 |
Kulminacja obchodów 600-lecia bitwy pod Płowcami 27 września 1931 r. |
Kopiec Łokietka
Myśl usypania kopca, otoczonego fosą
powziął ks. prałat dr Stanisław Gruchalski i inż. Janusz Wojciechowski. Projekt
fosy był zbawienny w całym tym przedsięwzięciu, gdyż z powstającego wykopu wydobyta
ziemia posłużyła za materiał na usypanie kopca. Zwożenie z dalszych odległości
tak wielkiej masy ziemi byłoby na tyle czasochłonne, że nie zdążonoby na czas
ukończyć budowę kopca-pomnika do dnia uroczystości uczczenia 600-lecia pobicia
Krzyżaków przez wojska króla Władysława Łokietka. Kopiec ten, który na równinach
kujawskich miał być już z dala widoczny, zaplanowany został na 10-20 metrów
wysokości. Średnica jego u dołu wynosić miała 35 metrów, a u góry 5 m. Dojście
na szczyt miało mieś formę serpentyny. Tak usypane wzniesienie miała opasywać fosa
na dwa metry głęboka.
Z chwilą przyjęcia projektu przystąpiono
do rozmów z właścicielem gruntów, na których rozegrała się krwawa bitwa 1331
roku, dziedzicem majątku ziemskiego Płowce, Janem Biesiekierskim. Wybrano
miejsce, które według przekazów miejscowej ludności było domniemanym polem
bitewnym. Dziedzic Biesiekierski zaproponowany przez Komitet teren o areale
jednej morgi przekazał nieodpłatnie na ten szczytny cel. Był to teren przy
trakcie łączącym Kujawy z Wielkopolską. Przeszkodą w realizacji projektu był
wiatrak, który stał na tym miejscu. Czas naglił, gdyż pozostały do wyznaczonej
daty uroczystości rocznicowych zaledwie dwa miesiące.

W „Dzienniku Kujawskim“ z 22 lipca
1931 r. (Nr 166) informowano:
Od
kilku dni prowadzi się tu intensywne prace przy rozbiórce wiatraka, a to z racji tej, że Komitet
obchodu 600-lecia zwycięstwa nad Krzyżakami postanowił w ostatniej chwili
usypać chociaż kopiec ziemi. Wahano się tylko, co do wyboru miejsca. Otóż
najwidoczniejsze miejsce i znajdujące się według podań miejscowej ludności na
terenie największej bitwy jest to gdzie stał wiatrak.
Za
zgodą właściciela Płowiec pana Biesiekierskiego, wiatrak przenosi się w inne
miejsce i tu niebawem rozpoczną się już prace prowadzone przez oddział saperów,
pod kierownictwem inż. Wojciechowskiego.
Nosi
się również Komitet z myślą wydania odezwy do organizacji społecznych i w ogóle
do społeczeństwa, by to, jak najszerszy wzięło udział przy sypaniu kopca i tym
samym zamanifestowało swoje głębokie uczucia patriotyczne dla sprawy
Płowieckiej, wobec potomków krzyżackich. Myśl wielce godna, na głos której,
miejmy nadzieję staną do pracy liczne rzesze ludności.
 |
Biskup K. Radoński i płk I. Misiąg podczas wizytacji prac sypania kopca przez żołnierzy 14. pp. |
Apel ten dotarł do wojska,
organizacji społecznych i szkół. Zaczęto urządzać wycieczki do Płowiec i to z
najodleglejszych zakątków Kujaw, by sypać kopiec, jak go popularnie nazywano,
na cześć Łokietka. Pierwsze rozpoczęły pracę organizacje z Radziejowa w dniu 30
lipca 1931r. Przez cały sierpień i wrzesień 1931 r. omal codziennie przyjeżdżały
wycieczki szkolne i społeczne z powiatów: nieszawskiego, włocławskiego, inowrocławskiego,
strzeleńskiego, toruńskiego, lipnowskiego i kolskiego. Razem było z górą 200 wycieczek
grupowych, nie licząc pojedynczo przybywających osób.
Ówczesna prasa pełna było
informacji i relacji z odwiedzin placu budowy kopca. Cytując za „Dziennikiem
Kujawskim“ (1931, Nr 216):
Licznie
przybywające wycieczki pomagają, oczywiście, w tej pracy, lecz pomoc ich
określić raczej należy jako symboliczną. Większa bowiem część przybywających
ruszy 20-30 razy łopatą i na tym koniec. Mała zaś tylko liczba pracuje po pół
względnie całej godzinie. Za to wytrwale sypią ziemię żołnierze, dokładając
wszelkich starań, aby kopiec choć „w surowym stanie“ mógł być podziwiany w
pamiętną rocznicę 300-lecia bitwy pod Płowcami, kiedy nastąpi jego uroczyste i
oficjalne poświęcenie.

W podobnej tonacji utrzymana była
relacja z wizyty na placu budowy, jaką odbył kilkanaście dni przed
uroczystościami dziennikarz ze żnińskiego „Pałuczanina“ (1931, Nr 110):
Kopiec Łokietka pod Płowcami
Komitet powołany dla uczczenia 600. rocznicy
bitwy pod Płowcami powziął myśl usypania na pobojowisku pamiątkowego kopca.
Kopiec już rozpoczęty, ma u dołu 30 m średnicy - szerokość obejścia między fosą
a kopcem wynosi 5 m, a fosa szeroka jest na 14 m i 2 m głębokości. Wejście na
kopiec zarysowane jest w esownicę. Po wykończeniu całość się będzie
przedstawiała imponująco. Niestety, roboty są prowadzone bardzo powoli i nie
będą skończone na czas. Przy budowie kopca pracuje obecnie 80 żołnierzy z 14
pp. z Włocławka, bez żadnych przyrządów
ułatwiających pracę. Wycieczki, które w ciągu lata przybywały zwiedzać
pobojowisko, nie przyczyniły się bardzo do usypania kurhanu, bowiem pracę swą
traktowały raczej symbolicznie.
 |
Inowrocławianie w dniu 17 września podczas sypania kopca płowieckiego |
W niedalekiej odległości od placu
budowy znajdował się maleńki dworzec Płowce, odsługujący kolejkę wąskotorową
Nieszawa - Boniewo. Obok budynku stacyjnego wyłożona była księga pamiątkowa, do
której wszyscy wycieczkowicze składali swoje autografy. Dość powiedzieć, że
wpisało się do niej ok. 200 grup i kilka tysięcy osób. Wiele takich grup
przyjmował osobiście ks. prałat dr Gruchalski, objaśniając cele i działania
Komitetu Wykonawczego budowy kopca Łokietkowego. Kilkaset osób przybyło pod
kopiec z zadaniem jego usypywania z Inowrocławia i powiatu inowrocławskiego, a
także ze Strzelna i powiatu strzeleńskiego. W dniu 11 września do Płowiec
przybyli harcerze z I Drużyny im. Tadeusza Kościuszki ze Strzelna pod
przewodnictwem hufcowego Jana Łyskawy, kierownika Szkoły Wydziałowej. Również
Bractwo Kurkowe z Kruszwicy uczestniczyło w sypaniu kopca Łokietkowego. Bracia
przywieźli ze sobą „relikwię“ w postaci cegły z Mysiej Wieży oraz worek ziemi. Całość
wkopano w wierzchołek kopca w obecności starszego brata i króla kurkowego Józefa
Juliana Czosnowskiego, króla żniwnego
Czesława Jankowskiego, pierwszego rycerza Henryka Makowskiego oraz kilku
oficerów. Nadto z powiatu strzeleńskiego przybyła delegacja z majętności
Władysława Jaczyńskiego Piaski i wiele osób indywidualnie.
 |
Bractwo Kurkowe z Kruszwicy podczas sypania kopca |
Z apelem o kontynuowanie dzieła
sypania kopca zwróciła się do społeczeństwa inowrocławskiego, po powrocie z
Płowiec sokołów mątewskich, redakcja „Dziennika Kujawskiego“ (1931, Nr 221):
Za
wzorem Mątew powinny pójść inne gniazda sokole, Towarzystwa Powstańców i
Wojaków, Podoficerowie Rezerwy, harcerze, Stowarzyszenia Młodzieży Polskiej i
inne. Jeżeli każdy Kujawianin złoży bodaj jedną garść ziemi, to kopiec Łokietka
wzniesie się wysoko, skąd płonący znicz będzie widać we wszystkich zakątkach
Ziemi Kujawskiej.
Do
łopat więc Kujawiacy! Usypmy królowi Łokietkowi kopiec prawdziwie królewski!
Jednakże licznie przybywające i ochoczo
pracujące wycieczki nie byłyby w stanie podołać pracy, gdyby nie zaangażowanie
się w to przedsięwzięcie kompanii wojska z14. Pułku Piechoty. Żołnierze
nadrabiali wszelkie zaległości i wytrwale od rana do wieczora przez 5 tygodni, w
słocie i błocie ciężko pracowali. Kompania ta w ostatnim tygodniu przed uroczystościami
wzmocniona została dwoma kompaniami z 59. Pułku Piechoty z Inowrocławia. Ostatecznie
projektanci odeszli od podejścia na szczyt kopca za pośrednictwem ścieżki w
kształcie esownicy. Zamiast tego sposobu, wykonano schody wiodące od podstawy
do szczytu. Gdyby nie deszcze, kopiec byłby w 1931 roku całkowicie ukończony. Nie
zdołano pokryć, tym samym zabezpieczyć luźnej powierzchni darnią. Mimo to uroczystość
600-lecia zwycięstwa nad Krzyżakami odbyła się 27 września 1931roku.
Uroczystości Płowieckie
Rozpoczęła się ona nabożeństwem i poświęceniem
kościoła poklasztornego w Radziejowie. Głównym celebransem był i poświęcenia kościoła
dokonał bp. Karol Radoński, poczym wszystkie związki, organizacje i wojsko z orkiestrą
59 Pułku Piechoty udali się na radziejowski Rynek. Tam pod pomnikiem Tadeusza
Kościuszki przemówienia wygłosili prezydent Inowrocławia Apolinary Jankowski
oraz burmistrz Nieszawy Jan Stanisław Paszkiewicz. Po odśpiewaniu Roty nastąpił
wymarsz do Płowiec. Pochód rozciągał się na odcinku 2 kilometrów, a wozy i samochody
zajęły całą drogę od Radziejowa do Płowiec. Tłum, jaki zgromadził się pod
kopcem obliczano na około 10-15 tysięcy, a samych sztandarów doliczono się
przeszło 150. Nad zgromadzonymi krążyły samoloty. Prezydenta Rzeczypospolitej reprezentował
były minister komunikacji Alfons Kuhn, rząd były minister poczty Ignacy Boerner,
wojskowość gen. Stefan Pasłowski. Udział brał również Stanisław Twardo, wojewoda
warszawski, płk Misiąg i inni.

O 13:30 odbyło się poświęcenie
krzyża dębowego zbudowanego staraniem podkomitetu pod przewodnictwem ks.
prałata dr Stanisława Gruchalskiego, kanonika kapituły włocławskiej. Krzyż ten
miał stanąć na kopcu, lecz z powodu pewnych nieprzewidzianych trudności
ustawiono go obok kopca. Po tej ceremonii posypały się przemówienia
przedstawicieli Kościoła, władz i gości. Głos zabrali: ks. kan. Ignacy Majewski,
starosta nieszawski Stanisław Wasiak, minister Ignacy Boerner, płk Władysław
Kiliński, poseł Szczepan Promis oraz gość z Jugosławii prof. Ileszic z
Zagrzebia. Ogromną niedogodnością był brak nagłośnienia, co powodowało małą
słyszalność przemawiających. Kiedy przemawiali przedstawiciele kół sanacyjnych
bliżej nich zebrani mieli wrażenie, że uroczystość odbywała się ku czci Józefa Piłsudskiego,
albowiem jego nazwisko wspominano częściej niż króla Łokietka i przy każdej
sposobności. Ubolewano w relacjach prasowych, że obchodom nie nadano szerszego
rozgłosu ogólnokrajowego.
Trzecią częścią uroczystości
płowieckich było otwarcie tegoż samego dnia o godz. 18:00 we Włocławku wystawy
historyczno-wojskowej, w gmachu Domu Krajoznawczego przy ul. Słowackiego, w
którym mieściło się Muzeum Ziemi Kujawskiej i Dobrzyńskiej. Na wystawę złożyły
się eksponaty - pamiątki historyczno-wojskowe, tematycznie związane z Bitwą pod
Płowcami. Pochodziły one ze zbiorów prywatnych i muzeów, Ziemi Kujawskiej i Diecezjalnego.
Otwarcia wystawy dokonał marszałek Senatu Władysław Raczkiewicz, wygłaszając
przy tym w imieniu Rady Głównej PTK płomienne przemówienie, w którym podkreślił
znamienne znaczenie Kujaw w regionalnym życiu Polski. Następnie dłuższy referat
o przebiegu bitwy i jej znaczeniu politycznym wygłosił płk Henryk Eilc, delegat
biura historycznego Ministerstwa Spraw Wojskowych, po czym rozpoczęło się
zwiedzanie wystawy.
Akt erekcyjny
Podczas uroczystości pod Kopcem
Łokietka ostatnim występującym był prezydent Włocławka Stefan Pachnowski,
odczytując akt erekcyjny. Po uroczystym podpisaniu dokumentu przez
przedstawicieli władz, przy dźwiękach hymnu złożono go w Kopcu Łokietka. A oto
jego treść:
Działo
się we wsi Płowce na Kujawach w dniu 27 września roku pańskiego 1931 - w
sześćsetną rocznicę wiekopomnego zwycięstwa króla polskiego Władysława Łokietka
nad Zakonem Krzyżackim, - gdy na czele Rzeczypospolitej stał Prezydent Ignacy
Mościcki, gdy pierwszym marszałkiem Polski był Józef Piłsudski, gdy mandat
Marszałka Senatu piastował Władysław Raczkiewicz, a mandat Marszałka Sejmu
Kazimierz Świtalski, gdy urząd Prezesa Rady Ministrów sprawował Aleksander
Prystor, a ministrami byli: Ignacy Boerner, Stefan Hubicki, Janusz
Jędrzejewicz, Leon Kozłowski, Alfons Kühn, Czesław Michałowski, Mieczysław
Norwid-Neugebauer, Bronisław Pieracki, Jan Piłsudski, Józef Piłsudski, Leon
Janta-Połczyński, August Zalewski, Ferdynand Zarzycki, gdy na stolicy diecezji
kujawskiej zasiadał J.E. Ks. Biskup Karol Radoński, gdy wojewodą warszawskim
był Stanisław Twardo, gdy starostą powiatu włocławskiego był Karol Ponowski,
nieszawskiego Stanisław Wasiak, inowrocławskiego Władysław Kutzner,
strzelińskiego Włodzimierz Baranowski, lipnowskiego Feliks Kawczyński,
prezydentem miasta Włocławka był Stefan Pachnowski i miasta Inowrocławia
Apolinary Jankowski.
Przedstawiciele
władz państwowych, duchownych, samorządowych, instytucji i organizacji
społecznych oraz liczne rzesze Narodu Polskiego zebrali się na polach
płowieckich celem wzięcia udziału w uroczystym poświęceniu kopca, usypanego
przez społeczeństwo Kujaw na upamiętnienie zwycięstwa, które przed 600 laty
zadecydowało o dalszych losach i historii Państwa Polskiego.
Niech
kopiec ten góruje nad kujawską równiną, jako znak wdzięczności Bogu, przyszłym
pokoleniom narodu ku zbudowaniu i pamięci, wrogom Rzeczypospolitej ku
przestrodze - („Dziennik Kujawski“, 1931, Nr 224).