piątek, 26 marca 2021

Spacerkiem po Strzelnie - cz. 129 Ulica Gimnazjalna cz. 5



Przedszkole sióstr Elżbietanek w Strzelnie - druga połowa lat 40. XX w.

Spacerując ulicami naszego coraz piękniejszego miasta, przy okazji ul. Gimnazjalnej i posesji nr 9, pokusiłem się, by przybliżyć czytelnikom historię budynku Domu Zakonnego Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek pw. św. Józefa w Strzelnie. Ale jak wszem i wobec wiadomo dom to nie tylko budowla, to również, a może szczególnie ludzie ją zamieszkujący. Dlatego też w ogromnej części moja opowieść to życie codzienne mieszkanek i ich wielkie dzieło służenia naszym mieszkańcom w sferze niesienia pomocy medycznej i wychowawczej dzieci w przedszkolu-ochronce i młodzieży w szkołach. Praca z dziećmi to nie tylko nauka katechizmu oraz historii staro i nowotestamentowych, to również działalność na niwie animacji kulturalnej. Dzieci brały żywy udział w inscenizacjach i przedstawieniach małych form teatralnych oraz w nauce śpiewu.

Habit sióstr elżbietanek obowiązujący do 1924 r.
15 lipca 1915 r. Uroczystość poświęcenia salki i kuchni przedszkola prowadzonego przez Siostry Elżbietanki. W środku z lewej proboszcz ks. Stanisław Kopernik i wikariusz ks. Bolesław Jaśkowski

Po wyzwoleniu miasta i powrocie z tułaczki wojennej, elżbietanki przybyły ponownie do Strzelna w styczniu 1945 roku. Od razu też podjęły pracę w szpitalu, zorganizowały na nowo w swoim domu przedszkole oraz kuchnię Caritas dla ubogich. Podobnie jak przed wojną, były również katechetkami. Pośród siostrami, które powróciły do Strzelna i kontynuowały pracę w przedszkolu była niezapomniana przez wielu, dzisiaj już ludzi w podeszłym wieku, siostra Celina. Niestety, spokój panował krótko. Spektakularnym wyczynem komunistów w powojennej służbie zdrowia było usunięcie ze szpitala niezwykle fachowego średniego personelu medycznego, jakim były siostry elżbietanki. Ale nie tylko szpital był kołkiem w ich oku, również przedszkole katolickie nie szło w parze z ich ideologią, dlatego władze zaczęły przygotowania do uruchomienia przedszkola państwowego.

Szpital Rejonowy w Strzelnie. Od lewej siostra Marcelina, Ignacy Przybylski (mój ojciec), Zbigmiew Grzybowski

 Sprowadzone z wielkim wysiłkiem i zaangażowaniem do Strzelna za pruskiego zaborcę, zmuszone zostały w komunistycznej Polsce do opuszczenia Szpitala. Ich usunięcie poprzedzone zostało wiecami, jakie organizowała partia i Liga Kobiet. Odbywały się one w sali kina „Kujawianka”, a towarzyszyły im manifestacyjne okrzyki: Stalin!!! Rokossowski!!! Stalin!!! Roko...!!! To na nich żądano pracy dla strzeleńskich kobiet, wskazując, że zakonnice blokują etaty w szpitalu. I stało się, że elżbietanki zastąpił personel cywilny o kwalifikacjach dalekich od posiadanych przez siostry zakonne. Nagonka na zakonnice rozpoczęła się od 5 lutego 1951 r. Wówczas w szpitalu pracowała siostra przełożona, którą była Bolesława Warchlewska. Prowadziła ona nadzór nad bielizną, magazyn mydła i lekarstw oraz podczas operacji była anestezjologiem (narkotyzerką). Podczas urlopów pielęgniarek zastępowała je, jako siostra oddziałowa. Dietetyczką była siostra Konrada Krzewina, która prowadziła kuchnię. Poza wymienionymi, w 1951 r. zatrudniona była jeszcze w biurze siostra Marcelina oraz 3 siostry dyplomowane, które prowadziły - każda oddzielnie - salę operacyjną i rentgen, oddział zakaźny, oddział kobiecy oraz oddział męski. Siostra oddziałowa z męskiego prowadziła również fizykoterapię. Nadto siostry dyplomowane wykonywały wszystkie prace fachowe zlecone przez lekarzy, którzy z racji nawału pracy nie mogli sami tych zabiegów wykonywać.

Poza elżbietankami, czyli pielęgniarkami dyplomowanymi w szpitalu zatrudniona była absolwentka 6-miesięcznego kursu pielęgniarskiego, którą przydzielił Wydział Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego w Bydgoszczy. Nadto było tutaj 17 salowych bez żadnych kwalifikacji, z których 7 pracowało od 3 lat i posiadało minimum wiedzy sanitarnej. Swoistą nagonką na siostry elżbietanki było poszukiwanie na nie „haka”, który pozwoliłby usunąć je ze szpitala. Rozpytywano personel o ewentualne kradzieże szeroko pojętych medykamentów. Ówczesny intendent szpitala Zbigniew Grzybowski - zapewne z narażeniem swego stanowiska - twardo opowiedział się za zakonnicami, jako fachowym i nieskazitelnym personelem. Pan Grzybowski był wówczas przełożonym personelu z racji prowadzenia wszystkich spraw gospodarczo-administracyjnych szpitala.

Fragment protokółu dot. obsady szpitala strzeleńskiego w 1951 r.

Na taką postawę zareagował kierownik Wydziału Zdrowia PPRN w Mogilnie Jan Ostrowski, który wydał zalecenia pisemne Zbigniewowi Grzybowskiemu pisząc, by ten ...na dobro działalności szpitala, a szczególnie świata pracy od dnia najpóźniej 15 lutego 1951 r. zaangażował względnie przydzielił administrację gospodarczą, jak wydawanie lekarstw osobom wykwalifikowanym, wyłączając siostry zakonne. W wypadku niemożności przydzielenia wyżej wymienionych zadań obecnemu personelowi zatrudnionemu w szpitalu, wskazane jest zaangażowanie odpowiedzialnego magazyniera, który poza zajęciami służbowymi będzie pomagał intendentowi szpitala w prowadzeniu prac buchalteryjnych. Natomiast wydawanie leków z apteczki podręcznej powierzyć jako czynność dodatkową laborantce ob. Goderskiej, względnie osobie upoważnionej przez dyrektora szpitala (jednakże nie siostrze zakonnej). Mimo odważnego oporu intendenta szpitala Grzybowskiego, elżbietanki stopniowo zostały pozbawione swoich stanowisk, a zastąpił je personel świecki o niższych kwalifikacjach. Ich kres pobytu w strzeleńskim szpitalu przyniósł rok 1953. 

Ochronka - lata 50. XX w.

W trakcie trwającej kilka lat nagonki siostry kontynuowały opiekę domową nad osobami chorymi i starszymi oraz poświęciły się prowadzeniu przedszkola. Lecz kres dotknął również i tę instytucję. W 1952 roku władze oświatowe zamknęły przedszkole elżbietańskie. Siostry nienawykłe do bezczynności podjęły się różnych zajęć. Otworzyły punkt katechetyczny dla dzieci przedszkolnych przy parafii, czyli Ochronkę, do której uczęszczałem z wielką ochotą, jako dziecko. Podjęły pracę w biurze parafialnym, katechizację, pracę z młodzieżą. Prowadziły scholę i grupy modlitewne oraz zdobiły kwiatami ołtarze w kościele i roztoczyły opiekę nad utrzymaniem w czystości i porządku tzw. bielizny kościelnej - kielichowej i ołtarzowej. Pamiętam jedną ze sióstr, utalentowaną muzycznie, która wykonywała funkcje organisty kościelnego. Wierni jej muzyką i głosem byli zachwyceni , po wielokroć pozostając po mszach na krótkich koncertach organowych. Siostry przygotowywały dzieci do I Komunii św. i to zarówno tej tzw. wczesnej jak i normalnej po dwóch latach katechizacji (obecnie na zakończenie trzeciej klasie szkoły podstawowej). 

Pod koniec lat 60. XX w. siostry przejęły prowadzenie biura parafialnego. Po wybudowaniu w Strzelnie w 1975 roku drugiego budynku przedszkola państwowego, stopniowo zaczęto wygaszać funkcjonowanie ochronki, szczególnie ze względu na zły stan lokalowy. W Domu Zakonnym zaczęła spadać liczba sióstr i z czasem stał się on w dużej części domem emeryckim. Wcześniej w budynku byłego przedszkola, przejętego bezprawnie przez komunistów urządzona została sala gimnastyczna dla uczniów Liceum Ogólnokształcącego. Później działała tutaj stołówka internatu LO. Po przemianach ustrojowych i powrocie obiektu w ręce sióstr, w 1997 roku gimnazjum miejscowe wynajęło obiekt i uruchomiło w nim stołówkę dla swoich uczniów. Stołówka funkcjonowała do 2014 roku i przez te wszystkie lata kierowana była przez moją małżonkę Lidię Przybylską - intendentka. Kuchnię prowadziły Józefa Bandoch i Małgorzata Wróblewska, które wspierały panie w ramach prac interwencyjnych (Krysia, Beata, Genia, Basia, Aldona). Tutaj praktyki odbywali również uczniowie kierunku gastronomicznego OSW.

Dzieci wczesnokomunijne. Siedzi druga od lewej Marysia Gabryszak; pierwszy na prawo od siostry Tadziu Przybylski. 
Boże Ciało. Sypiąca kwiatki pierwsz od prawej Marysia Gabryszak


W roku 1950 zmarły w Strzelnie i zostały pochowane na miejscowej starej nekropoli, siostra Maria Ludgarda - Wanda Papkowska, ur. 26 sierpnia 1907 roku, zm. 27 lipca 1950 roku oraz siostra Maria Amalia - Marta Józefek ur. 22 lutego 1901 roku, zmarła 29 sierpnia 1950 roku. W latach 1962-1990 przebywała w Strzelnie siostra Anna (imiona cywilne nadane na chrzcie) Wyczkowska, 1964-2003 Pelagia Walendowska, 1977-2007 M. Bożysława - Irena Ginter, 1998-1999 Gertruda Natanek, 1995-2009 Marianna Orzymkowska, 1984-1997 Krystyna Biegańska, 1999-2013 M. Katarzyna - Klementyna Moskwa, 1982-1998 Maria Przykucka, 1989-2000 Zofia Płudowska, 2000-2004 Katarzyna Łybek, 2004-2013 M. Dominika - Dorota Kościelna. Łybek wystąpiła ze Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek w 2004 roku. Ostatnią przełożoną Domu Elżbietanek w Strzelnie była siostra Maria Dominika - Dorota Kościelna, której do końca towarzyszyła siostra Maria Katarzyna - Klementyna Moskwa. Obie do Strzelna przybyły z Domu Zakonnego z Osiecznej. Siostra Maria Katarzyna była córką ofiary zbrodni katyńskiej, st. post. Maksymiliana Moskwy, więzionego w Twerze, a spoczywającego w Miednoje.

Siostra Maria Katarzyna - Klementyna Moskwa w Warszawie pod Pomnikiem Poległym i Pomordowanym na Wschodzie

Trzeba podkreślić, że od samego początku swojego pobytu w Strzelnie elżbietanki zaskarbiły sobie ogromną życzliwość i sympatię mieszkańców miasta i okolicy za ich dobroć, ofiarność i poświęcenie. Przez ponad wiek były związane z naszym miastem na dobre i złe. Kilkanaście z sióstr pozostało tutaj, spoczywając na tutejszym cmentarzu. W 2013 roku siostry elżbietanki po 121 latach niesienia posługi opuściły nasze miasto. Ceremonia pożegnania miała miejsce 18 sierpnia i zaczęła się od wyniesienia z kaplicy Domu Zgromadzenia św. Sakramentu oraz relikwiarza z relikwiami błogosławionej Marii Luizy Merkert z założycielki Zgromadzenia Sióstr Elżbietanek. Uroczystej procesji z Domu do bazyliki pw. św. Trójcy towarzyszyli licznie zgromadzeni mieszkańcy, poczty sztandarowe i miejscowa orkiestra. W koncelebrze kapłanów strzeleńskich i z parafii wywodzących się uroczystej mszy św. przewodził abp Stanisława Gądeckiego Metropolita Poznański i Przewodniczący KEP. W uroczystości uczestniczyła Siostra Prowincjonalna Maria Kamila Paszkowiak.

Pożegnanie sióstr 18 sierpnia 2013 rok

Elżbietanki - relikwie Bł. Marii Luizy Merkert, założycielki zgromadzenia

Ostatnia przełożona Domu Elżbietanek w Strzelnie siostra Maria Dominika - Dorota Kościelna

Z rąk sióstr dom z przyległościami odkupiła rodzina Pieszaków i Zielińskich. Tutaj zamieszkała m.in. bardzo znana pośród mieszkańcami lekarz med. specjalista pediatrii Agata Kościelak-Pieszak, która ze wszech miar kontynuuje tradycje tego domu, czyli niesienia pomocy medycznej naszym najmłodszym mieszkańcom. Małżonek Piotr Pieszak to równie znana postać. W latach 2000 - 2002 był burmistrzem Strzelna. Wieloletni radny Rady Miejskiej w kadencji 1988-2002 oraz w kadencjach 2006-2010; 2010-2014; 2014-2018, wówczas też pełnił funkcję przewodniczącego RM; 2018-2022. W międzyczasie, w kadencji 2002-2006 był radnym Rady Powiatu Mogileńskiego. Dwukrotnie, w 2002 i 2006 roku, kandydował na fotel burmistrza Strzelna. Posiada ogromne doświadczenie jako samorządowiec. Przez wszystkie te lata współpracował na zasadzie wolontariatu z TMMS, corocznie kwestując na renowacje zniszczonych zębem czasu pomników nagrobnych zasłużonych strzelnian. Na niwie zawodowej był dyrektorem Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Chłopców w Strzelnie, a obecnie pracuje w nim, jako wychowawca młodzieży.

Tutaj też mieszka ojciec p. Agaty Kościelak-Pieszak, który przez wiele lat piastował fotel dyrektora Zakładu Przemysłu Ziemniaczanego w Bronisławiu Marian Kościelak.

Przez lata strzeleńskie siostry elżbietanki służyły tutejszym wielu pokoleniom mieszkańców. Niosły pomoc w chorobie, opiekując się potrzebującymi w szpitalu i domach, wychowywały i uczyły dzieci w przedszkolu i ochronce, a także jako katechetki w szkołach. Ostatnio na cmentarzu strzeleńskim przy ul. Kolejowej zniknęły pomniki nagrobne sióstr elżbietanek. Pozostał jeden, symboliczny przy drugiej wschodniej alejce prowadzącej do słupowej kapliczki cmentarnej, stojącej na pograniczu cmentarzy katolickiego z ewangelickim. Przed laty udało mi się telefonem komórkowym utrwalić ówczesne pomniki, których obrazy załączam poniżej…

  

Koniec

Fotografie ze zbiorów: Kazimierza Kowalskiego - Września, Mariana Przybylskiego, Heliodora Rucińskiego i Ireny Rymaszewskiej


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz