wtorek, 9 maja 2023

Spacerkiem po Strzelnie - cz. 195 Cestryjewo - cz. 7

Kończąc o ulicy św. Anny, wspomnę, że już wcześniej przy okazji innych tematów opisałem mieszkające przy niej rodziny. O Albercie Siupce spod numeru 2 pisałem przy okazji ul. Michelsona i ostatnio przy okazji rodziny Gądeckich; o Kasprzykach - Muchach spod numeru 3 opisując ks. Jana Kasprzyka oraz o Pałaszyńskich spod numeru 4, pisząc o braciach Pałaszyńskich i wspominając pośmiertnie Mariana syna Jana. Dodam, że w 1932 roku Jan Pałaszyński kupił od Józefa Kulińskiego parcelę znajdującą się u zbiegu ulic św. Anny i Stodolnej (Michelsona) i na niej wystawił dom, w którym obecnie mieszka małżonka śp. Mariana, Felicja Pałaszyńska, wieloletnia nauczycielka Liceum Ogólnokształcącego w Strzelnie.

Linki do tych artykułów umieszczam niżej:

Pałaszyńscy:

https://strzelnomojemiasto.blogspot.com/2019/11/bracia-paaszynscy-opowiesc-o.html

https://strzelnomojemiasto.blogspot.com/2022/10/zmar-marian-jan-paaszynski-1940-2022.html

Ks. Jan Kasprzyk OMI:

https://strzelnomojemiasto.blogspot.com/2020/12/strzelnianin-ks-jan-kasprzyk-omi.html

Również opisałem samą ulicę przy okazji jej wieloletniego remontu:

https://strzelnomojemiasto.blogspot.com/2018/07/nareszcie-ruszyy-roboty-na-swietej-anny.html 

Również dzisiaj ostatni krótki wątek kończący opowieść o Ściankach. Swego czasu, bo do 1998 roku pod numerem 17 (Ścianki) mieścił się Zakład Stolarski Tadeusza Barteckiego. Wcześniej działalność prowadził tutaj jego ojciec Jan - mistrz kołodziejski. Sam Tadeusz dużo prac wykonywał na zlecenie ks. kan. Alojzego Święciochowskiego, m.in. podesty, schody i boazerie w budynku poklasztornym i w samym kościele. W 1982 roku, dla uczczenia (spóźnionej o rok; 1231-1981) 750. rocznicy nadania Strzelnu praw miejskich, przed zakładem stolarskim Barteckiego, Jan Harasimowicz rzeźbił w dębowych pniach trzech wojów, którzy swym wyglądem mieli przywoływać pierwszych strażników naszego miasta. W tymże roku figury ustawione zostali na Placu Daszyńskiego przed ówczesnym hotelem, a później wylądowały na Wzgórzu Świętego Wojciecha.

Strzelno, Plas Daszyńskiego z wojami


Wyczerpując temat, opuszczamy ul. Ścianki i wchodząc w dłuższą, północną odnogę ul. Cestryjewskiej, zatrzymujemy się pod numerem 3. Mieścił się tutaj Zakład Ślusarsko-Kowalski Ewarysta Błażejczaka. Właściciel od dwóch lat przebywa na emeryturze i działalności gospodarczej już nie prowadzi. Pomimo to miejsce, o którym dzisiaj opowiem jest szczególne, gdyż niesie ono ponad stuletnie tradycje kowalskie, sięgające początków XX w. Pierwszym z kowali, który zapoczątkował w tym miejscu działalność rzemieślniczą był Franciszek Schilling. To u niego nauki kowalskie pobierał dziadek obecnego właściciela, Stanisław Błażejczak. Młody czeladnik zakochał się w córce majstra, Marii Schyling, a że zacnego był pochodzenia i starego tutejszego rodu, do tego pracowity, otrzymał rękę panny i ją poślubił. W wianie otrzymał warsztat wraz z domem i po zdaniu w 1923 roku egzaminów mistrzowskich rozpoczął działalność na własny rachunek.

Stanisław szybko dał się poznać jako dobry fachowiec i aktywny członek Cechu Kowalskiego w Strzelnie, w którego zarządzie piastował funkcję sekretarza. Niestety, małżonka Maria szybko zeszła z tego świata, osierocając syna Zygmunta. Wkrótce Stanisław ożenił się po raz drugi, biorąc sobie za żonę z sąsiedztwa, młodą Eufemię Irenę Żurawską. Już po wojnie, po ojcu kuźnię przejął syn Zygmunt Błażejczak, ostatni w regionie kowal podkuwający konie. Pamiętam jak tę pracę wykonywał, wkładając w nią wiele serca i wysiłku, a czynił to z wielką wprawą i pasją. Uprawnienia w podkuwaniu koni zdobył w 1947 roku, w trakcie odbywania służby wojskowej. Wówczas to, złożył przed specjalną komisją kwalifikacyjną egzamin z wyróżnieniem i otrzymał specjalistyczne uprawnienia do kucia koni.

Od lewej rolnik Bargieł z Młynic. Klęczy mistrz kowalstwa Zygmunt Błażejczak

Dodam przy tej okazji, że już w starożytności posiadacze koni zdawali sobie sprawę o ważności końskich kopyt i potrzebie utrzymania ich w dobrym stanie. Wynalezienie stali sprawiło, iż zaczęto konie podkuwać, czyli zakładać na kopyta ochronne podkowy. Ich pierwsze relikty pochodzą z I w. p.n.e. i były to tak zwany hipposandals. Najstarsze podkowy w kształcie zbliżonym do współczesnych znaleziono w kurhanach celtyckich. W Polsce najstarsze znaleziska pochodzą z X w. Kucie koni rozwinęło się szczególnie od momentu, kiedy zaczęto je na szeroką skalę wykorzystywać w pracach polowych oraz w transporcie. W tym ostatnim stosowano kucie letnie i zimowe. By koń nie ślizgał się, co mogło spowodować obalenie się i poważną kontuzję, do podków przykręcano tzw. hacele, czyli śruby o łbie zazwyczaj w formie stożka, ostrosłupa, graniastosłupa. Te stalowe elementy zwykle wkręcana w zakończenia ramion podków, aby zapobiec ślizganiu się konia na rozmiękłej ziemi czy lodzie. Dawniej, hacele były integralnymi elementami podków koni roboczych. 

W tamtych czasach w Strzelnie i okolicy było mnóstwo koni. Każde gospodarstwo rolne posiadało po dwa i więcej koni, do pracy w polu i do transportu płodów rolnych, a także środków do produkcji. Wszystkie wymagały pielęgnacji kopyt, którą z wielką wprawą, w specjalnym boksie-poskramiaczu wykonywał pan Zygmunt. W mieście były również dwa konie pod siodło, które należały do dr. Alfreda Fiebiga i lek. wet. Antoniego Kacperskiego. Wielu gospodarzy miało również konie paradne, do bryczek i dokartów, którymi jeżdżono na niedzielne msze św., w gościnę do rodziny i sąsiadów oraz do miasta na zakupy.

Zygmunt Błażejczak w kuźni

Ale, poza podkuwaniem, w kuźni wykonywano wiele innych prac, związanych z naprawami narzędzi i maszyn rolniczych, środków transportowych - przyczep i wozów, wykonywaniem konstrukcji stalowych, zbiorników, furtek i płotów, wszelakich okuć, zawiasów i innych. Błażejczak do wielu zleceń dołączał również, jako podwykonawców, swoich sąsiadów, Barteckiego i Oborskiego. Ta trójka ściśle ze sobą współpracowała. Np., Kiedy mistrz Błażejczak otrzymywał zlecenie wykonania bryczki, to całą metalową konstrukcję wykonywał on, zaś koła i elementy drewniane Bartecki, a tapicerkę i elementy skórzane rymarz Oborski. Jedną z historycznych już prac, jakie wykonał p. Zygmunt z sąsiadem stelmachem - kołodziejem Janem Barteckim było oporządzenie starej armaty. Pochodziła ona ze zbiorów dr. Fiebiga i tenże chciał podarować ją Stanisławowi Pijanowskiemu, do jego zbiorów w Głuchej Puszczy pod Orchowem. A że ową armatą była sama lufa bez lawety/łoża i kół, robotami około niej zajęli się fachowcy panowie Zygmunt i Jan. Pierwszy wykonał wszystkie okucia, obręcze do kół, zaczepy i wzmocnienia, drugi lawetę/łoże i koła. Po zakończeniu prac „harmatę“ tzw. sygnałówkę Doktor przetestował podczas manewrów Strzeleńskiej Grupy Rekonstrukcyjnej na Laskowie. Po dobrych wynikach prób - jak swego czasu opowiedział mi Rajmund Ruszkiewicz - owe cacko przetransportowano do Głuchej Puszczy, do Stanisława Pijanowskiego. Transport odbył się w dość spektakularny sposób, gdyż „harmatę“ ciągnęła karetka Pogotowia Ratunkowego, a asystowali jej jeźdźcy konni.

Stoją od lewej: senior kowalstwa mistrz Stanisław Błażejczak, obok jego syn Zygmunt - mistrz kowalstwa, trzeci mistrz stelmach (kołodziej) Jan Bartecki - sąsiad Błażejczaków, klęczy przy armacie Tadeusz Bartecki, syn Jana. 

I tak, armata z kuźni Błażejczaka w wielkim stylu i z fantazją dotarła do Głuchej Puszczy

Panowie - Stanisław i Zygmunt - przyjaźnił się z dr. Alfredem Fiebigiem, wielkim miłośnikiem koni i rekonstrukcji historycznych. Wspólnie z nim uprawiali niedzielne manewry na Laskowie. Pod koniec lat 80. kuźnię nieco unowocześniono, montując w miejsce miecha kowalskiego wentylator oraz młot mechaniczny do kucia lemieszy i innych elementów. Po Zygmuncie w 1991 r. zakład przejął syn Ewaryst, który działalność wzbogacił o dział ślusarski. Jego dziełami są liczne konstrukcje stalowe, wiaty, zadaszenia rozsiane po wsiach naszego regionu. Przez pewien okres czasu mój młodszy brat Grzegorz - będąc nauczycielem zawodu w ZSZ - uprawiał w tej kuźni kowalstwo artystyczne. Był mistrzem w tej dziedzinie, potrafił wykuwać piękne metalowe kwiaty, liście itd., itp. Od 2021 roku właściciel przebywa na emeryturze. 

W tej znanej strzeleńskiej rodzinie rzemieślniczej na świat przyszedł również naukowiec, wykładowca akademicki, uznany prawnik: 

Prof. dr hab. Bogdan Błażejczak

Prof. dr hab. Bogdan Bronisław Błażejczak był profesorem w Katedrze Prawa Cywilnego, Handlowego i Ubezpieczeniowego Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, prodziekanem Wydziału Prawa i Administracji UAM i kierownikiem Katedry Prawa Cywilnego. Jak napisano we wspomnieniu, ten znakomity cywilista o ogromnym wyczuciu i znajomości praktyki stosowania prawa, był uznanym autorytetem w dziedzinie prawa rzeczowego i prawa spółdzielczego, wychowawcą wielu pokoleń cywilistów, wspaniałym wykładowcą i opiekunem młodych pracowników naukowych i studentów, powszechnie cenionym i lubianym kolegą oddanym swojej Uczelni, Wydziałowi i Katedrze.

Nadto Profesor Bogdan Bronisław Błażejczak był pracownikiem Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Szczecińskiego oraz długoletnim pracownikiem naukowym Wyższej Szkoły Hotelarskiej i Gastronomi w Poznaniu, członkiem Senatu tejże uczelni. 

Prof. dr hab. Bogdan Błażejczak

Urodził się 10 maja 1932 roku w Strzelnie w rodzinie mistrza kowalskiego Stanisława i Eufemii Ireny z Żurawskich Błażejczaków. Profesor był częstym gościem w domu brata Zygmunta, jak i po jego śmierci w domu bratanka Ewarysta przy ul. Cestryjewskiej 3. Szczególnie miło i z wielką nostalgią wspomina strzelnianina z Poznania mój młodszy brat Grzegorz. Po wielokroć w rozmowach zawsze przywoływał autorytet Profesora, co czyni i dzisiaj. Zawsze podkreślał, że Profesor był wielkim optymistą z ogromnym poczuciem humoru, lubiącym odwiedzać rodzinne Strzelno, co i czynił powielekroć. 


Pracę na Wydziale Prawa i Administracji UAM podjął tuż po skończonych studiach prawniczych w 1958 roku na stanowisku asystenta w Katedrze Prawa Cywilnego UAM. Lata pracy skutkowały kolejnymi awansami na stanowiska: starszego asystenta w 1961 roku, adiunkta w 1968 roku, docenta w 1980 roku i profesora nadzwyczajnego w1989 roku. W międzyczasie w 1961 roku zakończył egzaminem sędziowskim  aplikację sądową. Badania naukowe prowadził także zagranicą podczas staży naukowych na uniwersytetach niemieckich - w Kolonii w 1981 roku oraz w Getyndze w 1988 roku. 


Na Wydziale Prawa i Administracji UAM pełnił wiele odpowiedzialnych funkcji, m.in. był prodziekanem ds. studiów stacjonarnych i kierownikiem Katedry Prawa Cywilnego.

Profesor Bogdan Błażejczak jest autor kilkudziesięciu publikacji naukowych, w tym dwóch książek: Powstanie hipoteki i jej przedmiot (1968 r.) oraz Lokatorskie prawo do spółdzielczego lokalu mieszkalnego (1979 r.). 


Profesor został odznaczony m.in. Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, Złotym Krzyżem Zasługi i innymi  odznaczeniami państwowymi i akademickimi.

Poznańskie środowisko naukowe poniosło bardzo dotkliwą stratę, zaś my strzelnianie Wielkiego Obywatela.

Zmarł 24 lutego 2013 roku i spoczął na starej strzeleńskiej nekropolii przy ul. Kolejowej, gdzie została złożona urna z jego prochami. Ceremonię pogrzebową poprzedziła msza św. żałobna w bazylice św. Trójcy w Strzelnie, która zgromadziła rodzinę śp. Profesora, poznański i szczeciński świat nauki oraz mieszkańców prastarego romańskiego grodu.



piątek, 5 maja 2023

Już za 2 lata 125 rocznica powstania OSP Strzelno

Oto jedno z 47 zdjęć z bogatych dziejów OSP Strzelno, przedstawiające defiladę jednostek i sprzętu ochotniczych straży z terenu powiatu mogileńskiego, na Rynku w Strzelnie. Związana ona była ze zjazdami - rejonowym i powiatowym OSP, które odbyły się w Strzelnie 11 września 1938 roku. W ich ramach odbyły się również strażackie zawody eliminacyjne do zawodów szczebla wojewódzkiego. Datę tego zjazdu dwukrotnie przekładano, ostatecznie ustalając na 11 września tegoż roku.

Wczoraj obchodziliśmy imieniny św. Floriana, patrona strażaków i Dzień Strażaka. Myślę, że za dwa lata będzie on szczególnie uroczyście obchodzony, a to z okazji 125 rocznicy powstania Ochotniczej Straży Ogniowej Miasta Strzelna, której kontynuatorką jest dzisiejsza Ochotnicza Straż Pożarna w Strzelnie. Zapewne główne uroczystości przypadną około dnia, w którym odbyło się zebranie założycielskie, a przypomnę, że tym dniem był 27 września 1900 roku. Już dzisiaj należałoby powołać stosowny komitet, który weźmie na swoje barki trud przygotowania tego pięknego jubileuszu.

A ja tymczasem - dla mobilizacji - zaprezentuję kilkadziesiąt starych zdjęć, które wyrywkowo przywołują dzieje OSP. Czynię to również po to, by wystąpić do strzelnian z apelem o pomoc i udostępnienie swoich domowych archiwów druhom strażakom. Zdjęcia, legitymacje, odznaczenia po Waszych przodkach, pozwolą im szczegółowo odtworzyć dzieje wielce zasłużonej dla miasta i regionu OSP, a także wzbogacą izbę tradycji. Mile widziane są również krótkie biogramy nieżyjących już druhów, którzy aktywnie angażowali się w życie naszej strzeleńskiej jednostki. Pamiętajcie, że druhny i druhowie to społecznicy, którzy ratują Wasze mienie i życie, niosą szeroką pomoc charytatywną, zabezpieczają różne wydarzenia na terenie miasta i gminy.

Budynek parterowy po prawej stronie to pierwsza stara miejska remiza strażacka i do 1925 r. remiza OSP Strzelno. 

Zdjęcie górne 1930 r. i dolne 2008 r.


Zdjęcie górne, nowa remiza OSP Strzelno z 1925 r.; dolne remiza ze świetlicą 1973 r.; kolejne - budowa obecnej remizy 1989-1990; rok 2020 - remiza z figurą św. Floriana.




Rok 1927 - w środku siedzi w kapeluszu prezes OSP burmistrz Tadeusz Busza.

Defilada jednostki OSP Strzelno na strzeleńskim Rynku w dniu jubileuszu 30. lecia powstania OSP - 1930 r.


Wacław Piątkowski, naczelnik OSP Strzelno w latach 1923-1934 

Karol Teresiński, naczelnik OSP Strzelno w latach 1934-1939.

Zarządy i członkowie ochotniczych straży ogniowych z terenu powiatu strzeleńskiego koniec l. 20. XX w. - na tle sali Parku Miejskiego - (z kolekcji rodziny Borowiak od śp. Ireny Gaszak)

OSP Stodolno - w 5. lecie powstania, 1929-1934


Zjazd rejonowy i powiatowy OSP, który odbył się w Strzelnie 11 września 1938 roku. 





Strzelno 11 września 1938 r. Zjazd Powiatowy OSP - idą w pierwszym szerego od lewej: burmistrz Stanisław Radomski, generał Stanisław Taczak, starosta mogileński Stanisław Zenkteler, inspektor wojewódzki straży ogniowych Tadeusz Busza (były burmistrz Strzelna)

W tle zabudowania Parku Miejskiego od strony obecnej ul. Sportowej: sala widowiskowa i kręgielnia.











OSP Strzelno w latach 1950 - 1975





Chór - Zespół Pieśni przy OSP Strzelno l. 50. XX w.







Powojenny naczelnik OSP Strzelno Franciszek Lasocki
 




Orkiestra Dęta OSP Strzelno w sali sesyjnej UM w Strzelnie l. 70. XX w.



piątek, 28 kwietnia 2023

Strzelno moje miasto wierszem



Strzelno moje miasto

     Dawno, bardzo dawno temu, hen przed tysięcznymi laty,
     Była tu osada z jeziorem, a wokół długie - trapezowe chaty.
     Przy nich ziemne budowle kamieniami poobstawiane,
     To piramidy kujawskie przez lud tutejszy wybudowane.

W czasach goplańskich życie na nowo tutaj się rodziło,
Stała tu karczma oraz kramy, do których się zachodziło.
Trakt z południa prowadził kupców w nadmorski kraj,
A lud rolniczy zmienił okolice w dostatni ziemski raj. 

     Karczował puszczę, uprawiał rolę i z barci pożytek miał.
     Na zwierza chodził i ryby łowił, taki palatyn mu zapis dał.
     A kiedy książę Mieszko nakazał ochrzcić znad Gopła lud,
     Ustawiono krzyż święty z kapliczką u starczewskich wód. 

U znaku świętego rozległe pola Strzelnem zwać poczęto,
Zapisując w annałach, że od przestrzeni tę nazwę wzięto.
Zaś lud miejscowy w legendę głęboko to miejsce wtopił
I przestrzeń równą jak stół krzyżem i strzałami zastąpił.

     Odtąd mówiono, że dawno temu przed Strzelna założeniem,
     W miejscu tym zbójcy łupili z wielkim kupców przerażeniem.
     W wigorze walk gęsto padały z cięciw wypuszczane strzały,
     Które w tradycji i podaniach znakiem herbowym się stały.

W dwunastym stuleciu wozy z dziewicami do Strzelna zjechały
I z fundacji Piotrowej na wzgórzu świętym osadzone zostały.
Tu wystawiły klasztor drewniany i z kamienia dwie świątynie,
Bullą papieża zgodę otrzymały mieszkania w tutejszej krainie. 

     Wielkich rodów to córy w białe habity zostały ubrane,
     Przez co nadaniami i dyplomami często były obdarzane.
     Za prawa i przywileje w podzięce Norbertowi się kłaniały,
     Z wdzięcznością modły do Boga Najwyższego kierowały.

Za ich przyczynkiem z osady miasto wyrosło z rynkiem,
Z dwoma przedmieściami, ulicami i niejednym szynkiem.
Na Gnieźnieńskim kościółek ze szpitalem przy św. Ducha,
Na Cestryjewie kaplica z wiatrakami, w które wiatr dmucha.

     W Rynku miejskim ratusz, waga i kramy gęsto się rozsiały,
     U podwoi których strzelnianki kupców z Kujaw oblegały.
     Mieszczanie chmiel z jęczmieniem w browarach ważyli,
     Tkali sukna i tkaniny, lepili garnki i z tych rzemiosł żyli.

A lud tu mieszkał pracowity, kupcy, szynkarze oraz rolnicy.
Zaś na zamku burgrabia, służby wszelakie oraz urzędnicy.
Wszyscy w braterstwie i zgodzie miasto Strzelno budowali,
Dla potomnym nowe domostwa przy ulicach powystawiali. 

     Ława Miejska dozór nad dobytkiem całym pilnie sprawowała,
     Gdy ktoś podpadł karała i przy szpitalu chłostę wyznaczała.
     Burmistrz z burgrabią na ratuszu urzędy swoje piastowali,
     Stare pergaminy okazując, do strzeżenia praw nawoływali.

Wielką sławą norbertańskie panny w kraj promieniowały,
Często królewskie i biskupie pielgrzymki tutaj przyjmowały.
Zacni prepozyci z rzymskich wypraw świętości zwozili,
Pocztem tysiąca kosteczek ołtarze świątynne przyozdobili.

     Przyszły lata ciężkie, klęsk, wojen, zaraz i wielkich pożarów,
     Zgorzał ratusz, domostwa, niosąc mnóstwo gorzkich żalów.
     Szczęśliwie prepozyt Łuczycki, co Strzelno i klasztor rozsławił
     Przywilejami pogorzelców obdarzył i z muru domy wystawił. 

W czasach ciężkich grasował zbój jeden Dąbkiem nazywany,
Co został podstępem zwabiony i przez mieszczan schwytany.
Kara za złodziejstwo, męki i dręczenie ludu orzeczoną została,
Powieszono Dąbka, zaś miastu fortuna wielka po zbóju ostała.

     Zasobne Strzelno dla sąsiada wnet łakomym kęsem się stało.
     W rozbiorze Polski z Krajem Nadnoteckim Prusom się dostało.
     I tak oto przyszły dni niewoli, udręki języka i obcego panowania,
     W których lud tutejszy walczył i uczył się na ojcowiźnie trwania. 

Żyli pospołu w mieście i okolicy: Żydzi, Niemcy i Polacy,
Rozwijając Strzelno rzemiosłem i handlem we wspólnej pracy.
Kiedy w Królestwie przeciwko zaborcy za broń chwytano,
Stąd pomoc płynęła, za kordon zbrojnych ludzi wysyłano.

     Spośród rzesz mieszkańców sławni w świecie tu się urodzili,
     Herschell, Michelson i Jacobowski mury nasze rozsławili.
     Gorczyca z Cieślewiczem lecząc miastu serce swe oddali,
     Barczykowski, Pinkowski pruskiemu naporowi się nie dali. 

Władza słowiańskie Strzelno na pruskie Strelno zamieniła
I w sercu ziemi nadgoplańskiej nowy powiat ustanowiła.
Wnet przybywać zaczęło nowych gmachów i kamienic wiele,
Wybudowano kolej i zaczęto remonty w prastarym kościele. 

     A kiedy wojna światową nazwana ziemię polską zalała,
     Chwycili za broń, przez co liczba zaborców zmalała.
     Narodowe, zwycięskie powstanie od Poznania ruszyło,
     Dotarło nad Gopło i ze strzelnianami Kujawy wyzwoliło. 

Odtąd nastały dni radosne, rozkwitła Polska wszędzie,
Nie wiedząc, że długo wolnością cieszyć się nie będzie.
Minęło lat dwadzieścia i Niemiec godność naszą zdeptał,
W obozach zagłady i na wygnaniu lud modlitwy szeptał. 

     Pół tysiąca strzelnian ofiarę na  Ołtarzu Ojczyzny złożyło,
     Po pięciu latach kajdan na powrót wolnością się cieszyło.
     Choć była ona niepełna i z orłem bez królewskiej korony,
     To pracowaliśmy, odbudowując nasze piastowskie strony. 

Nastał czas buntu i Solidarności, stan wojny wprowadzono,
A my powstaliśmy i już więcej nas nie postraszono.
Dziś dumni z bycia wolnymi, trwamy budując nowe,
Pielęgnujemy tradycje, dbamy o ciepłe ogniska domowe.
 
     Hej Strzelno moje miasto przez przodków za dom obrane,
     Ja wiernym twym murom do końca swych dni pozostanę.
     Tutaj mi przyszło cieszyć się z życia i dla ciebie pracować,
     Boś ty jedyne i dopóki sił mi starczy będę tobie hołdować.