wtorek, 29 września 2020

Maria Józefa ze Skrzydlewskich Sikorska z Żegotek - cz. 2


 

W 1912 r. w albumie Dwory polskie w Wielkim Księstwie Poznańskim znajdujemy taki opis Żegotek, piszących się wówczas przez 'Rz': Rzegotki, powiat strzeliński, to własność panny Marii Skrzydlewskiej, odziedziczona po ojcu Feliksie. Za polskich czasów należał ten majątek do rozgałęzionej po Polsce rodziny Żegockich, z których Krzysztof Żegota-Żegocki wsławił się w czasach najazdów szwedzkich na Polskę niepospolitym męstwem w wielu bitwach z nieprzyjacielem. Zmianę pisowni nazwy przypisać należy biegowi czasu. W roku 1869 nabył majątek ten od rodziny Stęszewskich Józef Skrzydlewski, wywodzący ród swój od wsi Skrzydlewa, leżącej w powiecie babimojskim (współcześnie powiat międzychodzki - M.P.). 14 lipca 1920 r. przywrócono starą pisownię Żegotek zamieniając 'Rz' na 'Ż'.

W 1919 r. kiedy Wielkopolska zrzuciła jarzmo niewoli pruskiej dziedziczka z Żegotek nadal pozostawała w stanie wolnym. Miała wówczas 31 lat i nie myślała o założeniu rodziny, choć wydawała się być znakomitą partią. Niestety nie dysponujemy dzisiaj jakimikolwiek zdjęciami rodzinnymi Skrzydlewskich z Żegotek. Jedyne zdjęcie Marii pochodzi już z lat powojennych i z racji swej jakości nie odzwierciedla jej urody, ważnego czynnika w ewentualnym zamążpójściu. Pozostając w stanie bezżennym poświęciła się pracy i to zarówno tej gospodarczej, jak i społecznej. Nadal zatrudniała u siebie administratorów, tym razem w randze dyrektorów gospodarstwa rolnego. Mieszkali oni w wydzielonym domu, który znajdował się w obrębie folwarku i skomunikowany był specjalną alejką przez park z dworem. W 1917 r. administratorem - dyrektorem dóbr żegockich po Janie Zientaku został Józef Szotakowski. Po nim zarząd nad majątkiem przejął dyrektor Ludwik Matuszewski.

Mając dobre wsparcie w osobie zarządcy dóbr, w którego obowiązkach znajdowało się zajmowanie całą produkcją rolną w majątku, Maria mogła oddać się pracy na niwie społecznej i dobroczynnej. Odzyskanie niepodległości, a przy tym nowe warunki polityczne sprzyjały powstawaniu nowych i rozwojowi dotychczas działających organizacji polskich. W tym czasie odegrała bardzo ważną rolę w organizowaniu się kobiet wiejskich w powiecie strzeleńskim, a później mogileńskim. Brała udział w powołaniu do życia w 1923 r. koła Towarzystwa Ziemianek powiatu strzeleńskiego, na którego czele później stanęła. Walnie przyczyniła się do powstania w strzeleńskiego Kółka Włościanek, którego pracę zainicjowała w 1921 r. W 1923 r. współorganizowała wicepatronat strzeleński Kółek Włościańskich powiatu strzeleńskiego i stanęła później na jego czele jako przewodnicząca - wicepatronka. Wchodziła w skład Komitetu Powiatowego Kolonii Letnich w Strzelnie. Komitet ten organizował wypoczynek dla dzieci polonijnych, szczególnie z Niemiec. 26 maja 1927 r. była matką chrzestną sztandaru dla strzeleńskiej Placówki Związku Halerczyków. Podczas Powszechnej Wystawy Krajowej w Poznaniu w sierpniu 1929 r. pełniła dyżur w Pawilonie Ziemianek i Włościanek. Była członkiem zarządu Związku Włościanek Wielkopolskich w Poznaniu.

Mapka majętności Żegotki z ok. 1930 r. Zbiory Archiwum Państwowego w Poznaniu.

 Efekty jej pracy uwypukla sprawozdanie roczne przedstawione 24 marca 1931 r. podczas ósmego Walnego Zebrania Kółek Włościanek wicepatronatu Strzelińskiego, w którym udział wzięło 180 członkiń:

W powiecie mamy 12 Kółek w następujących miejscowościach: Kościeszkach, Wójcinie, Chełmcach, Strzelnie, Markowicach, Ostrowie, Wronowach, Bachorcach, Siedlimowie, Złotowie, Witowicach i Racicach. Ogółem zrzeszonych włościanek 447. Zebrań w Kółkach odbyło się 107, wykładów wygłoszono 85. Instruktorka powiatowa p. Karolczykówna przeprowadziła 10 kursów praktycznych, z których korzystało 111 uczennic. Kursy były z działu gospodarczego, robót i białego szycia. Poza tym instruktorka Izby Rolnicze p. Hulanicka przeprowadziła 4 kursy hodowlane i urządzała inspekcje kurników. W 6 Kółkach odbyły się konkursy kurników, za najlepiej urządzone kurniki rozdane zostały nagrody pod postacią: gniazd zatrzaskowych, karmideł automatycznych, drobiu i książek. W 11 Kółkach mamy świeżo założone biblioteczki fachowe. Apteczkę domową posiada Kółko w Bachorcach. Do 10 Kół sprowadzono na wiosnę drób rasowy: koguty Karmazyny i Leghorny, kaczory Pekiny. Kółko Witowice sprowadziło 90 jednodniowych kurcząt Leghornów i wzięło udział w konkursie wychowu drobiu, urządzonym przez Szkołę Rolniczą w Inowrocławiu. Kontrolę nieśności przeprowadza Kółko w Złotowie, Kółko Wójcin i Strzelno sprowadzały dla członków nasiona, 8 Kółek zakupiło msze św. na intencję Ojczyzny. Wójcin prowadzi akcję „Kroplę Mleka“, to znaczy, że wydaje się biednym dzieciom mlek codziennie.

Nowy pałac w Żegotkach w całej okazałości

 Przez cały okres międzywojenny prowadziła działania dążące do podniesienia edukacji w zakresie gospodarstwa domowego i działalności kulturalnej. Organizowała szkolenia, kursy, pokazy, wystawy, będąc pośród kobiet wiejskich wywodzących się z wyższych sfer liderką wszelkich poczynań. Organizując komitety powiatowe przeróżnych przedsięwzięć w Strzelnie, czy później w Mogilnie zawsze zapraszano ją w ich skład. Była kobietą niestrudzoną. Godziła pracę na majątku liczącym w 1929 r. 255,5 ha i nie poddawała się przeciwnością losu. Kiedy w 1923 r. spłonął dwór w Żegotkach szybko otrząsnęła się z nieszczęścia i wkrótce przystąpiła do wystawienia nowego, większego dworu, który stanął na części starego fundamentu. Budowę sfinansowała ze środków jakie odziedziczyła po matce ze sprzedaży dóbr Mileszewy, o czym pisałem w pierwszej części artykułu. Dwór w formie pięknego pałacu według projektu jednego z najsłynniejszych wielkopolskich projektantów Stefana Cybichowskiego z Poznania stanął już w 1926 r.

Widok na nowy pałac od strony zachodniej - od strony parku i stawu. Po prawej zarys zabudowań folwarcznych z bramą gospodarczą.

 Całość wraz ze zrewitalizowanym parkiem przedstawiała się imponująco. Pałac wystawiony został w stylu późnoklasycystycznym. Jest to budowla podpiwniczona, piętrowa, siedmioosiowa, poprzedzona okazałym czterokolumnowym portykiem w wielkim porządku, dźwigającym trójkątny fronton. Pośrodku niego półokrągłe okno, natomiast wspomniane kolumny posiadają głowice w stylu jońskim. Portyk poprzedza pięciostopniowy taras. Czterospadowy, mansardowy dach kryty jest dachówką, a jego konstrukcja przypomina dach łamany, tzw. polski. Niegdyś do elewacji ogrodowej przyczepiony był duży taras rekreacyjny. Układ wnętrz pałacowych jest dwutraktowy. Z holu wejścia głównego, znajdowała się piękna klatka schodowa. Na parterze znajdowały się pokoje reprezentacyjne w postaci salonu, gabinetu, pokoju przyjęć i biblioteki. Piętro zajmowały pokoje dziedziczki, a później również dziedzica. Po rozbudowanej stronie południowej pałacu znajdowało się wejście gospodarcze - kuchenne z klatka schodową na piętro. Na murkach schodowych tarasu frontowego stały duże okrągłe donice z wielkimi agawami ogrodowymi. Na nim również od wiosny do jesieni stała ławka i stolik, przy którym o zachodzie słońca siadała dziedziczka i relaksowała się.

Stary dwór, który spłonął w 1923 r. 
 


Żegotki - park przydworski i stary dwór

Do dworu w Żegotkach dojeżdżało się od szosy Strzelno - Inowrocław, 3,5 km przed Markowicami, na wysokości Busewa skręcając w prawo. W prostej linii ok. 700 m długości prowadziła doń piękna aleja lipowa, po której lewą stroną na niewielkim nasypie biegła linia kolejki gospodarczej - buraczanej. Mniej więcej w 2/3 długości alei, po jej prawej stronie stał przydrożny znak wiary - solidny, dębowy krzyż. Podjechawszy pod z dala widoczny zielony masyw parku przydworskiego, podróżnych witała biała brama, obok której stała mała stróżówka. Przez szeroko rozwarte wrota wjeżdżało się do parku. Aleją obsadzoną lipami i świerkami, zataczając wielki łuk powóz stawał przed gankiem pięknego, eklektycznego dworu, którego front skierowany był ku zachodowi. Dalej, już w linii prostej prowadziła do bramy gospodarczej, przez którą wjeżdżało się w podwórze folwarczne. Całą trasę wypełniały dumne i wyniosłe świerki, zaś z boków cisnęły się, jakby patrząc ciekawie na przybysza, stłoczone kępy klonów, brzostów, lip, brzóz, dołem gęsto podszytych bzami, leszczyną i spireami.

Wschodnia aleja grabowa w parku przydworskim w Żegotkach ok. 1928 r.

 Kilkadziesiąt metrów przed dworem, niemalże na jego osi był duży staw, a po jego południowej stronie drugi mniejszy. Oba były rozdzielone drogą gospodarczą, która biegła wzdłuż ściany zachodniej parku, po jego zachodniej stronie, biorąc swój początek przed gościnną dworską bramą wjazdową. Prowadziła ona do wydzielonej enklawy folwarku gospodarczego majętności Żegotki.

Założenie parkowo-ogrodowe, które jest przedmiotem opisu powstało tuż po 1869 r., czyli po zakupie od Adama Stęszewskiego Żegotek przez Józefa Skrzydlewskiego. Nowy dziedzic zaczął od wystawienia nowego dworu i porządkowania wokół niego przestrzeni ogrodowo-parkowej. Po niedługim czasie i skończeniu nauk oraz osiągnięciu pełnoletniości dobra rzegockie otrzymał syn Józefa, Feliks, któremu zawdzięcza się ostateczne ukształtowanie dworu. Ten pierwszy parterowy, siedmioosiowy dwór o cechach eklektycznych z elementami klasycystycznymi zbudowany był na planie prostokąta, podpiwniczony, o dwuspadowym dachu ceramicznym z użytkowym poddaszem i mieszkaniami w szczytach. Pośrodku między elewacjami posiadał piętrową, trzyosiową wystawkę w formie nieznacznego ryzalitu krytą dwuspadowym dachem. W osi wejściowej dworu wysokie schody z niewielkim tarasem, zamknięte murkami.

Wschodnia aleja grabowa w parku przydworskim w Żegotkach.

 Osie wystawki rozdzielone były pilastrami z kapitelami korynckim, na głowicach których spoczywał architraw, dźwigający fryz i gzyms, będący podstawą trójkątnego frontonu zwieńczonego trzema akroteriami (palmetami), którego część wewnętrzną stanowił tympanon. Jego centralną część wypełniał bogato zdobiony motywami dekoracyjnymi kartusz herbowy właściciela z herbem Samson. Pomiędzy czterema bocznymi oknami zwieńczonymi gzymsami w formie belek spoczywających na parach konsol a gzymsem parteru umieszczone były cztery oculusy. Pod parapetami znajdowały się zdobne wnęki podokienne.

Owalny gazon po stronie wschodniej parku

 Na uskokach murków schodowych i tarasu znajdowały się donice w kształcie koryt wypełnione od wiosny do lata kwiatami. Przed dworem w niewielkim oddaleniu, po jego bokach, po stronie południowej stała duża rozłożysta lipa otoczona bzami, a po stronie północnej rozłożysty świerk w towarzystwie bzów i krzewów. Zajazd przed wejściem głównym w kształcie kwadratu wysypany był żwirem i otoczony kwietnymi rabatami. Przed nim w niewielkim oddaleniu znajdował się duży staw. Większa część parku znajdowała się po stronie wschodniej dworu. Był to obszar rekreacyjny z licznymi alejkami, rabatami kwiatowymi, starodzewiem i krzewami ozdobnymi. Po stronie elewacji ogrodowej, na osi dworu, tuż przed tarasem ogrodowym znajdował się duży owalny gazon obwiedziony niskim bukszpanowym żywopłotem. Jego wnętrze wypełniały wielobarwne róże. Od gazonu rozchodziły się w czterech kierunkach żwirowe alejki, prowadzące w głąb parku. Na obrzeżach, po stronie wschodniej i południowej znajdowały się dwie aleje grabowe. Gęsto posadzone i regularnie przycinane graby ukształtowane były na kształt ścian korytarza. Spacerując nimi można było przysiąść na wygodnych z oparciami drewnianych ławkach, których kilka było wystawianych wiosną i chowanych jesienią do altany ogrodowej. 

Stronę północną parku zamykało wielkie założenie ogrodowe z sadem pełnym przeróżnych gatunków drzew i krzewów owocowych oraz ogrodem uprawnym. W nim znajdowała się szklarnia, inspekty, rabaty kwiatowe i duże grządki - kwartały warzywne. Dziedziczka tego dworu nie stroniła od uprawy ziół, których dobrodziejstwa nie trzeba opisywać.   

Maria ze Skrzydlewskich Sikorska (1888-1967). Jedyne zachowane powojenne zdjęcie ze zbiorów śp. Henryka Łady

 Maria Józefa Skrzydlewska wyszła za mąż dopiero w wieku 47 lat, w 1935 r. Jej wybrankiem został Włodzimierza Sikorskiego herbu Cietrzew, bliski kuzyn (matki były siostrami), zatem nowożeńcy na ślub musieli uzyskać dyspensę biskupią. Włodzimierz był młodszy od Marii o 4 lata. Urodził się 26 września 1892 r. w Wielkich Chełmach k. Brus i był synem bardzo majętnego inż. Stanisława Mariana Sikorskiego h. Cietrzew - pierwszego polskiego starosty chojnickiego (1919-1923), dziedzica ogromnych dóbr (ok. 3,5 tys. ha) i Anny Łyskowskiej h. Doliwa. Włodzimierz miał dziewięcioro rodzeństwa, m.in.: Ignacego, Wandę, Antoninę, Stefana, Zofię, Jana. Żeniąc się z Marią był właścicielem majątków Rakowice (z liczącym 190 ha lasem), Osowiec, Radomno i Gorzędziej na Pomorzu. W rodzinie uważany był za najbogatszego. Małżonkowie byli bezdzietni i niewiadomo, co nimi kierowało, by w tak późnym wieku zawrzeć związek małżeński. W kręgach rodzinnych mawiano, że była to wieloletnia i bezgraniczna miłość pomiędzy kuzynostwem, która eksplodowała po wielu, wielu latach.

Włodzimierz Sikorski pierwszy od prawej z rodzicami i bratem
Rodzice Włodzimierza, Stanisaław i Anna z Łyskowskich Sikorscy

 Dzięki relacji z 1929 r. z podróży redaktorów „Dziennika Bydgoskiego“ poznajemy przyszłego męża samej Marii Skrzydlewskiej i jego majątek. Pisał jeden z nich na łamach gazety m.in., że: Wracając z Lubawy do Nowego Miasta wstąpiliśmy do Rakowic, majątku śp. szambelana Sikorskiego z Wielkich Chełmów, wydartego w roku 1903 z rąk niemieckich. Obecny właściciel Rakowic, p. Włodzimierz Sikorski przyjął nas nadzwyczaj serdecznie. Zaznajomiwszy redaktorów pobieżnie z swoim gospodarstwem hodowlano-przemysłowym (stadnina rakowiecka otrzymała na wystawie w Grudziądzu złote medale za dużą oborę bydła nizinnego - 180 krów, z których każda daje 3800 litrów mleka rocznie, a która przyczyniła się do utworzenia w Rakowicach największej mleczarni spółdzielczej na Pomorzu), mówił o tym co go boli… W 1927 r. 75 ha z majątku Rakowice zostały zakwalifikowane do parcelacji. Podobnie było z Żegotkami, z których w 1931 r. planowano wyłączyć 50 ha do parcelacji.

Wanda i Witold Donimirscy z córką Haliną i bratem Wandy Włodzimierzem Sikorskim w Berlinie, 1937 r.

Najmłodszy z rodzeństwa Sikorskich Jan w swoich wspomnienia pisał, że Włodzimierz, okazał się wielbicielem dość ekscentrycznych podróży lotniczych:

Podróżowanie samolotem było wówczas wielką rzadkością. Ludzie podchodzili do samolotu z wielkim strachem. Mój brat Włodzimierz tak bardzo lubił podróżować samolotem i tak często korzystał z tego środka lokomocji, że zaprzyjaźnił się z pilotem pracującym na trasie Warszawa - Gdańsk. Trasa ta przebiegała nad Rakowicami (majątkiem Włodzimierza), gdzie Włodzio urządził sobie polowy pas startowy. Doszło do tego, że kiedyś namówił owego pilota, by wylądował w Rakowicach, niby to przymusowo. Dziś trudno sobie coś takiego wyobrazić.

 

Z akt majątku zdeponowanych w Archiwum Państwowym w Poznaniu dowiadujemy się, że w 1931 r. Żegotki liczyły 280 ha z tego: 264 ha roli, 10 ha łąk, 3,5 ha park i ogród, 2,5 ha drogi i pod budynkami. Majątek specjalizował się w produkcji buraków cukrowych (od 1881 r.) i hodowli koni roboczych. Uznany był za wybitnie intensywne gospodarstwo rolne. Znajdował się pod kontrolą Wielkopolskiej Izby Rolniczej. Zatrudniał 16 stałych ordynariuszy (pracowników wykwalifikowanych otrzymujących deputaty), 19 zaciężnych mężczyzn, 10 zaciężnych kobiet, 6 dziewczyn w służbie pałacowej oraz 40 pracowników sezonowych. Z maszyn rolniczych był tutaj kompletny garnitur parowy do omłotów marki „Marshall“, traktor „Titan“, siewnik rzędowy „Schniga“, dołownik do ziemniaków, żniwiarka i kosiarka „Schniga“

 

W sierpniu 1937 r. Maria ze Skrzydlewskich Sikorska została odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi. „Kurier Poznański“ poinformował, że wyróżnienie to otrzymała b. przewodnicząca Strzelińskiego Koła Ziemianek i przewodnicząca powiatowa Kółek Włościanek b. powiatu strzelińskiego, a obecnie piastująca te same funkcje w ramach powiatu mogileńskiego. Na dzień przed wybuchem II wojny światowej matka Włodzimierza, Anna z Łyskowskich Sikorska (1871-1944) opuściła Wielkie Chełmy i szukając schronienia przed Niemcami zamieszkała u synowej i syna w Żegotkach. Uczyniła to w obawie przed represjami, gdyż działała w licznych organizacjach kobiecych, m.in. była współzałożycielką Związku Ziemianek Pomorskich, autorką „Legend i baśni kaszubskich” (Gdańsk 1920), przyczyniła się także do renesansu haftu kaszubskiego. W październiku 1939 r. cała rodzina została wysiedlona z majątku do Generalnej Guberni i zamieszkała w miejscowości Radość pod Warszawą.

 

Niestety nie są mi znane losy wojenne dziedziczki z Żegotek. Niemniej jednak po zakończeniu działań wojennych wróciła w rodzinne strony, zastając majętność w stanie opłakanym. Wnętrza pałacu zostały splądrowane i rozszabrowane przez miejscowych i okoliczną ludność. Powyrywane kaloryfery wraz z instalacją znalazły się u jednego z rolników w Ciechrzu. Meble, książki, obrazy i bibeloty, a także całą ogromną zastawę stołową pozabierali miejscowi. Kiedy dziedziczka przez umyślnego ogłosiła, że powróciła na kilka dni do Żegotek, to większość z mieszkańców zwróciła jej zabrane z pałacu rzeczy - oczywiście za wyjątkiem kaloryferów. Kilkoma wozami wszystko, co udało się uratować i co zwrócono prawowitej właścicielce wywiozła do Warszawy, gdzie już na stałe zamieszkała.   

Powązki, miejsce spoczynku Marii ze Skrzydlewskich i Włodzimierza Sikorskich

Maria zmarła 5 września 1967 roku w Warszawie. Pochowana została na cmentarzu powązkowskim w jednym grobie z mężem, który z tym światem pożegnał się 10 maja 1978 r. - kwatera 329, rząd 6, miejsce 8.

KONIEC

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz