A kiedy Wielkanoc nastanie przyjmijcie
życzenia drodzy czytelnicy bloga „Strzelno moje miasto” na Zmartwychwstanie
Pańskie dużo szczęścia i radości, które niechaj zawsze w dobrych Waszych
sercach goszczą, zaś w jasnych duszach niechaj nadzieja poruszy i swym
optymizmem wszystkie żale Wam zagłuszy. Zdrowych, Pogodnych Świąt
Wielkanocnych, pełnych wiary, nadziei i miłości, radosnego, wiosennego
nastroju, serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół oraz wesołego
„Alleluja”!!!
Dzieje miasta Strzelna i regionu z cyklem opowieści Spacerkiem po Strzelnie oraz dzieje ziemiaństwa: Strzelno, Mogilno, Inowrocław
sobota, 20 kwietnia 2019
Wesołego Alleluja!!!
czwartek, 18 kwietnia 2019
Jubileuszowe XX Misterium Męki Pańskiej
12 kwietnia w piątek poprzedzający
Niedzielę Palmową w parafii strzeleńskiej pw. Świętej Trójcy w Strzelnie odbyło
się Misterium Męki Pańskiej - sztuka pasyjna o męce i śmierci Jezusa
Chrystusa. Przygotowana z wielkim rozmachem i z udziałem kilkudziesięciu
młodych aktorów i aktorek, w teatralnej formie zostało wystawione po raz
dwudziesty. Przypomnę, że w 1999 r. ks. kan. Otton Szymków zapoczątkował modlitwę
pasyjną Drogą Krzyżową prowadzoną ulicami miasta. Wówczas to poszczególne stany
niosły na swych ramionach duży krzyż symbolizujący mękę i śmierć Jezusa.
Procesja prowadzona był od bazyliki, Placem Świętego Wojciecha, wokół Rynku i z
powrotem, zatrzymując się przy rozmieszczonych po drodze 14. stacjach, którymi
były duże obrazy namalowane przez strzeleńskich artystów, Jana Sulińskiego i
Jerzego Kwiatkowskiego.
W 2001 r. na łamach "Wieści ze Strzelna" odnotowano: W piątek przed Wielkim Tygodniem na Placu św. Wojciecha w Strzelnie odbyło się Misterium Męki pańskiej. Niewątpliwie podniosła uroczystość religijna wywarła na wiernych duże wrażenie. Autorem scenariusza i reżyserem religijnego przedsięwzięcia był ks. prob. Otton Szymków. Wielkopostne Misteria mają w Polsce dość długą tradycję.
W 2010 r. Katolicka Agencja Informacyjna
podała iż: Wierni z parafii Świętej
Trójcy w Strzelnie uczestniczyli 26 marca wieczorem w pasyjnym przedstawieniu
ukazującym ostatnie chwile ziemskiego życia Jezusa. Misterium tradycyjnie
przygotowali uczniowie miejscowych szkół. Odbyło się już po raz jedenasty.
(…)
Misterium
rozpoczęła scena wskrzeszenia Łazarza, po której wierni podążając za młodymi
aktorami uroczyście wkroczyli z Jezusem do Jerozolimy. Byli także świadkami
Ostatniej Wieczerzy, modlitwy w Ogrójcu, zdrady Judasza, pojmania Jezusa,
zaparcia się Piotra, sądu Piłata oraz biczowania i skazania Jezusa na śmierć.
Później podążali za Nim ulicami miasta na Golgotę, którą usytuowano tradycyjnie
na Wzgórzu św. Wojciecha, przed Rotundą św. Prokopa.
Scenariusz
Misterium napisał ks. Krzysztof Januchowski, a muzykę przygotował ks. Krzysztof
Kawalerski.
Dodam do tych historycznych
przekazów, iż z chwilą objęcia wikariatu w Strzelnie przez ks. Krzysztofa
Kawalerskiego Misteria przybrały nowy wymiar, gdyż poza czystym teatrum
zagościła muzyka. Dzisiaj z pozycji minionego czasu, tegoroczne wystawianie
opowieści o męce i śmierci Jezusa Chrystusa możemy uznać za jubileuszowe, bo
dwudzieste. Dzięki wytrwałości i ogromnemu zaangażowaniu ks. kan. Ottona
Szymków, a po drodze i wielu wikariuszy, mieszkańcy Strzelna i regionu mogą
corocznie uczestniczyć w tej pięknej modlitwie, wzbogaconej obrazem i muzyką.
Tegoroczne Misterium poprzedziła
msza św. wieczorna, a po niej w klasztornych ogrodach odbyły się poszczególne
akty, czyli: Ostatnia Wieczerza, modlitwa w Ogrójcu, zdrada Judasza, pojmanie
Jezusa, zaparcie się Piotra, sąd Piłata oraz biczowanie i skazania Jezusa na
śmierć. Następnie uczestnicy udali się w procesji Drogi Krzyżowej ulicami
miasta. Wyruszyli ze Wzgórza Świętego Wojciecha i przeszli ulicą Kościelną aż
do Rynku. Następnie procesja otoczyła Rynek i udała się drogą powrotną przed
Rotundę św. Prokopa. Tam sceną ukrzyżowania Jezusa i jego zmartwychwstania zakończyło
się tegoroczne Misterium. W tym roku do organizatorów widowiska, tj. młodzieży
szkolnej i grupy mieszkańców dołączył nasz strzeleński Dom Kultury, który
przygotował bardzo dobry i ze wszech miar ujmujący podkład muzyczny. Głównym
reżyserem tego wyjątkowego, pełnego dramaturgii, pięknej muzyki, gry świateł i znakomitego
aktorstwa był wikariusz strzeleńskiej parafii ks. Daniel Leszczyński.
Jako uzupełnienie zawartych powyżej treści polecam artykuł "Zwycięzca śmierci, piekła i szatana" w najnowszym, świątecznym numerze "Pałuk i Ziemi Mogileńskiej" pióra Pawła Lachowicza.
Jako uzupełnienie zawartych powyżej treści polecam artykuł "Zwycięzca śmierci, piekła i szatana" w najnowszym, świątecznym numerze "Pałuk i Ziemi Mogileńskiej" pióra Pawła Lachowicza.
Wszystkie zdjęcia Damian Rybak
wtorek, 16 kwietnia 2019
Dwudziesta książka…
Z ogromną satysfakcją informuję
czytelników bloga oraz tych wszystkich, którzy na niego trafiają, że ukazała
się publikacja „Diecezja Bydgoska. Sól ziemi 1939-1945”, która została wydana z
okazji 15. rocznicy powstania diecezji bydgoskiej. W zespole autorskim
znalazłem się również ja i pięć moich tekstów - biogramów księży zamordowanych przez
Niemców w latach II wojny światowej.
Wczoraj w Domu Polskim w Bydgoszczy
odbyło się spotkanie z autorami i osobami zaangażowanymi w powstanie książki. Na
ponad trzystu sześćdziesięciu stronach 25 autorów zamieściło biogramy 54 księży
i osób świeckich, którzy swoje życie złożyły na ołtarzu Ojczyzny. Książka pod
redakcją Edwarda Małachowskiego została podzielona na dwie części. Pierwszą z
nich zatytułowano „Zbrodnia pomorska”, drugą - „Fordońska «Dolina Śmierci»”.
Wśród opisanych ofiar czytelnik odkryje m.in. biogramy pięciu kapłanów, które
wyszły spod mojego pióra, a są to: Wzniósł
z domu rodzicielskiego dobre wychowanie, o ks. Antonim Kozłowskim (1901-1939);
Skoro Bóg zażąda opuszczenia świata nie
zawaham się, o ks. Janie Mańkowskim (1908-1939); Kapłan bardzo zacny, gorliwy, życzliwy dla wszystkich, o ks.
Feliksie Niedbał (1881-1939); Poświęcił swoje życie dla idei Chrystusa i
nadchodzącej Polski Odrodzonej, o ks. Józefie Tomisławie Smolińskim
(1886-1940); Robię wszystko by odzyskać
ludzi dla Kościoła i Wiary, o ks. Wacławie Szałkowskim (1889-1939).
Na wstępie, otwierając spotkanie w
Domu Polskim ekonom diecezji bydgoskiej ks. prałat Przemysław Książek
powiedział: - To książka o szczególnych
osobach, które realizowały swoje chrześcijańskie powołanie na tej ziemi w
latach 1939-1945. Jest to zarazem nawiązanie do przesłania, które podczas
swojej wizyty w Bydgoszczy zostawił św. Jan Paweł II, kiedy wspomniał o
męczennikach, apelując o ich upamiętnienie… - Dodał również, że w
przyszłości powstaną kolejne publikacje, ukazujące postaci począwszy od X wieku
do 1939 roku oraz z dziejów powojennych. - Chcieliśmy
podziękować państwu za trud włożony w postanie tej książki - zakończył swe
wystąpienie ks. prałat Książek, zwracając się do zebranych autorów i
dobrodziei.
Z kolei w swoim wystąpieniu
ordynariusz diecezji bydgoskiej ks. bp. Jan Tyrawa nawiązując do treści
zawartych w tym pięknym albumie powiedział m.in.: - Pokazuje ona pewien wymiar egzystencjalny i życiowy konkretnego
człowieka, który niósł taki czy inny los, zostawiając dzięki swojemu
zaangażowaniu i twórczości takie, a nie inne ślady. Dla mnie i całego lokalnego
Kościoła to bardzo ważne, ponieważ śmiem twierdzić, że w niektórych kręgach
zaistnienie diecezji bydgoskiej trudno przyjąć do wiadomości. Cokolwiek byśmy
powiedzieli, jest to jakiś fenomen kultury, miejsca i tego pominąć się nie da…
Diecezja
Bydgoska. Sól ziemi 1939-1945 jest pierwszą tego typu publikacja, która w
tak dużej liczbie przybliża sylwetki osób, jakże ważnych, a często i
zapomnianych. Redaktor opracowania Edward Małachowski w swoim wystąpieniu
przybliżył genezę dzieła. Powiedział m.in.: - Wiosną 2017 roku trafiłem z całkiem innym projektem do kurii. Dotyczył
on Bydgoszczy. Ksiądz prałat Przemysław Książek powiedział jednak, że diecezja
to nie tylko Bydgoszcz. Wyjawił wówczas pewną ideę, którą sformułował wcześniej
ksiądz biskup, aby rozpocząć pracę nad szerszą publikacją. Traktuję to jako dar
Opatrzności, Pana Boga.
Podczas spotkania jeden z autorów, Krzysztof
Drozdowski zaprezentował i opatrzył komentarzem materiał filmowy z ekshumacji
prowadzonych w kwietniu 1947 roku w bydgoskiej Dolinie Śmierci. Zaprezentowano
również wybrane fragmenty filmu „Dobry Pasterz” o bł. ks. Antonim Świadku, o
którym opowiadał autor biogramu diecezjalny duszpasterz niewidomych ks. Piotr
Buczkowski.
W książce znalazło się ponad 330
ilustracji. Skład i przygotowanie do druku wykonał Krzysztof Woźniak, a projekt
okładki przy jego udziale, Piotr Grzanka.
Zdjęcia: Wiesław Kajdasz http://diecezja.bydgoszcz.pl/2019/04/15/diecezja-bydgoska-sol-ziemi-1939-1945/
![]() |
I tak oto moja biblioteczka autorska się rozrasta. Fragment mojej biblioteki z zaznaczoną półką z książkami mojego autorstwa i współautorstwa. To już 20 książek... |
poniedziałek, 15 kwietnia 2019
O. Jan Nawrat Dzieje Częstochowy Kujawskiej - cz. 6
Jest to ostatnia część opowieści o Częstochowie
Kujawskiej, czyli dziejach sanktuarium markowickiego za czasów ojców karmelitów.
Przypomnę, że została ona napisana przez pierwszego proboszcza markowickiego
ojca Jana Nawrata i została opublikowana w 1934 r. w "Piaście". Życzę
przyjemnej lektury w czasie wielkanocnym.
VI
Źródłem dochodów Ojców Karmelitów
markowickich był także browar, jaki u siebie prowadzili. Wyszynku nie mieli nigdy,
bo ten był zastrzeżony jako wyłączny przywilej dziedziców. Piwo markowickie jednak
musiało być wcale niezłe, bo przy zawarciu kontraktów Ojcowie płacili nie tylko
pieniędzmi, ale i naturaliami, między którymi zawsze figuruje piwo. Dla ciekawości
przytaczam kilka przykładów.
Dnia 26 maja 1754 r. O. Przeor, Walenty,
od św. Agnieszki zgodził parobka, uczciwego Stefana Nowakowskiego. Za wierne usługi
aż do Gód wymówił sobie 30 zł., jedne spodnie płócienne, jedną koszulę lnianą, parę
butów, dwie beczki piwa, a trzecią za pieniądze.
- Tego samego dnia zgodziła się aż do
końca roku dziewka Marianna pod warunkiem, że otrzyma 15 zł, parę trzewików i pończoch,
trzy łokcie płótna na fartuch, półtora łokcia cienkiego płótna na chusteczkę na
głowę i jedną beczkę piwa.
- Rzemieślnicy przy budowie kościoła
i klasztoru pobierali piwa stosunkowo więcej, aż do 32 beczek.
Widać, że przodkowie piwem nie gardzili.
Lecz myliłby się, kto by i mniemał, że każdy,
co na piwo się zgodził, też je sam wypił. Piwo, jak inne naturalia, było środkiem
płatniczym, który w wiejskiej oberży albo sprzedawano lub na inne towary zamieniano.
Dla Ojców gospodarstwo i połączony z nim przemysł gorzelniany był jednym z głównych
źródeł, z którego opędzali wydatki na częste
budowy, jakie wykonywali.
Przybywając do Markowie, zastali tutaj
kościół drewniany i mały klasztorek, wzniesione kosztem fundatorów Bardzkich. Lecz
już w pierwszej umowie zobowiązali się do powiększenia klasztoru o dalsze dziesięć
celek, by się mogli sprowadzić w liczbie dwunastu. O budowie nowego murowanego kościoła
już była mowa. Lecz z jego poświęceniem w roku 1714 nie skończyły się zabiegi i
starania. Przeciągły się aż do końca osiemnastego wieku. W roku 1754 rozpoczęto
budowę wieży; w roku 1763 snycerz toruński Jan Ernest Debes wykonywa główny ołtarz,
który niestety nie zachował się w całości aż do dni naszych. Rok później Benedykt
Haczkiewicz, wójt i zegarmistrz gnieźnieński, dostarcza zegar na wieżę. Następnego
roku architekt Krysztofor Genelli szczytową ścianę za głównym ołtarzem przyozdobił
kolumnami i sztukaturą aż do samego sklepienia. Całość dziś jeszcze wspaniale się
przedstawia i świadczy o wielkim guście artystycznym mistrza. Artysta Jan Petri,
malarz z Torunia, w roku 1771 wnętrze kościoła
wymalował, nie szczędząc złota przy malowaniu ołtarzy i całego chóru. Sześć lat
później Maciej Gruszczyński, snycerz z Mogilna, wykonał okratowanie ozdobne przed
organami. Z końcem stulecia, 1793 r., Kasper Kaltner z Torunia dał nowe pokrycie
na wieżę z blachy cynkowej, a w roku następnym architekt Andrzej Sztychtroz rozpoczyna cały szereg prac
reparacyjnych koło kościoła i klasztoru, które trzy lata trwały. Z tego już widać,
że Ojcowie rzetelnie się starali o utrzymanie i upiększenie wystawionych gmachów.
A jednak tylko małą część mogłem przytoczyć z podjętych prac dla braku bliższych danych. Gdy uwzględnimy
bogate przyozdobienie kościoła wewnątrz, dojdziemy do wniosku, że co roku coś się
musiało robić.
Dla uzupełnienia obrazu krótko podaję,
co z akt tutejszych wyczytałem o budowie klasztoru. Pierwotny klasztor stał aż do
roku 1716. W tym roku zastąpiono go nowym o tych samych mniej więcej rozmiarach.
Budowy podjął się mistrz ciesielski, Andrzej Przygocki. Z kontraktu, jaki zawarł
z przeorem, X. Antonim Jarmułowiczem, wynika, że za wykonanie budowy otrzymał: 32
beczki piwa, 30 korców żyta, 6 jęczmienia, 4 grochu, 4 pszenicy, jedną kłodę kapusty,
jedną beczkę soli, 15 garnców masła, 12 mendli gomółek, 6 połci słoniny, kwaterkę
śledzi, 4 garnce oleju, 6 skopów i 1 100 zł. w gotówce.
Dzisiejszy obszerny klasztor murowany
dwoma skrzydłami przylega do kościoła, z którym tworzy czworobok. Dolny krużganek
i cały parter ma sklepienie czeskie. Dach pokrywa dachówka holenderska. Ubikacji
mniejszych i większych ma przeszło 30. Mury są grubości przeszło metrowej, ale stoją
na niskich fundamentach; mimo swej grubości miejscami się rysują. Ówczesnym zwyczajem
w środku murów zużyto dużo polnych kamieni, nieraz olbrzymich głazów. Ma to tę niedogodność,
że przy najmniejszej zmianie z wielkim trudem trzeba wpierw kamienie wykuwać. Budowa
klasztoru trwała siedem lat od roku 1767 do 1774. O materiały starali się Ojcowie
sami. Wykonanie poruczono różnym mistrzom i przedsiębiorcom. Prace murarskie przejął
Niemiec, Krystian Goldfred Schultze, tarcie drzewa Jan Górecki, prace ciesielskie
Łukasz Szymański; 20 tysięcy dachówek dostarczyli Jan Janowski i Sebastian Śmiałkowicz
ze Służewa. Wewnętrzne urządzenie wykonali rzemieślnicy, po większej części inowrocławscy.
Koszta wykonania były znaczne. Przeważnie płacono je naturaliami, co na razie uniemożliwia
ich dokładne obliczenie.
Oprócz klasztoru Ojcowie pobudowali
także budynki gospodarcze i dwa domy dla deputatników swoich i dla muzykantów przy
kościele, utrzymywanych z pewnej fundacji na ten cel. Ruchliwość Ojców była przeto
wielka, która wprost zadziwiać musi wobec szczupłych dochodów, jakimi rozporządzali.
Poza tą stroną materialną ich działalności
nie wolno pominąć strony duchownej. Na pierwszym miejscu była obsługa cudownego
miejsca. Na odpusty schodził się lud z całej okolicy w odległości 30 km wokoło.
Niektóre odpusty trwały kilkanaście dni, np. św. Józefa trzy dni, a wielki odpust
Matki Boskiej Szkaplerznej cały tydzień. Kościół nie był parafialny Ale poza czasem
wielkanocnym tu się spowiadali łącząc się w Bractwa przy kościele klasztornym założone.
Najwięcej członków miało Bractwo szkaplerzne; oprócz tego istniało Bractwo Opatrzności
św. Józefa i św. Jana Nepomucena, każde posiadając swój ołtarz. Nabożeństwa były
bardzo uroczyste, na co wskazują choćby cenne ornaty kościelne, które kościół posiadał.
Poza pracą w własnym kościele Ojcowie
udzielali pomocy w sąsiednich parafiach. Do wspierania swego proboszcza w Ludzisku
z dobrej woli zobowiązali się osobnym pismem z roku 1658. W pierwszej połowie osiemnastego
wieku obsługiwali parafię w Trlągu i odprawiali nabożeństwa w kapliczce w Przedbojewicach.
U różnych starszych pisarzy, podających krótkie wiadomości o tutejszym klasztorze,
powraca zawszę wzmianka, że był ubogi i zawsze w potrzebach finansowych. Zważywszy
kosztowne prace rozbudowy, nikogo to nie zadziwi. Ale mimo to trzeba
im oddać tę sprawiedliwe uznanie, że życie ich pełne było trudów i poświęceń, a
działalność ich obfitująca w owoce. Wysiłki ich rokowały najlepsze nadzieje, kiedy
im kres położył zaborczy rząd pruski, początkowo krępującymi zarządzeniami a wreszcie
zamknięciem klasztoru w roku 1825.
KONIEC
Subskrybuj:
Posty (Atom)