![]() |
| Apolinary Osowicki dziedzic na Gozdaninie - foto w parku przydworskim. |
To już czwarta część opowieści o Gozdaninie, którą po raz pierwszy w tak obszernym opracowaniu możecie poznać. Bogato ilustrowana starymi zdjęciami przeniesie nas dzisiaj w czasy Chłapowskich – Zofii z Jaczyńskich Chłapowskiej, córki Czesława i Marianny z Bielickich oraz Osowickich – dr. Apolinarego i jego małżonki Wandy z Taczanowskich córki II Ordynata na Taczanowie Antoniego Wincentego Taczanowskiego, członka dziedzicznego Izby Panów w Królestwie Pruskim. Zapraszam do lektury!
Osamotniona po śmierci: córki, męża i dwóch synów dziedziczka Marianna Bielicka nie była w stanie zarządzać tak dużą majętnością, dlatego czynności te scedowała na zięcia, Czesława Felicjana Jaczyńskiego, męża przedwcześnie zmarłej w 1873 roku córki Marianny. To ich dzieci: Zofia Irena urodzona 10 września 1871 roku, wówczas licząca 13 lat i Kazimierz urodzony 1 grudnia 1872 roku – lat 12, zostali wyznaczeni do przejęcia w przyszłości dóbr gozdanińskich. Cała trójka Jaczyńskich zamieszkiwała w zagoplańskiej majętności Piaski. Natomiast babcia Marianna z Paruszewskich Bielicka przeniosła się do kupionej przed laty willi Zofijówka w Mogilnie i tam 17 lipca 1890 roku dokonała żywota. Zgodnie z ostatnią wolą została pochowana w grobie familijnym w Kwieciszewie. Zapisem testamentowym z 19 stycznia 1878 roku opublikowanym 6 lutego 1890 roku Gozdanin przypadł wnuczce Zofii Irenie Jaczyńskiej, a Marcinkowo i Bielice wnukowi Kazimierzowi Jaczyńskiemu, dzieciom przedwcześnie zmarłej córki Marianny zamężnej za Czesława Jaczyńskiego z zagoplańskich Piasków. Kazimierz otrzymał jeszcze później po ojcu majętność Piaski z folwarkiem Marcinki o areale 633ha.
![]() |
| Marianna z Bielickich Jaczyńska, żona Czesława i matka Zofii oraz Kazimierza. |
Marianna z Paruszewskich Bielicka była znaną osobą i to nie tylko w kręgach ziemiańskich. Cieszyła się ogromnym szacunkiem i poważaniem. W1867 roku kupiła od Niemca Stefenhagena piękną willę i po śmierci męża w niej zamieszkała. A oto krótkie wspomnienie pośmiertne o śp. Mariannie: Śp. Marcyanna urodziła się w 1830 roku w Kobylnikach na Kujawach z rodziców Sylwestra i Maryi z Jaczyńskich Paruszewskich; wychowanie otrzymała bardzo staranne, to też poszedłszy za mąż za śp. Ludwika Bielickiego, dziedzica wsi Gozdanina i Marcinkowa, od razu podjęła stanowisko, jakie jej w społeczeństwie przypadło. Zmarła była wzorową żoną i matką, idealną panią dla służących, którzy do końca swego zwykle u niej pozostawali. Ale Bóg nie oszczędzał śp. Bielickiej, zabrawszy ukochanych rodziców, męża, wszystkie z kolei dzieci powołał do siebie, przecież mężna ta i na wskroś religijna kobieta nie ugięła się pod brzemieniem cierpień - odtąd pozbawiona najbliższych przygarnęła do siebie całą rodzinę, zastępując sierotom matkę. Zofijówka, którą po śmierci męża zamieszkała, stała się prawdziwym ogniskiem ciepła rodzinnego i pomocy dla wszystkich potrzebujących - z najdalszych stron biedni zwracali się o wsparcie, a tego zmarła nikomu nie odmawiała. Ofiarność jej była bez granic, ręka jej bowiem była otwarta zawsze, czy to chodziło o cele wyższe, czy też o prosty datek, pomimo tego umiała utrzymać majątek, choć długie jej były lata wdowieństwa. Strata tej zmarłej jest niepowetowana nie tylko dla całej rodziny, ale dla całego społeczeństwa, które w śp. Bielickiej traci znów jeden typ prawdziwej matrony polskiej. (…).
![]() |
| Zofia z Jaczyńskich Chłapowska - pani na Gozdaninie. |
24 kwietnia 1892 roku Zofia Irena Jaczyńska córka Czesława i Marianny z Bielickich w kościele parafialnym w Piaskach zawarła związek małżeński z 29-letnim kawalerem Janem Wacławem Nepomucenem Chłapowskim herbu Dryja z Lgina synem Stanisława i Zofii z Kurnatowskich. Jan Nepomucen Chłapowski był wnukiem gen. Dezyderego Chłapowskiego herbu Dryja, urodził się 28 września 1863 roku w Szołdrach. Studiował rolnictwo w Hohemheim w Wirtembergii i służył w pułku ułanów saskich. 2 lipca 1892 roku dopisany został do hipoteki majątku żony – Gozdanina i tam małżonkowie zamieszkali. Jan również był właścicielem Lginia w pow. wschowskim, który sprzedał w 1894 roku. W 1894 roku był inicjatorem powołania kółka rolniczego w Wylatowie, którego został prezesem. Jemu przypisuje się rozbudowę dworu w Gozdaninie o północną oficynę. W 1896 roku zorganizował w Gozdaninie wystawę inwentarza – koni, bydła, owiec, trzody chlewnej, drobiu oraz - przemysłu domowego, zbóż, okopowych i innych. Na imprezie obecny był sam patron Kółek Rolniczych Maksymilian Jackowski. Rok później miała miejsce druga tego typu wystawa w Gozdaninie o podobnych rozmiarach, która równie znakomicie wypadła. 1 marca 1899 roku Jan i Zofia Chłapowscy sprzedali Gozdanin Zygmuntowi Chłapowskiemu z Turwi oraz Teodorowi Mańkowskiemu z Rudek. Nowi właściciele zostali w tymże dniu dopisani do hipoteki majętności ze wskazaniem, że każdy z nich dysponował po ½ Gozdanina. W tym też roku Jan i Zofia Chłapowscy zamieszkali w majętności Goździchowo w powiecie grodziskim, własności jego brata Dezyderego Chłapowskiego. Po sprzedaży w 1907 roku Goździechowa przez Dezyderego, Zygmuntowi Chłapowskiemu z Turwi byli właściciele Gozdanina przenieśli się do nabytego w 1909 roku Chotowa w powiecie ostrowskim.
![]() |
| Szczyt budynku stajni w Gozdaninie oraz rysunek przyziemia - foto z 1987 r. |
Po pięciu latach w 1914 roku Chotowo sprzedali Jerzemu Niemojewskiemu i przenieśli się do Poznania. Pod koniec wojny działał w organizacjach podziemnych w Poznaniu. 27 grudnia 1918 roku był komendantem Bazaru, w którym zamieszkiwali Ignacy Paderewski i misja aliancka. 13 stycznia 1919 roku Jan Chłapowski został komisarycznym prezesem Wielkopolskiej Izby Rolniczej. W marcu 1919 roku został mianowany przez Komitet Naczelnej Rady Ludowej porucznikiem i rotmistrzem, a krótko potem majorem. Komisarycznym prezesem Wielkopolskiej Izby Rolniczej był do 1 maja 1919 roku, po czym przeszedł do Komisariatu Naczelnej Rady ludowej i został w nim szefem Urzędu Wojewódzkiego. Zmarł nagle w Poznaniu 2 lipca 1919 roku. Jego pogrzeb był manifestacją z udziałem władz świeckich i duchownych, trumnę wieziono na lawecie armaty ciągnionej przez osiem koni. Pochowany jest w Brodnicy. Po śmierci męża Zofia Chłapowska znalazła się w trudnej sytuacji finansowej, mieszkała w Poznaniu przy ul. Matejki. W 1932 roku zamieszkała w Tarnówku w dworku nabytym przez jej bratanka Władysława Jaczyńskiego. Zmarła w Podkowie Leśnej w 1952 roku. Jan i Zofia Chłapowscy mieli pięcioro dzieci: Dezyderego, Tadeusza, Kazimierza, Stanisławę i Zofię.
My zaś wracamy do 1899 roku, do nowych nabywców Gozdanina i prześledźmy dalsze losy tej ziemskiej posiadłości. Rozpocznijmy od informacji prasowej, z której dowiadujemy się, że: - Dobra rycerskie Gozdanin w powiecie mogileńskim, na które to sobie kolonizacja już zęby ostrzyła, wielkości 3083 mórg pięknej ziemi oraz nieruchomość Wylatowo nr 95 - 10 mórg obszaru nabyli dziedzic p. Zygmunt Chłapowski z Turwi pod Kościanem i dziedzic p. Teodor Mańkowski z Rudek pod Szamotułami i to wspólnie za cenę 660 000 marek. „Szczęść Boże” owym pp., którzy uratowali kawał ziemi, i daj Boże, żeby owego kawała ziemi z rąk swych na pastwę i hańbę narodu polskiego nie puścili. Majątek należał do p. Jana Chłapowskiego i jego żony Zofii z Jaczyńskich. Państwo Chłapowscy przed 4 laty także pozbyli się pięknego majątku Lgiń pod Wschową.
Sprzedający jak i nabywcy spokrewnieni byli ze sobą i ich udział w transakcji wynikał raczej z patriotyzmu niźli z chęci zysku. Zygmunt Chłapowski był wnukiem gen. Dezyderego Chłapowskiego i kuzynem Jana z Gozdanina. Spokrewniony z nimi był poprzez swoją żonę również Teodor Mańkowski, a była nią Bogusława Bogumiła córką gen. Jana Henryka Dąbrowskiego i Barbary Florentyny z Chłapowskich. Obaj właściciele nie mieszkali w Gozdaninie lecz w swoich rodowych posiadłościach w Turwi i Rudkach. Tutaj na miejscu ustanowili zawiadowcą swoich dóbr, czyli zarządcą urzędnika majątkowego Feliksa Grota. Był on doświadczonym dzierżawcą i administratorem majątków ziemskich. W 1903 roku prezesował Kółku Rolniczemu w Gębicach. Później zarządzał dobrami Strzelewo w powiecie bydgoskim. Zmarł w 1935 roku, w wieku 73 lat w Poznaniu. W Gozdaninie urodził się jego syn Zdzisław Henryk - późniejszy znany polski historyk, prof. UAM. Wzorowo prowadzone gospodarstwo majętności Gozdanin stało się miejscem edukacyjno-doświadczalnym dla okolicznego włościaństwa. 21 czerwca 1903 roku na zaproszenie właściciela i administratora członkowie Kółka Rolniczego w Gębicach w liczbie 15 oraz wicepatron na powiat mogileński ks. Piotr Wawrzyniak uczestniczyli w wizytacji pól i inwentarza oraz praktycznym zdobywaniu wiedzy w gospodarstwie dóbr Gozdanin.
Po pewnym czasie Zygmunt Chłapowski spłacił krewniaka Teodora Mańkowskiego i stał się niepodzielnym właścicielem Gozdanina. Zapewne odległość od siedziby dóbr rodowych, czyli Turwi sprawiła, że po pięciu latach Zygmund sprzedał majątek w mogileńskim, o czym nie omieszkała powiadomić prasa, informując, że: - Gozdanin, majątek rycerski w powiecie mogileńskim, około 2000 mórg, kupił od p. Chłapowskiego z Turwi p. dr Apolinary Osowicki z Poznania. I choć zakup został dokonany w sierpniu 1904 roku to transakcja została sfinalizowana dopiero wpisem w dniu 25 czerwca 1906 roku dokonanym w księdze wieczystej majętności Gozdanin.
Kolejny nowy właściciel Apolinary Tadeusz Osowicki był z wykształcenia rolnikiem i doktorem filozofii – (W tym czasie samodzielny tytuł doktora nauk rolniczych nie istniał. Na uniwersytetach niemieckich absolwenci kierunków agronomicznych uzyskiwali tytuł doktora nauk filozoficznych.). Urodził się 15 kwietnia 1879 roku w Poznaniu. Jego rodzicami byli: dr med. Antoni Osowicki, znany w Poznaniu lekarz, radca zdrowia, dyrektor szpitala oraz członek wydziału medycznego Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, zaś matką Helena z Lossowów, z Grażyny. Apolinary miał siostrę Emilię Parczewską pv Liszkowską. W 1899 roku ukończył Gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu. W tym też roku rozpoczął studia na Uniwersytecie Berlińskim, gdzie studiował rolnictwo. Po odbyciu służby wojskowej w latach 1900-1901 przeniósł się na Uniwersytet w Lipsku, a następnie w 1902 roku przybył do Wrocławia, aby ukończyć studia. W 1904 roku będąc studentem Uniwersytetu Wrocławskiego doktoryzował się broniąc pracę p.t.: „Koń Huculski” i uzyskaniu tytułu doktora filozofii. 21 stycznia 1907 roku poślubił w Taczanowie 20-letnią Wandę Luizę Lucie Taczanowską (ur. 24.08.1887- 4.10.1957) herbu Jastrzębiec. Była ona córką II Ordynata na Taczanowie Antoniego Wincentego Taczanowskiego, członka dziedzicznego Izby Panów w Królestwie Pruskim, Tajnego Podkomorzego Jego Świątobliwości Ojca Świętego oraz Konstancji Heleny z Kraśnickich herbu Jastrzębiec. Przed zamążpójściem zdobyła gruntowne wykształcenie i władała językami: niemieckim i francuskim.
![]() |
| Taczanów polowanie par force: 4. od lewej - Wanda Osowicka; 6. od lewej Apolinar Osowicki oraz 11. od lewej ordynat Antoni Taczanowski, ojciec Wandy i teść Apolinarego. |
Apolinary był starszy od małżonki o 8 lat. Małżeństwo, jak niosą przekazy rodzinne, było swoistym układem z rozsądku. Pan młody był w wieku, kiedy należało założyć rodzinę. Wanda wprawdzie druga z kolei córka Ordynata na Taczanowie, była jedną z jego 4 córek (+ dwoje braci – Jan III Ordynat na Taczanowie). Dumnie brzmiało „córka Ordynata”, ale poza tym wiadomym było, że Wanda niezbyt duży posag wniosła, i że będzie on wypłacony dopiero po śmierci ojca Ordynata z tak zwanych minoratów. Osowiccy nie byli szlachtą, za to zamożną rodziną inteligencką. Kiedy nadarzyła się okazja, Apolinary nabył dużą posiadłość ziemską Gozdanin i po ślubie osiadł w niej wraz z oblubienicą. Zakup ten miał nadać mu prestiżu w kręgach ziemiańskich, szczególnie po ślubie z córką Ordynata. Prace około majętności dzielił z działalnością w Poznaniu. Jako członek Mogileńskiego Towarzystwa Gospodarczego w 1905 roku referował na zebraniach temat „O czarnym ugorze”. Już w 1906 roku sekretarzował podczas Walnego Zebrania Centralnego Towarzystwa Gospodarczego w Poznaniu. W 1908 roku przeprowadził na gruntach Gozdanina meliorację pól uprawnych.
Z pasją oddawał się hodowli koni wierzchowych, wyścigowych i remontowych, co zaowocowało, że już w wolnej Polsce był członkiem zarządu Towarzystwa Wyścigów Konnych Ziem Zachodnich w Poznaniu. W latach 1912-1914 był członkiem Rady Nadzorczej „Bazaru”. W sierpniu 1913 roku podał się do dymisji w akcie sprzeciwu wobec decyzji o ustrojeniu „Bazaru” na cześć przybyłego do Poznania cesarza Wilhelma II.
![]() |
| We dworze gozdanińskim - Wanda Osowicka przy fortepianie. |
W 1913 roku dochód z majątku ziemskiego, tj. z pól i folwarku - czysty dochód gruntowy wykazywany jako podstawa do naliczenia podatku wynosił 6 331 marek. Jego areał obejmował ogółem 476ha, w tym 384ha gruntów ornych, 30ha łąk, 30ha lasów i 32ha wód (jeziorko), placów (folwark), parków, dróg i nieużytków. Z żywego inwentarza było tutaj 60 koni, 200 sztuk bydła, w tym 60 krów mlecznych oraz 200 świń.
![]() |
| Wanda Osowicka z dwoma chłopcami w Gozdaninie. Stoi przy niej Antek. |
W okresie I wojny światowej dziedzic Osowicki został zmobilizowany w stopniu podporucznika i brał udział po stronie pruskiej w działaniach wojennych. Wanda sama prowadziła majętność w Gozdaninie. Aktywnie, wespół z okolicznymi ziemiankami działała w Komitecie Niesienia Pomocy w Królestwie Polskim. W trakcie kursów, w ramach koła ziemianek zdobyła kwalifikacje pielęgniarsko-sanitarne. Krótko po wojnie 6 grudnia 1919 roku Apolinary sprzedał Gozdanin i otrzymane pieniądze ulokował w papierach wartościowych. Będąc mądrym człowiekiem, zajmował się ich właściwym pomnażaniem, aby żyć z dywidend.
![]() |
| Wanda Osowicka |
Małżonkowie zamieszkali w Poznaniu, w luksusowym apartamencie. Zatrudniali dwuosobową służbę, żyjąc dostatnio, ale i rozsądnie. Bardzo dużo podróżowali, co roku jeden lub dwa wyjazdy zagraniczne, zimą 6 tygodni w Zakopanem. Obydwoje jeździli na nartach. Nie mieli dzieci, ale czynnie pracowali w instytucjach charytatywnych. Nie było to tylko dawanie pieniędzy, ale udział w pracach towarzystw oraz aktywna praca i opieka nad wytypowaną młodzieżą, czy rodzinami. W połowie lat 30-tych przenieśli się na stałe do Warszawy, gdzie kupili w centrum 3-4 pokojowe mieszkanie. Znajdowało się ono w nowo zbudowanym w/g najnowszych trendów, apartamentowcu. Tam zastała ich wojna, oboje przeżyli oblężenie Warszawy i okupację. Apolinary zmarł w czasie wojny w lutym 1944 roku i został pochowany 21 lutego w Warszawie na Powązkach.
![]() |
| Powązki - grobowiec Apolinarego i Wandy Osowickich. |
Pisząc do mnie w 2011 roku Anna Melosu napisała m.in.: - Wanda Osowicka była niesamowicie pogodnym człowiekiem, nigdy na nic nie narzekała, pomimo wielu trudności, specjalnie w ostatnich latach życia, gdzie maleńka pensja ledwo starczała do przeżycia. Ale umiała się do każdych warunków dostosować. Znałam ją bardzo dobrze, miałam 12 lat, gdy zmarła. Moja matka byłą jej córką chrzestną, a że miała tylko dwójkę chrześniaków, wobec tego miała z nimi specjalnie bliski kontakt. Drugim chrześniakiem był dziś już nieżyjący prof. Marcin Bielski (wnuk Zofii Mieczkowskiej), znany ekonomista i wykładowca Uniwersytetu Łódzkiego, zmarły 9 lat temu. Wanda i Apolinary Osowiccy byli bardzo prawymi ludźmi, a że bezdzietni, mało kto o nich już pamięta. A szkoda, bo to ludzie godni swym postępowaniem do naśladowania.
CDN
















%201.jpg)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz