piątek, 25 września 2020

Maria Józefa ze Skrzydlewskich Sikorska z Żegotek - cz. 1

 

Dwór Skrzydlewskich w Żegotkach

W trakcie gromadzenia materiałów do albumu Strzelno to wielka rzecz 15 czerwca zajechaliśmy do Żegotek. Swoje pierwsze kroki skierowaliśmy do gęsto zarośniętego parku, otaczającego piękny dwór ziemiański. Budowla ta w swej architekturze nawiązuje do pałacyku i to on sprawił, że zacząłem „odkurzać“ swoją pamięć, sięgając do dawno temu nagromadzonych starych zapisków, zdjęć i materiałów źródłowych. Co ciekawe, gros z nich zawiera informacje o ostatniej dziedziczce i mieszkance żegockiego dworu, Marii Józefie ze Skrzydlewskich Sikorskiej. Pamiętam ile to onegdaj trudności przyniosło mi dotarcie do jakiejkolwiek informacji o małżonku Marii, Włodzimierzu Sikorskim. Dopiero dogłębne badania genealogiczne, a także wspomnienia najmłodszego z dziesięcioro rodzeństwa Sikorskich, Jana naprowadziły mnie na tę osobę. 

Spośród wielu działaczek społecznych lat międzywojennych na szczególną uwagę zasługuje dziedziczka z Żegotek. Była kobietą szczególnie doświadczoną przez życie, przez 47 lat samotną, a do tego przedsiębiorczą i niezwykle pracowitą. Mając niespełna 3 latka straciła młodszą siostrzyczkę Józię, 5 lat matkę, a w 21 roku życia ojca. Po śmierci rodzica, wcześniejsze życie przygotowało ją do samodzielności i sprawiło, iż mogła podjąć się prowadzenia 280-hektarowego majątku ziemskiego. Jak czas pokazał, z tego obowiązku wywiązywała się znakomicie.

 

Maria pochodziła ze znakomitego rodu Skrzydlewskich, który posiłkował się przydomkiem Watta i pieczętował się herbem Samson. Przekazując tradycję rodzinną podawała, że jej dziadek Józef Skrzydlewski wywodził ród swój ze wsi Skrzydlewo, leżącej w dawnym powiecie babimojskim (współcześnie powiat międzychodzki). Tuż przed 1852 r. Józef Skrzydlewski nabył majątek Dzierzążnia pod Gębicami i przeniósł się na Kujawy. Urodził się on 7 kwietnia 1822 r. w Janowie k. Poznania jako syn Augustyna i Józefy z Czachórskich, dziedzice dóbr Janowo. Józef w 1840 r. ukończył Gimnazjum św. Marii Magdaleny w Poznaniu. Następnie studiował rolnictwo.  Związek małżeński zawarł ok. 1848 r. z Marią Weise. Małżonkowie mieli czwórkę dzieci, w tym ojca Marii, Feliksa urodzonego w 1852 r. Ciekawostką jest to, że linia Józefa nie posługiwała się przydomkiem Watta.

 

W 1869 r. dziadek Marii, Józef Skrzydlewski kupił od Adama Stęszewskiego za 41 tys. talarów liczący 1000 mórg majątek ziemski Żegotki. Były to tzw. dobra rycerskie, których właściciele z automatu stawali się deputowanymi, czyli radnymi do sejmiku powiatowego. Początkowo był to sejmik inowrocławski, a od 1886 r. sejmik strzeleński. Wcześniej wieś należała do Antoniego Busse i jego żony Urszuli z Wolickich i w 1837 r. została sprzedana Stęszewskiemu. Przywołując kolejny raz Marię Skrzydlewską jej słowami dopowiem, że: za polskich czasów należał ten majątek do rozgałęzionej po Polsce rodziny Żegockich, z których Krzysztof Żegota wsławił się w czasach najazdów szwedzkich na Polskę niepospolitym męstwem w wielu bitwach z nieprzyjacielem. Po nich dobra dzierżyli kolejno: Markowscy, Przeradzcy, Kościelscy i Kołudzcy.

 

Po ukończeniu nauk i osiągnięciu pełnoletniości Feliks Skrzydlewski otrzymał Żegotki z rąk ojca w zarząd, a po jego śmierci w 1888 r. stał się właścicielem majętności. Gospodarzył tutaj znakomicie, uruchamiając m.in. stację hodowli buraka cukrowego. Do majętności doprowadzona była linia kolejki buraczanej, którą dostarczano tutaj również środki do produkcji rolnej i materiały budowlane, a wywożono buraki do cukrowni. Przy dobrym rozwoju zdarzały się niepowodzenia w postaci pożarów. 4 maja 1886 r. spłonął należący do majętności wiatrak, którego już nie odbudowano. 27 października 1885 r. Feliks zawarł w Mogilnie związek małżeński z Haliną Łyskowską, córką posła Ignacego Łyskowskiego herbu Doliwa z Mileszew (Prusy Zachodnie). Dopiero po trzech latach na świat przyszła ich córka Maria Józefa, która urodziła się 12 listopada 1888 r. w pięknym dworze w Żegotkach koło Strzelna. Przyjście na świat córeczki poprzedziło niezwykłe odkrycie na polach żegockich. Otóż wiosną 1888 r. podczas wiosennych prac polowych robotnicy rolni majętności Żegotki wyorali gliniany garnek, który uderzony lemieszem rozsypał się na części. Naczynie to było z wypalonej gliny, z przykryciem i z wyrytym na stronie zewnętrznej dna, krzyżem. Powiadomiony o odkryciu, dziedzic dóbr, Feliks Skrzydlewski zabezpieczył znalezisko, a co znalazł, dowiadujemy się z opisu zachowanego do dziś, i z którego wynika oficjalnie, że w naczyniu znajdowało się: mnóstwo brakteatów, z których 691 dziedzic Skrzydlewski darował do gabinetu Towarzystwa Przyjaciół Nauk w Poznaniu. Były to typy pieniążków, bitych z podłego srebra, podobnych do tych, które w roku 1834 znaleziono w Mąkolinie, w ziemi płockiej. Brakteaty znalezione w Żegotkach pochodziły z XIV w. i były to monety pochodzenia krzyżackiego. Czy coś jeszcze znaleziono w ziemianin? Tego niestety już się nie dowiemy. 

 

W czerwcu 1890 r. na świat przyszło kolejne dziecko Feliksa i Haliny, Józefa. Niestety po 14-miesiącach, po ciężkich cierpieniach 8 lipca 1891 r. Józia zmarła. Ciężko tę stratę przeżywała matka, co między innymi doprowadziło ją do choroby. W dwa lata później kolejny cios dotknął rodzinę. 14 maja 1893 r. zmarła po długich i ciężkich cierpieniach, w 30. roku życia w dworze żegockim matka maleńkiej Marysi i żona Feliksa, Halina z Łyskowskich Skrzydlewska. W trzy dni później, 17 maja nastąpiła eksportacja zwłok do kościoła parafialnego w Strzelnie. Nazajutrz po nabożeństwie żałobnym śp. Halina została pochowana w rodzinnym grobowcu Skrzydlewskich w Gębicach.

 

Dla Feliksa nastały trudne czasy. Zatrudniona przez niego guwernantka robiła wszystko, by zastąpić Marysi chociażby w jakiejś części zmarłą matkę. Czy to się jej udało? Po upływie tylu lat i braku źródeł trudno cokolwiek wywnioskować. Ojciec przez kolejne lata zatrudniał guwernantki, które poza opieką nad Marysią również ją uczyły. Tym sposobem przygotowana intelektualnie, zdobyła gruntowne wykształcenie, które po uzyskaniu pełnoletniości pozwoliło jej samodzielnie prowadzić majętność Żegotki.   

Wcześniej, bo 1886 r. zmarł Ignacy Łyskowski, dziadek wówczas nienarodzonej jeszcze Marysi i pozostawił majątek Mileszewy, położony w powiecie brodnickim sześciu swym córkom. Były to: Godzisława Donimirska z Buchwaldu, Bożena Wicherkiewiczowa z Poznania, Anna - później zamężna Sikorska z Prus, Kazimiera - później zamężna Sikorska z Inowrocławia, Irena Lossowowa i matka Marysi Halina Skrzydlewska z Żegotek. W 1895 r. spadkobierczynie i ich pełnomocnicy postanowili Mileszewy sprzedać. W tym czasie Halina Skrzydlewska już nie żyła, a sukcesorką po niej części spadkowej była jej córka Marysi, nad której sukcesją opiekę sprawował Sąd w Strzelnie. Ostatecznie w 1896 r. Mileszewy wycenione na ok. 400 tys. marek sprzedano Stanisławowi Sikorskiemu, mężowi Anny z Łyskowskich, która obok wyżej wymienionych sióstr dziedziczyła 1/6 majętności. Marysi zatem przypadła niebagatelne kwota ponad 60 tys. marek, którą to zdeponowano w banku do czasu uzyskania przez nią pełnoletniości.

 

W administrowaniu Żegotkami pomagał Feliksowi specjalnie zatrudniony tutaj inspektor gospodarski. W 1903 r. był nim Jan Zientak. Dziedzic dbał o swoich pracowników, czego dowodem może być wypadek jaki wydarzył się w 1906 r. Otóż, jesienią zajęta rąbaniem drewna kucharka dworska tak nieszczęśliwie uderzyła siekierą, że odpadający od polana wiór ugodził ją w oko. Po konsultacjach lekarskich ranną umieszczono w klinice w Poznaniu i tam poddano leczeniu. Niewątpliwie był to przejaw troski jakim otaczano ludzi zatrudnionych w majętności. Feliks Skrzydlewski poza pracą na niwie gospodarczej działał na polu dobroczynności i znalazł się w grupie członków założycieli Towarzystwa Kolonii Wakacyjnych „Stella“ i Stacji Sanitarnej w Poznaniu. Niestety 15 sierpnia 1910 r. w wieku 58. lat ojciec już wówczas pełnoletniej Marii, Feliks Skrzydlewski zmarł we dworze w Żegotkach. Pochowany został w rodzinnym grobowcu w Gębicach.

Dzieło dobroczynności i pomocy potrzebującym kontynuowała Maria wpłacając anonimowo, pod inicjałami „M. S.“ znaczne kwoty pieniężne. Była członkinią wspierającą finansowo Towarzystwo Czytelni Ludowych w Poznaniu oraz Przytulisko i Żłobek w Inowrocławiu. W 1912 roku podpisała odezwę protestacyjną przeciw wywłaszczeniom majątków ziemskich przez Prusaków. W sierpniu 1918 r. na Towarzystwo „Gościna“ w Poznaniu, które organizowało pomoc dla głodnych wpłaciła 20 marek. Kiedy wybuchło Powstanie Wielkopolskie 27 grudnia 1918 r. w Poznaniu i rozlało się na całą Wielkopolskę w jego działania włączyła się również Maria Skrzydlewska. Wspierała je finansowo oraz zaopatrywała walczących i rekrutów kompanii strzeleńskiej w żywność, za co 7 sierpnia 1927 r. została udekorowana za zasługi w niesieniu pomocy Powstaniu Wielkopolskiemu „Odznaką za Zasługi“.

CDN                                      

1 komentarz:

  1. Dzień dobry. Pięknie przedstawiona rodzina z Żegotek. Ja pochodzę w Mileszew (Ignacego Łyskowskiego) i pracuję nad książką o Ignacym Łyskowskim i Jego rodzinie. W ramach moich badań znalazłam jeden z obrazów z kolekcji Walerego Eljasza Radzikowskiego z kolekcji Ignacego Łyskowskiego, który prawdopodobnie otrzymła z domu Halina. Jest to obraz "Salomea Sobieska prowadzi synów marka i Jana do grobu hetmana Żółkiewskiego". Znajduje się w muzeum Narodowym w Poznaniu a przekazany został z Żegotek po roku 1945 prawdopodobnie po przejęciu majątku. Możliwe, że trafiły też tam inne zbiory sztuki.

    OdpowiedzUsuń