![]() |
Dr Władysław Łebiński. |
Dzieje miasta Strzelna i regionu z cyklem opowieści Spacerkiem po Strzelnie oraz dzieje ziemiaństwa: Strzelno, Mogilno, Inowrocław
sobota, 28 kwietnia 2018
Megality kujawskie. Rzecz o grobowcach sprzed 5 tys. lat - cz.1
czwartek, 26 kwietnia 2018
Spacerkiem po Strzelnie - cz. 13 Rynek - cz. 10
Pierwszym aptekarzem, na którego trafiłem był w Strzelnie Schulze, który swoją profesję uprawiał w aptece „Pod Czarnym Orłem” w latach 1822–1834. W okresie od 1 maja 1834 r. do 1 stycznia 1835 r. apteka zatrudniała aż czterech pomocników. W tym czasie często się oni zmieniali, a od 19 lipca 1835 r. był już tylko jeden pomocnik aptekarski. Kolejnym aptekarzem, na którego trafiłem w Strzelnie był aptekarz pierwszej klasy Fryderyk Klamroth, który w 1840 r. nabył sposobem kupna aptekę w Strzelnie i został zatem jako tameczny aptekarz koncessyonowany - ogłoszono w Amtsblattcie Królewskiej Pruskiej Regencji Bydgoskiej. W rok później aptekarz pierwszej klasy Karol Hoffmann ze Strasburga nabył sposobem kupna aptekę Klamrotha w Strzelnie. Jest on do utrzymywania jej koncesjonowanym i złożył według przepisów przysięgę. Hoffmann był radnym powiatowym, czyli radcą Sejmiku nowo powstałego w 1886 r. Powiatu Strzelińskiego. Wymieniony w grudniu 1886 r. w komisji do zbadania reklamacji podatku klasowego, komisji do załatwiania sporów w sprawach domicilium (mieszkaniowych) i komisji wyboru ławników i sędziów przysięgłych. W 1890 r. aptekarzem odnotowany został w mieście niejaki Życki, który był członkiem Dozoru Kościelnego i Reprezentacji Gminnej. W drugiej połowie XIX w. dom przy Rynku 2 stanowił własność Alfonsa Amrogowicza. Był on aptekarzem i prowadził na parterze aptekę. Amrogowicz w swej profesji zaistniał po Życkim. W księdze adresowej z 1903 r. wymienia się Amrogowicza, jako aptekarza. Profesją tą zajmowali się na mniejszą skalę również miejscowi lekarze oraz zielarze. Ci ostatni sami wytwarzali specyfiki na różne dolegliwości. Formę działalności aptekarskiej w zaopatrzeniu ludności w przeróżne medykamenty uzupełniał również prowadzeniem drogerii.
W pomieszczeniach po działalności Wandy Siemianowskiej została uruchomiona później drogeria, która funkcjonowała do końca lat czterdziestych XX w. Przez szereg lat lokal po niej oraz meble stały niewykorzystane i kiedy aptekę przeniesiono w latach 70-tych do tych pomieszczeń część wyposażenia drogeryjnego zmodyfikowano i zaadaptowano do nowej funkcji.
Wracając do początku XX w., po Amrogowiczu właścicielem posesji został od 1913 r. przybyły do Strzelna z Poznania aptekarz Michał Stęczniewski, który formalnie przejął działalność po swoim poprzedniku ("Orędownik", 1913, Nr. 215). Urodził się on 7 września 1885 r. w Sulmierzycach w powiecie odolanowskim, a rodzicami jego byli Władysław i Pelagia. Stęczniewscy zamieszkiwali tamtą miejscowość od kilku pokoleń i to dość licznie. Młody Michał po gimnazjalnej maturze studiował farmację, po ukończeniu której oraz odbyciu praktyk w 1910 r. zdał na Uniwersytecie w Lipsku na Wydziale Farmacji egzamin państwowy i został samodzielnym dyplomowanym aptekarzem. W międzyczasie, bo w 1907 r., odbył przeszkolenie i przygotowanie wojskowe w 47. Pułku Poznańskim. Ponowne szkolenie przeszedł w 1913 r., po czym w sierpniu został awansowany do stopnia podporucznika. W trakcie działań wojennych w latach 1914-1918 nie brał w nich udziału, gdyż był uznany przez starostę, jako niezbędny tutaj na miejscu, a to w związku z tym, że był jedynym aptekarzem w mieście powiatowym Strzelnie. Od 1919 r. został członkiem zarządu miejskiego i trzykrotnie pełnił obowiązki burmistrza (po śmierci Pińkowskiego i Ciesielskiego oraz po przejściu Buszy do Poznania) był wiceburmistrzem po powołaniu burmistrzem Radomskiego, radny do Sejmiku i Rady Miejskiej w Strzelnie, oficerem Wojska Polskiego - porucznikiem rezerwy, zapalonym myśliwym, członkiem spółki łowieckiej. Zmobilizowany w sierpniu 1939 r. wziął udział w wojnie obronnej, a następnie przedostał się na Kresy Wschodnie. Tam wzięty przez Rosjan do niewoli umieszczony został w obozie w Kozielsku. Został bestialsko zamordowany 30 kwietnia 1940 r. w Katyniu. Ekshumowany przez komisję niemiecką (ekshumacja opisana w raporcie z dnia 21.04.1943). Przy zwłokach zamordowanego znaleziono następujące dokumenty: Książeczkę wojskową, naramiennik (porucznik), kartkę z adresem, list, modlitewnik, bibułkę papierosową, lusterko, portfel. Upamiętniony został na Pomniku Katyńskim, na starym cmentarzu w Strzelnie.
Ale z tym miejscem, nam starszym strzelnianom, szczególnie kojarzy się osoba aptekarza Jana Harasimowicza. Do Strzelna przybył on w 1973 r. i od razu dał się poznać, jako niezwykle sympatyczny i miły człowiek. Mawiano: Wilnus, zaciągający tą jakże miłą dla ucha melodią. W bardzo krótkim czasie inaczej nie mówiono o nowym strzelnianinie jak Magister. Często słyszało się: byłem u Magistra, Magister zlecił, Magister kazał odstawić, Magister mi pomógł, idźcie sąsiadko do Magistra, tylko on wam pomoże. Ta opinia o cudownym dotyku [w domyśle znakomicie dobranym specyfiku] utrzymuje się po dzień dzisiejszy, bo nasz aptekarz już taki jest, że ludziom pomaga.
![]() |
Rzeźba Jana Harasimowicza - w aptece. |
![]() |
Rzeźba Jana Harasimowicza - Łukasiewicz. |
wtorek, 24 kwietnia 2018
Rechot z akcji 100 drzew na 100-lecie niepodległości
poniedziałek, 23 kwietnia 2018
Strzelno na liście Pomników Historii
![]() |
Piąty od lewej stoi ks. kan. Otton Szymków. |
środa, 18 kwietnia 2018
SSB - cz. 5 Ppłk dr Ludwik Tobolewicz - cz. 5
W pierwotnej wersji biogramu ppłk. Ludwika Tobolewicza podałem, że to jego ojciec był tym powstańcem, który zesłany do Tobolska salwował się, wespół z hrabią Tarnowskim, ucieczką z zesłania. Dopiero głębsza analiza genealogiczna i podpowiedź pana Sławomira pozwoliły tę tezę przesunąć w czasie do powstania listopadowego 1830 roku i obarczyć nią pradziadka rzeczonego, również Ludwika. W oparciu o dokumenty metrykalne, dla pełnej jasności dziejów cofnijmy się zatem w czasie do końca XVIII wieku.
Powszechne były przypadki, że dla kamuflażu przed władzą zaborczą podawali nieprawdziwe dane. Tak było z Janem Zakliką, który podał w momencie ślubu fikcyjne dane rodziców, co dopiero wyszło kilka lat po jego śmierci i chyba w 1911 roku namiestnictwo napisało pismo do parafii wielowiejskiej, że w metryce ślubów błędnie zapisano jego rodziców i w piśmie tym dopiero podano ich prawdziwe dane. Natomiast historię Józefa Brodzkiego, w Domowej Kronice Dzikowskiej opisał prof. Stanisław Tarnowski. Brodzki został „przysposobiony” przez rodzinę Brodzkich z Hałuszowic koło Jarosławia, żeby czasem władza zaborcza nie trafiła na jego trop jako byłego powstańca.
Całą wiedzę o Ludwiku z Kujaw czerpiemy z zapowiedzi przedślubnych, a konkretnie z Księgi Zapowiedzi Przedślubnych parafii w Tarnobrzegu-Wielowsi. To w niej znajdujemy zapis zapowiedzi dotyczący Ludwika Tobolewicza i Franciszki Tonderysowej, jaka została wygłoszona w kościele parafialnym w Wielowsi w dniu 1 września 1837 roku. Brzmi on następująco: Ludwik Tobolewicz podleśniczy w Wielowsi zamieszkały rodem z Kraszyc Król[estwa] Pruskiego syn Antoniego Tobolewicza Rządcy Ekonomicznego wojewody Mirosławskiego – i Agnieszki matki /: która? Z prac. Franciszką Tonderysówną rodem z Przyszowa parafii Stanowskiej [Stany w okolicach dzisiejszej Stalowej Woli] zamieszkałą w Wielowsi córką Tonderysa poddanego z Przyszowa i Marianny matki /: która z Marcina Staszka i Katarzyny małżonków zrodzona. Z analizy tekstu wynika, że ślub z bliżej nieznanych przyczyn nie odbył się, na co wskazuje brak adnotacji o drugim i trzecim ogłoszeniu, co w procedowaniu zawarcia związku małżeńskiego było konieczne.