czwartek, 18 października 2018

Z Młynów na Kresy - Ks. Wincenty Siudziński (1899-1942)



Był synem ziemi strzeleńskiej - Kujaw Zachodnich, obszaru graniczącego z Wielkopolską. Kiedy przyszedł na świat rodacy jego przygotowywali grunt niepodległościowy, a kiedy kończył pierwszy etap edukacji szkolnej wybuchła Wielka Wojna, która dała kres mocarstwom zaborczym i wylała fundamenty pod wolną i niepodległą Ojczyznę.

Wincenty Siudziński (pisany również błędnie jako Studziński), urodził się 10 stycznia 1899 r. w Młynach w ówczesnym powiecie strzeleńskim, województwie poznańskim jako syn Wincentego (ur. 1857 r.) i Józefy (ur. 1860 r.) z domu Łój. Rodzice zawarli związek małżeński w 1878 r. w parafii p.w. św. Trójcy w Strzelnie. Mieszkali i gospodarzyli w podstrzeleńskich Młynach, wsi przypiętej do ściany południowej Lasów Miradzkich. Wincenty uczęszczał do Szkoły Ludowej (późniejsza Szkoła Powszechna) w Młynach. Spośród równolatków wyróżniał się wzrostem, przewyższając ich o głowę.

Dom Siudzińskich w Młynach. Ok. 1900 r. po polowaniu. Na tarasie w czerwonym kółeczku maleńki Wincenty u mamy na rękach. Po prawej w czerwonej obwódce Wincenty senior Siudziński.
 Na późniejszym zdjęciu przedstawiającym ks. Wincentego Siudzińskiego w sutannie widzimy przypięte do jego piersi cztery odznaczenia wojskowe. Pierwszym z nich jest Krzyż Walecznych, drugim Medal Niepodległości, trzecim Krzyż pamiątkowy Towarzystwa Powstańców i Wojaków "Powstańcowi broni wdzięczna Wielkopolska" i czwartym Medal pamiątkowy za Wojnę 1918-1921. W rodzinie nie zachowały się jakiekolwiek pamiątki po Wincentym, jedynie kilka zdjęć. Jedno z tych zdjęć otrzymałem w formie skanu od Jacka Rawicz-Jasińskiego z Młynów, którego matka jest w prostej linii krewną z Wincentym. Zdjęcie to przedstawia myśliwych po polowaniu. Zrobione zostało przed domem rodzinnym Siudzińskich w Młynach. Według opisu na odwrocie zdjęcia i opowieści Jacka, na werandzie po lewej stronie stoi kobieta, która trzyma na rękach małe dziecko - jest to maleńki Wincenty, przyszły Oblat Maryi Niepokalanej, a obok myśliwych po prawej stronie zdjęcia stoi ojciec malucha, Wincenty senior Siudziński.

Kolejne dwa zdjęcia, o których mowa otrzymałem przed kilku dniami od krewnej ks. Wincentego pani Marii Koziel i przedstawiają one ks. Wincentego z przypiętymi do piersi odznaczeniami. Na tej podstawie doszedłem do wniosku, że Wincenty zanim obrał ścieżkę kapłańską był żołnierzem. Zapewne wybuch Powstania Wielkopolskiego 1918/1919 sprawił, że Wincenty idąc śladami swoich krewnych wstąpił w szeregi młyńskiego oddziału powstańczego pod dowództwem sierż. Józefa Owczarskiego i wziął udział w walkach o Strzelno, następnie uczestniczył w krwawych walkach o Inowrocław.

Po oswobodzeniu stolicy Kujaw Zachodnich wstąpił w szeregi formującego się Pułku Grenadierów Kujawskich i bił się na odcinku kujawskim frontu północnego. Pułk został przemianowany później na 5. Pułk Strzelców Wielkopolskich, a następnie 20 stycznia 1920 r. na 59. Pułk Strzelców Wielkopolskich. Wincenty najprawdopodobniej w jego szeregach wziął udział w przejmowaniu od 17 stycznia 1920 r. z rąk niemieckich Pomorza. Następnie uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej. Podczas walk na froncie wschodnim za bohaterstwo został odznaczony Krzyżem Walecznych.


Po zakończeniu działań wojennych wstąpił w szeregi Koła Towarzystwa Powstańców i Wojaków w Młynach. To na wniosek Zarządu Koła został odznaczony Krzyżem pamiątkowym Towarzystwa Powstańców i Wojaków "Powstańcowi broni wdzięczna Wielkopolska". Warto wspomnieć, że w Powstaniu Wielkopolskim brał udział jego kuzyn z Olszy Wojciech Siudziński (1884-1961) oraz kuzyn, noszący to samo imię Wincenty Siudziński z Młynów ur. 12 sierpnia 1897 r., który poległ w Inowrocławiu 5 stycznia 1919 r. Spoczywa we wspólnej mogile powstańców na cmentarzu parafialnym w Strzelnie przy ul. Kolejowej.

Markowice 1926 r. 
 Tradycją rodzinną Siudzińskich, jak i wielu parafian parafii p.w. św. Trójcy w Strzelnie, w której skład wchodziły Młyny, były wyjazdy na coroczne wielkie odpusty do Sanktuarium Maryjnego do pobliskich Markowic. Odległość była niewielka bo ok. 14 km i zawsze udawano się tam bryczką lub wozem zaprzęgniętym w dwa rącze konie. Były klasztor pokarmelicki objęli w 1921 r. Ojcowie Oblaci Maryi Niepokalanej. Podczas jednego z takich pobytów Wincenty dowiedział się, że ojcowie przyjmują do tutejszego Niższego Seminarium Duchownego kandydatów na przyszłych misjonarzy oblackich. I tak Wincenty przekroczył próg klasztorny i zaczął pobierać nauki w Niższym Seminarium Duchownym Misjonarzy Oblatów w Markowicach. Dalsze studia kontynuował w Wyższym Seminarium Duchownym Misjonarzy Oblatów w Obrze. Wyświęcony został w kwietniu 1933 r., a uroczystą mszę św. prymicyjną odprawił 17 kwietnia w kościele p.w. św. Trójcy w Strzelnie.

Swojatycze - kościół p.w. św. Jerzego w czasach ks. Wincentego Siudzińskiego.
 Wypełniając swoją misyjną rolę dostał obediencję na Kresy Wschodnie jako kapłan diecezjalny w diecezji pińskiej. Został wikariuszem parafii p.w. św. Jerzego w Swojatyczach w dekanacie Stołowicze (współczesna Białoruś). Proboszczem był tam ks. Lucjan Strumiłło-Pietraszkiewicz. Wówczas miasteczko Swojatycze i region w przewadze zamieszkiwali Żydzi i Białorusini. Mieli oni swoje świątynie - synagogę i cerkiew. Polacy - katolicy w liczbie ok. 1300 parafian stanowili mniejszość i mieli swoją parafię z klasycystyczną świątynią. Leżą one w połowie drogi pomiędzy Baranowiczami a Nieświeżem, w dawnym województwie nowogródzkim. W XVIII w. słynęły ze stadniny koni, będącej własnością rodziny Obuchowiczów herbu Jasieńczyk. Miński kasztelan, Michał Obuchowicz wydając za mąż córkę Zofię za Stanisława Czapskiego, pułkownika wojsk polskich, jako posag przeznaczył jej Swojatycze. Tą drogą dobra swojatyckie wraz z ręką panny młodej trafiły do rodziny Czapskich. Po rodzicach odziedziczył je Edward Czapski, zesłaniec na Sybir i autor opublikowanych w Paryżu pamiętników. Jedna z córek Edwarda, Weronika przeniosła dobra w wyniku małżeństwa na hrabiów Plater-Zyberka z Liksny. Całość odziedziczył syn hrabiostwa, Henryk. Był on ostatnim dziedzicem Swojatycz, trzymając je do 1939 r. Potem nastąpił tu okres okupacji, przemiennie: sowieckiej, hitlerowskiej i sowieckiej. Hrabia Henryk swe dobra musiał opuścić. Zmarł w roku 1948, tysiące kilometrów od Swojatycz, aż w Rio de Janeiro.


Opis zdjęcia dokonany ręką ks. Wincentego Siudzińskiego.
 Z racji sprawowanego patronatu przez hrabiego Henryka Plater-Zyberka nad kościołem parafialnym ks. Siudziński nawiązał z hrabiostwem bliższe towarzyskie kontakty i był przez to częstym gościem w pałacu. Niestety, niewiele z tego okresu się zachowało informacji o naszym kapłanie rodem z Kujaw. Wiadomo jedynie, że jesienią 1936 r. ks. Wincenty zachorował i został w listopadzie hospitalizowany w Szpitalu Powiatowym w Pińsku. Po zajęciu tych terenów przez sowietów świątynię zamknięto, a księża zostali zmuszeni do sprawowania posługi kapłańskiej w tajemnicy przed okupantem sowieckim. Po ataku Niemiec na związek sowiecki i zajęciu Swojatycz nowi okupanci aresztowali proboszcza ks. Lucjana Pietraszkiewicza i zamordowali go 29 lipca 1941 r. Od tego czasu obowiązki proboszczowskie spadły na ks. Wincentego Siudzińskiego.

Pałac w Swojatyczach


Klimaty swojatyckie. Świronek, czyli spichrz oraz mieszkanki w strojach odświętnych.
 Prawdopodobnie ks. Wincenty został aresztowany ok. 26 czerwca 1942 r. i przewieziony do więzienia w Baranowiczach. Było to więzienie zarządzane w latach 1939‑40 przez Rosjan, a w latach 1941‑44 przez Niemców. Następnie ok. 3 lipca 1942 r. przetransportowano go do obozu koncentracyjnego Kołdyczewo. Stamtąd został wywieziony samochodem na miejsce straceń.

W Kołdyczewie był niemiecki obóz koncentracyjny i obóz zagłady zorganizowany od marca 1942 r. do lipca 1944 r. na Białorusi, ok. 20 km od Baranowicz. W obozie więziono m.in. Żydów i Polaków. Funkcjonowało tutaj krematorium. W obozie, który nadzorowało kilku Niemców, a zarządzającymi, strażnikami i katami byli Białorusini, zamordowanych zostało ok. 22 tys. więźniów - mężczyzn, kobiet, dzieci, starców różnych zawodów i pochodzenia społecznego, przeważnie narodowości polskiej, w tym ok. 24 księży katolickich. Białorusini mordowali strzałami w tył głowy oraz biciem kijem z nabitymi gwoździami.


Cmentarz prawosławny w Baranowiczach na Białorusi - miejsce spoczynku ekshumowanych szczątków doczesnych Polaków zamordowanych w lesie pod Połonką.
Ks. Wincenty Siudziński został zamordowany 13 lipca 1942 r. w Połonce koło Baranowicz w masowej egzekucja ok. 50‑400 osób (głównie Polaków, w tym ok. 15‑17 księży) dokonanej przez białoruskie Sonderkommando (dlatego sprawstwo przypisano zarówno Niemcom jak i Białorusinom). Mordu dokonano w lesie koło wsi Połonka, ok. 25 km na wschód od Baranowicz, przywożąc doń powiązanych drutami więźniów z obozu koncentracyjnego KL Kołdyczewo oraz więzienia w Baranowiczach.

Na wiele dziesiątek lat pamięć o ks. Wincentym Siudzińskim oblacie Maryi Niepokalanej w regionie swojatyckim uległa zatarciu. Polacy w większości wyjechali stąd i dopiero przemiany jakie zaszły na Białorusi po 1991 r. nieco odmieniły ten stan rzeczy. Ks. Wincenty Siudziński upamiętniony został na tablicy pamiątkowej, na pomniku nagrobnym. Znajduje się on na cmentarzu prawosławnym w Baranowiczach. Złożono tam w mogile zbiorowej ekshumowane z miejsca masowej zbrodni dokonanej w lesie Połonka szczątki doczesne Polaków (głównie inteligencji). Na pomniku umieszczono 48 nazwisk z ponad 100 zamordowanych – nieznanych, a pośród nimi Wincentego Siudzińskiego. Dokładna liczba nie jest znana.

Czasy współczesne. Swojatycze - kościół p.w. św. Jerzego.
 Niestety we współczesnych Swojatyczach pamięć o bohaterskim kapłanie, powstańcu wielkopolskim i żołnierzu z czasów Cudu nad Wisłą zatarła się całkowicie. Stoi tam nadal, przywrócony ostatnimi latami do kultu kościół św. Jerzego, w którym sprawował wieloletnią posługę kapłańską rodem z Młynów ks. Wincenty Siudziński.


5 komentarzy:

  1. Jestem ostatnim potomkiem żyjącym jeszcze, który miał kontakt z ks. Wincentym.
    Ks. Wincenty Siudziński, brat mojej babci Wiktorii Wojciechowskiej z domu Siudzińskiej, przebywał na Boże Narodzenie w 1938 roku w Kwieciszewie u swojej siostry Wiktorii, do której przyjechała cała rodzina, która teraz nie żyje.
    Widziałam go wtedy pierwszy i ostatni raz. Nikt nie wiedział co się stało z ks. Witusiem. I teraz gdy mam 84 lata udało się nam z córką odnaleźć jego datę i miejsce śmierci.
    Bernadeta Maria Schmidt z domu Gołecka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie dziękujemy za wszystko co Pan zrobił w/w sprawie.

      Usuń
  2. Syn Marii, Sebastian Koziel i mój brat Łukasz dziękujemy za odszukanie naszego przodka.

    OdpowiedzUsuń
  3. emakowska@op.pl30 kwietnia 2022 15:44

    Również jestem potomkiem Wincentego Siudzińskiego. Dla mnie to brat mojej babci Wiktorii. W zbiorach mojej mamy znalazłam zdjęcie na którym jest ks, Wincenty z grupą dzieci przystępujących do I Komunii świętej z czerwca 1938 r. w Horodyszcze. Jest to cenna pamiątka, ponieważ na odwrocie jest własnoręczny opis. Jeżeli uda się wykorzystać, z przyjemnością się podzielę. Pozdrawiam Ewa Makowska ( z domu Kowalska)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowna Pani, dziękuję za wpis i z niecierpliwością czekam na zdjęcie. Mój e-mail: marian-strelno@wp.pl Proszę zwrócić uwagę, że w adresie jest 'strelno' a nie strzelno

      Usuń