niedziela, 31 sierpnia 2025

O dożynkach historycznie i wspomnieniowo

Tarnowo gm. Kruszwica 1933 r.

Współcześnie dożynki zaczęły się przeistaczać ze święta rolników w święto polityków. Szczególnie ta przemiana widoczna jest w relacjach reportażowych, w których większość zdjęć poświęcona jest miejscowym i zaproszonym politykom. Podobnie jest z powitaniami podczas tego święta. Poprawnością polityczną stało się witanie ich na początku, a dopiero gdzieś tam hen tych, którym to święto jest dedykowane, a więc ludzi pracujących na roli.

Goryszewo 1936 r.

Często spotykamy się z twierdzeniem, że tradycja dożynkowa ma swoje korzenie w dawnych obrzędach pogańskich, kiedy to ludzie oddawali cześć bogom za urodzaj i dziękowali za obfitość plonów. Również znajdujemy tezę, że wraz z chrystianizacją, dożynki zyskały charakter religijny, a dziś są połączeniem elementów pogańskich, chrześcijańskich i ludowych. Czy tak było? Osobiście mam inne zdanie i uważam, że dożynki sięgają czasów gospodarki folwarcznej i według źródeł był to XVI wiek. Organizowała je szlachta, czyli dziedzice, by podziękować żeńcom za ich pracę w polu przy żniwach. Przy tej okazji urządzano ucztę i zabawę przy muzyce. Dla mieszkańców wsi, pojmujących rzeczywistość w sposób mityczny, ważny był także moment pozostawiania ostatniej kępki zboża. Te pozostawione na polu kłosy zwano przepiórką - na Mazowszu i Podlasiu, perepełką - na kresach wschodnich, brodą - we wschodniej części Mazowsza, kozą - w Małopolsce. Zaś u nas w Poznańskiem pępem lub pępkiem, także wiązką, wiązanką lub garstką. Ścinano je bardzo uroczyście i mógł to zrobić tylko najlepszy żniwiarz, po czym wręczał je żniwiarkom przodownicom, aby uplotły z nich wieniec, lub gospodarzowi, który rewanżował się tzw. pępkowym, czyli poczęstunkiem. Dożynki w dawnej Polsce zwano również Wieńcowym (od najważniejszego ich symbolu wieńca ze zbóż i kwiatów) lub Okrężnym (od starodawnego obyczaju jesiennego obchodzenia, lub objeżdżania, czyli okrążania pól po sprzęcie zboża).

Dożynki powiatowe w Mogilnie na boisku sportowym 1938 r. W środku Wanda Siwa zamężna Gabryszak. 

Wieniec dożynkowy wyplatały żniwiarki, pod kierunkiem przodownic - chodziło o połączenie „końca z początkiem”, co miało zapewnić pomyślną wegetację w nowym roku. Ziarno z takiego wieńca dodawano do ziarna przeznaczonego do siewu. Najczęściej kształt wieńca - najważniejszego atrybutu dożynek - nawiązywał do insygniów królewskich, a zwłaszcza korony i był on spleciony z czterech związanych w górze pałąków, lub słomianych warkoczy. Dekorowano go orzechami, jabłkami i jarzębiną, a nawet żywym ptakiem: kogutem, kaczką, kurczętami. Zgodnie ze zwyczajem jeden wieniec lub kilka wieńców niosły dziewczyny-przodownice, a zarazem dziewice. Za nimi podążał uformowany ze wszystkich mieszkańców wsi rozśpiewany korowód. Nim  dotarł do dworu, najpierw udawał się do kościoła, aby miejscowy pleban poświęcił wieniec, co dodatkowo nadawało mu mocy.

Dożynki gminne Jeziora Wielkie 1986 r. Jeden z wieńców dożynkowy przyjmuje autor...

Po wprowadzeniu reformy uwłaszczeniowej dożynki były organizowane także przez bogatszych gospodarzy. W okresie międzywojennym zaczęto organizować dożynki parafialne, gminne i powiatowe. Zachowały się przekazy o dożynkach powiatowych w Strzelnie i Mogilnie. Organizowane one były przez kółka rolnicze z terenu powiatu pod patronatem Wielkopolskiego Towarzystwa Kółek Rolniczych. Ich scenariusz był następujący: zbiórka uczestników, przemarsz do kościoła, uroczysta msza dziękczynna, pochód z kościoła, przemówienie prezesa powiatowego WTKR, śpiewy dożynkowe, składanie wieńców dożynkowych przez poszczególne KR na ręce prezesa powiatowego WTKR, zabawa dożynkowa z tańcami. Również łączono je z wystawami rolniczymi i zabawami sportowymi. Niezwykle uroczysty wymiar miały dożynki prezydenckie organizowane od 1927 roku w Spale pod patronatem prezydenta Ignacego Mościckiego. Ostatnie takie dożynki odbyły się w 1938 roku i dopiero przywrócił je w 2000 roku prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Markowice 1997


Stodoły 2003






Pierwsze Dożynki Archidiecezjalne 1996 w Strzelnie







W tle kapeli podwórkowej „Strzelnioki Swojskie Chłopoki” wieńce z całej archidiecezji. Po dożynkach w 1996 roku „Pałuki” informowały - Cuda ze zboża: Do końca października w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury i Rekreacji w Strzelnie można oglądać wystawę wieńców dożynkowych wykonanych przez parafie Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Strzelno było w tym roku gospodarzem dożynek diecezjalnych. Na uroczystość przyjechał arcybiskup gnieźnieński Henryk Muszyński, wicewojewoda bydgoski Eugeniusz Kłopotek i wiele innych osobistości. Na ręce księdza arcybiskupa złożono 56 wieńców dożynkowych, które trafiły do Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury i Rekreacji. Wszystkie wieńce zostały wykonane z tegorocznych zbóż - wszystkie są piękne. Niektóre z nich to prawdziwe dzieła sztuki. Nawiązują do tradycji religijnych i patriotycznych. Z kłosów zboża powstały całe zagrody gospodarskie, wiatraki mielące zboże itp. Jednym słowem warto wybrać się na wystawę, aby nacieszyć oko.































Przywołując tradycję dożynkową, jaka od dziesiątek lat towarzyszy strzelnianom, zazwyczaj sięgamy do publikacji poświęconych kulturze ludowej, do informacji prasowych, a szczególnie zdjęć, które najbardziej obrazują ten starodawny zwyczaj ludowy. Na ten przykład 7 sierpnia 1937 roku odnotowano w prasie o zamkniętej imprezie, która odbyła się w lokalu Wiktora Piątkowskiego w Strzelnie. Były to dożynki, urządzone przez posiadacza ziemskiego Jana Balcerzaka dla pracowników jego dużego gospodarstwa, które znajdowało się przy ul. Polnej (współcześnie przy ul. Tadeusza Kościuszki, które jest nadal prowadzone przez jego potomków). Podobnie działo się po majątkach ziemskich i w dużych gospodarstwach rolnych. Pamiętam, że jeszcze w latach 70. przywoływano stare opowieści, jak to zabawy dożynkowe kończyły się również bijatykami. Trafiłem nawet na artykuł w „Pałuczaninie” z 1935 roku, na którego łamach odnotowano, iż: na „Wieńcowem” w Bożejewicach pod Strzelnem w nocy z 31 sierpnia na 1 września został dotkliwie pobity przez kilku osobników robotnik Rosiński. Ale nie generalizując zachowań na tego rodzaju zabawach wystarczy przywołać piękne zwyczaje i obrzędy dworskie, włościańskie czy nawet miejskie. Tak, miejskie przedstawienia w tzw. ogrodach i parkach organizowane przez restauratorów we współpracy z Kółkiem Rolniczym, Kółkiem Włościańskim oraz Kółkami Ziemian i Ziemianek.

Dożynki Gminno-Parafialne we Wronowach 2014

 















Dożynki Parafialne w Strzelnie 2014 































Po II wojnie światowej dożynki przybrały charakter ideologiczny, związany z władzą ludową. Organizowano je i w wymiarze lokalnym - w poszczególnych pegeerach i rolniczych spółdzielniach produkcyjnych - gminnym i jako wydarzenie ogólnopaństwowe, tzw. dożynki centralne. Po 1980 roku dożynki po raz kolejny zmieniły swój charakter, pozostając świętem rolniczego stanu, stały się jednocześnie uroczystością wyznaniową, religijną i dziękczynieniem składanym Bogu i Matce Bożej za szczęśliwie zakończone żniwa i zebrane plony. Powrócono do tradycji dożynek parafialnych. Na wzór tych z przeszłości formują się barwne pochody dożynkowe z wieńcami, które rolnicy, działkowcy, leśnicy składają w kościołach, przy ołtarzu wraz z innymi płodami ziemi. Zwyczajem stały się tłumne pielgrzymki chłopskie do miejsc świętych, miejsc kultu religijnego, zwłaszcza do sanktuariów maryjnych, a w tym również do największego sanktuarium polskiego na Jasnej Górze w Częstochowie. Tu właśnie odbywają się największe i niezwykle uroczyście obchodzone dożynki polskie. Zainicjowane zostały 5 września 1982 roku przez Komisję Duszpasterstwa Rolników i miały swój strzeleński akcent. Wówczas starostą dożynek był dr inż. Ryszard Stanek z Sokolnik - dyrektor Klubu Dobrego Rolnika przy strzeleńskim Prymasowskim Uniwersytecie Ludowym (PULS). Była również delegacja pod przewodnictwem proboszcza strzeleńskiego ks. kan. Alojzego Święciochowskiego.

Dożynki Parafialne w Strzelnie 2021






Dożynki Gminno-Parafialne w Strzelnie 2023


 

Mimo tego, iż nie wszystkie elementy dawnego świętowania występują dzisiaj - dożynki są niezwykle popularnym świętem (parafialnym, gminnym lub powiatowym), będącym okazją do spotkania dla lokalnych społeczności: organizowane przez włodarzy dla mieszkańców - na terenach rolniczych. Od kilkudziesięciu już lat ważna jest konkursowa rywalizacja - najczęściej kół gospodyń wiejskich - na najładniejszy, najbardziej tradycyjny lub najciekawszy wieniec, z obowiązkową dziękczynną mszą świętą, zapewniającym liczne atrakcje festynem i zakończone - jak przystało na dożynki - wspólną zabawą.

 

sobota, 2 sierpnia 2025

Tajemnica obozowej monstrancji

Przed laty ta historia była na ustach wielu, lecz niestety poszła w zapomnienie. Do dziś żyją mieszkańcy Ostrowa, którym była ona znana, lecz upływ czasu sprawił, iż spoczęła ona gdzieś w dalekim zakamarku niedoskonałej ludzkiej pamięci.

Stanisław Pijanowski z monstrancją

W nieistniejących już dzisiaj Zbiorach Regionalnych w Głuchej Puszczy, z których część eksponatów znalazła swój nowy dom w Mieścisku, w nowo powstałym Muzeum Zbiorów z Głuchej Puszczy, znajdował się niezwykle cenny eksponat - obozowa monstrancja z Dachau. W dość dziwnych okolicznościach znalazła się ona w zbiorach inż. Stanisława Pijanowskiego. On sam zwiedzającym mówił, że monstrancja pochodziła z Ostrowa pod Strzelnem, że należała do więźnia KL Dachau ks. Józefa Staszaka i że wykonał ją dla niego w obozie Antoni Latocha vel ks. Edmund Mikołajczak [Mikołajczyk]. Gdy proboszcz ostrowski zmarł w 1963 roku monstrancja trafiła w ręce przyjaciela - wiejskiego mleczarza. Ten z kolei podarował ją leśnikowi i kolekcjonerowi z Głuchej Puszczy inż. Stanisławowi Pijanowskiemu.

 

Niestety, po śmierci w 2010 roku kustosza i strażnika Głuchej Puszczy obozowej monstrancji, podobnie jak wielu innych eksponatów, nie udało się odnaleźć. Przepadła? Nie! W 2007 roku w wywiadzie dla jednej z gazet Stanisław Pijanowski pochwalił się że chce teraz monstrancję sprzedać. Po latach trafiłem na jej ślad. Otóż w jednym z artykułów na portalu info.wiara.pl znalazłem relację z warszawskiej procesja Bożego Ciało w 2017 rok. Artykuł opatrzony został zdjęciem przedstawiającym kard. Kazimierza Nycza na tle czwartego ołtarza, dla którego z kolei tłem był widok powiększonego fragmentu monstrancji z Dachau. Był on podobny do tej, która znajdowała się w Ostrowie, a następnie w Zbiorach Regionalnych w Głuchej Puszczy, a którą wykonali więźniowie tego obozu koncentracyjnego.

Orchowo 10 listopada 2022 roku - W rozmowie z siostrzeńcem Stanisława Pijanowskiego, Eugeniuszem Rutkowskim, który przywiózł obozową monstrancję z Ostrowa. Gość opowiedział mi o rzekomo zaginionej monstrancji z Dachau, spuściźnie po ks. Józefie Staszaku - proboszczu z Ostrowa. Pokazał mi ją i podczas rozmowy z nim, dowiedziałem się, że ta swoista relikwia znajduje się w jego posiadaniu.



Minęło kolejnych kilka lat i 10 listopada 2022 roku uczestniczyłem w uroczystości związanej ze 100-leciem urodzin Stanisława Pijanowskiego, a zorganizowanej w Orchowie. Organizatorzy całość wzbogacili wystawą „Stanisław Pijanowski - kolekcjoner, pasjonat. 100-rocznica urodzin“ oraz promocją książki autorstwa Marcina Krzepkowskiego, Stanisław Pijanowski. Kolekcjoner, pasjonat z Głuchej Puszczy. Na uroczystość dotarł również siostrzeniec Stanisława Pijanowskiego - Eugeniusz Rutkowski, który przywiózł obozową monstrancję z Ostrowa. Gość opowiedział mi o rzekomo zaginionej monstrancji z Dachau, spuściźnie po ks. Józefie Staszaku - proboszczu z Ostrowa. Pokazał mi ją i podczas rozmowy z nim, dowiedziałem się, że ta swoista relikwia znajduje się w jego posiadaniu. I tak oto tajemnica monstrancji wyjaśniła się, a ja zastanawiam się, co należałoby zrobić, by owa regionalna pamiątka - relikwia wróciła do Ostrowa i zajęła godne miejsce w tamtejszej świątyni?

Warszawa, procesja Boże Ciało w 2017 rok, której przewodniczył kard. Kazimierz Nycz. Czwarty ołtarz, którego tłem była monstrancja z Dachau, wykonana przez więźniów tego obozu koncentracyjnego - monstrancja ks. Józefa Staszaka?  

Według Stanisława Pijanowskiego, który w 2007 roku opowiedział o monstrancji dziennikarzom z „Gazety Wyborczej” Piotrowi Głuchowskiemu i Marcinowi Kowalskiemu jej pełna historia przedstawiała się tak:

W 1941 roku komendant obozu w Dachau zgodził się otworzyć kaplicę dla więźniów. Monstrancję do niej zrobił 20-letni harcerz Antek Latocha, który siedział w obozie z papierami księdza. We wrześniu 1939 roku Niemcy internowali go razem z grupą duchownych. W 1940 roku, gdy chłopak odebrał kartę zwolnienia z obozu (załatwił mu ją ojciec - pracownik niemieckich kolei), pewien 40-letni ksiądz z Wągrowca dostał akurat polecenie stawienia się w transporcie odjeżdżającym do Dachau. Młody harcerz zaoferował duchownemu zamianę: ksiądz wyszedł na wolność, Antek z jego dokumentami pojechał do lagru.

Monstrancję zrobił z esesmańskiego bagnetu (więźniowie produkowali bagnety w warsztacie) i puszek po konserwowanej kaszance, którą dostawali w paczkach niemieccy kryminaliści. Pracował miesiąc, dzieło ofiarował „prawdziwemu” księdzu więźniowi - Józefowi Staszakowi.

Staszak był królikiem doświadczalnym w laboratorium doktora Sigmunda Raschera, naczelnego chirurga Luftwaffe. Rascher przeprowadzał w obozie doświadczenia na ludziach: badał odporność ciała na mróz i obniżone ciśnienie. Staszakowi kazał wstrzykiwać do mięśni pałeczki malarii i flegmonę - ropę z gnijących ran innych królików doświadczalnych.

Ksiądz Staszak mimo wszystko przeżył. Ostatnie nabożeństwo - z Antkową monstrancją w ręku - odprawił w 1945 roku dla amerykańskich żołnierzy. Alianci weszli do Dachau 29 kwietnia ok. 17:00…

Ks. Józef Staszak wrócił do Polski. Monstrancja służyła mu do śmierci w 1963 roku. Potem trafiła w ręce przyjaciela - wiejskiego mleczarza. Mleczarz podarował ją leśnikowi z Głuchej Puszczy.

Ile w tej opowieści jest prawdy o ostrowskiej monstrancji? Antoni Latocha zmarł w 1988 roku. Pozostawił po sobie pamiętnik obozowy, ale w nim wymienia tylko monstrancję drewnianą, którą wykonał w 1941 roku. Oto fragment wspomnienia Lachoty:

Zasadniczo monstrancja jest zrobiona z  jednego kawałka drzewa, a  trzy deseczki dają podstawę. Obicie „pozłacane” zdobyłem od puszek z  pasty śledziowej. Monstrancja ta nie jest ze złota – drogocennych kamieni, lecz z drzewa bukowego i blachy. A jednak po miesiącu pracy w dniu 14.08.1941 roku została poświęcona przez ks. biskupa Michała Kozala i oddana do użytku. 15.08.1941 roku rocznica wywiezienia do obozu, a zarazem Święto Matki Boskiej Wniebowziętej. Po raz pierwszy ukazuje się nasze dzieło w ołtarzu. Płakałem wtenczas jak dzieciak widząc „dzieło” a  w  nim spoczywającego Pana Jezusa w  Najświętszym Sakramencie. To był jeden z  najmilszych dni mego życia.

Prawdopodobnie monstrancja ostrowska z Dachau została wykonana tuż po wyzwoleniu obozu - stąd metalowy trzon wykonany z bagnetu. Natomiast owa opowieść Stanisława Pijanowskiego o dziejach monstrancji zapewne została zapożyczona z pamiętnika Latochy i nieco przez niego wzbogacona. Uważam, że gdyby monstrancję wykonał Latocha to wspomniałby o niej w swoim pamiętniku, a o metalowej monstrancji nie ma w nim ani słowa.  

Procesja wokół ostrowskiej świątyni

Z kroniki parafialnej

W 1945 roku, po ucieczce Niemców, parafia NSPJ w Ostrowie, w związku z brakiem w diecezji wystarczającej liczby księży, nie zostaje obsadzona. Posługę kapłańską sprawował dojeżdżający ze Strzelna proboszcz, ks. Józef Jabłoński. Mieszkańcy już z wiosną podjęli się odbudowy zniszczonych przez okupanta przydrożnych znaków wiary. Postawiono nowe krzyże, przy krzyżówce i przy lesie do Przyjezierza, a także figurę Matki Boskiej i kapliczkę MB i św. Floriana. W 1947 roku parafię objął ks. Józef Staszak, były więzień obozu koncentracyjnego w Dachau, który odbudowaną kapliczkę poświęcił.

Poświecenie tablicy pamiątkowej ku uczczeniu zamordowanego przez hitlerowców księdza. We wrześniu 1947 roku w kościele parafialnym w Ostrowie k. Strzelna odbyła się podniosła uroczystość odsłonięcia i poświęcenia tablicy pamiątkowej, ufundowanej przez tamtejszych wdzięcznych parafian ku czci długoletniego proboszcza ostrowskiego śp. ks. Kazimierza Lapisa, zamordowanego w obozie koncentracyjnym w Oranienburgu. Aktu odsłonięcia tablicy wobec tłumnie zebranej ludności z Ostrowa i okolicy dokonał miejscowy wójt p. Mizerek, a ceremonii poświęcenia dziekan kruszwicki ks. kanonik Schwarz. W żałobnych uroczystościach brało udział liczne duchowieństwo z okolicznych parafii. Uroczystą mszę św. w asyście celebrował obecny gospodarz kościoła ks. Józef Staszak, piękną mowę żałobną, poświęconą pamięci tragicznie zmarłego, zasłużonego kapłana i patrioty wygłosił z ambony ks. Wierbiński z Gębic.

W 1952 roku wróciły do kościoła zrabowane  przez okupanta zabytkowe dzwony. W tym samym czasie zostały zakupione do kościoła dwa nowe obrazy, Najświętszego Serca Pana Jezusa i św. Józefa. W rok później świątynia wzbogacona została kolejnym obrazem przedstawiającym objawienie MB Fatimskiej. W 1962 roku, na klombie przed plebanią wystawiono dużą figurę Najświętszego serca Pana Jezusa. Rok 1963 okrył całą parafię żałobą. Po ciężkiej chorobie, w bydgoskim szpitalu, zmarł proboszcz ks. Józef Staszak. W czasie choroby, proboszcza zastępował wikariusz ze Strzelna ks. Stanisław Pietrzak, który opiekę duszpasterską nad parafią sprawował do października, tegoż roku.

 

Ks. Józef Staszak

Urodził się 27 lutego 1900 roku w Recklinhausem w Niemczech jako syn Jana, wychowywał się i dorastał w Polsce. Uczęszczał do Gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu, a po maturze wstąpił do Seminarium Duchownego. Studiował w Gnieźnie, a następnie po dwóch latach w Poznaniu. 15 marca 1924 roku otrzymał w katedrze gnieźnieńskiej święcenia kapłańskie z rąk kardynała Edmunda Dalbora. Został wikariuszem przy kościele poklasztornym pw. św. Jakuba Apostoła (fara) w Wągrowcu oraz nauczycielem religii w

tamtejszym Gimnazjum Żeńskim. 1 stycznia został mianowany kapelanem w stopniu kapitana rezerwy. Następnie od 1928 roku przez dwa lata pracował jako wikariusz-substytut przy publicznej kaplicy w Czyżkówku w parafii pw. Świętej Trójcy w Bydgoszczy. Stamtąd powołany został na wikariusza w parafii pw. Wniebowzięcia NMP we Wrześni i kapelana pomocniczego 68. Pułku Piechoty oraz na nauczyciela religii w Szkole Rolniczej. 1 lutego 1933 roku został administratorem parafii pw. św. Zofii w Sławoszewie, gdzie spędził 7 lat. W końcu sierpnia 1939 roku został zmobilizowany. Podczas II wojny światowej po kampanii 1939 roku powrócił do parafii. 

12 marca 1940 roku został aresztowany przez gestapo i wraz z innymi kapłanami wywieziony najpierw do obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie, a następnie 8 grudnia 1940 roku do Dachau (nr obozowy 21900). Ksiądz Józef Staszak był w obozie w Dachau królikiem doświadczalnym w laboratorium doktora Sigmunda Raschera, naczelnego chirurga Luftwaffe. Rascher przeprowadzał w obozie doświadczenia na ludziach, badał odporność ciała na mróz i obniżone ciśnienie. W 1941 roku komendant obozu w Dachau zgodził się otworzyć kaplicę dla więźniów, gdzie ks. Józef Staszak pełnił posługę duszpasterską.

Nieodzowną częścią kaplicy była monstrancja, którą najprawdopodobniej wykonał 20-letni Antoni Latocha. We wrześniu 1939 roku Niemcy internowali go razem z grupą duchownych. Monstrancję wykonał z esesmańskiego bagnetu i z puszek po konserwowanej kaszance, którą dostawali w paczkach niemieccy esesmani. Monstrancja składa się ze stopy z kołnierzem, trzonu z nodusem i glorii z reservaculum (repozytorium na hostię). Alianci weszli do Dachau 29 kwietnia 1945 roku.

Po wyzwoleniu z obozu ks. Staszak leczył się pół roku, przebywając w tym czasie u swego przyjaciela, niemieckiego księdza w miejscowości Fulda (Hesja). Monstrancja w tym okresie stała w bocznej kaplicy tamtejszego kościoła katedralnego. Ks. Staszak wracając do kraju przywiózł monstrancję. Krótko był administratorem parafii pw. Świętego Stanisława Biskupa Męczennika w Kobylinie i już w 1947 roku objął probostwo w parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Ostrowie (gmina Strzelno). Monstrancja służyła mu do śmierci w 1963 roku. Potem najprawdopodobniej trafiła w ręce jego przyjaciela - wiejskiego mleczarza o pseudonimie Lulu. A ten prawdopodobnie w 1965 roku podarował ją leśnikowi Stanisławowi Pijanowskiemu z Głuchej Puszczy.

Ks. Józef Staszak poza pracą duszpasterską zajmował się upiększeniem kościoła poprzez m.in. zainstalowanie w nim światła elektrycznego. Cmentarz parafialny otoczył parkanem. Przygotowywał się do malowania kościoła, lecz w trakcie tych prac zabrała go śmierć. Z powodu paraliżu ks. Staszak został przewieziony do szpitala w Bydgoszczy, w którym zmarł 20 lipca 1963 roku.
Uroczystości pogrzebowe odbyły się w Ostrowie 24 lipca 1963 roku.

Postscriptum

W sposób szczególny parafianie parafii NSPJ w Ostrowie wraz z proboszczem ks. Witoldem Zielińskim uczcili 16 lipca 2018 roku 55-rocznicę śmierci ks. Józefa Staszaka. Uroczystości najpierw odbyły się w świątyni parafialnej, a następnie, wieczorem na parafialnym cmentarzu. Okolicznościowej eucharystii przewodniczył pochodzący z Ostrowa ks. Andrzej Trzemżalski.

Foto: Heliodor Ruciński, Archiwum Bloga, "Pałuki i Ziemia Mogileńska".


piątek, 1 sierpnia 2025

Strzelnianie w Powstaniu Warszawskim

Obchodzimy 81. rocznicę Powstania Warszawskiego, które pochłonęło ok. 180 tysięcy ówczesnych mieszkańców Warszawy, w tym około 20 tysięcy samych powstańców. Ten krwawy zryw ma również swoich bohaterów pochodzących ze Strzelna i okolic. Wielu strzelnian zesłanych w czasie okupacji do Generalnej Guberni osiedliło się w Warszawie. Były to niekiedy całe rodziny. Od początku zamieszkania włączyli się oni w ruch podziemny, a gdy wybuchło powstanie w jego szeregach stanęli również nasi rodacy.

Jedną z rodzin strzeleńskich, która zamieszkała w Warszawie przy ulicy Idzikowskiego 3 byli Grześkowiakowie, Michał i jego żona Łucja z Boeschów wraz z dziećmi. Małżonka Łucja pochodziła ze znanej strzeleńskiej rodziny, a mianowicie sekretarza starostwa powiatowego Edmunda Boesche. Michał był kupcem i restauratorem, dzierżawcą Domu Stowarzyszeń i Kręgielni. Troje synów Michała i Łucji wzięło udział w Powstaniu Warszawskim: Włodzimierz, Ewaryst i Romuald, z których Ewaryst złożył najwyższą ofiarę na ołtarzu Ojczyzny.   

Włodzimierz Grześkowiak

Włodzimierz Grześkowiak urodził się 29 grudnia 1922 roku w Strzelnie jako syn Michała i Łucji z Boeschów. Działał w konspiracji w stopniu strzelca i nosił pseudonim „Kuźma”. Posiadał przydział w Komendzie Głównej Armii Krajowej w pułku „Baszta”, batalionie „Bałtyk ”, kompanii B-2 i III plutonie. Walczył na Mokotowie. Po kapitulacji dostał się do obozu jenieckiego z numerem 220506 i przebywał w nim do czasu wyzwolenia. Zmarł 18 lutego 1993 roku.

Ewaryst Grześkowiak

Ewaryst Grześkowiak urodził się 15 maja 1925 roku w Strzelnie w rodzinie Michała i Łucji z Boeschów. Działał w konspiracji w stopniu strzelca i nosił pseudonim „Kuba”. Był w szeregach VI Obwodu (Praga) Warszawskiego Okręgu Armii Krajowej. Posiadał przydział w Komendzie Głównej Armii Krajowej w pułku „Baszta”, batalionie „Bałtyk ”, kompanii B-3. Walczył na Mokotowie. Poległ 27 sierpnia 1944 roku na ulicy Podchorążych. Pochowany został przy ulicy Odyńca w Parku Dreszera. Po wojnie ekshumowany na Cmentarz na Służewie. Śmierć „Kuba” - Ewarysta Grześkowiaka i „Mariana” - Edwarda Szuberta w akcji przy ul. Podchorążych oraz ich pogrzeb w parku Dreszera wspomina Hanna Sygietyńska w książce „Powrót do wspomnień”: -Koledzy nocą przenoszą ich ciała i 29 odbywa się ich pogrzeb w parku Dreszera. Uczestniczymy w nim. Niemiecki samolot zbliża się i pruje w nas, raczej po nas z broni pokładowej.

Na murze pamięci nazwisko „Kuby” - Ewarysta Grześkowiaka jest utrwalone w kolumnie 144 na miejscu 20.

Romuald Grześkowiak

Romuald Grześkowiak urodził się 4 stycznia 1927 roku w Strzelnie jako syn Michała i Łucji z Boeschów. Działał w konspiracji w stopniu strzelca i nosił pseudonim „Gdynia”. Posiadał przydział w Komendzie Głównej Armii Krajowej w pułku „Baszta”, batalionie „Bałtyk ”, kompanii B-3 i III plutonie. Walczył na Mokotowie. Zmarł 16 lutego 1993 roku. 

Uczestnikiem Powstania Warszawskiego był strzelnianin Antoni Kowalski, powstaniec wielkopolski 1918-1919 i żołnierz wojny polsko-bolszewickiej. Urodził się 5 lipca 1898 roku w Strzelnie jako syn Franciszka i Wiktorii z domu Kryzel. Do Powstania Wielkopolskiego przystąpił 2 stycznia 1919 roku w Strzelnie. Wstąpił w szeregi strzeleńskiego oddziału powstańczego i brał udział z bronią w ręku w oswobodzeniu miasta. Nazajutrz w grupie oddziałów powstańczych dowodzonych przez ppor. Pawła Cymsa wziął udział w wyprawie na Inowrocław i w dniach 5 i 6 stycznia 1919 roku w krwawych walkach o stolicę Kujaw Zachodnich. Po oswobodzeniu miasta wstąpił w szeregi formującego się Pułku Grenadierów Kujawskich, przekształconego następnie na 5. Pułk Strzelców Wielkopolskich w Inowrocławiu. W walkach powstańczych na odcinku kujawskim frontu północnego brał udział do 20 lutego 1919 roku. Walczył m.in. pod Złotnikami Kujawskimi, jak również na odcinkach: Łabiszyn, Żelechlin, Opoki.

Po zakończeniu powstania służył nadal w macierzystym Pułku przemianowanym w 1920 roku na 59. Pułk Piechoty Wielkopolskiej w Inowrocławiu. Pułk wziął udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Do 1930 roku pozostawał w Wojsku Polskim jako żołnierz zawodowy, po czym przeszedł do rezerwy. Zmobilizowany w sierpniu 1939 roku wziął udział w wojnie obronnej. W czasie okupacji zamieszkał w Warszawie. Działał w konspiracji w stopniu starszego sierżanta pod pseudonimem „Sęp”. W czasie Powstania Warszawskiego posiadał przydział w oddziale Komendy Głównej Armii Krajowej w pułk „Baszta”, batalion saperów Okręgu Warszawskiego AK. Walczył w kompanii saperów w Śródmieściu, na Mokotowie w kanałach. Po kapitulacji dostał się do niewoli niemieckiej z numerem jenieckim 1598. Po wojnie mieszkał w Warszawie. Uchwałą Rady Państwa nr: 05.02-0.301 z dnia 5 maja 1958 r. został odznaczony Wielkopolskim Krzyżem Powstańczym 1918-1919 za czynny udział z bronią w ręku w Powstaniu Wielkopolskim. Zmarł 27 czerwca 1970 roku w Warszawie. 

Pośród strzelnianami, powstańcami warszawskimi byli ziemianie i ich synowie wypędzeni ze swych kujawskich i wielkopolskich majątków. Wspomnę rodzinę Jaruzelskich z Siemionek, Pętkowskich z Kuśnierza, Zabłockich z Golejewa czy Maringe z Lenartowa. Leonard Witold Maringe (1890-1966) w 1919 roku nabył majątek Lenartowo w gminie Strzelno-Południe w powiecie strzeleńskim. Od 1917 roku żonaty z Zofią Wygnanowską, z którą miał siedmioro dzieci. W 1939 roku liczna rodzina została wysiedlona przez Niemców do Generalnej Guberni i zamieszkała w Warszawie. Już od listopada 1939 roku współdziałał w organizowanej przez mjr. Jana Włodarkiewicza pseudonim „Darwicz“ konspiracyjnej organizacji Tajna Armia Polski - Znak - Konfederacja Zbrojna (TAP), w której przejął zagadnienia rolne. Następnie był dyrektorem Departamentu Rolnictwa w Delegaturze Rządu na Kraj. Kierował akcją szkolenia rolników dla przyszłej administracji państwowej i spółdzielczości rolniczej oraz przygotowywał założenia powojennego ustroju wsi polskiej, które później, w czasie powstania warszawskiego, ogłoszono w Dzienniku Ustaw. Dwoje synów Leonarda wzięło udział w Powstaniu Warszawskim i złożyło największą ofiarę na ołtarzu Ojczyzny.  

Andrzej Maringe

Andrzej Maringe urodził się 1 lipca 1919 roku w Lenartowie jako syn ziemianina Leonarda Witolda i Zofii z domu Wyganowska. Lata młodzieńcze spędził z rodzicami w majątku Lenartowo. W 1939 roku ukończył gimnazjum w Poznaniu. W tym samym roku został wysiedlony wraz z rodzicami i rodzeństwem do Generalnego Gubernatorstwa. Rodzina zamieszkała w Warszawie, gdzie działał w konspiracji pod pseudonimem „Andrzej“ w stopniu kaprala podchorążego, w Związku Walki Zbrojnej -AK. W powstaniu walczył w oddziale Armii Krajowej w zgrupowaniu „Radosław“, w batalionie „Czata 49“ i plutonie porucznika „Ruska“. Walczył w rejonach: Wola - Stare Miasto - kanały - Śródmieście - Górny Czerniaków. Poległ 18 września 1944 roku na ul. Okrąg 5, na Górnym Czerniakowie. Po wojnie ekshumowany i pochowany na Cmentarzu Powązkowskim (kw. 4, rząd I, p.4) przy Alei Katakumbowej w grobowcu rodzin Boretti-Maringe.

Upamiętniony został na murze pamięci w kolumnie 141 na miejscu 27.

Powstanie Warszawskie, 5 sierpnia 1944 r. tereny Domu Starców przy ul. Karolkowej. Żołnierze z batalionu Czata 49. Trzeci od lewej stoi kpr. pchor. Andrzej Maringe ps. Andrzej

Leszek Maringe, młodszy brat Andrzeja, urodził się w 1923 roku w Lenartowie jako syn ziemianina Leonarda Witolda i Zofii z domu Wyganowska. Lata młodzieńcze spędził z rodzicami w majątku Lenartowo. Był uczniem szkoły średniej, kiedy naukę przerwał wybuch II wojny światowej. W 1939 roku został wysiedlony wraz z rodzicami i rodzeństwem do Generalnego Gubernatorstwa. Rodzina zamieszkała w Warszawie, gdzie działał w konspiracji pod pseudonimem „Leszek“. W powstaniu walczył w stopniu kaprala w oddziale Armii Krajowej w zgrupowaniu „Radosław“, w batalionie „Czata 49“ i plutonie porucznika „Ruska“. Walczył w rejonach: Wola - Stare Miasto. Zmarł w wyniku odniesionych ran w sierpniu 1944 r. Miejsce spoczynku nieznane. Jego nazwisko wyryte jest symbolicznie na płycie nagrobnej rodziny Maringe na Cmentarzu Powązkowskim.

Do grupy powstańców urodzonych na terenie powiatu strzeleńskiego dochodzi jeszcze plut. pchor. Tadeusz Wieszczycki ps. „Grzymała”, dowódca drużyny. Urodził się 5 stycznia 1922 roku w Jerzycach w powiecie strzeleńskim jako syn ziemianina Zygmunta i Jadwigi z domu Zabłocka. W latach 1929-1934 uczęszczał do Szkoły Przygotowawczej im. Marii Konopnickiej w Inowrocławiu. W latach 1934-1938 był uczniem Gimnazjum Męskiego im. Jana Kasprowicza w Inowrocławiu. W czerwcu 1939 roku zdał egzamin wstępny do Liceum Rolniczego w Bydgoszczy. W pierwszych tygodniach okupacji niemieckiej, po utracie dotychczasowego miejsca zamieszkania oraz spodziewając się represji Tadeusz wraz z siostrą Barbarą, bratem Józefem oraz wujem Józefem Zabłockim ziemianinem z Golejewa przenieśli się do rodziny w Generalnej Guberni i zamieszkali w Warszawie przy ulicy Chmielnej 20 mieszkanie nr 5.

Tadeusz Wieszczycki

W konspiracji działał od 1941 roku, będąc członkiem Związku Walki Zbrojnej - AK. W latach 1942-1943 odbył konspiracyjne szkolenie wojskowe uzyskując stopień plutonowego podchorążego. Posiadał przydział do Okręgu Warszawskiego Armii Krajowej w I Obwodzie „Radwan“ w Śródmieściu, 4. Rejonie „Reguła“ („Zagończyk“) - Wojskowa Służba Ochrony Powstania, XI zgrupowaniu WSOP i 45. kompanii WSOP, w której był dowódcą drużyny. Następnie walczył w rejonie Wola - Stare Miasto w Grupie „Północ“ na odcinku „Kuba“-„Sosna“ w batalionie „Chrobry I“. Jako ranny przebywał w szpitalu powstańczym mieszczącym się obok kwater „Chrobrego“ i zajmującym dolne kondygnacje Pasażu Simonsa przy ul. Nalewki 2 a róg Długiej. 31 sierpnia 1944 roku budynek został zbombardowany przez niemieckie lotnictwo i uległ całkowitemu zawaleniu. Plut. pchor. Tadeusz Wieszczycki ps. „Grzymała” poległ pod jego gruzami, wraz z 200 innymi osobami, głównie żołnierzami batalionu „Chrobry I“. Upamiętniony został na murze pamięci w kolumnie 206 na miejscu 67 oraz na tablicach w kościele Św. Antoniego przy ul. Senatorskiej w Warszawie. 

W Powstaniu brała udział siostra Tadeusza, Barbara ps. „Wojciechowska“. W konspiracji działała w Delegaturze Rządu na Kraj w Państwowym Korpusie Bezpieczeństwa m.st. Warszawy w XVI Komisariacie przy ulicy Wiktorskiej 8. W czasie Powstania Warszawskiego przydzielona została do Komendy Głównej Armii Krajowej do Oddziału VI Biura Informacji i Propagandy. Pracowała w Referacie PŻ, Podwydziale „Pomocy Żołnierzowi“ w kuchni przy ul. Chmielnej 17.

Eustachy Lech Działowski

Jedną z pierwszych ofiar Powstania Warszawskiego był mieszkaniec Kołudy Małej ppor. Eustachy Lech Działowski. Majątek ten leżał przy samej granicy z powiatem strzeleńskim i obecnie pałac, w którym on mieszkał należy do właściciela „Sanplastu“ z Wymysłowic. Eustachy urodził się 14 sierpnia 1914 roku w Kołudzie Małej, której był ostatnim przedwojennym właścicielem. Był synem Zygmunta Działowskiego (1876-1918) właściciela Działowa, Kołudy Małej i Skalmierzyc oraz Antoniny Cyprysińskiej (1884-1977). W Warszawie posiadał mieszkanie przy ulicy Mokotowskiej, tam też zamieszkał, kiedy nie mógł już wrócić w 1939 roku w rodzinne strony. W 1938 r. został przydzielony do 18 Pułku Ułanów Pomorskich w Grudziądzu. We wrześniu 1939 r. był dowódcą 2. plutonu w 3. szwadronie pułku. Pułk jego 1 września 1939 r. stoczył bój pod Krojantami - słynną szarżę. 4 września pułk przestał istnieć, a ppor. Eustachy Lech Działowski przedarł się do Warszawy. Tam rozpoczął pracę w konspiracji. Przybrał pseudonim „Prawdzic” i został dowódcą 1109 plutonu w 3. szwadronie im. ppłk. Mariana Skrzyneckiego. Szwadron ten wchodził w skład 1. Dywizjonu 7. pułku ułanów lubelskich „Jeleń” w zgrupowaniu Armii Krajowej. Z wybuchem powstania walczył w Śródmieściu Południe. Zginął pierwszego dnia w Alejach Szucha w ataku na dzielnicę policyjną i główną siedzibę Gestapo. Prawdopodobnie ciężko ranny, został zamordowany przez Niemców w grupie rannych i sanitariuszek Dywizjonu „Jeleń”. Upamiętniony został na murze pamięci w kolumnie 168 na miejscu 13. Pośmiertnie został odznaczony Krzyżem Virtuti Militari V klasy.

I już na zakończenie wspomnę, że wybuch Powstania Warszawskiego zastał rodzinę Jaruzelskich z Siemionek na Ochocie w kamienicy przy ulicy Uniwersyteckiej 4. Ojciec Władysław był żołnierzem ZWZ-AK, syn Janusz członkiem AK, natomiast młodszy Andrzej swój los wojenny związał z „Szarymi Szeregami“ walcząc w Batalionie szturmowym. 8 sierpnia 1944 roku Ochota została zdobyta przez brygadę SS Kamińskiego (RONA). Władysław Jaruzelski wraz z rodziną oraz mieszkańcami kamienicy wśród grabieży i zabójstw, zdołał przedostać się przez „Zieleniak“ do obozu w Pruszkowie. Z tego obozu Jan Pętkowski z Kuśnierza, Kożuszkowa i Woli Kożuszkowej, wraz z księciem Januszem Radziwiłłem uratował 500 osób po Powstaniu Warszawskim. Dodam, ze syn Radziwiłła Stanisław Albrecht Radziwiłł był mężem Caroline Lee Bouvier a przez to szwagrem prezydenta Stanów Zjednoczonych Johna Fitzgeralda Kennedy'ego.

Foto: Muzeum Powstania Warszawskiego i archiwum bloga