środa, 12 sierpnia 2026

Śp. Maciej Matuszkiewicz 1949-2026


Zmarł znany i ceniony przez wielu ludzi branży budowlanej - Strzelnianin z urodzenia i lat młodzieńczych, Inowrocławianin z miejsca zamieszkania – emerytowany Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Mogilnie Maciej Matuszkiewicz, przyjaciel wielu Strzelnian.

Maciej Matuszkiewicz urodził się 27 września 1949 roku w Strzelnie, w rodzinie nauczycielskiej Józefa i Jadwigi. Ojciec był wieloletnim dyrektorem Szkoły Podstawowej nr 2 w Strzelnie i znanym działaczem społecznym. Po ukończeniu strzeleńskiej podstawówki kontynuował naukę w Technikum Mechanicznym w Inowrocławiu. Po zdanej maturze podjął studia wojskowe na Wyższej Oficerskiej Szkole Lotniczej w Dęblinie. Niestety, ze względów zdrowotnych musiał przerwać ten kierunek, kontynuując studia w Akademii Techniczno-Rolniczej w Olsztynie, które ukończył w 1975 roku  z tytułem inżyniera budownictwa lądowego.

Strzelno, grudzień 2008 r. doradzanie podczas ustawiania obelisku upamiętniającego poległych pod szpitalem Powstańców Wielkopolskich 1918-1919.

Pracę zawodową rozpoczął w tym samym 1975 roku w Przedsiębiorstwie Budownictwa Rolniczego w Inowrocławiu. Wkrótce pracował jako inżynier budowy i w międzyczasie 6 czerwca 1979 roku nabył uprawnienia budowlane. Po przekształceniu PBRol w Kujawskie Przedsiębiorstwo Budowlane, awansował na kierownika rejonu robót, a następnie został zastępcą dyrektora ds. technicznych. W latach 1994-2000 był prezesem Przedsiębiorstwa Usługowo Handlowego KPB-W sp. z o.o. w Inowrocławiu. Był również Prezesem Zarządu Towarzystwa Budownictwa Społecznego w Inowrocławiu.

Strzelno, luty 2015 r. podczas uroczystości oddawania do użytku stacji uzdatniania wody.

W swojej karierze zawodowej Maciej Matuszkiewicz był m.in. kierownikiem budowy: osiedli wiejskich, bazy sprzętu rolniczego, magazynów i suszarń pasz, ferm hodowlanych, budynków mieszkalnych w zabudowie miejskiej, obiektów handlowych, centrali telefonicznej, zespołu szpitala sanatoryjnego itp. Nadto doraźnie parał się wykonywaniem prac projektowych oraz pełnił funkcje inspektora nadzoru. Współpracował z wieloma środowiskami i organizacjami pozarządowymi, m.in. z Towarzystwem Miłośników Miasta Strzelna, doradzając w pracach renowacyjnych na Starym Cmentarzy w Strzelnie oraz podczas stawiania obelisków, tablic upamiętniających ważne wydarzenia na terenie miasta Strzelna i ziemi strzeleńskiej. Podczas swojej pracy zawodowej i społecznej dał się poznać jako doskonały doradca i fachowiec, który swoją wiedzą i doświadczeniem potrafił dzielił się z wszystkimi, którzy takiej pomocy potrzebowali. Potrafił dostrzec drugiego człowieka, podając każdemu pomocną dłoń. 

Strzelno, luty 2015 r. podczas uroczystości oddawania do użytku stacji uzdatniania wody.

Wszyscy, którzy w latach 2001-2019 mieli do czynienia ze sprawami budowlanymi na terenie powiatu mogileńskiego, a z którymi ja rozmawiałem powtarzali, że w trakcie załatwiania wielu spraw urzędowych spotkali dobrego człowieka - Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Mogilnie Macieja Matuszkiewicza.

Maciej Matuszkiewicz zmarł w niedzielę 9 sierpnia. Zostanie pochowany na cmentarzu parafialnym w Markowicach. Msza święta zostanie odprawiona w czwartek 13 sierpnia o godzinie 11.00 w Bazylice Mniejszej pw. Nawiedzenia NMP w Markowicach.

Macieju, spoczywaj w pokoju!

 

 

środa, 5 sierpnia 2026

O siostrach, co Strzelno w świecie rozsławiały - cz. 2

W grupie kobiet, od lewej, pierwsza Zofia, trzecia Agnieszka Fredykówne.
 
To już kolejna, bo druga odsłona historii sióstr Fredyk. Dzisiaj nieco o rodzinie i korzeniach, o drodze do kariery cyrkowej oraz amerykańskiej przygodzie.





Zacznę od sagi rodzinnej, oczywiście krótszej niż te znane z literatury o Palliser’ach, czy Forsyte’ach. Przodkowie sióstr żyli w zaborze rosyjskim i jak głosi opowieść rodzinna nosili nazwisko Lewandowscy. Antenat rodu z rodziną przedostał się do zaboru pruskiego. W międzyczasie, by nie zostać rozpoznanym i wydalonym z Prus, zmienił nazwisko na Fredyk. Od tego czasu zaczęły się nowe dzieje współczesnego rodu Fredyków. Z czasem potomkowie obrali sobie za miejsce docelowe Ostrowo koło Strzelna, miejscowość ślicznie położoną wśród lasów, nad pięknym jeziorem, niedaleko od granicy.
  
Nazwisko, które przybrał przodek Fredyk, choć w brzmieniu niemieckie, to w pisowni było czysto polskie, na dowód czego znajdujemy je w zapisach metrykalnych w niezmienionej pisowni. Nie była to jedyna rodzina, która uciekła z zaboru rosyjskiego do pruskiego. Wystarczy, że wspomnę rodzinę Szulczewskich z Cienciska, czy samego Aleksandra Jacoba z Bożejewic, a później ze Strzelna. Wiadomym jest, gdzie Fredykowie mieszkali. Otóż posiadali oni niewielkie gospodarstwo przy drodze z Jaworowa do Ostrowa. Dziś posesja ta oznaczona jest numerem 4 i stanowi własność Jerzego Ziółkowskiego. Stąd Fredykowie rozprzestrzenili się do Bielska i Cienciska, Strzelna i Gniezna, a także w odleglejsze strony Wielkopolski.   

Siostry Fredyk, Zofia i  Agnieszka były córkami Walentego, z drugiego pokolenia osiadłych w Ostrowie Fredyków. Podstawy edukacyjne wyniosły z domu, a następnie uczęszczały do miejscowej szkoły Ludowej. Ich niski wzrost od samego początku budził zaciekawienie zarówno miejscowej ludności, jak i przyjezdnej. Pozostałe ośmioro rodzeństwa nie odbiegało wzrostem od przeciętnego. Szczególną ciekawość zaczęły wywoływać kiedy stały się pełnoletnimi kobietami. Starsza siostra Zofia była wyższa od młodszej Agnieszki, choć obie wzrostem nie przekraczały 1,5 metra.




Helena Montana - rozbijanie obozowiska cyrkowego.




Ich filigranowa budowa, a przy tym niezwykłe zdolności taneczne, aktorskie i akrobatyczne zwróciły uwagę miejscowego proboszcza ks. Lapisa. Był on przyjacielem domu Walentego Fredyka i często go odwiedzał. Dziewczęta udzielały się początkowo w teatrzykach szkolnych, a następnie w Młodych Polkach. Wpadł wówczas ks. proboszcz na pomysł, by skontaktować miejscowe artystki, które władały również językiem niemieckim z cyrkiem. W taki oto sposób siostry za protekcją swego proboszcza trafiły do jednej z polskich trup, a następnie do słynnego niemieckiego cyrku liliputów Schippersa i Villego, który właśnie gościł w Polsce. Występowały min. w słynnym lokalu Alkazar w Lubece, Magdeburgu, Królewcu, Berlinie i wielu innych miastach niemieckich. Odbyły również tournèe po Anglii.















Kiedy już okrzepły w swoim nowym aktorskim fachu nadarzyła się okazja wyjazdu za ocean do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Był rok 1925, kiedy stanęły na kontynencie amerykańskim. Tam podpisały wieloletni kontrakt z największym na świecie cyrkiem Al. G. Barnes Circus (nazwa cyrku od nazwiska założyciela cyrku Alfeusza Georga Barnesa Stonehouse). Wielkość tego cyrku przekraczała wszelkie wyobrażenia wśród Europejczyków. Posiadał on własne ZOO z 1200 dzikimi zwierzętami. Jednorazowo w pokazie musztry konnej występowało 550 koni. Całość obsługiwało 1050 ludzi. Cyrk składał się z pięciu aren od siebie niezależnych, które jednocześnie dawały przedstawienia w różnych częściach Stanów Zjednoczonych i Kanady. Największą atrakcją cyrku był największy słoń świata „Tusko” oraz potężny hipopotam „Lotus”. Głównym środkiem lokomocji była kolej, której składy były własnością cyrku, łącznie 100 wagonów.


Kilkakrotnie cyrk dotknęły katastrofy kolejowe. W niedzielę 20 lipca 1930 roku doszło do jednej z większych katastrof kolejowych. Miała ona miejsce w drodze z Newcastle do Charlottetown. Pociąg składał się z 29 wagonów. W wyniku wykolejenia się, zniszczonych zostało około połowy wagonów cyrkowych. Dwie osoby zginęły na miejscu zaś dwie kolejne zmarły w szpitalu. 17 innych osób zostało rannych i przewiezionych do szpitala. Ze zwierząt żadne nie odniosło poważniejszych obrażeń.

W takim oto cyrku, przemieszczając się z miasta do miasta, siostry Fredyk przemierzyły Stany Zjednoczone i Kanadę niemalże wzdłuż i wszerz. Wraz z liliputami na scenach cyrkowych pojawiały się postacie niezwykłe, typu najwyższy, najgrubsza, zrośnięte bliźniaki, kobieta z czterema nogami itp.
CDN

wtorek, 4 sierpnia 2026

O siostrach, co Strzelno w świecie rozsławiały - cz. 1


Od lewej: trzecia Zofia, czwarta Agnieszka Fredyk'ówne.

Podbiły kraj występując w dziesiątkach miast, w teatrach, hotelach i salach kinowych. Dawała zawsze dwa występy, jeden dla dzieci, drugi dla dorosłych. Występowały min. w słynnym lokalu Alkazar w Lubece, Magdeburgu, Królewcu, Berlinie i wielu innych miastach niemieckich. Odbyły również tournèe po Anglii. W 1925 roku rozpoczęły podbój Ameryki – USA i Kanady...


O siostrach Fredyk pisałem latem 2014 r. Wówczas strzelnianin Zbigniew Fredyk dostarczył mi stary, pękaty album, a w nim około 150 zdjęć trupy cyrkowej: Schippers v. d. Ville Zwergen Stadt zum Dom, czyli spółki Schippers i Ville „Miejska Świątynia Karłów”. Inna nazwa trupy to Liliputaner Schippers und Vanderville’s Zwergenstadt, co w tłumaczeniu na język polski znaczy: Liliputy Schippersa i Vandervillego „Miasto Krasnoludów”. Podróżując po świecie trupa wydała specjalne karty pocztowe z angielskim nadrukiem: Liliputaner, Schippers and Vanderville’s Midged Cirrus - co w wolnym tłumaczeniu oznacza, że kartka pocztowa przedstawia Liliputy z Cyrku Karłów Schippersa i Vandervillego. Początkowo podbiła trupa kraj występując w dziesiątkach miast, w teatrach, hotelach i salach kinowych. Dawała zawsze dwa występy, jeden dla dzieci, drugi dla dorosłych. Jak opisywała ówczesna prasa: Najmniejsi z artystów mieli ok. 1 metra wzrostu. Bawili widownie śpiewem, tańcem i pełną humoru grą. Trupa ta składała się z mężczyzn i kobiet. Posiadała własne piękne kostiumy i odpowiednie dla swoich rozmiarów meble i rekwizyty.

Od lewej Agnieszka i Zofia Fredykówne.

Od lewej: pierwsza Zofia, trzecia Agnieszka Fredykówne w towarzystwie koleżanek oraz Mitzi die Königin aller Riesendamen - Mitzi królowej "wszystkich grubych pań".

Pierwsza od lewej Zofia, czwarta Agnieszka Fredykówne






W tourne'e po Wielkiej Brytanii. 




Ogromna większość zdjęć z kolekcji Zbigniewa Fredyka pochodzi z tourne'e po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, które odbyto w latach 20. minionego stulecia (1925-1930). Brały w nim udział również strzelnianki, siostry Agnieszka i Zofia Fredyk. Z opowieści rodzinnych sióstr Fredyk wiadomo, że na tourne płynęły dwoma statkami. W pierwszym znajdowała się trupa cyrkowa wraz z taborem, obsługą techniczną i dyrekcją, zaś na drugim statku płynęła menażeria cyrkowa, czyli zwierzęta ze swoimi opiekunami. Pobyt za oceanem trwał kilka lat i trupa przemieszczała się po kontynencie koleją. Jedno ze zdjęć w albumie dokumentuje przygodę kolejową, kiedy to nastąpiła katastrofa kolejowa. Trupa występowała w największym amerykańskim cyrku ZOO Al. G. Barnes Cirrus „Winter Home”. Cyrkowi temu i występowi w nim sióstr Fredyk poświęcę następną część Opowieści o siostrach co Strzelno w świecie rozsławiały.

W drodze do Ameryki...


Brama największego cyrku na świecie.













W Górach Skalistych.

W rezerwacie Indian.

Pod Wodospadem Niagara. 
 Zapraszając do zainteresowania się tym tematem pragnę przybliżyć sylwetki dwóch pań urodzonych w Ostrowie k. Strzelna, później mieszkanek naszego miasta, po których przy ul. Kolejowej 9 pozostała piękna willa. Obie pracowały w cyrku niemieckim i występowały również w Polsce. Objechały całe Niemcy, występowały również w Anglii, a za oceanem podbiły serca Amerykanów i Kanadyjczyków. Były w wielu miastach, w górach skalistych i nad wodospadem Niagara. Występowały z cyrkami rodzimymi, obok kowbojów i Indian.
CDN