czwartek, 2 lipca 2026

Gozdanin pełen tajemnic – cz. 1.

 

Zgodnie z obietnicą daną w minionym tygodniu, dzisiaj zamieszczam 1. część opowieści o Gozdaninie, wsi, która w tym roku ma swoje 590. urodziny. Pierwszy raz - jako uczeń PTR w Bielicach w 1969 roku - dotarłem do tej miejscowości, zapisał mi się jej obraz w dziwnym czarno-białym kolorze. Natomiast będąc tutaj przed kilkoma tygodniami jej panorama zauroczyła mnie swoimi barwami, a spacerując trafiłem na błogi spokój, podobny do tego opisanego przez Jana Kochanowskiego – Wsi spokojna, wsi wesoła! Który głos twej chwale zdoła? Kto twe wczasy, kto pożytki może wspomnieć zaraz wszytki?


Gozdanin to średniej wielkości miejscowość położona w południowej części gminy Mogilno w pobliżu niewielkiego, zarastającego jeziora. Z dala od uczęszczanych szlaków w 2011 roku liczyła 279 mieszkańców i była 21. co do wielkości w gminie. Jest wsią typowo rolniczą z kilkoma zakładami usługowo-rzemieślniczymi. W przeszłości urodzili się tutaj m.in.: 18 sierpnia 1883 roku ks. Franciszek Przybylski syn Józefa; 15 stycznia 1894 roku Zygmunt Zaleski, syn kowala dworskiego Stanisława i Marii z Polaskich – polityk wielkopolski; 30 grudnia 1903 roku Zdzisław Henryk Grot, syn urzędnika dworskiego Feliksa i Marii z Kobylskich – polski historyk, profesor UAM;  Od średniowiecza do 1945 roku znajdował się tutaj wzorowo funkcjonujący majątek ziemski, po którym do dziś pozostały już nieliczne ślady - park podworski i zaledwie kilka z niegdyś licznych obiektów pofolwarcznych – duża stajnia, rządcówka, przebudowane dwojak i czworak oraz budynek trzyrodzinny dla osób funkcyjnych zatrudnionych w majętności. Przy drodze do Marcinkowa, po jej południowej stronie znajduje się figura Matki Bożej pochodząca z 1878 roku. Wzorowana jest ona na Madonnie Sykstyńskiej według Rafaela Santi. Ustawiona została ukośnie do drogi i zorientowana ku północnemu-zachodowi. Pyta się wielu dlaczego figura nie stoi prostopadle do tejże drogi? Otóż dlatego, że w II połowie XIX w. figura stała u zbiegu dwóch dróg, z których ta nieistniejąca wiodła w kierunku południowym, w prostej linii do dworu gozdanińskiego.


Po raz pierwszy historyczny Gozdanin - jako wieś w powiecie gnieźnieńskim i województwie kaliskim - został wymieniony w dokumencie z 28 stycznia 1436 roku (Gozdynino). W nim to Stanisław biskup poznański potwierdził fundację ołtarza. Nosił on wezwaniem Najświętszej Marii Panny i św. Mateusza, a znajdował się w kaplicy św. Leonarda w tumie poznańskim i posadowiony był in ambitu chori - w sąsiedztwie chóru. Fundacji tej dokonał Mikołaja z Górki, kanclerz katedralny, który przeznaczył na utrzymanie ołtarzysty 7 grzywien czynszu rocznego, z których 4 miały być pobierane ze wsi Gozdzimina – Gozdanina, własności kasztelana kaliskiego Piotra z Żernik.

Gozdanin w 1830 roku z dwoma jeziorami i otaczającymi wieś lasami. Źródło: SBB, IIIC Kart N 729, Blatt 1792 von 1830.

Etymologicznie możemy domniemywać, że nazwa miejscowa Gozdanin w parafii Kwieciszewo prawdopodobnie wywodzi się od staropolskiego słowa Gozd – (być może imienia Goździmir?). Ks. prof. Stanisław Kozierowski podaje takie oto porównanie, tłumacząc pochodzenie nazwy miejscowej Gozdanin od: Gozd - Gozdek, Gozdów, Gozdowo, Gozdy, Gozdawa - Gwozdawka, Gwozdek, Gwozdów, Gwozdy. Staropolskie słowo „gozd” uczony znajduje w Biblii królowej Zofii (inaczej Biblii szaroszpatackiej) najstarszym zachowanym tłumaczeniu Biblii na język polski (1453-1455). Według niego staropolskie słowo „gwozd” znaczy tyle samo, co: „mocny las na wzgórzu”. Najprawdopodobniej po wycięciu tegoż lasu i powstaniu w obrębie karczowiska nowej osady przeszła na nią nazwa Gozd – Gozdanin. Ewoluowała ona w przeciągu wieków następująco: 1436 – Gozdynino, 1520 - Gozdzinino, Gozdzynyno, 1580 - Gozdinino. W gnieźnieńskich aktach grodzkich i ziemskich aż do 1640 roku nazwę miejscowości zapisywano w formie pierwotnej czyli Gozdynino. Natomiast w całym XVIII wieku w metrykaliach katolickich – Gozdynin. Współczesna nazwa miejscowości Gozdanin utarła się po II rozbiorze Polski, czyli po 1793 roku i w tej formie zapisywana jest do dziś. Na krótko, bo na czas okupacji niemieckiej w latach 1939-1945 miejscowość nosiła nazwę Güldenhof, co w tłumaczeniu na język polski znaczyło – Złoty Dwór.


Zbierając materiały do Złotej księgi ziemiaństwa polskiego, poświęconej kulturze i wytwórczości rolnej Stanisław Sas-Lityński tak oto opisał w 1929 roku Gozdanin: - ...dwór otoczony jest starym parkiem, w którym zasługuje na uwagę piękna aleja, obsadzona stuletnimi wiązami [czyli brzostami, inaczej wiązami górskimi, których wysokość dochodzi do ok. 40m - MP]. Z załączonych do opisu zdjęć poznajemy dokładniej tę zieloną kilkumorgową enklawę przydworską, która zajmowała obszar na południe od dworu i zabudowań folwarcznych. Park był kompozycją w miarę symetryczną i posiadał cechy parku krajobrazowego. Jego kontury miały kształt półeliptyczny i wzdłuż ciągnącej się po obwodzie alei obsadzone były owymi wysokimi brzostami – wiązami. Na linii północ południe, po stronie zachodniej, w niewielkim oddaleniu od osi przebiegała aleja główna, po której obu stronach nasadzone były kępy drzew i krzewów. Granice zachodnia i południowa parku przechodziła w naturalny krajobraz z pojedynczymi drzewami i kępami wysokich krzewów. W jego części południowo-zachodniej znajdował się sztucznie zbudowany staw z wysepką. W części zachodniej parku znajdował się kort tenisowy. Po jego stronie zachodniej rósł stuletni szpaler wiązów, a w szczytach, po stronach wschodniej i południowej żywopłot grabowy. Zbudowany on został przed I wojną światową przez ówczesnego dziedzica, dr. Apolinarego Ossowickiego.

Gozdanin 1927


Po nasadzeniach, a szczególnie wspominanych w 1929 roku owych około stuletnich wiązach, zakładać możemy, że ów park założyli Bieliccy – Jan i Scholastyka z Ubyszów, którzy w Gozdaninie zamieszkali w 1835 roku. Natomiast zachowane do dziś trzystuletnie dęby świadczą o wcześniejszych korzeniach podworskiego parku czyli ok. połowy XVIII w. Również Bieliccy wystawili obok starego, nowy dwór (rozebrany w 1977 r.), który po 1849 roku został rozbudowany przez Ludwika i jego żonę Mariannę z Paruszewskich Bielickich o zachodnią, parterową oficynę.  

Pomnikowe dęby w parku podworskim.

Najcenniejszymi drzewami w parku są dwa dęby szypułkowe Quercus robur, które mają około 300 lat i rosną w północno-wschodniej części parku. Najokazalszy jest dąb o obwodzie 460cm (wys. 24m), drugi równie piękny ma obwód 411cm (wys. 26m). W niżej położonej części parku, niedaleko estrady koncertowej zwanej „Grzybkiem”, rosną inne drzewa, uznane za pomniki przyrody: grusza polna Pyrus pyroster o obwodzie 298cm (wys. 17m) i wiąz szypułkowy Ulmus laevis o obwodzie 347cm (wys. 23m). Obwód drzew mierzono w 2024 roku na wysokości 130cm. Wiek wiązu szacuje się na około 200 lat.


Wyschnięty staw z wyspą w parku podworskim - wiosna 2026.

Malowniczo położony w południowej części parku zarastający staw został sztucznie wykopany w połowie XIX w. Po jego środku została wówczas usypana wysepka, na której obecnie rosną krzewy bzu czarnego. Starsi mieszkańcy Gozdanina opowiadali mi legendę o pojawiającej się na wysepce kobiecie z dzieckiem na ręku. Straszono nią dzieci i młodzież. Prawdopodobnie tym sposobem chciano chronić miejscowe pociechy przed kąpielą w tymże stawie. W obrębie stawu rosną m.in.: lilie wodne Nymphaea alba, kaczeńce błotne Caltha palustris oraz tatarak zwyczajny Acorus calamus

Dawne ogrody warzywno-owocowe.

Gozdanin wzmiankowany po raz pierwszy w dokumencie z 1436 roku powstał w obszarze leśnym dóbr Marcinkowo, które wówczas rozciągały się pomiędzy Notecią Zachodnią a Jeziorem Wylatowskim. W tym też roku stanowiły one własność kasztelana kaliskiego Piotra z Żernik, a następnie rodu Palędzkich herbu Drogosław. Pierwsze karczowisko stanowiące korzeń współczesnego Gozdanina znajdowało się po wschodniej stronie niewielkiego jeziora, którego zarastające ślady zachowały się do dziś. Owe jezioro po wykarczowaniu lasu drastycznie zmniejszyło swoją powierzchnię. Najprawdopodobniej lokacja wsi na prawie niemieckim nastąpiła przed 1436 rokiem o czym mogą świadczyć płynące z jej użytkowania duże dochody, z których część została przeznaczona na utrzymanie ołtarzysty.

Park w Gozdaninie - wiosna 2026.

 

 

Kolejnych właścicieli Gozdanina poznajemy z gnieźnieńskich aktów grodzkich i ziemskich, z których wypisy zostały umieszczone w Tekach Dworzaczka. Z nich to dowiadujemy się, że w XV w. Marcinkowo i Gozdanin posiadali Palędzcy herbu Drogosław. W 1499 roku w wyniku działu braterskiego Gozdanin przypadł Mikołajowi, synowi Wojciecha i Katarzyny. Na początku XVI w. wieś nazywano: Gozdynino (1513), Gordynino (1524). Palędzkich herbu Drogosław w Gozdaninie wymienia się do 1640 roku, a byli nimi: Mikołaj syn Wojciecha i Katarzyny 1513-1539, dziedzic Gozdanina i Marcinkowa; Seweryn syn Mikołaja 1571-1584; Stanisław i Jan synowie Seweryna 1600; Stanisław syn Seweryna 1612; Anna Barańska wdowa po Stanisławie 1623; Seweryn syn Stanisława 1639-1640. Od II połowy XVII wieku dobra tutejsze trzymali Zboża-Zakrzewscy herbu Ogończyk. Jako dziedzice Gozdanina i Marcinkowa wymieniani tutaj byli: Aleksander Zboży-Zakrzewski w 1677 roku oraz Antoni Zboży-Zakrzewski w 1723 roku.

Gozdanin w latach 1798-1802 według Schrottera.

Po Zbożych-Zakrzewskich Gozdanin wraz z Marcinkowem przeszedł w ręce Krzesińskich herbu Nieczuja. W latach 1733, 1739 i 1740 rok wymieniany stąd był Józef Krzesiński herbu Nieczuja dziedzic Gozdanina i Marcinkowa. Był on synem Kazimierza i Konstancji z Komierowskich i piastował urząd cześnika dźwinogrodzkiego. W tym czasie powstał w obszarze leśnym folwark wraz ze strażnicówką leśną Józefowo oraz wybudowany został nowy murowany dwór, który stoi do dzisiaj i nazywany jest oficyną lub rządcówką. Józef Krzesiński dobra te sprzedał w 1756 roku za 62 500 zł. Walentemu Zbyszewskiemu herbu Topór, synowi Jakuba i Katarzyny z Bardzkich.

Pierwszy murowany dwór w Gozdaninie z końca XVIII w. Później przemieniony w rządcówkę - nazywany również oficyną. Stan w 1967 r.

W 1780 rok Elżbieta Zbyszewska z domu Trąmpczyńska jako wdowa po zmarłym Walentym Zbyszewskim zawarła ze swoimi dziećmi ugodę pozwalającą jej dysponować dobrami ziemskimi po zmarłym mężu m.in.: Gorzycami, Ruchocinkiem, Gozdaninem, Marcinkowem i innymi. Stronami tej ugody byli jej synowie: ks. Aleksander kanonik regularny laterański prałat wysocki, Wojciech, Andrzej i małoletni Józef - bracia rodzeni Zbyszewscy, jej synowie oraz Aleksy Malczewski mąż Józefaty Zbyszewskiej - córki i siostry tychże Zbyszewskich. Zapisem polubownym 7 czerwca 1780 roku w Gorzycach superarbitrem przed gnieźnieńskim sądem ziemskim ustanowiono Jakub Kiedrzyńskiego.

Współczesny widok pierwszego murowanego dworu z końca XVIII w.

Według recesu spadkowego z 6 grudnia 1788 roku dobra dzierży Józef Starzon z Łukowa Zbyszewski wraz z rodzeństwem; Aleksandrem, Wojciechem, Andrzejem i Józefatą zamężną Malczewską. 8 lutego 1790 roku najmłodszy z braci Zyszewskich Józef, piszący się z Gozdanina (Gozdynina) zawarł związek małżeński z Rozalią Buszówną z Żabna. Ceremonia miała miejsce w kościele parafialnym w Strzelcach, a ślubu udzielił młodym ks. Emilian Leon Rogala Kosiński, prezydent generalny Kongregacji Benedyktynów Polskich, opat mogileński. 3 stycznia 1797 rok – dobra Gozdanin i Marcinkowo dostają się Elżbiecie z Trąmpczyńskich Zbyszewskiej, która spłaciła swoje dzieci kwotą 80 000 zł. 2 czerwca 1798 rok od matki dobra te kupił syn Wojciech Starzon z Łubowa Zbyszewski za 170 000 zł i w roku następnym 24 lipca 1799 roku sprzedał je za 36 666 talarów Mateuszowi Zaborowskiemu herbu Grzymała.

CDN

 

niedziela, 21 czerwca 2026

Śp. Edmund Filipczak (1947-2026)

Edmund Filipczak na rampie rozładunkowej magazynu w Wymysłowicach - podczas przyjmowania zboża (lata 70. XX w.)

Śp. Edmund Filipczak był synem rolnika i działacza spółdzielczego Antoniego i Pelagii Filipczaków prowadzących gospodarstwo rolne w Wymysłowicach. Począwszy od lat 70. XX w. do pierwszych lat XXI w. Edmund był zbożowcem, osobą bardzo rozpoznawalną wśród mieszkańców naszego miasta i gminy. Szczególną popularnością cieszył się wśród ludności rolniczej i to niemal z całego obszaru Kujaw Zachodnich. Przez swoje dorosłe życie – zatrudniony w Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Strzelnie – piastował stanowisko kierownika Magazynu Skupu Zboża w Wymysłowicach. A był to obiekt nie byle jaki, ogromny dwukondygnacyjny budynek adaptowany w 1971 r. z pomajątkowej obory, mieszczący do 2 000 ton zboża.

W latach 1976-1990 miałem przyjemność współpracować ze śp. Edmundem i poznałem jego ciężką, oddaną i wykonywaną po kilkanaście godzin dziennie pracę przy kampanijnym skupie rzepaku, zboża i grochu. Jego zaangażowanie wielokrotnie było doceniane przez przełożonych oraz władze wojewódzkie pionu spółdzielczego. Ale kiedy przychodziła propozycja o przedstawienie śp. Edmunda do odznaczenia państwowego, zawsze odmawiał, uzasadniając, że są od niego bardziej zasłużeni, których dotychczas nie doceniono.

W pracy zawodowej był znakomitym organizatorem, niezwykłym pomysłodawcą – racjonalizatorem. To on unowocześnił poprzez mechanizację w przeciągu kilku lat odbiór i załadunek zboża do i z magazynu. Urządzenia jego pomysłu zostały zastosowane w dziesiątkach innych magazynów zbożowych w regionie.

Magazyn zbożowy w Wymysłowicach za czasów Edmunda Filipczaka (1983).

Wspominając śp. Edmunda przypominam sobie jego autentyczną miłość do Matki Bożej Markowickiej, Królowej Miłości i Pokoju Pani Kujaw. Bardzo często w Markowickim Sanktuarium uczestniczył w mszach św., uroczystościach i odpustach. Zaprzyjaźniony był z wieloma Ojcami Oblatami, że wspomnę chociażby z o. Kazimierzem Łabińskim OMI, o. Aleksandrem Dońcem OMI i wieloma innymi. Przypominam sobie Jego oddaną pracę od 11 kwietnia 1994 roku do końca kwietnia 1997 roku w Społecznym Komitecie Ochrony Zabytków i Odbudowy Pomnika Świętego Wojciecha w Strzelnie. Efektem tej pracy jest stojący na Placu Świętego Wojciecha piękny spiżowy pomnik Świętego. 

Nasze koleżeńskie kontakty obfitowały w cykliczne przyjacielskie spotkania: urodzinowo-imieninowe, tzw. powitania wiosny, lata i jesieni – w naturze nad jeziorem w Łąkiem, na działce na TRI, dożynkowe oraz spotkania po pogrzebach naszych znajomych, kiedy to wspominaliśmy odchodzących z naszego grona mieszkańców naszego miasta i okolicy. Wspomnę jeszcze, że zawsze prym wśród koleżeństwa wodził śp. Zmarły, a uczestnikami tych spotkań byli: śp. Roman i śp. Franek oraz Mirek, Gutek, Bronek, Andrzej, Marian i wielu, wielu innych kolegów...

Dobrze jest wspomnieć dobrych ludzi, dobrze jest o nich pamiętać i przy tej okazji pomodlić się za ich dusze...

Dzieciom śp. Edmunda Filipczaka: Justynie i Dariuszowi oraz najbliższym składam wyrazy współczucia...

Marian Przybylski  

 

  

 

czwartek, 4 czerwca 2026

Boże Ciało - wczoraj i dzisiaj

Boże Ciało - uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa. Cudowny dzień, który od setek lat gromadzi strzelnian na wspólnej procesji wokół Rynku. Niezależnie od pogody, czy to deszcz, czy słońce, kilka tysięcy parafian od św. Trójcy towarzyszyło i towarzyszy Jezusowi Chrystusowi - ukrytemu pod postacią Chleba - w Jego peregrynacji po centralnym placu miasta. Wyjątek stanowił okres okupacji hitlerowskiej i lata wojen, szczególnie Potopu szwedzkiego, tej 13. letniej z progu XVIII wieku oraz z czasów napoleońskich. Nie stał na przeszkodzie okres PRL-u. Za wyjątkiem nielicznych ideowców, gremialnie uczestniczyliśmy w procesjach.

Już od wczesnych godzin rannych cztery umówione grupy mieszczan stawiały ołtarze, po jednym, z każdej strony Rynku. W okresie zaborów pierwszy ołtarz stawiano w ul. Kościelnej, a właściwie przy placu nazwanym później imieniem Świętego Wojciecha, przy budynku Szkoły Katolickiej. Drugi ołtarz z pominięciem południowej pierzei Rynku stawiano po stronie zachodniej przy kamienicy Kowalskich (Nr 23 - obecnie własność Marka Kordylaka). Trzeci ołtarz po stronie pierzei północnej stawiano przy budynku apteki (Nr 2) oraz czwarty przy kamienicy Munków (Nr 12). Już w latach międzywojennych po nabyciu kamienicy w Rynku pod numerem 18 od Niemca Rittera przez Stanisława Kaczmarka (1933 r.), przy tym domu zaczęto budować pierwszy ołtarz w Rynku i ta tradycja trwa do dzisiaj. Od dziesiątek lat głównymi budowniczymi ołtarza była mieszkająca tutaj rodzina Lewickich i kolejne jej pokolenia zięcia Jamrożego i jego synów. Po wojnie budowę drugiego ołtarza przejęła od Kowalskich rodzina Glanców spod numeru 22 i kontynuował ją w kolejnym pokoleniu zięć Rafał Konieczka, a po nim córka Rafała Aleksandra Łykowska. Trzeci ołtarz w latach powojennych, po upaństwowieniu apteki przejęła rodzina Brożków spod numeru 5. W latach 80. XX w. zwyczaj ubierania trzeciego ołtarza powrócił pod aptekę, a od końca lat 90. XX w. zwyczaj ten przejęła rodzina Rucińskich spod numeru pierwszego (Nr 1). Najdłuższą tradycją ubierania ołtarza cieszy się kamienica pod numerem 12, bo co najmniej od 1889 roku. Z chwilą kiedy właścicielami tej kamienicy stali się Rzekanowscy, czynili to oni, a po nich kolejne pokolenia, po dzisiejszych członków tej rodziny - Sarnowskich.

Na tle ołtarza przy Runku 1, który w trójkę zbudowaliśmy w 2008 r. - Krzysztof, Heliodor, Marian

Od 2010 roku ks. kan. Otton Szymków zafundował budowniczym ołtarzów nowe znacznych rozmiarów oleodruki z motywami eucharystycznymi i z cytatami z Pisma Świętego. Stałym elementem dekoracyjnym Placu św. Wojciecha, ulicy Kościelnej i Rynku od niepamiętnych czasów, obok kwiatów są drzewka brzozowe. Niegdyś dochodziły do tego girlandy ze świerku, liści klonowych i dębowych oraz z specjalnie ciętego, zielonego papieru. Niegdyś nad ołtarzami Glanców i Brożków, które budowano pod balkonami, stały na tych balkonach dzieci ubrane w stroje aniołów i sypały z wysokości płatki kwiatów. Robiły to w momencie podchodzenia procesji, błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem i odejścia procesji spod ołtarza.

Strzelno - Boże Ciało ok. 1910 r.

Dla zobrazowania strzeleńskiej tradycji do współczesnych zdjęć dołączyłem również kilka zdjęć starych. Również cytuję apel, jaki ukazał się w „Nadgoplaninie“ 19 czerwca 1889 r.: W czwartek przypada, święto Bożego Ciała. Po sumie odbędzie się uroczysta procesya do czterech ołtarzy wybudowanych w rynku naszego miasta. Prosimy tedy naszych szacownych obywateli i obywatelki mieszkających przy ulicy Kościelnej lub Rynku, aby ku podniesieniu nabożeństwa domy przystroili o ile im to będzie możebnem [przypomnę, że wiele domów należało do Żydów i Niemców]. Jesteśmy przekonani, że wszyscy bez wyjątku do naszej prośby się zastosują i uświetnią tę drogę, którędy Pan Jezus postępować będzie.

W tejże samej gazecie z 2 czerwca 1888 r. znajdujemy opis procesji Bożego Ciała w Strzelnie. Również zacytuję tam treść w całości, byście mogli porównać sobie zwyczaje panujące przed 112-laty w naszym mieście:

Procesya Bożego Ciała odbyła się w czwartek wśród pięknej pogody w Rynku naszego miasta. Celebransem był nasz czcigodny ks. proboszcz [Korol] Wojczyński. Po dwunastej wyruszyła z kościoła procesya, w której liczba wiernych z każdego stanu, płci i wieku żywy udział brała: kilka tysięczny zastęp prawych dzieci Kościoła św. towarzyszyło Panu Jezusowi w obchodzie uroczystym po ulicach naszego miasta. Przed celebransem postępował długi szereg dziewcząt szkolnych w bieli, które Panu Jezusowi w drodze słały kwiaty. Pierwszą ewangelię odśpiewał Kapłan przy ołtarzu wystawionym w drzwiach starego gmachu tutejszej szkoły katolickiej przed pomieszkaniem nauczyciela p. P.[iotra] Palińskiego [nieistniejący budynek, na którego miejscu stoi szalet przy Placu Świętego Wojciecha]. Stąd wyruszyła procesja ulicą Kościelną w Rynek, gdzie drugą ewangelię przy ołtarzu wystawionym przed domem kupca p. Jana Kowalskiego [Rynek 23, obecnie posesja Rejniaków] celebrans odśpiewał; trzecia ewangelia została odśpiewana przy ołtarzu wystawionym przez tutejszą aptekę, będącą własnością p. Lepell'a [obecnie Rynek 2, budynek po „Aptece pod Orłem" Jerzego Stęczniewskiego], czwarta zaś przy ołtarzu wystawionym przed handlem p. Antoniego Psuji [obecnie Rynek 12, kamienica należała do Żyda Munka, u którego Psuja prowadził sklep].

Wszystkie ołtarze celowały pięknością i ozdobnym ustrojem, szczególniej zaś ołtarz przed apteką, który p. Lepell na ten cel bardzo gustownie dał zbudować. Cześć zacnym tym panom, którzy nie szczędzili ani zabiegów, ani fatygi, ani kosztów, aby chwilowy przybytek dla Pana Zastępów jak najpiękniej ozdobić i miłym uczynić! Katoliccy mieszkańcy w ulicy Kościelnej jako i w Rynku pięknie udekorowali okna mieszkań swoich. Przytaczam tu pp. Leszczyńskiego rymarza, Jeskiego rzeźnika i Norka dekarza, którzy bardzo gustownie okna mieszkań swoich w obrazy, kwiaty i światło jarzące przystroili; p. Sępowska przystroiła w kwiaty i obrazy swoje okno wystawne; p. Dzierożyńska przyozdobiła okna mieszkania swego w dywany, kwiaty i światło jarzące.

Cześć wam za to zacni obywatele i zacne obywatelki! Co jednak bardzo raziło to było to, że niektóre żydowskie kramy w ulicy Kościelnej niebyły zamknięte, chociaż ci panowie na pewno o tem wiedzą, że to Boże Ciało (Fronleichnam) święto nakazane i że kramy powinny były być zamknięte. Jeżeli ci panowie umieją szanować pieniądz, który mu przynosi katolik-Polak, to też powinni umieć uszanować uczucia religijne tego Polaka-katolika. Albo czyż ten Polak-katolik w każdym względzie ma dla tych panów pozostać głupim gojem? Jeżeli tak, to nie będzie to nic dziwnego, że Polak-katolik tych panów stanowczo pomijać będzie, jako tych  którzy nie umieją albo też nie chcą uszanować najświętszych uczuć każdego katolika-Polaka. Przecież sama forma nakazuje każdej religii oddać przynależny szacunek, a tylko człowiek bez wychowania i wykształcenia może jakiejkolwiek religii ubliżyć, za co go naturalnie w danym razie owo beczące stworzonko czeka! Tyle tym panom w upominku!

Nie chcemy przy tej okazji pominąć jednej rzeczy, która na powszechne uznanie zasługuje to jest to, że procesja Bożego Ciała obecnie - tak jak ongi -w Rynku (nie jak to przez pewien czas się działo na dziedzińcu) się odbywa. Starania celem odświeżenia zaniechanego przywileju dołożył tutejszy dozór kościelny, a szczególnie przewodniczący tegoż p. Antoni Psuja, za co jemu na tem miejscu publiczne podziękowanie.

Rynek w Strzelnie, w tle rusztowanie przy kościele ewangelickim - lata 20. XX w.

Piszący tę relację nie wspomniał nic o Żydzie Munku, który wyrażał zgodę na budowanie ołtarzy pod swoją kamienicą. Ten zwyczaj - jak już wspominałem - przejęli później polscy właściciele Rzekanowscy i kontynują po dziś dzień, państwo Sarnowscy. 

 

Boże Ciało w Strzelnie l. 30. XX w.

Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zwana również w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego: Święto Najświętszego Ciała Chrystusa (Festum Sanctissimi Corporis Christi), potocznie także Świętem Ciała i Krwi Pańskiej, a w tradycji ludowej: Boże Ciało, jest jednym z najważniejszych świąt w liturgii kościoła katolickiego. Procesja Bożego Ciała jest i była jedną z barwniejszych procesji, jakie w ciągu roku mają miejsca w Strzelnie.

Prowadzona jest przez księdza proboszcza i wikariuszy i odbywa się do miejsc najważniejszych w przestrzeni sakralnej miasta, czyli Rynku. W parafiach okolicznych - wiejskich przede wszystkich do krzyży, kapliczek i figur. Procesja zatrzymuje się przy czterech ołtarzach polowych, przy których czytane są fragmenty Ewangelii. Dla celebracji kultu trasa procesji jest przyozdabiana przez ścięte drzewa (brzozy) ustawiane przy trasie przemarszu. W naszej tradycji zawsze bogato dekorowano okna mieszkań i witryny sklepów, a kwiatem szczególnym w tym okresie były piwonie (bijony) oraz kwiaty bzu. W trakcie procesji ludzie śpiewają pieśni i litanie na przemian z orkiestrą dętą OSP, zaś śpiew liturgiczny przy ołtarzach wykonuje chór Harmonia.

Wyście z kościoła - lata 60. XX w.

Wierni szczególnie wspominają Ostatnią Wieczerzę Pańską i Przeistoczenie chleba i wina w Ciało i Krew Pańską - Jezusa Chrystusa. Pamiątkę tego wydarzenia Kościół obchodzi także w Wielki Czwartek, wtedy jednak rozpamiętuje się także Mękę Jezusa Chrystusa, natomiast uroczystość Bożego Ciała ma charakter dziękczynny i radosny. W Polsce obchodzi się ją w czwartek po Uroczystości Trójcy Świętej, a więc jest to święto ruchome, wypadające zawsze 60 dni po Wielkanocy. Najwcześniej może przypaść 21 maja, najpóźniej 24 czerwca. W niektórych krajach przenoszone jest na kolejną niedzielę.

Uroczystość ta została ustanowiona na skutek widzeń św. Julianny z Cornillon. Pod ich wpływem bp. Robert ustanowił w 1246 r. taką uroczystość dla diecezji Liège. W 1252 r. została ona rozszerzona na Germanię. W 1264 r. papież Urban IV ustanowił tę uroczystość dla całego Kościoła. Uzasadniając przyczyny jej wprowadzenia wskazał: zadośćuczynienie za znieważanie Chrystusa w Najświętszym Sakramencie, błędy heretyków oraz uczczenie pamiątki ustanowienia Najświętszego Sakramentu, która w Wielki Czwartek nie może być uroczyście obchodzona ze względu na powagę Wielkiego Tygodnia. Jednakże ze względu na śmierć Urbana IV bulla ta nie została ogłoszona, a tym samym uroczystość nie została ustanowiona. Uczynił to dopiero papież Jan XXII, który umieścił powyższą bullę w Klementynach w 1317 r.

W Polsce po raz pierwszy wprowadził tę uroczystość biskup Nankier (Jan Kołda herbu Oksza) w 1320 r. w diecezji krakowskiej. W 1420 r. na synodzie gnieźnieńskim uznano uroczystość za powszechną, obchodzoną we wszystkich polskich kościołach. W późnym średniowieczu i w renesansie największym sanktuarium kultu Bożego Ciała w Polsce był kościół Bożego Ciała w Poznaniu. Z Bożym Ciałem związana jest także uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa, która jest obchodzona zaraz po oktawie Bożego Ciała, czyli w piątek osiem dni po Bożym Ciele.

Zdjęcia współczesne Heliodor Ruciński; archiwalne ze zbiorów Mariana Przybylskiego i rodziny Glanców - Konieczków - Aleksandry Łykowskiej

 

niedziela, 31 maja 2026

Strzelno w latach 90. XX w. - cz. 3

Niedziela, dzień święty i niemalże wszyscy z miasta, którzy pójdą do kościoła na mszę św. z mniejszym lub większym pośpiechem przejdą tą ulicą, czyli Kościelną. Zauważymy jak wypiękniała ta i przyległe do niej ulice - wypiękniało całe miasto, o czym mówią mieszkańcy i przyjezdni. Przy okazji dzisiejszego wirtualnego spacerku zobaczymy jeszcze jak dawniej wyglądały Plac Świętego Wojciecha i Wzgórze, ul. Klasztorna i Parkowa. Przypomnę, że dzisiaj mamy w naszej parafii odpust Świętej Trójcy.  

Tak jak w poprzednich częściach spacerku po naszym mieście, tak i dzisiaj zabierze nas ze sobą na ową peregrynację turysta niemiecki śp. Klaus Manthey. Przypomnę, że jest on potomkiem tutejszych Niemców, którzy na nasze ziemie przybyli wraz z I rozbiorem Polski, po 1781 roku. Sam Klaus urodził się w naszym mieście 24 lutego 1940 roku i niewiele ze swego dzieciństwa pamiętał. O Strzelnie i okolicznych miejscowościach opowiedziała mu jego mama Emma. W latach 90. XX w. i na początku dwutysięcznych wielokrotnie, jako turysta w naszym mieście przebywał, dokumentując w obrazie ulice Strzelna. Był to początek przemian ustrojowych, zatem, niech nie dziwią nikogo te kolory szarości - po prostu, takim nasze miasto było, pełne małomiasteczkowego, zaściankowego uroku.