piątek, 23 stycznia 2026

163 rocznica Powstania Styczniowego - cz. 2

Strzeleńscy lekarze w lazarecie powstańczym w latach 1863-1864


Dr Karol Ferdynand Gorczyca

Był bardzo szanowanym przez rodowitych strzelnian - Polaków. Urodził się 5 lutego 1816 roku w Ełku na Mazurach, w Prusach Wschodnich[1], w rodzinie protestanckiej wyższego nauczyciela Gimnazjum Ewangelickiego w Ełku prof. Gortzitzy. Jego starszy brat Wilhelm Orlando, był współzałożycielem korporacji studenckiej Cors Masovia na Uniwersytecie Albertyna w Królewcu i później nauczycielem gimnazjalnym w Rastenburgu[2]. Karol Ferdynand uczęszczał do gimnazjum w Ełku. Po jego ukończeniu rodzice postanowili poświęcić go stanowi duchownemu, dlatego też rozpoczął studia na Uniwersytecie Albertyna w Królewcu, gdzie jednym z ważniejszych celów było kształcenie duchownych protestanckich. Tam też oddał się ewangelickiej teologii, jednakże nie mając do niej przekonania, zarzucił ją i rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie w Greifswaldzie (Gryfii). W aktach uniwersyteckich znalazły się dokumenty mówiące o pojedynku dwóch studentów medycyny Otto Brauna i Carla Ferdynanda Gortzitzy, który zakończył się ugodą obojga 2 marca 1840 roku. Gortzitza ukończył studia medyczne w 1842 roku. Po odbyciu stażu w 1843 roku osiadł w Strzelnie[3].

Jak czytamy we wspomnieniu pośmiertnym, wujem dra Gorczycy był Krzysztof Celestyn Mrongowiusz (1764-1855) gdański kaznodzieja, uczony, pedagog, zasłużony dla polskości. Warto jeszcze raz przytoczyć te ważne słowa: Chociaż urodzony w zniemczonych i sprotestantyzowanych Mazurach, zapamiętał wyniosłe słowa wuja swego Mrongowiusza: ”chcę myśleć, żyć i umrzeć po mazursku” i przyszedłszy na Kujawy, zrozumiał, że to nic innego nie znaczy, jak myśleć i żyć po polsku[4]

Po objęciu praktyki lekarskiej w Strzelnie w 1848 roku poślubił w miejscowym kościele ewangelickim 30-letnią wdowę Johanne Nehring. Sam został zapisany w księdze zaślubionych, jako 32-letni Carl Ferdynand Gortzitza[5]. W życiu codziennym pisał się Gorczyca.

Wydarzenia Wiosny Ludów 1848 roku spowodowały, że w ich wir wpadł również dr Karol Ferdynand Gorczyca. 23 marca wszedł w skład miejscowego Komitetu Narodowego Polskiego[6]. Również, gdy wybuchło za kordonem Powstanie Styczniowe, będąc lekarzem praktycznym w Strzelnie, przystąpił do leczenia rannych powstańców w powstałym tutaj z inicjatywy Emilii Sczanieckiej lazarecie powstańczym[7].

 

W duchu narodowym pracował odtąd na ziemi ojczystej. Gorącego za młodu ducha, w roku 1848, gdy po Europie powiał prąd wolności, nie wahał się wystawić na niebezpieczeństwo życia i śmiało spojrzeć w karabiny pruskie, wymierzone w jego piersi, od których go jedynie życzliwy przyjaciel uratował, a w roku 1863 chętnie niósł swą pomoc lekarską rannym powstańcom, złożonym w tutaj założonym przez czcigodną Emilię Szczaniecką lazarecie[8]

Dr Karol Ferdynand Gorczyca czuł się Polakiem o czym mogliśmy przekonać się wnioskując chociażby z jego postawy podczas Wiosny Ludów 1848 i Powstania Styczniowego 1863-1864 i stosowanej przez niego pisowni nazwiska. Wkrótce, bo w 1865 roku współtworzył Towarzystwo Pożyczkowe (późniejszy Bank Ludowy) w Strzelnie, stając na jego czele[9]. W 1878 roku znalazł się w składzie rady miejskiej, jako jeden z pięciu Polaków. Podobnie było w latach 1880-1891, kiedy to pełnił funkcję radcy sanitarnego[10]. Wśród strzelnian miał wielu przyjaciół, w tym wśród kleru katolickiego, łożył środki na działalność charytatywną Kościoła. Między innymi, jego pieniądze zasiliły remont i przywrócenie do kultu, dzięki staraniom ks. Leona Kittla ze Stodół, do kultu kościółka św. Barbary w Rechcie. W ostatnich chwilach marząc o tym, aby spoczywać we wspólnym grobie z tymi, z którymi w życiu wszelką dolę wspólnie znosił, będąc dawno katolikiem z przekonania, przed śmiercią przyjął jawnie wobec księdza katolickiego wyznanie rzymsko-katolickie. Stało się to na dzień przed śmiercią, a zmarł 20 kwietnia 1892 roku. Eksportacja ciała odbyła się do kościoła św. Trójcy. Pożegnał zmarłego ks. dr Antoni Kantecki, zaś w ostatniej drodze towarzyszyło mu ośmiu księży i tłumy strzelnian[11].

Dr Rudolf Jordan

Urodził się w 1833 roku w Wojnowicach pod Lesznem. W Lesznie uczęszczał do Gimnazjum, po ukończeniu którego rozpoczął studia medyczne na Uniwersytecie w Berlinie. Następnie kształcił się na Uniwersytecie w Gryfii, a zakończył naukę w 1860 roku wydaniem pracy dysertacyjnej De infantum pleuritide – Gryphiae 1860 rok. Swoje badania kontynuował nadal, osiedlając się w Strzelnie w 1860 roku. Ich efektem było opublikowanie w 1863 roku pracy zatytułowanej: Choroby robotników w fabrykach stalowych, która ukazała się w „Pamiętnikach Towarzystwa Lekarskiego Warszawskiego“, t. 49[12].

Dr Rudolf Jordan razem z dr. Karolem Ferdynandem Gorczycą byli w Strzelnie lekarzami praktycznymi - rodzinnymi. Oboje zostali zwerbowani przez Emilię Sczaniecką i dra Teofila Mateckiego do prowadzenia lazaretu powstańczego w Strzelnie, który został zorganizowany w byłych zabudowaniach klasztoru sióstr norbertanek. Jordanowi powierzono funkcję ordynatora, czyli dyrektora tejże placówki. Lazaret powstańczy mógł przyjąć nawet 130 rannych powstańców, których zwożono do Strzelna zza kordonu[13].

Tej pracy dr Jordan oddał się bez reszty, podobnie, jak i opiece medycznej nad mieszkańcami Strzelna i okolicy. Po upadku powstania i likwidacji lazaretu przebywał w Strzelnie jeszcze do 1865 roku i stąd przeniósł się do Buku na stanowisko lekarza rodzinnego. Przez cały czas swej pracy zawodowej był członkiem Wydziału Lekarskiego Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. W 1866 roku został powołany do wojska i uczestniczył, jako lekarz, w wojnie prusko-austriackiej. W 1867 roku poślubił w Rogoźnie Juliannę Szulczewską, z którą zamieszkał w Buku[14].

Z nekrologu, jaki nadesłano z Buku do „Dziennika Poznańskiego“ dowiadujemy się, że: Panująca a groźna choroba tyfus od kilku tygodni zawitała do naszego miasta zabierając z sobą ofiary z wszystkich warstw społecznych. Zacny a wielce szanowany nasz rodak dr Rudolf Jordan kład wprawdzie hamulec tej groźnej epidemii i stąd niejedna rodzina winna jemu podziękę za uratowanie drogich im osób. (...)

Lecz niestety! Boga wyroki inaczej chciały! Pogromca groźnej epidemii sam uległ tejże i po ośmiodniowej chorobie, opatrzony św. sakramentami dnia 7 marca 1868 roku o godz. trzeciej po południu Bogu wzniosłego ducha swego oddał[15].

Dr Jordan, swym krótkim, bo zaledwie trzyletnim pobytem w Buku, zaskarbił sobie szacunek, zaufanie i ogromną wdzięczność mieszkańców miasta i okolicy wszystkich warstw społecznych, bez różnicy wyznania i narodowości. Z całym zapałem poświęcił się obranemu zawodowi. Wszędzie, gdzie go zawezwano niósł pomoc medyczną, a gdzie była potrzeba to i wspierwł datkiem pieniężnym, płacąc za lekarstwa oraz za artykuły żywnościowe dla swych ubogich pacjentów. Gdy tyfus złożył chorobą drugiego lekarza w Buku dr. Krohna, dr Jordan jako jedyny lekarz na całą okolicę, przesiadając się z powozu do powozu nie miał chwili wytchnienia. Ta nadludzka praca osłabił na tyle ofiarnego lekarza, że i jego choroba dopadła[16].

Jego pogrzeb, który odbył się we wtorek 10 marca 1868 roku, stał się wielką manifestacją czci i wdzięczności. W słowie pożegnalnym odnotowano: (...) pamięć jego chociaż i poza grobem z serc naszych nie wygaśnie i z pokolenia na pokolenie przechodzić będzie. Drogi i kochany nasz lekarzu w imieniu całego miasta bez różnicy wyznań, za wszystko czym nas obdarzyłeś, składamy ci ze łzą w oku pośmiertną podziękę (...)[17]

 


[1] Poznań Project, Parafia ewangelicka Strzelno, wpis 15/1848.

[2] Noworocznik dla nauczycieli i przyjaciół wychowania, Bydgoszcz 1868, s. 29; Das fünfzigjährige Stiftungsfest des Cors Masovia, Königsberg 1880, s.  77.

[3] „Dziennik Poznański“, 1892.04.26 nr 95.

[4] „Dziennik Poznański“, 1892.04.26 nr 95

[5] Poznań Project, Parafia ewangelicka Strzelno, wpis 15/1848.

[6] F. Paprocki, Wykaz imienny członków powiatowych i lokalnych Komitetów Narodowych w Wielkopolsce w 1848 roku, [w:] „Kronika Miasta poznania 1948”, Poznań 1948, r 21 nr 1 s. 36-37.

[7] Stanisław Myśliborski-Wołowski, op. cit., s. 156

[8] „Dziennik Poznański“, 1892.04.26 nr 95

[9] Gazeta Toruńska, 1867 Nr 125. 

[10] Jerzy Kozłowski, Strzelno pod pruskimi rządami (1815-1919), Strzelno 2005, s. 41.

[11] „Dziennik Poznański“, 1892.04.26 nr 95

[12] Dr Koehler, Życiorysy zmarłych członków w powyżej oznaczonym czasie, „Rocznik Towarzystwa Przyjaciół Nauk Poznańskiego“, 1891, t. 18, z. 1, s. 300.

[13] Ibidem; Stanisław Myśliborski-Wołowski, Rejencja bydgoska a powstanie styczniowe, Warszawa 1975, s 155-157

[14] Dr Koehler, Życiorysy..., op. cit.;

[15] Dziennik Poznański, 1868.03.12 nr 60.

[16] Ibidem.

[17] Ibidem; Dziennik Poznański, 1868.03.10 nr 58.

czwartek, 22 stycznia 2026

163 rocznica Powstania Styczniowego - cz. 1

Dzisiaj, 22 stycznia obchodzimy 163 rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego. Na starej strzeleńskiej nekropoli zachowało się sześć miejsc spoczynku Powstańców z lat 1863-1864, w których zostało pochowanych siedmioro Strzelnian. W tym zrywie niepodległościowym udział wzięło kilkudziesięciu mieszkańców naszego miasta i okolicy, których znamy z nazwiska, ale niestety ślady po nich na naszym cmentarzu uległy całkowitemu zatarciu.

Południowa (na dole) i wschodnia (po prawej) granica z zaborem rosyjskim, którą przekraczali strzelnianie niosąc pomoc braciom...

Poniżej zamieszczam część 1. artykułu mojego autorstwa, który wygłosiłem przed czterema laty w Muzeum Niepodległości w Warszawie, a który ukazał się w książce Powstanie styczniowe. Kraj Litwa pogrążyły się w żałobie narodowej (Warszawa 2022).

Pomoc braciom za kordonem 

Do ożywienia działalności narodowej w Wielkim Księstwie Poznańskim przyczyniły się wiadomości docierające z Królestwa Polskiego. Tak było w 1861 roku, kiedy w odpowiedzi na napływające stamtąd wieści o kończących się często krwawo demonstracjach i aresztowaniach mieszkańcy Strzelna i okolic masowo uczestniczyli w odprawianych mszach żałobnych za ofiary carskie przemocy. Podczas tych mszy śpiewano Boże coś Polskę i inne pieśni religijno-patriotyczne. Ludność zaczęła ubierać się w czarne żałobne stroje, do których dołączano żałobną biżuterię z elementami narodowymi. Wielu odmawiało przyjmowania pism urzędowych napisanych wyłącznie w języku niemieckim.

Po wybuchu w Królestwie Polskim Powstania Styczniowego 1863 roku władze pruskie zaostrzyły kontrolę na pobliskiej granicy z Królestwem, gromadząc znaczne siły wojskowe. Ich zadaniem było uszczelnienie linii granicznej i nie dopuszczenie do przerzutów pomocy materialnej, broni i ludzi. Zwerbowane w regionie oddziały ochotników starały się niepostrzeżenie przedostać na drugą stronę, a rozbite wracały i organizowały się na nowo. Wykorzystując gęste przygraniczne las, jezioro Gopło i bezdroża pod osłoną nocy regularnie przerzucano broń, amunicję, leki, bieliznę i wszelkie inne zaopatrzenie dla braci powstańczej. Swoistymi magazynami zaopatrzeniowymi były rozsiane wzdłuż granicy zabudowania folwarczne tutejszego patriotycznego ziemiaństwa. 

W tym samym czasie znana wielkopolska samarytanka Emilia Sczaniecka przystąpiła do tworzenia struktur organizacyjnych komitetu opieki nad rannymi. Był on wzorowany na komitecie sprzed 15 lat, czyli z czasów Wiosny Ludów. Sama Emilia swoje doświadczenia na niwie niesienia pomocy rannym zdobyła już w 1831 roku w Królestwie Polskim, a następnie w 1848 roku w Wielkim Księstwie Poznańskim organizując i prowadząc lazarety[1]. By uniknąć szykan i kar ze strony władzy Sczaniecka napisała wniosek do naczelnego prezesa prowincji Karla Wilhelma von Horna o wyrażenie zgody na utworzenie w Księstwie lazaretów dla rannych powstańców. W końcu kwietnia taką zgodę uzyskała m.in. na utworzenie lazaretu w Strzelnie na Kujawach w powiecie inowrocławskim, w pobliżu granicy dla tych rannych powstańców, którzy przejdą kordon. Tym samym nastąpiła również legalizacja działalności dotychczas tajnego komitetu, a mianowicie Wielkopolskiego Komitetu Niewiast oraz funkcjonującego już wówczas lazaretu. Horn zapewniał ją, że lazaret nie będzie narażony ze strony władz na żadne szykany, nadto rozesłał do landratów nadgranicznych okólnik z obwieszczeniem o zamiarze Emilii Sczanieckiej. Pewna więc poparcia naczelnego prezesa, rozpoczęła Sczaniecka wraz z doktorem Teofilem Mateckim i kilku paniami oficjalne starania związane z założeniem lazaretu w Strzelnie, a następnie zaopatrzeniem go w łóżka oraz zgromadzeniem środków potrzebnych do jego funkcjonowania: materiałów opatrunkowych, medykamentów, żywności, bielizny osobistej, szpitalnej itd.[2]

Lazaret zorganizowany został w pustych pomieszczeniach po poddanym kasacji w 1837 roku klasztorze norbertanek. Zabudowania klasztorne tworzyły nieregularny czworobok z dziedzińcem pośrodku, przylegający od strony północnej do bazyliki św. Trójcy. Całość była dwupiętrowa, nakryta dwuspadowymi dachami ceramicznymi. Wewnątrz znajdowały się 44 cele mieszkalne na I piętrze, zaś na parterze duże pomieszczenia typu refektarz, kapitularz, a także kilkanaście innych pomieszczeń: kuchennych, magazynowych i mieszkalnych[3]. Zapewne wcześniej Emilia Sczaniecka, w porozumieniu z proboszczem strzeleńskim ks. Ignacym Martenem, otrzymała na zajęcie pomieszczeń klasztornych zgodę od metropolity gnieźnieńskiego i poznańskiego, prymasa Polski abp. Leona Przyłuskiego. 

Blisko dwa miesiące wcześniej doszło do pierwszych walk w pobliżu granicy Królestwa z Księstwem. Miały one miejsce 17 lutego 1863 roku pod Krzywosądzem i 21 lutego pod Nową Wsią, czyli na długo przed oficjalną zgodą na uruchomienie strzeleńskiego lazaretu. Tuż po walkach udały się w te miejsca Magdalena Rekowska z Wójcina i Paulina Biesiekierska z Płowiec. Obie panie miały swoje dwory w pobliżu granicy w Królestwie Polskim (współczesnym powiecie radziejowskim) i w nich urządzono tymczasowe lazarety dla lżej rannych. Przybyła do Królestwa Emilia Sczaniecka zabrała z pola walk ciężej rannych do głównego szpitala Komitetu Niewiast Wielkopolskich, urządzonego w Strzelnie. Tam zajęli się poszkodowanymi miejscowi lekarze dr Karol Ferdynand Gorczyca, dr Rudolf Jordan oraz przybyły z Trzemeszna praktyczny lekarz dr Wincenty Cunow, który dał się poznać już w 1848 roku, lecząc rannych powstańców[4]. Do lazaretu dojechał z Poznania również znany powszechnie dr Teofil Matecki, który współorganizował tę placówkę ze Sczaniecką. Oficjalnie lazaret strzeleński jeszcze nie istniał, gdyż władze pruskie zgodę na jego działalność wydały dopiero w kwietniu 1863 roku. Nie przeszkadzało to w zwożeniu do Strzelna rannych powstańców. Policja nie interweniowała, gdyż upatrywała w takim skupieniu rannych korzystniejszą dla siebie sytuację - miała na oku w jednym miejscu dużą ilość powstańców i nie musiała szukać ich po dworach rozsianych wzdłuż granicy[5].

 

Początkowo przewidywano w Strzelnie miejsce dla 20-30 rannych. Wkrótce zgromadzono tutaj przeszło 120 poszkodowanych z pól bitewnych pod: Bieniszewem, Mieczownicą, Ślesinem, Olszową i Dobrosłowem. Kilkudziesięciu rannych z braku miejsca znalazło schronienie w mieście, w prywatnych domach. Sczaniecka mimo swoich 59 lat i nie najlepszego stanu zdrowia, jeździła na pobojowiska, opatrywała, transportowała rannych i kierowała całym systemem udzielania pomocy. Pracowała znacznie ciężej niż wtedy, gdy dopiero rozpoczynała swą działalność samarytańską w 1831 roku. Z upływem czasu praca w lazarecie nabrała cech bardziej zorganizowanych, a do udzielania pomocy zaangażowano wiele wcześniej przeszkolonych miejscowych kobiet. Znamienne było, że żołnierze pruscy i rosyjscy nie przeszkadzali lekarzom i samarytankom, zwłaszcza, że jedni widzieli zaangażowaną w niesienie pomocy powszechnie przez nich szanowaną Emilię Sczaniecką, a drudzy przekonali się, że samarytanki udzielają pomocy zarówno powstańcom jak i poszkodowanym żołnierzom rosyjskim, czyli wszystkim, niezależnie od narodowości i strony walczącej. Wkrótce też okazało się, że lokalizacja lazaretu na Kujawach, w Strzelnie była słuszna i trafiona. Poza pomocą medyczną i opieką nad rekonwalescentami, utworzono tutaj bazę materiałów sanitarnych, które stąd trafiały do lazaretów przejściowych, rozmieszczonych wzdłuż granicy[6]

W strzeleńskim lazarecie ranni mieli zapewnioną najbardziej fachową opiekę, ale za to policja bez trudu mogła sprawować nad nimi kontrolę. Jawność funkcjonowania była przecież jednym z głównych warunków istnienia powstańczych szpitali. Po zdekonspirowaniu Komitetu Działyńskiego i aresztowaniach władze pruskie zażądały wykazów rannych powstańców przebywających w lazarecie strzeleńskim. Trzeba więc było jak najszybciej zarejestrować wielu z rannych pod fałszywymi danymi. Głównie chodziło o uchronienie - już po wyzdrowieniu - przed aresztowaniami powstańców pochodzących z Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Zaczęto więc zza kordonu przywozić dokumenty osobiste, szczególnie osób tam poległych. Jednak nie udało się w ten sposób ochronić wszystkich przed aresztowaniami. W rezultacie niektórzy z już podleczonych powstańców znaleźli się w więzieniu w Inowrocławiu i tam czekali na rozprawę sądową za udział w powstaniu. O ile było to możliwe Sczaniecka starała się informować najbliższych rannego o miejscu jego pobytu. Rodziny przybywały wówczas do Strzelna w odwiedziny i jeżeli tylko stan zdrowia rannych pozwalał na to, spotykali się oni z matkami i ojcami, a niekiedy nawet byli zabierani do rodzinnych domów na dalszą kurację. Znany jest tragiczny los jednego z podopiecznych Sczanieckiej, ks. Witolda Miaskowskiego, syna weterana powstań z lat 1831 i 1848, który był kapelanem w oddziale Kazimierza Mielęckiego. Ranny w boju kurował się w lazarecie w Strzelnie. Po zawiadomieniu rodziców o miejscu pobytu ks. Miaskowski zdążył jeszcze zobaczyć się z matką. Po wyleczeniu kapłan powrócił do swojej parafii za kordonem, do Złotkowa pod Kleczewem, ale wkrótce został aresztowany i zesłany na Syberię, gdzie zmarł[7].

Strzelno - Wzgórze Świętego Wojciecha. Lekarze i pacjenci lazaretu powstańczego z 1863-1864.

Niewiele zachowało się nazwisk w aktach pruskich nazwisk leczonych w Strzelnie powstańców. Wiemy, że przebywali tutaj: Walery Paulus z pobliskich Markowic, Marcin Konwiński - który dochodził tutaj dozdrowia w 1863 roku, Walenty Jabłoński z Kórnika - terminator szewski, Stanisław Jasiński z Witkowa - pisarz majątkowy, Herman Scheide aż z Tylży, Szczepan Pruszak - fornal z Piask po drugiej stronie Gopła, Franciszek Chłapowski - terminator szewski. Wszyscy przebywali w tym miejscu w dniu 1 stycznia 1864 roku[8]

Z kolei na liście z 21 lutego 1864 roku w „prywatnym lazarecie“ w Strzelnie znajdujemy 10 powstańców z których sześciu zmarło i prawdopodobnie zostali pochowani w Strzelnie, a byli to: Józef Gałęzowski alias Schmidt - ekonomista z Paryża, emigrant galicyjski z 1848 roku; Jan Leszczyński - nauczyciel muzyki z Nidzicy; Michał Wroński - agronom z Turwi; Mikołaj Dobrzyński - szewc z Trzemeszna; Aleksander Gawroński - ogrodnik z pobliskiego Nożyczyna oraz Stefan Ziemiński - malarz z Brodnicy w powiecie śremskim. Pozostała czwórka to nadal leczący się z ran: Konstanty Mokrodolski, alias Stanisław Wiśniewski - gimnazjalista z Gorzewa w powiecie wągrowieckim; Edmund Dąbrowski - elew gospodarczy z Sielec w powiecie średzkim; Walenty Kosiński - syn chałupnika z Parchania w powiecie inowrocławskim; Leon Stachowski - gimnazjalista z Poznania[9]

Niezadowolone z działalności lazaretu strzeleńskiego władze pruskie przeprowadzały w nim rewizje, aby w ten sposób zdobyć informacje, na które daremnie czekały od administracji szpitala. W związku z jedną z takich rewizji abp Przyłuski wystosował pismo do nadprezydenta Horna, w którym skarżył się, iż 9 marca 1864 roku o godz. 6,30, żandarm Schachwitz w asyście wojska dokonał rewizji budynków kościelnych, kościoła, klasztoru i plebani w Strzelnie u św. Trójcy. Rewizja ta, jak twierdził arcybiskup, była przeprowadzona bez pisemnego nakazu. Trwała do godz. 13,00, co uniemożliwiało odprawienie nabożeństwa. Arcybiskup przypomniał nadprezydentowi, iż powszechnie jest przyjęte, że o podobnych przedsięwzięciach powiadamia się władze kościelne. Lazaret strzeleński funkcjonował do 22 czerwca 1864 roku. Właśnie tego dnia radca dominium w Strzelnie przesłał nadprezydentowi prowincji poznańskiej zawiadomienie, że szpital uległ likwidacji[10].

Strzelno - Wzgórze Świętego Wojciecha. Widok na zespół poklasztorny - dawny lazaret powstańczy.

Po upadku Powstania Styczniowego wielu strzelnian - powstańców, którzy zostali pochwyceni przez Rosjan - trafiło na zesłanie, na Syberię. Kilkudziesięciu trafiło do więzienia w Inowrocławiu, a nawet do berlińskiej twierdzy-więzienia w dzielnicy Moabit, gdzie oczekiwali na słynny proces berliński. Bohaterami tamtych dni było dwoje młodych powstańców, późniejszych mieszkańców Strzelna - Michalina Rygiewicz i Mikołaj Siemianowski, pomiędzy którymi wybuchła wielka miłość. Oboje czynnie zaangażowali się w Powstanie Styczniowe. Ona była łączniczką między lazaretem powstańczym w Strzelnie a dworem szarlejskim oraz sztabem pułkownika Wincentego Raczkowskiego, stacjonującym w majątku Karczyn. Tam właśnie został aresztowany za udział w powstaniu Mikołaj, który potem był sądzony w więzieniach w Inowrocławiu, a następnie w Mobicie. W procesie berlińskim został skazany na dwa lata twierdzy, a po roku ułaskawiony. Po powrocie na Kujawy Mikołaj w 1865 roku poślubił Michalinę. Z tej miłości, która zakiełkowała w czasie powstania, zrodziło się małżonkom dziewięcioro dzieci. Dwoje z nich szczególną odegrało rolę w dziejach: prowincjonalnego Strzelna - Wanda; Górnego Śląska i Poznania - Józef. 

Siemianowscy byli bardzo zacną i patriotyczną rodziną, o której sam Stanisław PrzybyszewskiMoich współczesnych tak oto napisał:

Zarządcą Szarleja był przez długi szereg lat niezmiernie zacny człowiek, powstaniec z 63 roku, Mikołaj Siemianowski, a mógł się szczycić nie byle jaką towarzyszką swego życia. P. Michalina nie posiadała wprawdzie głębszego wykształcenia, ale w zamian za to prawdziwą kulturę serca i współczującą, we wszystko wnikającą intuicję. Z głębokim wzruszeniem wspominam tę piękną postać, a nie wiem dlaczego, ile razy ją wspomnę, przypomina mi się matka Szopena, Justyna Krzyżanowska. Dziwne, jak się czasem najodleglejsze asocjacje kojarzą. Między rodzicami moimi a rodziną Siemianowskich istniała głęboka i serdeczna przyjaźń, przez długi szereg lat niczym nie zakłócona; pamiętam, że matka moja z nikim tak chętnie i serdecznie nie przestawała, jak z p. Michaliną[11]

Warto jeszcze wspomnieć, że do dzisiaj na starej strzeleńskiej nekropoli znajduje się kilkadziesiąt zadbanych starych pomników nagrobnych, a pośród nim również sześć pomników powstańców styczniowych[12]:

1.      Lekarza z lazaretu dr. Karola Ferdynanda Gorczycy, patrioty, który do Strzelna przybył z Ełku, a o którym we wspomnieniu pośmiertnym napisano: Chociaż urodzony w zniemczonych i sprotestantyzowanych Mazurach, zapamiętał wyniosłe słowa wuja swego Mrongowiusza: <<chcę myśleć, żyć i umrzeć po mazursku>> i przyszedłszy na Kujawy, zrozumiał, że to nic innego nie znaczy, jak myśleć i żyć po polsku[13].

2.      Gimnazjalisty trzemeszeńskiego i powstańca styczniowego dr. Jakuba Cieślewicza - bojownika o wolność z naporem germanizacyjnym, którego zaborca pruski nazywał „Królem miejscowych Polaków“, pierwszego honorowego obywatela naszego miasta.

3.      Opisanych wyżej Michaliny z Rygiewiczów i Mikołaja Siemianowskich.

4.      Aleksandra Jacoba - sędziego sądu w Tykocinie, pracownika Wydziału Spraw Wewnętrznych Rządu Narodowego - wychodźcy, który zamieszkał w Wielkim Księstwie Poznańskim w Bożejewicach i Strzelnie.

5.      Ludwika Jasińskiego, powstańca, organizatora transportów broni dla walczących braci, właściciela podstrzeleńskich Bławat.

6.      Nikodema Modrzejewskiego - powstańca styczniowego, w wolnej Polsce awansowanego do stopnia podporucznika. 

W 150. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego w 2013 roku Towarzystwo Miłośników Miasta Strzelna ufundowało tablicę pamiątkową na budynku byłego lazaretu powstańczego. Do tego też roku wszystkie pomniki nagrobne powstańców na starej strzeleńskiej nekropoli zostały przez członków TMMS poddane renowacji oraz odbudowie. Także z okazji tej rocznicy przed Pałacem Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie miała miejsce plenerowa wystawa, na której zaprezentowane zostały również strzeleńskie wątki powstania styczniowego - lazaret.

CDN


[1] Helena Łuczakówna, Emilia Sczaniecka. Zarys Biografii na tle walk narodu polskiego o niepodległość, [w:] „Roczniki Historyczne“, Rocznik VI zeszyt 2, Poznań 1930, s. 129-196.

[2] Marek Rezler, Emilia Sczaniecka 1804-1896, Poznań 1996, s. 152, 153.

[3] Jolanta Dubikajtis, Zabudowa klasztoru norbertanek w Strzelnie w świetle inwentaryzacji Augusta W. Dorsteina z lat 1803-1804, [w:] „Kwartalnik Historii Kultury Materialnej“ 1990, tom 38, nr 3-4, s. 273-289.

[4] „Dziennik Poznański“, 1868.04.07 nr 81 - wspomnienie pośmiertne; Piotr Szarejko, Słownik lekarzy polskich XIX wieku, T. III, Warszawa 1995, s. 91-92 (Cunow).

[5] Marek Rezler, op. cit., s. 156.

[6] Ibidem, s. 157.

[7] Ibidem, s. 159-160.

[8] Stanisław  Myśliborski-Wołowski, Rejencja bydgoska a powstanie styczniowe, Warszawa 1975, s. 156.

[9] Wacław Truszkowski-Fidler, Wykaz Wielkopolan uczestników powstania 1863 roku, [w:] Przegląd Historyczny 1937-1938, nr 34/2 s. 727-728.

[10] Stanisław  Myśliborski-Wołowski, op. cit., s. 156.

[11] Stanisław Przybyszewski, Moi współcześni. Wśród swoich, Cz. 2, Warszawa 1930, s. 16.

[12] Kazimierz Chudziński, Marian Przybylski, Strzeleńska nekropolia, Strzelno 2002, s. 60-62, 81-82, 85, 108-109, 132-136.

[13] Wspomnienie pośmiertne o śp. dr. Karolu Ferdynandzie Gorczycy, „Dziennik Poznański“, 1892.04.26 nr 95 -  s. 4.

sobota, 10 stycznia 2026

W czwartą rocznicę śmierci ks. kan. Ottona Szymków

Dzisiaj przypada czwarta rocznica śmierci ks. kan. Ottona Szymków - proboszcza strzeleńskiego, dziekana dekanatu strzeleńskiego, kanonika gremialnego kapituły kruszwickiej, diecezjalnego duszpasterza rolników i kapelana Rodziny Katyńskiej Ziemi Mogileńskiej, podporucznika Wojska Polskiego, Honorowego Obywatela Miasta Strzelna.

Ks. kan. Otton Szymków rozpoczął posługę w parafii Świętej Trójcy w Strzelnie 1 lipca 1997 roku. Wcześniej, bo od 1994 roku był proboszczem w parafii p.w. św. Mikołaja w Powidzu, a jeszcze wcześniej w parafii p.w. św. Barbary w Rechcie. To wówczas przy pięknym, starym, drewnianym kościółku wystawił murowaną plebanię. Gorliwy duszpasterz, który swoją posługą obejmował całą rodzinę parafialną codziennie głosząc Słowo Boże i sprawując święte Sakramenty. Znakomity kaznodzieja, którego kazania poruszały wiernych, a mowy pogrzebowa płynące z głębi serca otwierały - zdałby się powiedzieć - przed zbłąkanymi duszami podwoje Domu Pana. Ze szczególną troską zadbał o miejsca spoczynku Strzelnian, przeprowadzając liczne prace porządkowe i remontowe na miejscowych cmentarzach. Przyczynił się do odbudowy i postawienia licznych znaków wiary - kapliczek, figur i krzyży przydrożnych (Miradz, Strzelno, Młyny). Z wielką estymą darzył opieką kaplice w szpitalu strzeleńskim i we wsi Łąkie. Głosił Słowo Boże wśród chorych odwiedzając ich w domach i szpitalu.  

 

Ks. Otton Szymków był Kresowiakiem, synem ziemi podolskiej oderwanej od odrodzonej przed ponad 100 laty Ojczyzny - Rzeczypospolitej Polskiej. Tam, kiedy Polska została zniewolona przez okupanta sowieckiego, a później niemieckiego, przyszedł na świat 20 stycznia 1942 roku w miejscowości Lisowce w województwie tarnopolskim jako syn rolników Antoniego i Zuzanny z domu Nawrocka. Po zagarnięciu tych ziem przez Związek Radziecki, wraz z rodzicami i dwiema siostrami został repatriowany do Polski. Szymkowie obrali sobie za miejsce osiedlenia Wielkopolskę. Zamieszkali w miejscowości Łopienno w gminie Mieleszyn w powiecie wągrowieckim, prowadząc tu gospodarstwo rolne. Otton po ukończeniu Technikum Rolniczego początkowo gospodarzył na ojcowiźnie. Później, bo w 1967 roku rozpoczął studia teologiczne w Prymasowskim Seminarium Duchownym w Gnieźnie, przerwane na odbycie służby wojskowej i wyjazd do Kanady. Po powrocie w latach 1982-1983 kontynuował studia kapłańskie w Wyższym Seminarium Duchownym Misjonarzy Świętej Rodziny w Kazimierzu Biskupim, które ukończył w 1983 rpku. Święcenia kapłańskie przyjął z rąk ks. bpa Romana Andrzejewskiego, późniejszego krajowego duszpasterza rolników, w kościele klasztornym p.w. św. Jana Chrzciciela i Pięciu Braci Męczenników w Kazimierzu Biskupim.

Pierwszą misją kapłańską ks. Ottona Szymków było Kłecko, gdzie sprawował posługę w latach 1983-1986 jako wikariusz w parafii p.w. Świętego Jerzego i Świętej Jadwigi. Stąd na rok czasu przeszedł do Powidza do parafii p.w. św. Mikołaja. W 1987 roku objął w administrację parafię p.w. św. Barbary w Rechcie niedaleko Strzelna, gdzie proboszczował do 1994 roku. Na trzy lata powrócił na probostwo w Powidzu. Zdolności organizacyjne i zdobyta praktyka budowlana - plebania w Rechcie i kaplica w Powidzu oraz remont świątyni - sprawiły, że ks. abp Henryk Muszyński, Metropolita Gnieźnieński skierował ks. Ottona Szymków do Strzelna. Poza duszpasterzowaniem otrzymał zadanie doprowadzenia do "blasku" strzeleńskie perły sztuki romańskiej. Po prostu miał ogarnąć administracyjnie, gospodarczo i finansowo to wielkie "domostwo" jakim była parafia p.w. św. Trójcy, której świątynie i całe otoczenie wymagały pilnych remontów renowacyjnych, rewitalizacyjnych i rekonstrukcyjnych.

Dziś z perspektywy minionego czasu możemy powiedzieć, że podołał temu zadaniu znakomicie. Wzgórze św. Wojciecha, na którym stoją strzeleńskie świątynie tak pięknie jak widzimy to dzisiaj w swoich dziejach jeszcze nigdy nie wyglądało. Pamiętamy jak to wszystko się zaczęło wraz z przyjściem nowego proboszcza. Gdzieś z boku uczestniczyliśmy w tych zakrojonych na wielką skalę przedsięwzięciach konserwatorsko-remontowych. A wszystko zaczęło się od wizyty na wzgórzu przedstawicieli Sejmu i Senatu RP. Ta wizyta zainicjowała przedsięwzięcie na miarę wszech czasów, noszącym tytuł "Polonia Romanica". Był to program, nad którym patronat objął Sejm i Senat RP oraz głowa Kościoła gnieźnieńskiego, abp Henryk Muszyński. Programem tym objęto kompleksową rewitalizację wzgórza klasztornego z perłami naszymi, zabytkami sztuki romańskiej. Prace finalizujące, ostatnio poszerzonego przedsięwzięcia konserwatorskiego o nowe elementy prowadzone są po dzień dzisiejszy. W tym dziele nasz proboszcz ks. kan. Otton Szymków osiągnął tak wiele, że możemy go porównać do takich tytanów pracy jak wielcy budowniczowie prepozyci strzeleńscy; Paweł Wolski, Mikołaj Łukowski, czy Józef Łuczycki.

Proboszcz Szymków przez czas swego proboszczowania z wielkimi sukcesami realizuje trud renowacji i rewitalizacji zabytków w kompleksie ponorbertańskim w Strzelnie, w skład którego wchodzą romańska rotunda św. Prokopa – jeden z najcenniejszych zabytków tej epoki w Polsce, bazylika Świętej Trójcy – romańska świątynia przebudowywana kilkakrotnie w stylu gotyckim i barokowym, klasztor ponorbertański, dwór prepozyta oraz ogrody norbertańskie. Dzięki staraniom księdza Ottona Szymków pozyskane zostały liczne fundusze na konserwację całego zespołu, z uwzględnieniem wnętrza bazyliki Świętej Trójcy i rotundy św. Prokopa. Odrestaurowano również elementy wyposażania, kamieniarkę, dachy ceramiczne, zrewitalizowano wzgórze poklasztorne, nadano nowy wymiar i funkcję ogrodom norbertańskim.

Oprócz aktywnej pracy duszpasterskiej angażował się w działalność charytatywną, edukacyjną, teatralno-ewangelizacyjną oraz organizację znaczących wydarzeń kulturalnych i turystycznych w ramach powołanego jego staraniami a działającego przy parafii Muzeum - Romańskiego Ośrodka Kultury Ottona i Bolesława. To za jego przyczyną na trwałe do kalendarza wydarzeń kulturalnych regionu wpisały się: Orszak Trzech Króli, Misterium Męki Pańskiej, Konkurs Palm Wielkanocnych, Dni Norbertańskie, Noc Świętych, plenery malarsko-rzeźbiarskie, warsztaty plastyczne i historyczne dla młodzieży, warsztaty rękodzielnictwa artystycznego, spotkania z historią, widowiska historyczne, festyny, dożynki, wystawy, koncerty i rocznice patriotyczne.

Pamiętamy cieszące się wielką popularnością wykłady na Prymasowskim Uniwersytecie Ludowym - historycznym PULSIE, których kontynuacją są jesienno-zimowe spotkania ze światem nauki w Klubie Dobrego Rolnika, obejmującego swą działalnością całe Kujawy Zachodnie. Silnie angażował się w działalność Towarzystwa Czytelni Ludowych, prowadząc przy tym ożywioną współpracę z naszymi placówkami oświatowymi. To był dobry ojciec naszej parafii patronujący Parafialnemu Zespołowi Caritas. Swoją opieką objął najuboższych i najbardziej potrzebujących, przygarniając bezdomnych i uzależnionych. Zainicjował przy parafii działalność Klubu Anonimowych Alkoholików. Dał schronienie i przysłowiowy dach nad głową wyręczając w tym zadaniu samorząd.

16 października 2016 roku został wyróżniony najwyższym marszałkowskim odznaczeniem, medalem Unitas Durat Palatinatus Cuiaviano-Pomeranensis. Sukcesem ks. kanonika było odebranie 20 kwietnia 2018 r. z rąk Prezydenta RP Andrzeja Dudy rozporządzenia, w którym uznano Strzelno - zespół dawnego klasztoru Norbertanek za Pomnik Historii. W uzasadnieniu nadania tego prestiżowego tytułu czytamy, że zespół dawnego klasztoru Norbertanek w Strzelnie, z kościołem p.w. św. Prokopa, kościołem p.w. Świętej Trójcy, klasztorem oraz dworem prepozytów (obecną plebanią), stanowi unikatowy w skali ogólnopolskiej zespół zabytkowy o wyjątkowej wartości artystycznej i historycznej.

28 września 2018 roku w Strzelnie miała miejsce uroczysta Sesja Rady Miejskiej, podczas której nadano proboszczowi strzeleńskiemu ks. kan. Ottonowi Szymków, dziekanowi strzeleńskiemu, kanonikowi gremialnemu kapituły kruszwickiej, diecezjalnemu duszpasterzowi rolników i kapelanowi Rodziny Katyńskiej Ziemi Mogileńskiej, podporucznikowi Wojska Polskiego tytuł Honorowego Obywatela Miasta Strzelna.

Dobry człowiek, to zbyt mało powiedziane. Znakomity kapłan, to już więcej. Wspaniały ojciec, ojciec naszej rodziny parafialnej, opiekun, to są te słowa, które cechowały ks. kan. Ottona Szymków. Czy można więcej w dobrych słowach o Nim powiedzieć...

Jak żegnaliśmy naszego Ojca...

https://strzelnomojemiasto.blogspot.com/2022/01/wspomnienie-w-dzien-80-urodzin-ks-kan.html