
Kończąc opowieść o ulicy
Inowrocławskiej nieco dłużej zatrzymajmy się pod numerem 4, dawniej był to
numer policyjny, czyli porządkowy 92. Dzisiaj na tej parceli stoi blok
mieszkalny, dawniej komunalny, dzisiaj stanowiący własność wspólną mieszkańców
- tzw. wspólnoty mieszkaniowej. Jako dzieciak pamiętam plac wygrodzony wysokim
drewnianym płotem, z dużą bramą wjazdową od ulicy Spichrzowej, a za nią
ustawione wokół przeróżne maszyny rolnicze: młocarnie, lokomobile, siewniki,
kopaczki, pługi, przyczepy, a pod wiatą ciągniki - sławetne pachaje, ciągniki
„Lanz Bulldog”. Szczegółowiej napiszę o tym parku maszynowym pod koniec tegoż
artykułu. Jako brzdące biegaliśmy pod ten płot i przez jego szpary
podglądaliśmy sprzęt tam zgromadzony. Starsi opowiadali o tym miejscu - o
jakiejś buźnicy, Żydach… Padały słowa: parch, szabat, bujosz się jak Żyd w buźnicy, bujosz się jak Żyd na głównie, a gdy
było głośno to starsi napominali nas, drzeta
się jak te parchy… Dopiero gdy podrosłem, nieco więcej zacząłem rozumieć.
Powielekroć pytałem starszych o znaczenie tych słów. Najwięcej dowiedziałem się
od ojca, wujka Marysia Strzeleckiego, cioci Peli i kominiarza Puchalskiego.
Generalnie, dzisiejszą wiedzę o
Żydach strzeleńskich zawdzięczam niekończącym się wakacyjnym opowieściom wujka
Marysia. Wujek wychowany został w duchu narodowym, gdyż taki panował w jego
patriotycznym domu i w najbliższym otoczeniu. Przemożny wpływ na taki stan
rzeczy miała ciotka Wanda Siemianowska - przywódczyni Narodowej Organizacji
Kobiet w Strzelnie. To inne postrzeganie Żydów przez wujka i całkowicie
odmienne - po wspólnym losie obozowym - trzeźwe spojrzenie ojca na tę nację
społeczną, dało mi właściwy jej obraz. Później dużo czytałem, a mój szwagier
Andrzej Gabryszak, w czasach kiedy razem mieszkaliśmy pisał pracę magisterską o
Żydach, o których wielokrotnie rozmawialiśmy. Pracę obronił z wynikiem bardzo
dobrym. Strzelnianie szybko zapomnieli, że w miejscu, w którym stoi blok na
Inowrocławskiej stała niegdyś owa buźnica, czyli synagoga - żydowski dom
modlitw i siedziba kahału - strzeleńskiej żydowskiej gminy wyznaniowej.

Zacznijmy jednak od początku,
czyli, co w tym miejscu było przed 200-laty. Z wielokrotnie już przywoływanego
opisu ulicy dowiadujemy się, że stał w tym miejscu dom wyrobnika Niedzielskiego.
Faktycznie na mapie katastralnej miasta Strzelna z lat 1827/1828 zaznaczony
jest w tym miejscu dom. A co wiemy o właścicielu? Otóż w spisie mieszczan
strzeleńskich z 1773 roku znajdujemy Batholomeusa Niedzielskiego, głowę
czteroosobowej rodziny - ojciec, matka, syn i córka. W aktach metrykalnych
parafii strzeleńskiej odnajdujemy pod rokiem 1827 wdowę 34-letnią Teklę
Niedzielską, która wyszła za mąż za młodszego od siebie o cztery lata
Kazimierza Napora. Na niej urywają się informacje o Niedzielskich, których
później znajdujemy w Kwieciszewie i Gębicach. Drogą czystej spekulacji możemy
powiedzieć, że po Niedzielskich parcelę z domem nabył Jan Nepomucen Paliński.
Do Strzelna przybył on z Kosztowa pod Wyrzyskiem, gdzie został odnotowany w 1810
roku jako oblubieniec poślubionej tam Joanny Fryzównej. Z kolei z danych
pochodzących z 1838 roku dowiadujemy się, że wówczas parcela ta nie była zabudowana
i stanowiła miejski ogród Jana Nepomucena Palińskiego. 23 kwietnia 1838 r.
Królewski Sąd Ziemsko-Miejski w Inowrocławiu na polecenie Sądu Głównego w
Bydgoszczy, w ramach tzw. patentu subhastacyjnego (wyroku wywłaszczającego), po
wyszacowaniu parceli na 60 talarów ogłosił jej sprzedaż. Wkrótce grunt ten
nabyła miejscowa gmina żydowska i w 1844 roku wystawiła na nim swoją świątynię
- synagogę.
A co wiemy o
wcześniejszej buźnicy? Taka musiała istnieć skoro funkcjonowała gmina
wyznaniowa, której głównymi instytucjami były, cmentarz i synagoga. Sama
synagoga była miejscem publicznego kultu, a zarazem studiowania „Tory” i
miejscem pobierania nauk. Pierwsza synagoga strzeleńska prawdopodobnie została
zbudowana około 1827 roku. Zdaje się bezspornie o tym świadczyć pieczęć gminy
na piśmie opatrzonym datą roczną 1830. Niestety nie zachowała się informacja, w
którym miejscu była ona zlokalizowana. Być może wcześniej był to dom modlitwy
na zapleczu posesji Rabbi Hillela przy ul. Kościelnej. Z kolei nachodzi nas
pytanie, co wiemy o pierwszym strzeleńskim rabinie? Rabbi Hillel w naszym mieście
zamieszkał po 1775 roku. Urodził się on ok. 1740 roku i miał córkę Ghetal ur.
ok. 1780 roku, a zmarłą w 1828 roku w Strzelnie. Ghetal poślubiła w 1801 roku
Judah Herschella, miejscowego browarnika i destylatora. Jej mąż urodził się w
1777 roku w Toruniu i w Strzelnie zamieszkał przed 1800 r. Małżonkowie mieli
dziewięcioro dzieci: Jesi (1802-), Miriam (1805-), Haima (1807-1864), Auguste
(1813-), Johna Francisa (1817-1866), Josepha (1817-1842), Louisa (1823-1890),
Davida Abrahama (1824-1904), Victora (1825-1865). Więcej o tej rodzinie
znajdziecie pod linkiem:
https://strzelnomojemiasto.blogspot.com/2020/10/spacerkiem-po-strzelnie-cz-102-ulica.html
Jak już wspomniałem synagogę przy
ul Inowrocławskiej (Poststrasse) strzeleńska społeczność żydowska wybudowała w
1844 roku. Po upływie 34-lat w wielkie święto żydowskie „Jom Kippur” obchodzone
w 1878 roku, podczas nabożeństwa w synagodze strzeleńskiej nastąpiła katastrofa
budowlana. W wypełnionej po brzegi świątyni, w której znajdowało się około 500
wyznawców wiary mojżeszowej, runęła część stropu. W katastrofie ucierpiało 16
osób z tego 13 lekko i 3 ciężko rannych. Prasa regionalna nadto podała, że
jeden z rannych, młody subiekt handlowy niebawem zmarł. W tym też miejscu
odnotowano, że synagoga ta była stosunkowo nową budowlą gdyż wybudowana została
w 1844 roku.
Po dwóch latach, dzięki staraniom
gminy żydowskiej i całej jej społeczności, odbudowano synagogę w takim
kształcie, jakim przetrwała do 1940 roku. Jak ona wyglądała możemy dowiedzieć
się z niedawno odnalezionego zdjęcia i z zachowanych notatek sporządzonych na
podstawie opowiadań Pelagii Piweckiej i Ignacego Puchalskiego. Mieszkali oni
przed 1939 rokiem przy ul. Inowrocławskiej, a sam Puchalski tuż naprzeciw synagogi.
Z ich wspomnień i zdjęć można
opisać Tę świątynię. Był to budynek halowy jednonawowy, nakryty dwuspadowym
dachem pokrytym dachówką ceramiczną. Po bokach znajdowały się po trzy duże
witrażowe okna wysoko osadzone z wielobarwnymi szybami. Zabezpieczały je siatki
metalowe przed ewentualnym ich wybiciem. Na osi głównej, po stronie zachodniej
znajdowało się duże, zaokrąglone górą wejście główne, po którego bokach były wysoko
osadzone wąskie okienka, natomiast po stronie północnej znajdowało się wejście
boczne do tzw. „babińca”. Szczyt fasady miał kształt trójkątny i na niej
znajdowała się niewielka „Gwiazda Dawida”. Również ów szczyt, jak i ten
wschodni zdobiły po bokach i na zwieńczeniu trójkąta zdobne kule z niewielkimi
szpicami. Cała budowla była dość skromna i nie dorównywała miejscowym
świątyniom katolickim i ewangelickiej.
Głównym miejscem w tejże synagodze
była „Aron ha – Kodesz” (święta arka), to jest, zamknięta i okryta zasłoną,
zwaną „parochet”, nisza w ścianie wschodniej, w której znajdował się zwój Tory.
Przed arką paliło się wieczne światło, zwane „ner tamid”, przypominające
zapalane przez kapłanów światła siedmioramiennego świecznika w Świątyni
Salomonowej. W środkowej części świątyni znajdowało się wzniesienie zwane
„bimą”. Było to specjalne podium nakryte baldachimem z pulpitem, zwanym
„almemar”, przypominające ołtarz w świątyni, z którego, po wyniesieniu z
świętej arki, odczytywano Torę. Modlitwę prowadził kantor (śpiewak – „chazzan”)
oraz miejscowy rabin, którego głównym obowiązkiem w synagodze było głoszenie
kazania
W synagodze znajdowało się
wydzielone pomieszczenie dla kobiet (babiniec), z osobnym wejściem, a wszystko
po to, aby wspólna obecność nie przeszkadzała modlącym się. Pomieszczenie to
miało przypominać dziedziniec kobiet w Świątyni Salomona i dlatego nazywano je
„ezrat naszim” (dziedziniec kobiet). Również znajdowało się przy synagodze specjalne pomieszczenie szkolne „bet ha –
sefer”, gdzie młodzi chłopcy poznawali tajniki nauki poprawnego czytania i
zasady religijne judaizmu. Z nauczycieli, którzy nauczali w tej szkółce
wymienić należy Juliusa Rawitschera – późniejszego rabina oraz Salomona
Destlera, wymienianego w 1906 r
Wiadomym jest, że przy synagodze
znajdowała się instytucja społeczna o charakterze charytatywnym, której celem
było wspomaganie ubogich i osoby będące w potrzebie, lecz nie zachowały się na
ten temat żadne dokumenty. Jedyne informacje o tej działalności pochodzą od
starszych mieszkańców, które zebrałem na przełomie lat 70. i 80. minionego
stulecia. Wówczas też opowiadano mi, że w sobotę - w szabat, czyli w siódmy,
ostatni dzień tygodnia, będący według kalendarza żydowskiego dniem wypoczynku -
strzeleńscy Żydzi gromadzili się w północno-zachodniej części rynku i stąd
gromadnie ruszali ulicą Inowrocławską do synagogi na modlitwy. W tym dniu
wszystkie żydowskie sklepy i interesy były nieczynne, a trał on od zachodu
słońca w piątek, do prawie godziny po zachodzie słońca w sobotni wieczór.
Podstawową komórką judaizmu w
Strzelnie była gmina żydowska kierowana przez zarząd zwany „kahałem”, który
oprócz sfery duchowej, przy użyciu własnych środków, obejmował całą sferę życia
społeczno-gospodarczego miejscowej ludności żydowskiej. Żydzi strzeleńscy swoją
gminę zorganizowali zapewne na długo przed rokiem 1826, to jest rokiem
wybudowania pierwszej synagogi. Na jej czele stał wyznaczony przez kahał rabin
(przypomnę, ze pierwszy rabin Rabbi Hillel zamieszkał tutaj po 1775 roku), pod
którego postacią krył się nauczyciel i sędzia, urzędnik tejże gminy spełniający
obowiązki religijne i duszpasterskie, wychowawcze i społeczne, a także funkcje
sądownicze polegające na wydawaniu decyzji w sprawie przestrzegania i
stosowania prawa talmudycznego.
W Archiwum Państwowym w Bydgoszczy
zachował się odcisk okrągłej pieczęci strzeleńskiej gminy żydowskiej. Dokument,
na którym pieczęć ta została odbita sygnowany jest datą dzienną 27 marzec 1830
rok. Średnica jej wynosi 30 mm i w polu zawiera typowy zdobniczy motyw roślinny
nawiązujący kształtem do synagogi zwieńczonej Gwiazdą Dawida, zwaną „Magen
David” – tarczą Dawida. W otoku nad Gwiazdą Dawida znajdujemy napis, tzw. legendę:
„SINAGOGE ZU STRELNO” - Synagoga w Strzelnie. Pod Gwiazdą widoczny jest napis wykonany
pismem hebrajskim „KE - HILOT SZTRELNO”.
Z pierwszej połowy XIX w. pochodzi ciekawa informacja, że
przebywający w 1837 roku w Strzelnie Heymann Jolowicz (1816-1875), jako
kandydat na rabina (zapewne pobierający nauki praktyczne) oferował bezpłatną
naukę religii dzieciom w Strzelnie. 10 Listopad 1838 r. spotykamy go jako
studenta w Berlinie. 22 kwietnia 1842 r. ukończył studia i od 26 sierpnia 1843
r. został kaznodzieją i nauczycielem młodzieży w Kwidzynie (Marienwerder)… Po rabinie Hillelu był długi okres kiedy opiekę nad tutejszą społecznością sprawował rabin inowrocławski, a następnie przez wiele lat posługę sprawował powszechnie
szanowany rabin Joachim Stern, który swój urząd pełnił do chwili śmierci, tj.
do roku 1895. Urodził się on w 1809 roku i po skończeniu nauk był rabinem
do 1844 roku w Jutrosinie. Następnie tę samą funkcję powierzono mu w
Piaskach, a od 1851 roku w Strzelnie. Jego synem był lekarz i filozof Wilhelm
Stern (1844-1918). Po Sternie rabinem został Baumert, a po nim M. Pulvermann,
którego z kolei zastąpił Juliusz
Rawitscher wymieniony w 1903 r. Ostatnim strzeleńskim rabinem był, wspomniany
już wcześniej, Abraham Cohn? Gdy w Strzelnie zabrakło opieki duchowej posługę
nad wiernymi podjął rabin inowrocławski dr Jakob Cohn.

Organizacja gminy opierała się na
dawnej tradycji żydowskiego życia społecznego. Gmina posiadała suwerenne prawo
do określania swoich własnych praw i reguł swego funkcjonowania, których
źródłem były „Tora” i „Halacha”. Jako podstawowa jednostka organizacyjna
strzeleńskiej zbiorowości żydowskiej zapewniała swym członkom możliwość
zaspokojenia potrzeb religijnych i wychowawczych oraz stwarzała im warunki
niesienia pomocy społecznej oraz rozstrzygała sprawy sporne. Umożliwiała ona
zachowanie samookreślenia i niezależności życia Żydów oddzielonych od reszty
miejscowego społeczeństwa.
Z chwilą zajęcia Strzelna przez
Niemców Synagogę położoną przy ul. Inowrocławskiej okupant zbezcześcił i zniszczył
jej wnętrza (1939 r.). Miejscowych Żydów ograbiono ze wszystkiego, co
przedstawiało jakąś wartość i wysłano w wagonach do gett i niemieckich obozów
zagłady. W latach 1940-1941 Niemcy przystąpili do jej rozbiórki. Prace te wykonała
niemiecka firma, której właścicielem był miejscowy Niemiec Juliusz Küchel.
Nieodpłatnie i pod przymusem prace transportowe wykonali Polacy posiadający
konny tabor ciężarowy. W robotach tych uczestniczyła również młodzież z obozu
szkoleniowego „Jugendbundu”. Gruz ze zburzonej synagogi wywieziono na
strzelnicę Bractwa Kurkowego, gdzie trwały prace przy budowie basenu
kąpielowego, zamienionego w trakcie na podziemny hangar, w którym jeńcy
angielscy remontowali silniki samolotowe. Podobnie uczyniono z cmentarzem -
kirkutem, niwelując go kompletnie.
Po II wojnie światowej, kiedy to za
sprawą okupanta nie było już śladu po żydowskiej bożnicy, w miejscu tym mieścił
się SOM - Spółdzielczy Ośrodek Maszynowy. Powstał on w 1948 r. w ramach
struktury organizacyjnej miejscowej GS „SCh”. Posiadał na wyposażeniu: 3
traktory marki „Lanz Bulldog”, 5 pługów 2-3 skibowych, 2 snopowiązałki
ciągnikowe i 7 konnych, 7 lokomobil, 1 silnik spalinowy, 9 młocarń, 2 elewatory
do kompletów omłotowych, 4 prasy do słomy, 2 siewniki, 2 kosiarki, kopaczkę do
ziemniaków oraz 1 czyszczalnię do zboża. Sprzęt ten pochodził z
rozparcelowanych majątków ziemskich i gospodarstw poniemieckich i służył do
obsługi gospodarstw indywidualnych i powstających z woli partii rolniczych
spółdzielni produkcyjnych. W maju 1952 r. całość przekazana została utworzonemu
w 1950 r. Państwowemu Ośrodkowi Maszynowemu, mającemu swoje siedziby po byłej
fabryce maszyn rolniczych Heinricha Plagensa (obecna „Biedronka”) i tartaku J. Küchla
(obecny „FAT-POL”). POM zmienił nazwę tej bazy sprzętowej na Gminny Ośrodek
Maszynowy, popularnie zwany GOM-em. Ostatecznie w 1957 r. przeniesiono sprzęt
na ul. Powstania Wielkopolskiego, na teren po tartaku Küchla, a w
miejscu tym postawiono blok komunalny, który oddano do zamieszkania w 1959 r. O
bloku tym można byłoby napisać kilka artykułów wypełniając je biogramami
strzelnian tu mieszkających, a pośród nimi: o lekarzu Abramczyku, o
nauczycielu, piłkarzu i myśliwym Czesławie Jankowskim, o kolejnym nauczycielu i
harcerzu Ireneuszu Lewickim, o byłym właścicielu Ziemowit Przybyszewskim, o
urzędniku, dyrektorze, pszczelarzu i myśliwym Alfonsie Wendlandzie i wielu
innych osobach.

Ostatnią posesją, która kończy opis
ul. Inowrocławskiej jest parcela o zabudowie ciągłej od ul. Ślusarskiej, aż po
Rynek. W swej części przypisana została do tejże ulicy i oznakowana numerem 2,
dawniej Poststrasse 93. Dziś w
nomenklaturze ewidencyjnej cała posesja figuruje pod Rynkiem 1 i pod ten adres
już omawiany odsyłam państwa.
Foto.: Heliodor Ruciński