środa, 15 lipca 2026

Gozdanin pełen tajemnic – cz. 4.

Apolinary Osowicki dziedzic na Gozdaninie - foto w parku przydworskim.

To już czwarta część opowieści o Gozdaninie, którą po raz pierwszy w tak obszernym opracowaniu możecie poznać. Bogato ilustrowana starymi zdjęciami przeniesie nas dzisiaj w czasy Chłapowskich – Zofii z Jaczyńskich Chłapowskiej, córki Czesława i Marianny z Bielickich oraz Osowickich – dr. Apolinarego i jego małżonki Wandy z Taczanowskich córki II Ordynata na Taczanowie Antoniego Wincentego Taczanowskiego, członka dziedzicznego Izby Panów w Królestwie Pruskim. Zapraszam do lektury!

Osamotniona po śmierci: córki, męża i dwóch synów dziedziczka Marianna Bielicka nie była w stanie zarządzać tak dużą majętnością, dlatego czynności te scedowała na zięcia, Czesława Felicjana Jaczyńskiego, męża przedwcześnie zmarłej w 1873 roku córki Marianny. To ich dzieci: Zofia Irena urodzona 10 września 1871 roku, wówczas licząca 13 lat i Kazimierz urodzony 1 grudnia 1872 roku – lat 12, zostali wyznaczeni do przejęcia w przyszłości dóbr gozdanińskich. Cała trójka Jaczyńskich zamieszkiwała w zagoplańskiej majętności Piaski. Natomiast babcia Marianna z Paruszewskich Bielicka przeniosła się do kupionej przed laty willi Zofijówka w Mogilnie i tam 17 lipca 1890 roku dokonała żywota. Zgodnie z ostatnią wolą została pochowana w grobie familijnym w Kwieciszewie. Zapisem testamentowym z 19 stycznia 1878 roku opublikowanym 6 lutego 1890 roku Gozdanin przypadł wnuczce Zofii Irenie Jaczyńskiej, a Marcinkowo i Bielice wnukowi Kazimierzowi Jaczyńskiemu, dzieciom przedwcześnie zmarłej córki Marianny zamężnej za Czesława Jaczyńskiego z zagoplańskich Piasków. Kazimierz otrzymał jeszcze później po ojcu majętność Piaski z folwarkiem Marcinki o areale 633ha.

Marianna z Bielickich Jaczyńska, żona Czesława i matka Zofii oraz Kazimierza.

Marianna z Paruszewskich Bielicka była znaną osobą i to nie tylko w kręgach ziemiańskich. Cieszyła się ogromnym szacunkiem i poważaniem. W1867 roku kupiła od Niemca Stefenhagena piękną willę i po śmierci męża w niej zamieszkała. A oto krótkie wspomnienie pośmiertne o śp. Mariannie: Śp. Marcyanna urodziła się w 1830 roku w Kobylnikach na Kujawach z rodziców Sylwestra i Maryi z Jaczyńskich Paruszewskich; wychowanie otrzymała bardzo staranne, to też poszedłszy za mąż  za śp. Ludwika Bielickiego, dziedzica wsi Gozdanina i Marcinkowa, od razu podjęła stanowisko, jakie jej w społeczeństwie przypadło. Zmarła była wzorową żoną i matką, idealną panią dla służących, którzy do końca swego zwykle u niej pozostawali. Ale Bóg nie oszczędzał  śp. Bielickiej, zabrawszy ukochanych rodziców, męża, wszystkie z kolei dzieci powołał do siebie, przecież mężna ta i na wskroś religijna kobieta nie ugięła się pod brzemieniem cierpień - odtąd pozbawiona najbliższych przygarnęła do siebie całą rodzinę, zastępując sierotom matkę. Zofijówka, którą po śmierci męża zamieszkała, stała się prawdziwym ogniskiem ciepła rodzinnego i pomocy dla wszystkich potrzebujących - z najdalszych stron biedni zwracali się o wsparcie, a tego zmarła nikomu nie odmawiała. Ofiarność jej była bez granic, ręka jej bowiem była otwarta zawsze, czy to chodziło o cele wyższe, czy też o prosty datek, pomimo tego umiała utrzymać  majątek, choć długie jej były lata wdowieństwa. Strata tej zmarłej jest niepowetowana nie tylko dla całej rodziny, ale dla całego społeczeństwa, które w śp. Bielickiej traci znów jeden typ prawdziwej matrony polskiej. (…).

Zofia z Jaczyńskich Chłapowska - pani na Gozdaninie.

24 kwietnia 1892 roku Zofia Irena Jaczyńska córka Czesława i Marianny z Bielickich w kościele parafialnym w Piaskach zawarła związek małżeński z 29-letnim kawalerem Janem Wacławem Nepomucenem Chłapowskim herbu Dryja z Lgina synem Stanisława i Zofii z Kurnatowskich. Jan Nepomucen Chłapowski był wnukiem gen. Dezyderego Chłapowskiego herbu Dryja, urodził się 28 września 1863 roku w Szołdrach. Studiował rolnictwo w Hohemheim w Wirtembergii i służył w pułku ułanów saskich. 2 lipca 1892 roku dopisany został do hipoteki majątku żony – Gozdanina i tam małżonkowie zamieszkali. Jan również był właścicielem Lginia w pow. wschowskim, który sprzedał w 1894 roku. W 1894 roku był inicjatorem powołania kółka rolniczego w Wylatowie, którego został prezesem. Jemu przypisuje się rozbudowę dworu w Gozdaninie o północną oficynę. W 1896 roku zorganizował w Gozdaninie wystawę inwentarza – koni, bydła, owiec, trzody chlewnej, drobiu oraz - przemysłu domowego, zbóż, okopowych i innych. Na imprezie obecny był sam patron Kółek Rolniczych Maksymilian Jackowski. Rok później miała miejsce druga tego typu wystawa w Gozdaninie o podobnych rozmiarach, która równie znakomicie wypadła. 1 marca 1899 roku Jan i Zofia Chłapowscy sprzedali Gozdanin Zygmuntowi Chłapowskiemu z Turwi oraz Teodorowi Mańkowskiemu z Rudek. Nowi właściciele zostali w tymże dniu dopisani do hipoteki majętności ze wskazaniem, że każdy z nich dysponował po ½ Gozdanina. W tym też roku Jan i Zofia Chłapowscy zamieszkali w majętności Goździchowo w powiecie grodziskim, własności jego brata Dezyderego Chłapowskiego. Po sprzedaży w 1907 roku Goździechowa przez Dezyderego, Zygmuntowi Chłapowskiemu z Turwi byli właściciele Gozdanina przenieśli się do nabytego w 1909 roku Chotowa w powiecie ostrowskim.

Szczyt budynku stajni w Gozdaninie oraz rysunek przyziemia - foto z 1987 r.


Po pięciu latach w 1914 roku Chotowo sprzedali Jerzemu Niemojewskiemu i przenieśli się do Poznania. Pod koniec wojny działał w organizacjach podziemnych w Poznaniu. 27 grudnia 1918 roku był komendantem Bazaru, w którym zamieszkiwali Ignacy Paderewski i misja aliancka. 13 stycznia 1919 roku Jan Chłapowski został komisarycznym prezesem Wielkopolskiej Izby Rolniczej. W marcu 1919 roku został mianowany przez Komitet Naczelnej Rady Ludowej porucznikiem i rotmistrzem, a krótko potem majorem. Komisarycznym prezesem Wielkopolskiej Izby Rolniczej był do 1 maja 1919 roku, po czym przeszedł do Komisariatu Naczelnej Rady ludowej i został w nim szefem Urzędu Wojewódzkiego. Zmarł nagle w Poznaniu 2 lipca 1919 roku. Jego pogrzeb był manifestacją z udziałem władz świeckich i duchownych, trumnę wieziono na lawecie armaty ciągnionej przez osiem koni. Pochowany jest w Brodnicy. Po śmierci męża Zofia Chłapowska znalazła się w trudnej sytuacji finansowej, mieszkała w Poznaniu przy ul. Matejki. W 1932 roku zamieszkała w Tarnówku w dworku nabytym przez jej bratanka Władysława Jaczyńskiego. Zmarła w Podkowie Leśnej w 1952 roku. Jan i Zofia Chłapowscy mieli pięcioro dzieci: Dezyderego, Tadeusza, Kazimierza, Stanisławę i Zofię.

My zaś wracamy do 1899 roku, do nowych nabywców Gozdanina i prześledźmy dalsze losy tej ziemskiej posiadłości. Rozpocznijmy od informacji prasowej, z której dowiadujemy się, że: - Dobra rycerskie Gozdanin w powiecie mogileńskim, na które to sobie kolonizacja już  zęby ostrzyła, wielkości 3083 mórg pięknej ziemi oraz nieruchomość Wylatowo nr 95 - 10 mórg obszaru nabyli dziedzic p. Zygmunt Chłapowski z Turwi pod Kościanem i dziedzic p. Teodor Mańkowski z Rudek pod Szamotułami i to wspólnie za cenę 660 000 marek. „Szczęść Boże” owym pp., którzy uratowali kawał ziemi, i daj Boże, żeby owego kawała ziemi z rąk swych na pastwę i hańbę narodu polskiego nie puścili. Majątek należał do p. Jana Chłapowskiego i jego żony Zofii z Jaczyńskich. Państwo Chłapowscy przed 4 laty także pozbyli się pięknego majątku Lgiń pod Wschową.

Sprzedający jak i nabywcy spokrewnieni byli ze sobą i ich udział w transakcji wynikał raczej z patriotyzmu niźli z chęci zysku. Zygmunt Chłapowski był wnukiem gen. Dezyderego Chłapowskiego i kuzynem Jana z Gozdanina. Spokrewniony z nimi był poprzez swoją żonę również Teodor Mańkowski, a była nią Bogusława Bogumiła córką gen. Jana Henryka Dąbrowskiego i Barbary Florentyny z Chłapowskich. Obaj właściciele nie mieszkali w Gozdaninie lecz w swoich rodowych posiadłościach w Turwi i Rudkach. Tutaj na miejscu ustanowili zawiadowcą swoich dóbr, czyli zarządcą urzędnika majątkowego Feliksa Grota. Był on doświadczonym dzierżawcą i administratorem majątków ziemskich. W 1903 roku prezesował Kółku Rolniczemu w Gębicach. Później zarządzał dobrami Strzelewo w powiecie bydgoskim. Zmarł w 1935 roku, w wieku 73 lat w Poznaniu. W Gozdaninie urodził się jego syn Zdzisław Henryk - późniejszy znany polski historyk, prof. UAM. Wzorowo prowadzone gospodarstwo majętności Gozdanin stało się miejscem edukacyjno-doświadczalnym dla okolicznego włościaństwa. 21 czerwca 1903 roku na zaproszenie właściciela i administratora członkowie Kółka Rolniczego w Gębicach w liczbie 15 oraz wicepatron na powiat mogileński ks. Piotr Wawrzyniak uczestniczyli w wizytacji pól i inwentarza oraz praktycznym zdobywaniu wiedzy w gospodarstwie dóbr Gozdanin. 

 

 






Po pewnym czasie Zygmunt Chłapowski spłacił krewniaka Teodora Mańkowskiego i stał się niepodzielnym właścicielem Gozdanina. Zapewne odległość od siedziby dóbr rodowych, czyli Turwi sprawiła, że po pięciu latach Zygmund sprzedał majątek w mogileńskim, o czym nie omieszkała powiadomić prasa, informując, że: - Gozdanin, majątek rycerski w powiecie mogileńskim, około 2000 mórg, kupił od p. Chłapowskiego z Turwi p. dr Apolinary Osowicki z Poznania. I choć zakup został dokonany w sierpniu 1904 roku to transakcja została sfinalizowana dopiero wpisem w dniu 25 czerwca 1906 roku dokonanym w księdze wieczystej majętności Gozdanin.


Kolejny nowy właściciel Apolinary Tadeusz Osowicki był z wykształcenia rolnikiem i doktorem filozofii – (W tym czasie samodzielny tytuł doktora nauk rolniczych nie istniał. Na uniwersytetach niemieckich absolwenci kierunków agronomicznych uzyskiwali tytuł doktora nauk filozoficznych.). Urodził się 15 kwietnia 1879 roku w Poznaniu. Jego rodzicami byli: dr med. Antoni Osowicki, znany w Poznaniu lekarz, radca zdrowia, dyrektor szpitala oraz członek wydziału medycznego Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, zaś matką Helena z Lossowów, z Grażyny. Apolinary miał siostrę Emilię Parczewską pv Liszkowską. W 1899 roku ukończył Gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu. W tym też roku rozpoczął studia na Uniwersytecie Berlińskim, gdzie studiował rolnictwo. Po odbyciu służby wojskowej w latach 1900-1901 przeniósł się na Uniwersytet w Lipsku, a następnie w 1902 roku przybył do Wrocławia, aby ukończyć studia. W 1904 roku będąc studentem Uniwersytetu Wrocławskiego doktoryzował się broniąc pracę p.t.: „Koń Huculski” i uzyskaniu tytułu doktora filozofii. 21 stycznia 1907 roku poślubił w Taczanowie 20-letnią Wandę Luizę Lucie Taczanowską (ur. 24.08.1887- 4.10.1957) herbu Jastrzębiec. Była ona córką II Ordynata na Taczanowie Antoniego Wincentego Taczanowskiego, członka dziedzicznego Izby Panów w Królestwie Pruskim, Tajnego Podkomorzego Jego Świątobliwości Ojca Świętego oraz Konstancji Heleny z Kraśnickich herbu Jastrzębiec. Przed zamążpójściem zdobyła gruntowne wykształcenie i władała językami: niemieckim i francuskim.

Taczanów polowanie par force: 4. od lewej - Wanda Osowicka; 6. od lewej Apolinar Osowicki oraz 11. od lewej ordynat Antoni Taczanowski, ojciec Wandy i teść Apolinarego.

Apolinary był starszy od małżonki o 8 lat. Małżeństwo, jak niosą przekazy rodzinne, było swoistym układem z rozsądku. Pan młody był w wieku, kiedy należało założyć rodzinę. Wanda wprawdzie druga z kolei córka Ordynata na Taczanowie, była jedną z jego 4 córek (+ dwoje braci – Jan III Ordynat na Taczanowie). Dumnie brzmiało „córka Ordynata”, ale poza tym wiadomym było, że Wanda niezbyt duży posag wniosła, i że będzie on wypłacony dopiero po śmierci ojca Ordynata z tak zwanych minoratów. Osowiccy nie byli szlachtą, za to zamożną rodziną inteligencką. Kiedy nadarzyła się okazja, Apolinary nabył dużą posiadłość ziemską Gozdanin i po ślubie osiadł w niej wraz z oblubienicą. Zakup ten miał nadać mu prestiżu w kręgach ziemiańskich, szczególnie po ślubie z córką Ordynata. Prace około majętności dzielił z działalnością w Poznaniu. Jako członek Mogileńskiego Towarzystwa Gospodarczego w 1905 roku referował na zebraniach temat „O czarnym ugorze”. Już w 1906 roku sekretarzował podczas Walnego Zebrania Centralnego Towarzystwa Gospodarczego w Poznaniu. W 1908 roku przeprowadził na gruntach Gozdanina meliorację pól uprawnych.

Z pasją oddawał się hodowli koni wierzchowych, wyścigowych i remontowych, co zaowocowało, że już w wolnej Polsce był członkiem zarządu Towarzystwa Wyścigów Konnych Ziem Zachodnich w Poznaniu. W latach 1912-1914 był członkiem Rady Nadzorczej „Bazaru”. W sierpniu 1913 roku podał się do dymisji w akcie sprzeciwu wobec decyzji o ustrojeniu „Bazaru” na cześć przybyłego do Poznania cesarza Wilhelma II.

We dworze gozdanińskim - Wanda Osowicka przy fortepianie.

W 1913 roku dochód z majątku ziemskiego, tj. z pól i folwarku - czysty dochód gruntowy wykazywany jako podstawa do naliczenia podatku wynosił 6 331 marek. Jego areał obejmował ogółem 476ha, w tym 384ha gruntów ornych, 30ha łąk, 30ha lasów i 32ha wód (jeziorko), placów (folwark), parków, dróg i nieużytków. Z żywego inwentarza było tutaj 60 koni, 200 sztuk bydła, w tym 60 krów mlecznych oraz 200 świń.

Wanda Osowicka z dwoma chłopcami w Gozdaninie. Stoi przy niej Antek.

 W okresie I wojny światowej dziedzic Osowicki został zmobilizowany w stopniu podporucznika i brał udział po stronie pruskiej w działaniach wojennych. Wanda sama prowadziła majętność w Gozdaninie. Aktywnie, wespół z okolicznymi ziemiankami działała w Komitecie Niesienia Pomocy w Królestwie Polskim. W trakcie kursów, w ramach koła ziemianek zdobyła kwalifikacje pielęgniarsko-sanitarne. Krótko po wojnie 6 grudnia 1919 roku Apolinary sprzedał Gozdanin i otrzymane pieniądze ulokował w papierach wartościowych. Będąc mądrym człowiekiem, zajmował się ich właściwym pomnażaniem, aby żyć z dywidend.

Wanda Osowicka

Małżonkowie zamieszkali w Poznaniu, w luksusowym apartamencie. Zatrudniali dwuosobową służbę, żyjąc dostatnio, ale i rozsądnie. Bardzo dużo podróżowali, co roku jeden lub dwa wyjazdy zagraniczne, zimą 6 tygodni w Zakopanem. Obydwoje jeździli na nartach. Nie mieli dzieci, ale czynnie pracowali w instytucjach charytatywnych. Nie było to tylko dawanie pieniędzy, ale udział w pracach towarzystw oraz aktywna praca i opieka nad wytypowaną młodzieżą, czy rodzinami. W połowie lat 30-tych przenieśli się na stałe do Warszawy, gdzie kupili w centrum 3-4 pokojowe mieszkanie. Znajdowało się ono w nowo zbudowanym w/g najnowszych trendów, apartamentowcu. Tam zastała ich wojna, oboje przeżyli oblężenie Warszawy i okupację. Apolinary zmarł w czasie wojny w lutym 1944 roku i został pochowany 21 lutego w Warszawie na Powązkach.

Powązki - grobowiec Apolinarego i Wandy Osowickich.

Pisząc do mnie w 2011 roku Anna Melosu napisała m.in.: - Wanda Osowicka była niesamowicie pogodnym człowiekiem, nigdy na nic nie narzekała, pomimo wielu trudności, specjalnie w ostatnich latach życia, gdzie maleńka pensja ledwo starczała do przeżycia. Ale umiała się do każdych warunków dostosować. Znałam ją bardzo dobrze, miałam 12 lat, gdy zmarła. Moja matka byłą jej córką chrzestną, a że miała tylko dwójkę chrześniaków, wobec tego miała z nimi specjalnie bliski kontakt. Drugim chrześniakiem był dziś już nieżyjący prof. Marcin Bielski (wnuk Zofii Mieczkowskiej), znany ekonomista i wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego, zmarły 9 lat temu. Wanda i Apolinary Osowiccy byli bardzo prawymi ludźmi, a że bezdzietni, mało kto o nich już pamięta. A szkoda, bo to ludzie godni swym postępowaniem do naśladowania.

CDN


sobota, 11 lipca 2026

Gozdanin pełen tajemnic – cz. 3.

 

Dzisiejszą opowieść o Gozdaninie poświęcę Bielickim herbu Ogończyk, którzy w trzech pokoleniach trzymali tutejsze dobra. To im zawdzięczamy rozkwit majętności i wystawienie niemalże wszystkich murowanych obiektów dworsko-folwarcznych. Ilustracjami tej części artykułu będą unikatowe zdjęcia nieistniejącego już dzisiaj, a pochodzącego z ok. 1880 roku czterokondygnacyjnego, o dachu dwuspadowym i podpiwniczonego spichrza, który po 1945 roku użytkowany przez mogileńską GS popadł w ruinę i w latach 90. XX w. został rozebrany. Prezentowane zdjęcia zostały wykonane w 1987 roku.

 

Bieliccy na Gozdaninie

Antenat rodu osiadłego w 1835 roku w Gozdaninie Jan Bielicki urodził się w 1786 roku na ziemi radziejowskiej, jako syn Antoniego cześnikowicza bydgoskiego i dziedzica Janocina oraz Katarzyny z Krzesińskich. Po ojcu odziedziczył Janocina. Związek małżeński zawarł 26 lutego 1816 roku w Byczynie w powiecie radziejowskim ze starszą od siebie Scholastyką z Ubyszów, urodzoną w 1780 roku, córką Floriana i Apolonii z Kościeszkich z Klonówka.

Jan zmarł 16 kwietnia 1843 roku w Gozdaninie, a Scholastyka 3 października 1876 roku również w Gozdaninie. Oboje zostali pochowani w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafialnym w Kwieciszewie.

Gozdanina plan folwarku i parku ok. 1890 r.

Jan i Scholastyka Bieliccy mieli pięcioro dzieci, z których dwoje przedwcześnie zmarło, a byli to: Cyryla siostra bliźniaczka Katarzyny, która na świat przyszła 26 maja 1817 roku w Janocinie i zmarła po pięciu latach, 30 grudnia 1822 roku oraz Ludwika urodzony 5 sierpnia 1821 roku w Janocinie i zmarłego po 4 dniach, 9 sierpnia 1821 roku. Pozostała trójka to: Katarzyna urodzona 26 maja 1817 rok w Janocinie, Paweł Piotr urodzony 15 stycznia 1820 roku w Janocinie oraz Bartłomiej Ludwik urodzony 24 sierpnia 1822 roku w Janocinie.


Nabywając dobra gozdanińskie Bieleccy zamieszkali w majątku Gozdanin, który znajdował się w dość dobrej kondycji i już wówczas posiadał murowane budynki inwentarskie (stajnia, obora, owczarnia) oraz dwór. Wkrótce, bo 1 sierpnia 1838 roku ich córka Katarzyna zawarła w kościele parafialnym w Kwieciszewie związek małżeński z Piotra Gliszczyńskim, właścicielem Sławska w Królestwie. W 1841 roku Bieliccy założyli nowy folwark, który nazwali od swego nazwiska rodowego Bielicami. W tym samym czasie wystawili nowy dwór oraz założyli park przydworski. Po śmierci Jana Bielickiego w 1843 roku Gozdanin wraz z Marcinkowem odziedziczyło troje jego dzieci: Katarzyna, Paweł Piotr i Ludwik Bartłomiej. 19 czerwca 1845 roku dobra te formalnie przejęła od swoich dzieci matka Scholastyka z Ubyszów. Wówczas też z całości został wyłączony (odpisany) folwark Marcinkowo i w formie rekompensaty spadkowej przekazany w 1846 roku synowi Pawłowi Piotrowi, pozostałe dzieci zostały spłacone stosownymi kwotami. 18 kwietnia 1849 roku Scholastyka z Ubyszów sprzedała Gozdanin z Bielicami synowi Ludwikowi Bartłomiejowi.

 

Paweł Piotr Bielecki gospodarzył na dobrach marcinkowskich w latach 1846-1850. Następnie sprzedał je Niemcowi Otto Kennemmanowi. W 1852 roku mieszkał w Siedleczku parafia Łekno. Przed 1846 rokiem poślubił Franciszkę Arndt (ur. w 1829 roku, zm. 10 lutego 1913 roku w Warszawie), córkę Stanisława dziedzica Dobieszewic. W bliżej nieznanych okolicznościach Paweł Piotr Bielicki wraz z rodziną przeniósł się do Królestwa Polskiego, gdzie nabył dobra Drążgowo w dawnym powiecie puławskim (obecnie pow. rycki [Ryki]). Małżonkowie mieli syna Kazimierza Tadeusza urodzonego 6 stycznia 1846 roku w Marcinkowie parafia Kwieciszewo (zm. 1917 r.). Był on żonaty z Leonią Sauve, z którą miał córkę Zofię Janinę ur. w 1875 roku w Drążgowie pow. puławski, (panna - nauczycielka) zm. bezpotomnie w 1944 roku w Lublinie oraz syna Teodora ur. ok. 1880 roku w Drążgowie – zm. 23 listopada 1957 w Lublinie (bezpotomnie). Żoną Teodora była Stefania Emilia z Rzewuskich. Paweł Piotr Bielicki zmarł 23 marca 1882 roku w Lublinie.

 

Wracamy do Ludwika Bartłomieja, następcy Bielickich na Gozdaninie. 18 kwietnia 1849 roku kupił on od matki za 38 000 tal. Gozdanin wraz z Bielicami. Wkrótce, bo 28 listopada 1849 roku w Chomiąży zawarł związek małżeński z Marcjanną Paruszewską, córką Sylwestra i Marii z Jaczyńskich z Obudna (wcześniej z Kobylnik). Małżonkowie mieli trójkę dzieci: Marię urodzoną 20 sierpnia 1850 roku w Gozdaninie - ślub 23 listopada 1870 roku w Kwieciszewie z Czesławem Jaczyńskim herbu Dąbrowa z zagoplańskich Piasków, zmarła 8 listopada 1873 roku w Inowrocławiu pochowana w Piaskach; Jana Stanisława urodzonego 7 listopada 1851 roku w Gozdaninie - zmarł 4 grudnia 1876 roku w Marcinkowie pochowany w Kwieciszewie oraz Ignacego Michała Sylwestra urodzonego 31 lipca 1855 roku w Gozdaninie, dziedzica Gozdanina od 23 lutego 1877 roku - zmarłego 7 maja 1884 roku w Gozdaninie i pochowanego w Kwieciszewie.


Według danych z 1860 roku Gozdanin składał się z dwóch części: 1. Gozdanina dominium z 15 dymami zamieszkałymi przez 195 katolików i 5 ewangelików; 2. folwarku Bielice z 3 dymami zamieszkałymi przez 20 katolików. Majątek liczył ogółem 2 021 mórg i 14 prętów, w tym: 21 mórg 142 pręty – parków (ogrodów), 966 mórg i140 prętów – gruntów ornych, 148 mórg i 68 prętów – łąk i pastwisk, 709 mórg i 44 pręty - lasów, 71 mórg i 166 prętów - pastwisk, 9 mórg i 59 prętów – dróg, etc. oraz 93 morgi i 115 prętów – zarybionego jeziora.

 

Krótko przed 1865 rokiem Ludwik wykupił z rąk niemieckich Marcinkowo oraz jedno z gospodarstw kolonistów i ponownie przyłączył do dóbr gozdanińskich, nazywając je Marcinkowem Gozdanińskim. Natomiast w 1869 roku Marianna z Paruszewskich Bielicka dokonała zakupu pięknej willi w Mogilnie od Niemca Stefenhagena, wraz z dużą parcelą w Mogilnie. Na przyległej parceli założyła piękny ogród nadając mu charakter parku angielskiego. Cały ten ponad jednohektarowy obszar leżący pomiędzy współczesnymi ulicami 900-Lecia a Adama Mickiewicza Marianna Bielicka nazwała po urodzeniu się 10 września 1871 roku wnuczki Zofii Jaczyńskiej na jej cześć Zofijówką.

 

Ludwik Bartłomiej Bielicki zmarł 5 grudnia 1873 roku w Gozdaninie. A oto jak zapamiętano dziedzica na dobrach gozdanińskich Ludwika Bielickiego, przywołując jego sylwetkę we wspomnieniu pośmiertnym: - ...Ludwik, chociaż zamożny, skromne i ciche prowadził życie, lecz jako Polak brał udział we wszystkim, cokolwiek miało znamię narodowe, nie było instytucji, nie było towarzystwa, do którego nie należał i którego by nie wspierał.

Jeżeli osobiście nie zawsze był obecny, tym da się to tłumaczyć, że będąc od paru lat cierpiącym, a przede wszystkim niedosłyszącym, nie chciał być tylko ciałem, gdzie nie mógł być całą duszą. Już prawie martwą ręką podpisał plenipotencję na ostatni zjazd powiatowy w Mogilnie, by swoim głosem przyjść z pomocą polskiemu, a biednemu miastu Trzemesznu, o które chodziło. Jako obywatel i agronom ukochał swoją zagrodę przede wszystkim. Poza domem nie dbał o wystawę i o szyk, ale dbał o szyk w gospodarstwie i w domu, skutkiem tegoż wykupił dwóch zaciętych nam wrogów, a powiększając o tysiąc paręset mórg swoją posiadłość, przysłużył się nie tylko familii, lecz i narodowi.

Gdyby wszyscy synowie Polski w jego chcieli wstępować ślady, próżne byłyby wszelkie usiłowania wrogów, gdyż dopóki naszych nie wyprą po miastach z rynków i głównych ulic, a po wsiach z naszych posiadłości, choć walka trwać będzie, to i tak żołnierzy i wodzów nigdy nam nie zabraknie.

Wspaniały orszak pogrzebowy dowodził, iż czyny i zasługi śp. Ludwika zrozumiano i oceniono. Z zamożniejszych wszyscy obywatele powiatu z wyjątkiem jednego tylko, a nadto znaczny zastęp obywateli z odleglejszych powiatów ostatnią Ludwikowi oddawali posługę. Lubo cmentarz od kościoła znacznie odległy, jednak familia i przyjaciele martwe zwłoki na własnych barkach aż do grobowca zanieśli.

Strata w powiecie jest wielka, lecz dwaj dorastający zmarłego synowie tę nam niepłonną dają nadzieję, że szczerba ta zapełni się niezadługo, czego gorąco pragniemy.

 

We wspomnieniu tym podkreślono, iż Ludwik Bielicki swym zaangażowaniem w sprawy polskie przysłużył się narodowi. Na potwierdzenie tych słów znajdujemy inne informacje o jego czynnym uczestnictwie, jako ochotnika w powstaniu styczniowym 1863 roku. Wiadomym jest, że w listopadzie 1863 roku władze pruskie podejrzewając Ludwika o czynne wspieranie powstania, przeprowadziły w jego majątku, w Gozdaninie rewizję w poszukiwaniu broni, lecz nic nie znaleziono. Zapewne była ona dobrze ukryta, lub zdążono ją dostarczyć za kordon walczącym braciom powstańcom. Zachowała się również informacja mówiąca o tym, że do Gozdanina dostarczano broń oraz wyposażenie żołnierskie, lecz nigdy nie przyłapano Ludwika na jej posiadaniu. Jakiś pretekst władze pruskie musiały posiadać, gdyż, jako członka konspiracji powstańczej odnajdujemy Ludwika Bielickiego 15 kwietnia 1864 roku wśród osadzonych w mogileńskim areszcie powiatowym.

 

Na mocy testamentu Ludwika Bielickiego spisanego 3 grudnia 1873 roku, a opublikowanego 31 grudnia 1873 roku: Gozdanin, Marcinkowo i Bielice otrzymała po mężu wdowa Marianna z Paruszewskich Bielicka. Wkrótce też przekazała Marcinkowo synowi Janowi Stanisławowi, lecz niestety gospodarzył on tutaj zaledwie trzy lata. Grasujący w regionie tyfus zabrał młodego gospodarza, który dokonał żywota w marcinkowskim dworze 4 grudnia 1876 roku. Pochowany został 8 grudnia w rodzinnym grobowcu w Kwieciszewie, gdzie spoczął obok dziadków i ojca.

 

Gozdanin wraz z Marcinkowem i Bielicami 23 lutego 1877 roku przypadł synowi Ludwika i Marianny z Paruszewskich, Ignacemu Michałowi Sylwestrowi Bielickiemu, który zamieszkał w dworze gozdanińskim. Ostatni męski potomek rodu Bielickich ze względu na stan zdrowia nie podejmował próby założenia rodziny. Niemniej jednak swym zachowaniem i pracowitością, a przy tym wielką skromnością przysparzał matce i familii wiele pociechy. Poza umiejętnościami organizacyjnymi w gospodarstwie, z pasją uprawiał bibliofilstwo i numizmatykę. Posiadał przebogatą bibliotekę składającą się z kilku tysięcy woluminów, w tym wiele cennych starodruków. Ignacy był osobą wykształconą i znaną z ogromnej wiedzy i jasnego umysłu, propagatorem czytelnictwa i pionierem w zakładaniu i propagowaniu Towarzystwa Czytelni Ludowych w powiecie mogileńskim. Znajdujemy go w 1882 roku wśród darczyńców wspierających tzw. fundusz obrotowy TCL, który zasilał wpłatami z własnej kiesy. Ignacy Bielicki był współtwórcą Kółka Włościańskiego w Gębicach, które powstało 10 grudnia 1882 roku. Na zebraniu założycielskim młodemu Ignacemu powierzono funkcję wiceprezesa. W 1883 roku znajdujemy go wśród członków Towarzystwa Naukowego Akademików Polaków w Berlinie, w którego ramach działał Wydział Bratniej Pomocy, wspierany finansowo również przez Ignacy. Ta informacja utwierdza nas w tezie, że Ignacy Bielicki był absolwentem Uniwersytetu Berlińskiego, a dokładniej jego wydziału Akademii Agronomicznej.

 

 

Według danych z 1881 roku Gozdanin składał się z dwóch części: 1. wsi w powiecie mogilnickim z 7 dymami, 74 mieszkańcami, z których wszyscy byli wyznania katolickiego; 2. dominium i gminy rozległej na 2448 morgach, w skład którego wchodził Gozdanin dominium i folwark Bielice – z 11 dymami, 186 mieszkańcami w tym 7 ewangelikami i 179 katolikami, Stanowił własność [Ignacego] Bielickiego, który z Marcinkowem łącznie posiadał 3538 mórg.


 

Ignacy, choć bardzo młody, dał się poznać, jako propagator pracy organicznej i pracy u podstaw wśród miejscowej ludności. Wzbudzał w każdym, z którym się zetknął najwyższą sympatię. Nauczony przez ojca umiłowania do ziemi i tutejszego ludu, był bardzo troskliwym dla swoich pracowników i wzorowym obywatelem. Z niezwykłą pieczołowitością dbał o majątek rodzinny i o wzorowe nim gospodarowanie i przysłowiowy porządek w obejściach. Wspominając go tak odnotowano: na każdym drzewku, na każdej roślinie, na każdej drożynie znać było rękę opiekuńczą i zamiłowanie do piękna. Obdarzony tak wielkimi zaletami mógł budzić w sercach współczesnych nadzieję, że w przyszłości stanie się przywódcą i godnym obywatelem – Polakiem.

 

Nagła śmierć przyszła w 1884 roku. Cios, jaki onegdaj dotknął antenatkę rodu Mariannę z Paruszewskich Bielicką był tak wielkim, iż biedaczka do końca swoich dni nie mogła się pogodzić z tą stratą. 7 maja 1884 roku o godz. 23:45 umarł jej ostatni syn, spadkobierca fortuny rodowej – Ignacy Michał Sylwester Bielicki. Na nim skończyła się linia męska Bielickich, właścicieli dóbr Gozdanin, Marcinkowo Gozdanińskie i Bielice. Po jego śmierci atestem spadkowym z 24 czerwca 1884 roku jedyną spadkobierczynią została zacna Marianna z Paruszewskich Bielicka. Nadto z części księgozbioru gozdanińskiego 800 tomów, w tym cenne XVI-wieczne polonica oraz 82 medale i 530 monet matka przekazała Poznańskiemu Towarzystwu Przyjaciół Nauk (PTPN). Nadto ustanowiła ze swojego spadku Towarzystwu Pomocy Naukowej im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu (TPN) legat po synach: śp. Janie Bielickim w wysokości 2 760 marek i po śp. Ignacym Bielickim 2 760 marek dla TPN.

CDN

 

 

wtorek, 7 lipca 2026

Gozdanin pełen tajemnic – cz. 2.

Stary dwór w Gozdaninie zwany rządcówką lub oficyną z przełomu XVIII/XIX w. Zdjęcie wykonano w 1967 r. i widoczne jest na nim wejście do zlewni mleka (z białą lamperią).

Dzisiaj opowiem Wam Drodzy Czytelnicy o Gozdaninie z przełomu XVIII i XIX w., o szybko zmieniających się właścicielach dóbr, a szczególnie o istniejącym do dzisiaj starym dworze, nazywanym również rządcówką lub oficyną. Jego żywot jako rezydencji ziemiańskiej trwał około 50 lat. Po wybudowaniu nowego dworu stracił swą rangę i być może dzięki temu przetrwał do dzisiaj.

Przypomnę, że 3 stycznia 1797 rok – dobra Gozdanin i Marcinkowo dostają się wdowie po Walentym Zbyszewskim, Elżbiecie z Trąmpczyńskich Zbyszewskiej. Ta z kolei 2 czerwca 1798 rok sprzedała je synowi Wojciechowi Starzon z Łubowa Zbyszewskiemu, który już 24 lipca 1799 roku sprzedał je za 36 666 talarów Mateuszowi Zaborowskiemu herbu Grzymała. Już 2 lipca 1802 roku Zaborowski sprzedał Gozdanin i Marcinkowo kpt. Krzysztofowi Wilhelmowi Więckowskiemu (Wienskowskiemu - herbu Prus?, żonatemu od 1798 roku z wdową Ewą Rosiną von Borck) za 51 900 talarów. Pochodził on z Pomorza Zachodniego z miejscowości Trabehn (Drawień w gminie Szczecinek), gdzie urodził się w 1767 roku jako syn Johana Christiana i Fryderyki Charlotty Marii von Lemcke. Był on wyznania protestanckiego i wywodził się ze staropolskiej szlachty, która swe korzenie zapuściła w Więckowicach w powiecie poznańskim. 5 czerwca 1803 roku otrzymał tytuł szlachecki od Fryderyka Wilhelma III, Króla Prus. Herb jakim został obdarowany to: Srebrna róża na czerwonym tle. Na hełmie zwieńczonym czerwono-srebrnym płaszczem, trzy czerwone róże na zielonych łodygach. Krótko po tej nobilitacji 13 września 1803 roku zmarł w Gozdaninie, a dobra te odziedziczyły 17 grudnia 1804 roku małoletnie dzieci: Henryka Wilhelmina (zmarła w 1805), Zofia Amelia, Fryderyka Albertyna Dorota. Opiekunem ich do czasu uzyskania pełnoletniości został dziadek Johan Christian von Więckowski. W 1819 roku wymieniane były z tutejszych dóbr: Luiza Więckowska z Gozdanina i Anna Więckowska wdowa z Marcinkowa. Natomiast 1824 roku wymienione zostały jako właścicielki wsi Gozdanin i folwarku Marcinkowo siostry Wilhelmina i Fryderyka Więckowskie. Ich dobra zostały zajęte przez Królewsko-Pruski Sąd Pokoju w Trzemesznie.  

15 września 1825 roku Gozdanin, Marcinkowo i folwark Józefowo kupił na subhaście w Sądzie Ziemskim w Gnieźnie za 26 050 tal. Jan Leimen, a od niego po pewnym czasie Jan Krause. Po przeprowadzeniu w 1833 roku separacji i procesu uwłaszczeniowego tutejszych kmieci została wydzielona z dominium Gozdanin część włościańska, tj. wieś gminna Gozdanin. Zlokalizowana ona została na północ od zabudowań folwarcznych dominium Gozdanin. 9 października 1835 roku Krause zamienił się z Janem Bielickim herbu Ogończyk (żona Scholastyka z Ubyszów) dobrami gozdanińskimi (Gozdanin z Marcinkowem i folwarkiem Józefowo) na Tupadły w powiecie inowrocławskim i tam zamieszkał.

 

Stary dwór Zbyszewskich w Gozdaninie

W dziejach Gozdanina funkcjonowało kilka dworów, z których do dzisiaj zachował się ten przedostatni, sięgający swymi korzeniami do 4. ćwierci XVIII w. Niestety nie zachował się ostatni dwór Bielickich, wystawiony w latach 40. XIX w. i rozbudowany w latach 70. tegoż stulecia, gdyż został on rozebrany w 1977 roku. Prawdopodobnie wcześniej były tutaj co najmniej jeszcze dwa dwory drewniane, których istnienia jedynie możemy się domyślać.

Kartach ewidencyjnych zabytków architektury i budownictwa, wykonana w 1967 r. przez Ośrodek Dokumentacji Zabytków i zdeponowane w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie.


Rozkład wnętrza dworu w Gozdaninie - stan w 1967 r. z pomieszczeniem zlewni mleka.

W II połowie XVIII wieku Gozdanin wraz z Marcinkowem należał do zamożnego wielkopolskiego rodu Zbyszewskich herbu Topór, piszących się Starzon z Łukowa Zbyszewscy. Jednemu z pięciorga rodzeństwa, Józefowi, który pisał się z Gozdanina prawdopodobnie zawdzięczamy wystawienie owego pierwszego murowanego dworu, w którym zamieszkał wraz z poślubioną małżonką Rozalią, córką sąsiada z Żabna Jana Busse. Potrzebną do jego budowy cegłę wypalono z miejscowych pokładów gliny, które zlokalizowane były w południowo-wschodniej części dóbr gozdanińskich. Z tych samych pokładów pozyskano surowiec do produkcji cegieł, które posłużyły do przebudowy folwarku z drewnianego na murowany.

Zdjęcie lotnicze Gozdanina wykonane w 1958 r. z częściowo zachowaną zabudową folwarku oraz widocznym "nowym" dworem, który został rozebrany w 1977 r.

Na przełomie XVIII i XIX wieku nowy murowany dwór w Gozdaninie był główną siedzibą tutejszych właścicieli – ziemian, która pełniła funkcję centrum zarządzania majątkiem oraz kulturotwórczego ośrodka tutejszej szlachty. W tamtych czasach był on symbolem tradycji, polskości i ostoją życia towarzyskiego. Otaczał go od południa niewielki park, a do jego frontu prowadziła od strony wschodniej reprezentacyjna aleja. Zapewne jak większość dworów i nasz gozdaniński słynął z gościnności. Organizowano w nich huczne święta, polowania oraz spotkania rodzinne i sąsiedzkie, które cementowały lokalną społeczność szlachecką.

Dwór w Gozdaninie - stan w 1987 r.

Nie zachowały się obrazy czy późniejsze stare fotografie, które ukazałyby nam jak w latach prosperity, czy po późniejszej zmianie funkcji na rządcówkę, ten nasz gozdaniński dwór wyglądał. Dzisiaj dysponujemy jedynie zdjęciami z 1967 i 1987 roku oraz tymi współczesnym, które nie odzwierciedlają pierwotnego obrazu tejże budowy. Widzimy na nich zabytkowy, parterowy dom z przełomu XVIII i XIX wieku, charakteryzujący się cechami późnobarokowymi i klasycystycznymi. Choć zdjęcia ukazują go w stanie znacznego zaniedbania, zniekształconego przez późniejsze, surowe przebudowy (takie jak zamurowanie części otworów, wtórne drzwi wejściowe czy uproszczona stolarka okienna), można z dużym prawdopodobieństwem odtworzyć jego pierwotny wygląd.

Rozkład wnętrza dworu w Gozdaninie - stan w 1987 r. już po likwidacji zlewni mleka.

Z pierwszego skróconego i zachowanego opisu dworu (oficyny), który znajdujemy w Katalogu zabytków sztuki polskiej z 1982 roku (t. XI, z. 10, s. 9-10) w opracowaniu autorskim Zofii Białłowicz-Krygierowej tak oto autorka przedstawia nam ten obiekt: - Zachowana oficyna z końca XVIII w., o skromnych cechach barokowych. Murowana z cegły, otynkowana. Prostokątna, dwutraktowa, o elewacji sześcioosiowej nieregularnej. Dach mansardowy z naczółkami, kryty dachówką. Bardziej szczegółowy opis dworu znajdujemy na Kartach ewidencyjnych zabytków architektury i budownictwa, które zostały wykonane w 1967 i 1987 roku przez Ośrodek Dokumentacji Zabytków i zdeponowane w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie.

 

 

Dwór był budynkiem parterowym, częściowo podpiwniczonym - pierwotnie z jednoizbową piwnicą (współcześnie zasypaną), z poddaszem, nakrytym wysokim dachem mansardowym z naczółkami, pokrytym równą, czerwoną dachówką ceramiczną. Masywne kominy były otynkowane i zwieńczone klasycznymi czapami kominowymi. W dworze były 4 izby mieszkalne oraz kuchnia ze spiżarnią. Późniejsze liczne przebudowy całkowicie zmieniły rozmieszczenie i liczbę pomieszczeń. Ściana frontowa cechowała się pełną symetrią osiową. i mogła być zwieńczona charakterystycznym gankiem lub portykiem wspartym na kolumnach. Okna były większe, ujednolicone, z gęstym, drewnianym podziałem szczeblinowym (szprosami) i prawdopodobnie wyposażone w drewniane, malowane okiennice. Elewacje były pokryte gładkim, wapiennym tynkiem, prawdopodobnie pomalowanym na jasny (biały lub kremowy) kolor. Widoczny profilowany gzyms podokapowy biegnący wokół budynku był gładki i wyraźny. Zamiast topornych, betonowych schodków i wtórnych otworów drzwiowych, w centralnej osi budynku znajdowało się jedno reprezentacyjne wejście. Mogło je zdobić skromne, klasycystyczne obramowanie (portal) lub niewielki, drewniany ganek osłaniający drzwi frontowe.

 

Po wybudowaniu około 1841 roku przez Jana i Scholastykę z Ubyszów Bielickich nowego, większego i bardziej okazałego dworu, ten stary został włączony z racji położenia w układ (ciąg) reprezentacyjnej zabudowy dworskiej i przeznaczony na mieszkanie dla oficjalistów, czyli urzędników dworskich zarządzających dobrami gozdanińskimi. Od tego też czasu nazwany był rządcówką lub oficyną, a to z racji usytuowania w sąsiedztwie nowego dworu, który stanął w niewielkiej odległości i prostej linii na wschód od starego.


Po 1945 roku i rozparcelowaniu majętności, w północno-wschodniej części oficyny jedno z pomieszczeń adaptowano na zlewnię mleka, do której dostarczano ten produkt z całej okolicy. Wówczas wybito nowy otwór wejściowy, który poprzedzała niewielka betonowa rampa, służąca do rozładunku konwi z mlekiem. Po zlikwidowaniu zlewni, zamurowano wejście i przywrócono pomieszczeniu funkcję mieszkalną.

CDN