czwartek, 29 kwietnia 2021

Strzeleńskie Pogotowie Ratunkowe i przygoda z armatą

Ostatnio osobiste korzystanie z usług medycznych - wizyty, badania, rehabilitacja - oraz namowa strzelnianina, ratownika medycznego, kierownika Działu Usług Medycznych i Szkoleń z Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Bydgoszczy Krzysztofa Wiśniewskiego, sprawiły, że dzisiaj przywołam nieco historii strzeleńskiego Pogotowia Ratunkowego. Dodam, że Krzysztof był sąsiadem z Osiedla Piastowskiego, z którego ojcem, mistrzem cukiernikiem onegdaj pracowałem w nieistniejącym już dzisiaj geesie. Jest On absolwentem Collegium Medicum w Bydgoszczy, UMK w Toruniu i jest kolegą naszych dzieci. Przechodząc zaś do meritum sprawy dodam, że nie będzie to pełna historia pogotowia, gdyż ją można napisać dopiero po ustaniu pandemii i związanych z nią obostrzeń - ograniczenia dostępów do zasobów archiwalnych. Niemniej jednak, wywołując temat może uda mi się przy Waszej pomocy przywołać więcej faktów historycznych z działalności strzeleńskiej stacji Pogotowia Ratunkowego. To, co ja wiem to zaledwie kropla w morzu, wiedzy skrytej w przepastnych tomach archiwalnych, dlatego też dysponując kilkoma fajnymi zdjęciami, funkcjonującą w miarę sprawnie pamięcią i kilkoma anegdotami zacznę od historii najdawniejszej.

Remiza OSP Strzelno - pierwsza siedziba Pogotowia Ratunkowego

Pierwszą informację o funkcjonowaniu w Strzelnie zinstytucjonalizowanego Pogotowia Ratunkowego znajdujemy pod datą 2 czerwca 1927 roku. Choć jest to informacja prasowa i nie posiada znamion dokumentu, to jednak jest źródłem, jak dotychczas najstarszym. Znajdujemy w niej przekaz, że tegoż właśnie dnia o godz. 22:00 z niewiadomych przyczyn wybuchł pożar w majętności Górki. Ogień powstał na strychu domostwa, które pokryte było słomianą strzechą. To też budynek w jednej chwili stanął w płomieniach, a zerwani alarmem ze snu mieszkańcy domu poczęli uciekać w popłochu. Dwie okropnie poparzone osoby, przywołane pogotowie ratunkowe odwiozło do miejscowego [strzeleńskiego] szpitala. Dwie lżej poparzone opatrzono na miejscu. Mimo energicznych starań ognia nie udało się zlikwidować, wskutek czego cały dom spłonął. Przyczyn pożaru nie wykryto.

Powojenna siedziba Pogotowia Ratunkowego - była Kasa Chorych, Ośrodek Zdrowia w Strzelnie (Przychodnia Rejonowa)

Nie wiadomo, czy owe pogotowie ratunkowe to była karetka samochodowa, czy może konna? Ale, gdy dwa lata później oddawano do użytku nowoczesny, modernistyczny budynek Powiatowej Kasy Chorych oddano z nim również do użytku dwa garaże samochodowe, które aż do czasów współczesnych były bazą garażową powojennego Pogotowia Ratunkowego. Wiadomym jest, że w latach międzywojennych w Strzelnie działało zinstytucjonalizowane Pogotowie Ratunkowe, które ulokowane było przy Ochotniczej Straży Pożarnej, przy ul. Targowisko (współczesnej ul. Sportowej). Tam znajdowała się wybudowana w 1925 roku nowa murowana Strażnica OSP z sześcioma garażami. Obie jednostki posiadały wspólny telefon alarmowy Nr 7. Utrzymaniem pogotowia zajmowała się Powiatowa Kasa Chorych, którą środkami finansowymi wspierało miejscowe społeczeństwo za pośrednictwem tutejszej placówki Polskiego Czerwonego Krzyża oraz instytucje samorządowe. 

Ekipa karetki Dodge WC 54 w 1 Maja 1950 roku

Kiedy w Strzelnie mieliśmy szpital, towarzyszyły mu popularne w owym czasie karetki, nazywane również sanitarkami, zgrupowane w Wojewódzkiej Kolumnie Transportu Sanitarnego. Myśmy nazywali tę instytucję ratunkowo-pomocową po prostu Pogotowiem Ratunkowym. To powojenne Pogotowie Ratunkowe zmieniło swoją siedzibę, przenosząc się z Remizy OSP do byłej siedziby Powiatowej Kasy Chorych, w której uruchomiono również Ośrodek Zdrowia - Przychodnię Rejonową. Pierwszą samochodową karetkę otrzymało strzeleńskie pogotowie z demobilu wojskowego. Był to samochód wojskowy marki Dodge WC 54. Zachowało się zdjęcie tego samochodu, które zostało wykonane w 1950 roku podczas wielkiej manifestacji Pierwszomajowej. Kolejnymi samochodami, o ile pamiętam była Skoda, a po niej cała seria Warszaw. Były Fiaty oraz już bardziej nowoczesne marki zachodnie.

Karetki pogotowia marki Warszawa przed siedzibą i hotelem

Pamiętam specyficzny transport sanitarny, jakim była powózka transportowa dra Alfreda Fiebiga. Zaprzężona do doktorowego konia i z kuczerem Michałem Sz

afrańskim, a później p. Wieczorkiem woziła lekarza od chałupy do chałupy, przemierzając drogi i przysłowiowe bezdroża gmin Strzelno i Jeziora Wielkie. Z kierowców jakich przywołuje moja pamięć, a którzy pracowali w Kolumnie Transportu Sanitarnego w Mogilnie i w Pogotowiu Ratunkowym w Strzelnie byli: Bernard Janecki, moi kuzynowie Stanisław i Kazimierz Łojewscy, Bernard Radtke, Marian Romblewski, (…) Dzięgielewski, Leszek Radtke…

Przygoda karetki z armatą, Strzelno-Głucha Puszcza

W pamięci zapisaną mam anegdotę o karetce i armacie. Otóż w zbiorach regionalnych inż. Stanisława Pijanowskiego w Głuchej Puszczy pod Orchowem znajdowała się XVIII-wieczna Armata. Niegdyś stanowiła ona własność strzeleńskiego kolekcjonera i pasjonata rekonstrukcji militarnych dra Alfred Fiebig, który podarował ją przyjacielowi. Często używana podczas manewrów na Laskowie uległa uszkodzeniu w części lawety - podwozia. Doktor postanowił dorobić nowe podwozie armatnie i podarować militarium przyjacielowi spod Orchowa. W tym celu zabrał lufę na swoją bryczkę i dostarczył ją do strzeleńskiego rzemieślnika - kowala Zygmunta Błażejczaka. Ten wraz z kołodziejem Olejnikiem i stolarzem Barteckim dorobili armacie solidne podwozie. Wówczas stanął przed nimi dylemat, jak „harmatę“ dostarczyć do Głuchej Puszczy. Rozwiązanie znalazł dr Fiebig. Pewnego pięknego dnia, a było to w połowie lat 60. minionego stulecia, zajechał pod kuźnię karetką i kazał armatę zaczepić do haka holowniczego. W taki sposób zajechano pod leśniczówkę w Głuchej Puszczy, a że wszystkim poczynaniom towarzyszył strzeleński fotograf Florian Kupka wydarzenie utrwalono na kliszy fotograficznej.

Dzisiaj w Strzelnie już nie mamy ani pogotowia ani szpital. Pozostały nam jedynie wspomnienia. Myślę, że jeżeli nie ja, to ktoś młodszy dopełni tę historię i dopełni dzieje Pogotowia Ratunkowego w Strzelnie. A póki co, jeśli przeczytacie ten artykuł, to mam prośbę byście włączyli się podpowiedzieli co nieco, np. o lekarzach, felczerach, pielęgniarkach pracujących w pogotowiu, obsłudze, sanitariuszach - pamiętam tylko Renia Radtke i Marian Derendę…

1 komentarz:

  1. Zapomnial Pan wsrod kierowcow wymienic miedzy innymi Wozniaka a manewry byly rowniez prowadzone w gospodarstwie moich dziadkow na Siedluchnie

    OdpowiedzUsuń