociażby z o. Kazimierzem Łabińskim OMI, o. Aleksandrem Dońcem OMI i wieloma innymi. Przypominam sobie Jego oddaną pracę od 11 kwietnia 1994 roku do końca kwietnia 1997 roku w Społecznym Komitecie Ochrony Zabytków i Odbudowy Pomnika Świętego Wojciecha w Strzelnie. Efektem tej pracy jest stojący na Placu Świętego Wojciecha piękny spiżowy pomnik Świętego. 

Nasze koleżeńskie kontakty obfitowały w cykliczne przyjacielskie spotkania: urodzinowo-imieninowe, tzw. powitania wiosny, lata i jesieni – w naturze nad jeziorem w Łąkiem, na działce na TRI, dożynkowe oraz spotkania po pogrzebach naszych znajomych, kiedy to wspominaliśmy odchodzących z naszego grona mieszkańców naszego miasta i okolicy. Wspomnę jeszcze, że zawsze prym wśród koleżeństwa wodził śp. Zmarły, a uczestnikami tych spotkań byli: śp. Roman i śp. Franek oraz Mirek, Gutek, Bronek, Andrzej, Marian i wielu, wielu innych kolegów...

Dobrze jest wspomnieć dobrych ludzi, dobrze jest o nich pamiętać i przy tej okazji pomodlić się za ich dusze...

Dzieciom śp. Edmunda Filipczaka: Justynie i Dariuszowi oraz najbliższym składam wyrazy współczucia...

Marian Przybylski