środa, 22 kwietnia 2020

Z dziejów Powiatu Strzeleńskiego - cz. 3 smak goryczy




W informacjach prasowych, jakie ukazywały się na przestrzeni roku 1931 r., pisano o rzekomych pogłoskach, a nie zapadłych decyzjach o likwidacji powiatu. Faktycznie było nieco inaczej, a mianowicie od początku roku pracowała przy prezesie Rady Ministrów komisja do spraw usprawnienia administracji i to ona zaproponowała likwidację m.in. powiatu strzeleńskiego, jak również powiatu mogileńskiego. W umysłach polityków, a także dziennikarzy zaczęły rodzić się liczne koncepcje rozszarpania powiatu strzeleńskiego niczym jakiegoś łupu. W kręgach strzeleńskich mówiło się, że powiat powinien pozostać i wręcz prosi się o przyłączenie terenów z powiatów nieszawskiego, słupeckiego i mogileńskiego Gębice i Kwieciszewo, a jak już ma dojść do likwidacji, to najlepiej gdyby w całości obszar został przyłączony do powiatu inowrocławskiego. Według inowrocławian cały teren nadgoplański z Kruszwicą oraz Pakość z okolicą powinny zostać przyłączone do powiatu inowrocławskiego, a Trzemeszno z przyległościami do powiatu gnieźnieńskiego, zaś Mogilno z Gębicami i Strzelnem powinny stworzyć nowy powiat z siedzibą w Strzelnie, jako większym i bogatszym w infrastrukturę. Inny pogląd przedstawiali mogilnianie, którzy również przystąpili do obrony swojego powiatu. Jako czołowy argument wysunęli znakomite, centralne położenie komunikacyjne na szlaku kolei żelaznej pomiędzy Poznaniem i Toruniem. Zatem, uważano, że cały powiat strzeleński powinien zostać przyłączony do powiatu mogileńskiego.


Z Mogilna i Strzelna zaczęto słać delegacje do Poznania, Torunia i Warszawy. Przy tej okazji dostarczano petycje, które niczym foldery reklamowe przebijały się wzajemnie posiadanym przez poszczególne powiaty potencjale gospodarczym. Z petycji przygotowanej przez strzelnian poznajemy ówczesny opis powiatu:
Na północy graniczy z powiatem inowrocławskim, na zachodzie z powiatem mogileńskim, na wschodzie z powiatem nieszawskim, a na południu z powiatem słupeckim. Obszar powiatu ma przybliżony kształt kwadratu. Najdalsza odległość wschodniej granicy do zachodniej wynosi 30 km, od południowej do północnej około 35 km. Obszar powiatu wynosi 615 km2, liczba mieszkańców, to 40 181.
Pod względem wielkości z 35 powiatów zajmuje 21 miejsce, co do liczby mieszkańców - na 28 miejscu, przy czym uwzględnić należy, że do powiatu należą dwa miasta, liczące razem około 8 560 mieszkańców [Strzelno - 5 846 mieszkańców; w tym czasie Mogilno - 5 200 mieszkańców]. Obwód wiejski powiatu obejmuje około 32 000 mieszkańców i dzieli się na 68 gmin i 57 obszarów dworskich.


W powiecie znajduje się 65 szkół, 17 kościołów, 11 urzędów stanu cywilnego, 4 wójtostwa, 5 posterunków policji państwowej i 20 spółek melioracyjnych, których władzą nadzorczą jest starostwo. W administracji powiatu znajduje się Powiatowa Kasa Oszczędności, Szpital Powiatowy na 150 łóżek pobudowany w roku 1930-1931 kosztem pół miliona złotych, według najlepszych wymagań higieny i techniki lekarskiej, tak, że obecna jego wartość sięga jednego miliona złotych, Szkółka Drzewek na obszarze 50 mórg i „Letnisko“ nad Gopłem. Poza tym wybudowała Powiatowa Kasa Chorych w roku 1928-1929 gmach administracyjny z zakładem wodoleczniczym i elektroterapeutycznym kosztem 750 000 zł. Gmach ten powstał ze składek socjalnego ubezpieczenia na wypadek choroby mieszkańców całego powiatu strzelińskiego.
Przez cały powiat przechodzi linia kolejowa na szlaku Mogilno - Strzelno - Kruszwica - Inowrocław, a poza tym wielkie zainteresowanie mieszkańców i znaczenie gospodarcze dla powiatu ma nowo budująca się linia kolejowa Herby - Inowrocław - Gdynia [Główna Magistrala Węglowa], która przecina powiat i utworzy w powiecie nową stację w Morgach. Prócz tychże linii istnieje jeszcze około 80 km dróg żelaznych wąskotorowych, będących własnością Cukrowni Kruszwica, mającej wielkie znaczenie strategiczne. Kolejka wąskotorowa ma połączenie bezpośrednie z kolejkami wąskotorowymi istniejącymi na terenie powiatów nieszawskiego i słupeckiego. Połączenie sąsiednich powiatów przez kolejkę ma znaczenie tym większe, że ludność rolnicza w związku z przemysłem cukrowniczym i hodowlą buraków cukrowych łączy się z powiatem strzelińskim. Dróg bitych (szos) 135 km, brukowanych 78 km, z tej liczby niespełna 20 km umocnionych za czasów polskich, co świadczy o pomyślnej gospodarce finansowej powiatu. Drogi umocnione znajdują się w dobrym stanie.


Obszar powiatu obejmuje około 43 000 ha ziemi ornej, 7 800 ha lasu, 8 000 ha łąk, około 3 000 ha wody i 200 ha ogrodów. Ziemia kujawska jest tu dobra i urodzajna o czym świadczy wysoki, w porównaniu do innych powiatów, podatek gruntowy. Wpływ z tego podatku jest wyższy o 85 procent niż w powiecie czarnkowskim, który co do obszaru jest przeszło dwa razy większy od strzelińskiego; 50 procent wyższy aniżeli w powiecie bydgoskim i obornickim, a równa się podatkowi płaconemu w powiecie inowrocławskim, śremskim i średzkim.
To samo odnosi się również do podatku od nieruchomości, świadczącym o pewnym dobrobycie i solidnej zabudowie gospodarczej. Choć powiat ma głównie charakter rolniczo-handlowy, to jednak i przemysł stoi na wysokim poziomie, znajdujemy tutaj bowiem na dość wysokim poziomie: cukrownię, mączkarnię, 7 młynów parowych, 7 tartaków, 6 cegielni, kilka gorzelni i fabryk maszyn oraz 3 elewatory zbożowe, z których jeden wybudowany w 1930 r. według najnowszej techniki przemysłu rolniczego.
Powyżej przytoczone dane świadczą więc w pełni o zdolności finansowej powiatu oraz o dostatecznym obciążeniu urzędników administracji powiatowej wobec szerokiego i wszechstronnego zakresu działania.


W petycji - memorandum podkreślono, iż już z chwilą odzyskania niepodległości samorząd powiatowy dokładał starań do powstania nowych połączeń drogowych z granicznymi miejscowościami byłego zaboru rosyjskiego. Zbudowano bite drogi: Chełmce - Radziejów, Jerzyce - Piotrków, Nożyczyn - Skulsk oraz Wójcin Wilczyn. Uzasadniając zaś przyłączenie do powiatu strzeleńskiego Gębic (wraz z Orchowem) i Kwieciszewa (wraz z Goryszewem), jako argument przedstawiono trendy mieszkańców tych miejscowości ku Strzelnu, w którym załatwiają więcej spraw i dokonują liczniejszych zakupów niż w Mogilnie. Wszelkie zmiany w podziale administracyjnym, przede wszystkim zmiany siedzib władz powiatowych, byłyby dotkliwie odczuwane przez ludność, która zdążyła się już przyzwyczaić do istniejącego stanu rzeczy i dostosowała doń swoje warunki życiowe. Zmiany dotkliwie odbiją się na warunkach materialnych ludności miasta Strzelna. Pod względem gospodarczym miastu groziłaby ruina. W parze z upadkiem gospodarczy upadnie również tutejsza kultura. W samym bowiem Strzelnie istnieje 60 organizacji społecznych, w tym 35 towarzystw narodowo-społecznych oraz 25 kościelnych i innych, a po wyprowadzeniu się urzędników powiatowych nie będzie komu to życie pobudzać, inicjować i organizować.

Kończąc petycję strzelnianie napisali: - Niech więc o tym wszystkim pamiętają ci, którzy z niezrozumiałych dla nas  względów pragną zlikwidować jeden z najżyźniejszych i finansowo najlepiej postawionych powiatów województwa poznańskiego.


Przeróżne zabiegi około uratowania powiatu spaliły na panewce. 7 stycznia 1932 r. Rozporządzeniem Rady Ministrów w sprawie zniesienia oraz zmiany granic niektórych powiatów na obszarze województwa poznańskiego, zniesiono powiat strzeliński i z dniem 1 kwietnia miał on rozpocząć funkcjonowanie w ramach powiatu mogileńskiego. Ta hiobowa wiadomość dotarła do Strzelna 11 stycznia 1932 r., natomiast mieszkańcy powiatu dowiedzieli się o niej dnia następnego za pośrednictwem „Dziennika Kujawskiego“, który krzykliwym i wytłuszczonym tytułem donosił: - Skasowano 20 powiatów w tym 7 w Wielkopolsce. Zapanowała ogromna rozpacz w kręgach samorządowych i biznesowych, wśród rzesz mieszkańców. Łapiąc się ostatniej deski ratunku powołano specjalną delegację ratunkową w składzie burmistrz Stanisław Radomski, ppłk dr Ludwik Tobolewicz z Bławat i Stanisław Witkowski osadnik z Racic, a zarazem radny powiatowy. 26 stycznia 1932 r. delegacja ta wyjechała do Warszawy, a jej celem było ratowanie - interweniowanie w sprawie zniesienia powiatu. Niestety, gdy dotarli na miejsce okazało się, że wszystko zostało już posprzątane. 28 stycznia ukazał się Dziennik Ustaw, który obciął skrzydełka wszystkim tym, którzy chcieliby jeszcze coś ratować. 24 lutego, na miesiąc przed zniesieniem powiatu dr Tadeusz Rzepecki na łamach „Dziennika Kujawskiego“ doradzał strzelnianom w artykule Co winno zrobić kupiectwo i rzemiosło strzelińskie wobec zniesienia starostwa w Strzelnie. Mianowicie proponował, zjednoczyć się i wystąpić do Izby Skarbowej w Poznaniu, by w mieście pozostawiony został Urząd Skarbowy. Niestety, i w tym względzie decyzje były już tak zaawansowane, że tego postulatu nie udało się zrealizować.

1 marca 1932 r., we wtorek w gmachu Starostwa Powiatowego w Strzelnie zebrała się Komisja Likwidacyjna, by dokonać przekazania majątku powiatowego. Stronę strzeleńską reprezentowali: starosta Włodzimierz Baranowski, Włodzimierz Watta-Skrzydlewski z Wójcina, dr Juliusz Trzciński z Ostrowa n. Gopłem, Józef Zabłocki z Golejewa. Po stronie mogileńskie do stołu zasiedli: starosta Wacław Stępiński, adwokat dr Roman Jerzykiewicz, Wincenty Semrau rolnik z Popielewa i Mieczysław Ciemny z Pakości. Komisja spisała protokół zdawczo-odbiorczy, tym samym powiat mogileński przejął ruchomości i nieruchomości, długi oraz majątek powiatu strzelińskiego.


CDN

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Z dziejów Powiatu Strzeleńskiego - cz. 2 hiobowe wieści


 

Minęło 40 lat od chwili powstania powiatu strzeleńskiego. Był to okres chwalebnej prosperity i zapewne wymaga on głębszej analizy. W rozlicznych artykułach pisałem już o tym okresie, jak chociażby przywołując dziele strzeleńskiej kolei, opisując dotychczas zaprezentowane ulice, dzieje szpitalnictwa itp. Będzie tych opisów jeszcze więcej, dlatego pozwólcie, że przejdę do ostatnich lat funkcjonowania powiatu, tzw. fazy likwidacyjnej. Pierwsza informacja o zamiarze zlikwidowania powiatu strzeleńskiego dotarła do strzelnian już na początku 1926 r. Było nią zarządzenie wewnętrzne Rady Ministrów do przymiarek zniesienia ośmiu powiatów Województwa Poznańskiego, w tym powiatu strzeleńskiego. Wykonawcą zarządzenia został wojewoda, który wyznaczył dla powiatu strzeleńskiego komisję składającą się ze starostów: inowrocławskiego Bronisława Dietla, mogileńskiego Mieczysława hr. Dąmbskiego oraz ówczesnego kierownika starostwa strzeleńskiego Tadeusza Woźniaka (w tym czasie starosta strzeleński Karol Baliński poważnie chorował). Zadaniem komisji było dokładne zbadanie wszelkich warunków i przedłożenie wojewodzie propozycji likwidacji powiatu z uzasadnieniami. Komisja opracowała dwa projekty. Pierwszy przewidywał przyłączenie całego terenu powiatu strzeleńskiego do powiatu inowrocławskiego, drugi zakładał podział, według którego ok. dwie trzecie obszaru wraz z miastem Strzelnem przypadłoby Mogilnu, a reszta wraz z Gopłem, jego brzegami i Kruszwicą - Inowrocławiu. Najwięcej trudności przynosiło komisji wyznaczenie granicy podziału, gdyż trzeba było wziąć warunki komunikacyjne, czyli z jakim kierunkiem dana gmina miała lepsze połączenie kolejowe i drogowe oraz do jakiej parafii należy.


Cała ludność powiatu, zwłaszcza wiejska, ziemianie jak i gospodarze, rzemieślnicy, stan urzędniczy - wszyscy byli za przyłączeniem całego powiatu do Inowrocławia. Sprzeciwiali się temu wariantowi kupcy miejscy ze Strzelna. Mieszkańcy powiatu, oprócz powodów czysto ekonomicznych - którym przewodził pogląd wyboru bogatszego powiatu - wysuwali jako ważny argument fakt, że udając się do Inowrocławia w sprawach urzędowych mogli przy tej okazji dokonać również korzystnych zakupów wszelkich towarów. Tego najbardziej obawiała się warstwa kupiecka miasta Strzelna i optowała za Mogilnem, które jako miasto było mniejsze od Strzelna i nie stanowiło w tym względzie poważnej konkurencji.

 W celu stawienia czoła zamiarom likwidacji powiatu strzeleńskiego natychmiast powołano Komitet Obrony Społecznej, na którego czele stanął radny miejski ze Strzelna Ignacy Świątkiewicz. Delegacja tegoż komitetu wyjechała do wojewody aby zaprotestować przeciw zniesieniu powiatu i domagać się zachowania obecnego stanu. Zniesienie powiatu było jednak nieodwołalne i ministerstwo wywierało stały nacisk by przystąpiono jak najszybciej do prac likwidacyjnych, dlatego wojewoda odmówił przyjęcia delegacji. Dlaczego? Przecież wojewodą był w tym czasie (1923-1928) Adolf hr. Bniński, piszący się jako przyjaciel Strzelna. Hrabia po babce Helenie z Kościelskich Potworowskiej był właścicielem wzorowego majątku ziemskiego Bożejewice. Jak informowała prasa: - Wysłano ponownie komitet wprost do Warszawy; bardzo wątpliwe jest czy komitet uzyska tam jakiekolwiek ustępstwo.

W protokóle jaki przesłał starosta Dietl do wojewody padła propozycja, by zniesienie powiatu strzeleńskiego nastąpiło 1 stycznia 1927 r., to znaczy z ukończeniem roku budżetowego, co ułatwiłoby znacznie procedowanie przejęcia powiatu. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych żądało jednak, by całą sprawę załatwić w ciągu dwóch najbliższych miesięcy.


W maju 1926 r. Miasto Strzelno wydało memoriał w sprawie zamierzonej likwidacji powiatu strzelińskiego. Główne argumenty przeciw, zawarto w danych statystycznych, które pokazywały zdolność finansową powiatu oraz dostateczne obciążenie urzędników administracji powiatowej zadaniami wynikającymi z ich zakresów czynności. Nadto zarysowano w nim efektywność działania w przeszłości, w chwili obecnej i co się stanie w przyszłości, gdyby powiat został zlikwidowany. Podkreślono w memoriale, że podział pierwotny powiatu inowrocławskiego na dzisiejszy powiat strzeliński nastąpił głównie z powodu trudności w administrowaniu tak wielkim obszarem. A były to czasy unormowane, w których nie znano skomplikowanych spraw obywatelskich i narodowych, a kwestie paszportowe rzadko tylko zachodziły, sprawy wojskowe i renty inwalidzkie nie absorbowały tyle czasu, co obecnie, zarazy wśród bydła i koni nie szerzyły się w tak silnym stopniu, sprawy pomiędzy pracodawcami były nieliczne, eksmisje sądowe nie robiły rozgłosu, wymiary podatków były znacznie uproszczone, a warunki finansowe unormowane. Argument przeciążenia pracą uzasadniono liczbą 22 tys. wpływów pism urzędowych w roku 1884 w starostwie powiatowym (na dzisiejsze dwa powiaty inowrocławski i strzeliński). Dziś samo tylko starostwo strzelińskie ma przeszło20 tys. wpływów, a wydział powiatowy załatwia rocznie około 8 tys. spraw. Wynika z tego, że zakres prac zwiększył się dziś co najmniej czterokrotnie, podczas gdy liczbę urzędników nieznacznie zwiększono.

W memoriale umiejętnie zbagatelizowano czynnik polityczny, który towarzyszył utworzeniu nowego powiatu strzeleńskiego w 1886 r., uznając go za mało istotny A przecież, to on miał tak właściwie decydujący wpływ na jego powstanie. Po pierwsze nowy powiat miał wzmocnić administrowanie terenami przygranicznymi, po drugie głębiej scalić te obszary z państwem niemieckim oraz przyspieszyć proces germanizacyjny tutejszej ludności polskiej. O podział powiatu inowrocławskiego zabiegał już w latach siedemdziesiątych ówczesny landrat powiatu inowrocławskiego, Hugo Wilamowitz-Möllendorff, który wyżej wymienionymi celami politycznymi uzasadniał powstanie nowego powiatu strzeleńskiego. Jednakowoż zabiegi Willamowitza nie znalazły zrozumienia u władz centralnych w Berlinie. Sprawiło to, iż zrezygnował on ze swojego stanowiska i usunął się na kilka lat z życia publicznego, osiadając w sowim majątku w Markowicach.  

Członkowie Sejmiku i Wydziału Powiatowego oraz urzędnicy Starostwa w Strzelnie - lata 20. XX w.
Na koniec uzasadniano, że likwidacja powiatu strzeleńskiego będzie wielkim utrudnieniem dla mieszkańców. Zwiększy odległość, a zwłaszcza krańcowych gmin od miasta powiatowego, utrudni - w obecnych warunkach - administrowanie tak wielkim obszarem, zwiększy koszty w związku z przeniesieniem licznych rodzin urzędniczych, przy jednoczesnym deficycie mieszkaniowym w Inowrocławiu, podczas gdy w Strzelnie pozostanie kilka gmachów publicznych bez należytego ich wykorzystania. W memoriale podkreślono również, że przeniesienie urzędników będzie miało ujemne skutki dla stolicy powiatu, miasta Strzelna, a szczególnie na jego życie kulturalne i rozwój gospodarczy.

Tematem likwidacji powiatu strzeleńskiego zajęła się również „Gazeta Bydgoska“, która w numerze z 15 czerwca 1926 r. (Nr 134) informowała, że przeciwko temu zamiarowi głośno zaprotestowało społeczeństwo Strzelna. Wspomniano, że powstał komitet protestacyjny pod przewodnictwem Ignacego Świątkiewicza oraz, że w czerwcu zwołano zebranie, protestacyjne przeciwko zamiarom likwidacji powiatu strzeleńskiego. Zebrani po ożywionych rozprawach przyjęli uchwalę o następującej treści:
Zebrani dnia 4 czerwca 1926 r. przedstawiciele wszystkich warstw i ugrupowań społecznych miasta Strzelna w liczbie około 600 osób protestują jak najenergiczniej przeciw zniesieniu powiatu strzelińskiego i przyłączeniu lub podzieleniu go pomiędzy sąsiednie powiaty. Taki podział przyniósłby prócz nikłych korzyści doraźnych, nieobliczalne straty całemu miastu, jak i okolicy. Powyższa rezolucja znajduje całkowite umotywowanie krzywdzącego nas czynu w memoriale, który Magistrat i Rada Miejska miasta Strzelna opracowała i niniejszym
przedkłada.



Informacja ta zbiegła się niemal z przewrotem majowym dokonanym w dniach 12-15 maja 1926 r. w Warszawie, który - można przewrotnie powiedzieć - pomógł strzelnianom i przyczynił się do odstąpienia od planowanego zamiaru likwidacji powiatu. Po częściowym unormowaniu się sytuacji w kraju przystąpiono nawet do mocnej rozbudowy strzeleńskiego potencjału powiatowego. Między innymi zbudowano: piękny gmach Powiatowej Kasy Chorych, duży i nowoczesny budynek szpitala powiatowego, mieszkania dla urzędników i służb powiatowych.

Ale raz wywołany z lasu wilk nie zasnął i po 5 latach temat likwidacji, czy jak to wówczas pisano zniesienia powiatu, wrócił ponownie i to na poważne. Wizjonerskiej mieszaninie nie było końca. Brylował w przepowiedniach „Dziennik Kujawski“, który jako pierwszy już 19 maja 1931 r. w króciutkim anonsie donosił: Jak się dowiadujemy w najbliższym czasie zostanie zlikwidowany powiat strzeliński. Część powiatu strzelińskiego zostanie wcielona do powiatu mogileńskiego, zaś część powiatu mogileńskiego włączona zostanie wraz z miastem Trzemesznem do powiatu gnieźnieńskiego. W kilka dni później 22 maja 1931 r. (Nr 117) „Dziennik Bydgoski“ informację tę powtórzył dodając: Niewiadomo tylko, czy władze kompetentne wezmą pod uwagę uchwałę miasta Pakości, aby je włączono wraz z okolicą do powiatu inowrocławskiego. Przy obecnej likwidacji pow. strzelińskiego i zmianie granic pow. mogileńskiego, warto aby odpowiednie czynniki wzięły pod uwagę słuszne żądanie obywateli pakoskich.


5 czerwca 1931 r. odbyło się w Strzelnie posiedzenie Rady Miejskiej, podczas którego przewodniczący dr Bronisław Kazimierz Truszczyński zreferował sprawę likwidacji powiatu. Burmistrz Stanisław Radomski zapoznał radnych z treścią memoriału opracowanego przez Komitet Obywatelski. Według tegoż dokumentu miasto Strzelno przez zniesienie powiatu stanie się deficytowym. Pobudowane w 1886 r. za 250 tys. marek gmachy stać będą bezużytecznie. W memoriale tym proponuje się rządowi, bu ów wyrównał granice byłych zaborów poprzez przyłączenie do powiatu strzeleńskiego części powiatu nieszawskiego i słupeckiego. Autorzy dokumentu w imieniu obywatelstwa przychylnym okiem przyjęli propozycję koncepcji przyłączenia powiatu do województwa pomorskiego, a to li tylko i wyłącznie ze względu na dogodną komunikację  z Toruniem. Argumentem przemawiającym za utrzymaniem powiatu miało być zajmowanie przezeń 9 miejsca w województwie poznańskim pod względem wielkości oraz 2 miejsca, tuż za powiatem inowrocławskim, pod względem siły płatniczej i to pomimo wielkich obszarów leśnych jakie znajdowały się w granicach powiatu.     

Radni uchwalili, by wnieś prośbę do ministerstwa i rządu o zaniechanie działań likwidacyjnych. Jednocześnie wybrano delegację w osobach: burmistrz Radomski oraz radni Budzyński i Piątkowski w celu udania się do Warszawy. Na pokrycie kosztów tej wyprawy uchwalono wyasygnować z kasy miejskiej kwotę 600 zł. Również swoją reprezentację w formie komitetu mieli włościanie i ziemianie, której przewodniczył ziemianin Włodzimierz Watta-Skrzydlewski z Wójcina. Pierwsza delegacja pod przewodnictwem Radomskiego została przyjęta przez ministra spraw wewnętrznych Felicjana Sławoj Składkowskiego, któremu wręczono memoriał stricte dotyczący miasta Strzelna. Pech, ministra 23 czerwca 1931 r. odwołano. Druga delegacja, ziemska, udała się do Poznania i została przyjęta przez wojewodę Rogera Adama Raczyńskiego. Ten obiecał interweniować u „miarodajnych czynników“.


CDN

piątek, 17 kwietnia 2020

Z dziejów Powiatu Strzeleńskiego - cz. 1 radosne początki



Jak wyglądałoby współczesne Strzelno gdyby w przeszłości nie było powiatu strzeleńskiego i gdyby miasto nie zostało jego stolicą? Odpowiem krótko, nie byłoby tak uroczym i solidnym miastem, z tak wieloma pięknymi budynkami. Zapewne nie byłoby kolei, a gdyby powstała to o wiele lat później, licznych budynków i obiektów użyteczności publicznej, tak pięknych kamienic oraz takiej liczby mieszkańców. Strzelno byłoby małym, zapyziałym, zapomnianym prowincjonalnym miasteczkiem.

Długo zastanawiałem się czy o tym pisać, czyli o powstaniu i likwidacji dawnego powiatu strzeleńskiego? W czasach kiedy on funkcjonował nazywany był zgodnie z obowiązującą wówczas nomenklaturą i pisownią Powiatem Strzelińskim, a wcześniej, w okresie zaborów Kreis Strelno. Bardziej pociągają mnie początki tej jednostki administracyjnej, niż sama końcówka, która tak po prawdzie była ze wszystkich lat zbawiennego funkcjonowania powiatu najbardziej rozwojową. Wówczas, w stosunkowo krótkim, bo trzyletnim okresie wybudowano dwa nowe obiekty powiatowe, to jest siedzibę Powiatowej Kasy Chorych i nowy budynek Szpitala Powiatowego. Dlaczego budowano nowe siedziby instytucji powiatowych, skoro już wcześniej zapadły decyzje na szczeblu centralnym o likwidacji? Dlaczego, dlaczego, dlaczego…? Pytanie to bombarduje mnie od lat.

Kiedy zasygnalizowałem ów temat napisał do mnie dawny mieszkaniec Strzelna, a obecnie Poznaniak Michał Łuczak. W 2012 r. napisał on i obronił pracę magisterską Strzelno i Powiat Strzeleński w latach 1919-1932, którą załączył do listu. W niezwykle ciekawym tekście opisuje ostatnie 13. lat funkcjonowania  powiatu i po zapoznaniu się z nim doszedłem do wniosku, że w połączeniu z moimi dotychczasowymi opracowaniami oraz biogramami starostów i wybranych deputowanych - radnych byłby materiałem do napisania monografii naszego strzeleńskiego powiatu.

Powiat strzeleński powstał z podziału powiatu inowrocławskiego decyzjami politycznymi i na podstawi zarządzenia ministra spraw wewnętrznych Prus, Roberta von Puttkamera z 11 lutego 1886 r. Objął on południową część dawnego powiatu przylegającą na wschodzie i południu do granicy państwowej z cesarstwem rosyjskim, a na zachodzie graniczył z powiatem mogileńskim. Składał się z trzech obwodów - Strzelno I, Strzelno II i Kruszwickiego. Jego obszar objął 614 km2 i zamieszkały był przez 31 tys. ludności. Organizację administracji landratury powierzono z początkiem czerwca 1886 r. komisarycznemu landratowi Hermannowi Giesselowi, wcześniej piastującemu funkcję asesora rejencyjnego w Poznaniu (Giessel Hermann, Reg. Assessor, Unt. Mühlenstrasse 9 I Poznań).


Praktyczną organizację rozpoczęto 1 lipca 1886 r. Na czele powiatu strzeleńskiego, jako okręgu administracyjnego stanął tymczasowo landrat komisaryczny, czyli naczelnik powiatu Hermann Giessel. Dla powiatów, jako ciał samorządowych obowiązywała ustawa powiatowa z dnia 19 marca 1881 r. Organami powiatu strzeleńskiego byli: landrat - naczelnik i sejmik powiatowy - Kreisstände. Od 1889 r. doszedł wydział powiatowy, na którego czele jako przewodniczący stanął landrat. Landraci pochodzili z mianowania i generalnie byli nimi asesorzy rejencyjni lub sądowi. Posiadali ono dwóch zastępców, którymi zostawali deputowani (radni) powiatowi, a których wybierał sejmik powiatowy.

Pierwszym zadaniem jakie stanęło przed landratem Giesselem było zatrudnienie urzędników, przeprowadzenie wyborów, zorganizowanie struktur powiatowych i sejmiku powiatowego. Tego ostatniego skład tworzyli przedstawiciele wybierani przez gminy wiejskie i miejskie oraz obszary dworskie. Każda z tych korporacji wybierała jedną trzecią części deputowanych na sejmik powiatowy. W trakcie prac organizacyjnych landrat Giessel niezbyt radził sobie i ów niedowład organizacyjny zaczął topić w kieliszku. Wkrótce wyszło na jaw, że jest on pijaczyną niemiłosiernym. Ostatecznie udało się pierwszy etap organizacyjny dopiąć o czym m.in. informował 30 listopada 1886 r. „Wielkopolanin“. Na jego łamach donoszono czytelnikom, że nowy powiat strzeliński wszedł w skład powiatów Wielkiego Księstwa Poznańskiego i, że na 13 grudnia wyznaczono pierwsze posiedzenie sejmiku. W jego trakcie miały odbyć się wybory i formalne urządzenie struktur powiatu. Jako gazeta narodowa zwracała uwagę całej społeczności polskiej osiadłej w nowym powiecie, by ta zmobilizowała wszystkich swoich radnych do gremialnego udziału w posiedzeniu: - i aby ci radzili dla dobra ogółu, bez krzywdy jednej narodowości wobec drugiej.

Pieczęć tłoczona Królewskiego Urzędu Landrata - Starostwa Powiatowego w Strzelnie
Nieco dalej poszedł „Kurier Poznański“, również z 30 listopada 1886, który poza informacją ogólną zamieścił listę polskich ziemian, właścicieli tzw. majątków rycerskich, którzy z automatu stawali się deputowanymi - radnymi na sejmik powiatowy.
- Obwód Strzelno I.
Ludwig Przybyszewski - Giżewo; Władysław Zabłocki - Golejewo; Marcin Żakowski - Kościeszki; Julian Reichstein - Lenartowo [mieszkał w Poznaniu]; Józef Skrzydlewski - Żegotki; Ferdynand Amrogowicz - Rzeszynek; Włodzimierz Jaraczewski - Wronowy; Paweł Wysogota Zakrzewski - Nożyczyn [mieszkał w Skokach w pow. wągrowieckim]; Bolesław Moszczeński - Kożuszkowo [mieszkał w Srebrnej Górze i Poznaniu]; Osowski - Racice.
- Obwód Strzelno II.
Antoni  Dąmbski - Ludzisko; Adolf Poniński - Żerniki [mieszkał w Kościelcu w pow. inowrocławskim]; Helena Potworowska - Bożejewice [mieszkała w Kosowie w pow. gostyńskim]; 
- Przez wybór : Marian Grabski - Krusza [Podlotowa]; Zygmunt Matczyński - Ostrowo.
- Obwód kruszwicki: Stanisław Mlicki - Leszcze; Czesław Jaczyński - Piaski; dr Tadeusz Trzciński - Popowo; Alfons Moszczeński - Rzeczyca; Teofil Kozłowski - Tarnówko; Józef Grabski - Skotniki i Jeżewski - Głębokie.
Osoby których nazwiska i majątki podane zostały kursywą, mieszkały poza granicami powiatu strzelińskiego. Mogły one udzielić innym członkom sejmiku swoje plenipotencje.

Pierwsze posiedzenie sejmiku powiatowego odbyło się w dniu 13 grudnia 1886 r. Podczas jego obrad wybrano składy poszczególnych komisji i tutaj poznajemy dodatkowo radnych z gmin miejskich i gmin wiejskich. Oto pełen skład deputowanych - radnych pierwszego sejmiku nowopowstałego powiatu strzelińskiego:
- w skład komisji do zbadania reklamacji podatku klasowego pp. Zygmunt Matczyński z Ostrowa, aptekarz Hoffmann ze Strzelna, gospodarz Grzegorz Olejnik z Sierakowa, Leopold Mittelstaedt z Witowiczek i gospodarz Johan Wiedemeier w Ciechrza;
- w skład komisji do normowania podatku budowlanego pp. Stubenrauch z Łęgu, burmistrz Philipp Herrgott ze Strzelna, jako zastępcy ich pp. Ferdynand Amrogowicz z Rzeszynka, budowniczy Maksymilian Łowicki ze Strzelna;
- w skład komisji do załatwiania sporów w sprawach domicilium (mieszkaniowych) pp. landrat pozasłużbowy Hugo von Wilamowitz-Möllendorff z Markowie, jako przewodniczący, burmistrz Philipp Herrgott ze Strzelna, Józef Grabski ze Skotnik, jako członkowie, a aptekarz Hoffmann ze Strzelna i Czesław Jaczyński z Piasków jako zastępcy.
- Do powiększenia komisji poboru wojskowego wybrani zostali pp. pozasłużbowy rotmistrz Heyne z Kruszwicy, Rudolf Dehnke z Jeziorek, Zygmunt Matczyński z Ostrowa, Brennecke z Rusinowa.
- Do komisji wyboru ławników i sędziów przysięgłych pp. kupiec Karl Ritter ze Strzelna, Fryderyk Stubenrauch z Łęgu, Ferdynand Amrogowicz z Rzeszynka, Włodzimierz Jaraczewski z Wronów, Antoni Dąmbski z Ludziska, aptekarz Hoffmann ze Strzelna, Thiele z Bronisławia. 
- Taksatorami padniętych na zarazę zwierząt, zabitych na rozkaz policji, wybrani zostali pp. rzeźnik Józef Kowalski z Kruszwicy, budowniczy Jan Kriewald ze Strzelna, mielcarz Edward Giese ze Strzelna, Ferdynand Amrogowicz z Rzeszynka, Włodzimierz Graffstein z Witkowa, Emil Hoffmann z Dobsk, Ewald Wentscher z Siemionek, Jakub Würtz z Małego Sławska, Kazimierz Złotnicki z Młynów, Zygmunt Matczyński z Ostrowa, Koerth z Cienciska, Joachim Otto z Siedlimowa, Teodor Weschke z Wójcina, Rudolph Dehnke z Jeziorek, Józef Grabski ze Skotnik, Anastazy Mittelstaedt z Janowic, Ranft z Kobylnik, August Scherle z Kruszwicy;
- do komisji stanowienia klaczy pp. Karl Wilhelm Heyne z Kruszwicy, Ferdynand Amrogowicz z Rzeszynka , a jako zastępcy pp. Czesław Jaczyński z Piasków, Klatt z Mirosławic;
- do komisji finansowej, do której raz na zawsze należeć mają każdorazowi deputowani powiatu pp. Fryderyk Stubenrauch z Łęgu.


Ostatecznie po pierwszym sejmiku landrata Hermanna Giessela odwołano i z początkiem lutego 1887 r. jego miejsce zajął radca regencji z Kwidzyna Victor Hubert Walther Hassenpflug.

Niestety nigdzie nie odnotowano, gdzie swoje tymczasowe siedziby miało starostwo i agendy powiatowe. Najprawdopodobniej część z pomieszczeń była dzierżawiona od mieszczan strzeleńskich i część została użyczona przez Magistrat. Wbrew temu, co sądzi się o dacie powstania gmachu starostwa, odnotowując, że wystawione ono zostało w latach 90. XIX w., dzieje budowlane tego gmachu są znane, gdyż zostały opisane w wychodzącym wówczas w Strzelnie „Nadgoplaninie”. Otóż, budowę rozpoczęto jeszcze przed podjęciem decyzji o utworzeniu nowego powiatu, w 1886 r. Zleceniodawcą i płatnikiem tej inwestycji był strzeleński Magistrat. Budynek w pierwotnej wersji miał być siedzibą władz miejskich, czyli ratuszem. Jednakże w trakcie budowy podzielono powiat inowrocławski i nastała konieczność odstąpienia budynku na cele administracyjne nowo powstałemu powiatowi strzeleńskiemu. Oddanie budynku do użytku nastąpiło w październiku 1887 roku. Jak odnotowano w „Nadgoplaninie”: W środę 26. października odbył się w nowym gmachu naszej landratury (starostwa) pierwszy sejmik powiatowy, na który przybył prezes Regencji Bydgoskiej p. Tiedemann, by w urząd wprowadzić landrata pana Hassenpflug’a, który dotychczas tylko jako zastępca tu fungował (sprawował urząd). Na tymże posiedzeniu zawarto ugodę, że landratura będzie udostępniać salę sejmikową do odbywania posiedzeń magistrackich.

Na tym pierwszym posiedzeniu obrano również dwóch zastępców landrata Hassenpflug’a który posiadał również tytuł radcy ziemiańskiego. Zostali nimi: Hugo von Wilamowitz-Möllendorff z Markowic oraz dr Tadeusz Trzciński z Popowa. Cała trójka z kopyta przystąpiła do organizacji struktur nowego powiatu. Wkrótce obsadzono wszystkie najwyższe stanowiska w poszczególnych agendach. Fizykiem powiatowym, czyli lekarzem powiatowym został dr Karl Schmidt. To za czasów sprawowania przez niego funkcji powiatowego koordynatora służbą zdrowia został wybudowany pierwszy powiatowy - rządowy szpital. Pozostałością po tym pierwszym szpitalu jest zachodnie skrzydło (z czerwonej cegły) współczesnego, choć już nieistniejącego szpitala - były oddział dziecięcy i położniczy.      

Pierwszy budynek nowo powstałego Szpitala Powiatowego
Powstanie powiatu strzeleńskiego niosło ze sobą stworzenie odpowiedniej administracji. Tak więc, poza landraturą powstał: Amtsgericht - Sąd Rejonowy, Königlich Kreiskasse und Katasteramt - Królewska Powiatowa Kasa i Urząd Katastralny (Urząd Skarbowy), District Hospital - Szpital Powiatowy (Kreis Krankenhaus) i Kreisarzt- Lekarz Powiatowy, Bezirksveterinär - Powiatowy Lekarz Weterynarii, Kreisschulinspektor - Powiatowy Inspektor Szkolny, Polizeirevier - Policja Powiatowa, Ortskrankenkasse - Kasa Chorych, Städtische Kreditgenossenschaft - Komunalna Kasa Pożyczkowa, Baumschulbezirk - Powiatowa Szkółka Drzew (w Kruszwicy). itd. Ciekawostką jest, że siedzibę Powiatowego Lekarza Weterynarii zaproponowano podczas pierwszego sejmiku w Kruszwicy. Jednakże ten postulat nie został zrealizowany.

Powstanie w 1889 r. w Poznańskim tzw. wydziałów powiatowych, jako organów wykonawczych sejmików sprawiło zorganizowanie takiego wydziału również w Strzelnie. Nastąpiło to w kwietniu 1890 r. i spośród deputowanych - radnych powołani do niego zostali: Ferdynand Amrogowicz z Rzeszynka, Heyne z Kruszwicy, Philipp Herrgott ze Strzelna, Czesław Jaczyński z Piasków, Zygmunt Matczyński z Ostrowa i Fryderyk Stubenrauch z Łęgu. Przewodniczącym Wydziału Powiatowego był landrat - starosta Victor Hassenpflug.

W związku z długiem jaki spoczywał na powiecie inowrocławskim, a który sięgał kwoty 1500 tys. marek, nowy powiat strzeleński został usamodzielniony finansowo dopiero w roku obrachunkowym 1888/1889. Z tej kwoty na powiat strzeleński przypadło do spłacenia 368 200 marek.

Dopiero w roku 1891 odkupiono budynek od magistratu i rozbudowano go później o południową część z wysuniętym ryzalitem. Cały budynek został zaprojektowany w modnym wówczas historyzmie, z widocznymi motywami neobaroku. Wówczas też przedłużono umowę na korzystanie przez Magistrat z dużej sali posiedzeń, która znajdowała się na parterze budynku (dzisiejsza klasa polonistyczna LO). Tak więc na Sali tej odbywały się posiedzenia Sejmiku Powiatowego oraz Rady Miejskiej. Co jeszcze ważne, w budynku znalazła swą siedzibę również nowo powołana w 1886 roku Miejska Biblioteka Publiczna. Była to druga oficjalna biblioteka publiczna po powstałej w 1880 roku bibliotece Towarzystwa Czytelni Ludowych. Swoje biblioteki miały również inne stowarzyszenia i organizacje społeczne.

Co do historii budowlanej obiektu, należy wspomnieć, że gmach powstał w dwóch etapach. W pierwszym wystawiono korpus główny budynku wraz z wysuniętym północnym ryzalitem. Ten etap został w całości sfinansowany z kasy miejskiej. Dopiero w 1891 roku starostwo odkupiło od miasta budynek za kilkadziesiąt tysięcy marek i przystąpiło do jego rozbudowy powiększając gmach o południowy, również nieco wysunięty ryzalit. 


CDN

środa, 15 kwietnia 2020

Czy potrafimy jeszcze rozmawiać - modlić się?


Do Królowej Miłości i Pokoju Pani Kujaw...

Być może nazwiecie to, o czym dzisiaj piszę przynudzaniem. Być może przeczytacie cały ten tekst, a może tylko okiem rzucicie. Być może ktoś powie: - Jak trwoga to do Boga. Chciałbym, by tak się stało - tak, jak trwoga to do kogo, jak tylko do Boga. Być może ktoś inny, zastanowi się chwilę i zacznie rozmawiać - modlić się. Być może, komuś pomogę zrozumieć…

Jak tylko sięgam pamięcią, do lat dziecięcych oraz młodzieńczych, Markowice i sanktuarium Matki Bożej Markowickiej w życiu naszej rodziny odgrywało pierwszoplanową rolę. Z wielką czcią przywoływał ją ojciec, który niedolę obozową Szczeglina, Dachau i Mauthausen-Gusen dzielił również z opiekunami markowickiego sanktuarium, ojcami i braćmi Oblatami Maryi Niepokalanej. Aż do swojej śmierci utrzymywał z nimi kontakty. Odmawiając pacierze - wzorem rodziców - wnosiliśmy prośby do Matuchny Markowickiej, jak zwykła Ją nazywać nasza mama. To rodzicielka, mama nauczyła nas rozmawiać z aniołami, świętymi i Matką Bożą. Na kolanach, przy łóżkach, ze złożonymi rękoma tuż po przebudzeniu i przed snem, jak tylko nauczyliśmy się mówić, zwracaliśmy się z prośbą do naszego opiekuna:
- Aniele Boży, Stróżu mój,
Ty zawsze przy mnie stój,
(…)
Później nauczyła nas rozmawiać ze św. Stanisławem Kostką oraz z Matką nad Matkami - mieszkanką pobliskich Markowic - Matką Boską Markowicką. To Ona była naszą pośredniczką u Ojca Niebieskiego i Jego syna Jezusa Chrystusa. Obowiązkowo raz w roku, całą rodziną uczestniczyliśmy w lipcowych odpustach, a później kiedy już byłem zmotoryzowany, częściej u Jej stóp klękałem. Na trwałe w pamięci zapisała mi się koronacja figury Matki Boskiej Markowickiej, nazwanej po założeniu koron przez Prymasa Tysiąclecia Królową Miłości i Pokoju Panią Kujaw.

Dwaj kustosze. Od lewej ojciec Aleksander i ojciec Kazimierz...
Okres mojej pracy w markowickim zakładzie rolnym zbliżył mnie jeszcze bardziej z tym miejscem. Poznałem wówczas wielu starszych mieszkańców tego kujawskiego zakątka, którzy opowiadali mi o cudami słynącej figurze, o wielu wydarzeniach z dziejów sanktuarium, wsi i okolic, o licznie rozsianych po okolicy znakach wiary. Później poznałem kustosza sanktuarium ojca Kazimierza Łabińskiego OMI oraz jego następcę ojca Aleksandra Dońca OMI. Ten drugi poparł moją propozycję napisania monografii o sanktuarium i wsi, zakończoną wydaniem książki w 2008 r. Wówczas też namówił mnie do opracowania biografii i wspomnień o ojcu Kazimierzu Łabińskim OMI. Książka ukazała się już po odejściu oblatów z Markowic w 2014 r. pod patronatem ks. prałata Jacka Dziela proboszcza i kustosza markowickiego.


Kilka lat, które poświęciłem na pisanie tych książek, a później licznych artykułów to nieustająca rozmowa z Królową Miłości i Pokoju - modlitwa, rozmowa… Wierzę w to, że to Ona nauczyła mnie na długo wcześniej kochać, szanować, przebaczać. Gdyby nie te rozmowy, zapewne nie byłbym tym kim obecnie jestem… Minęło wiele lat. Ciągle odwiedzałem Markowice. Spotykałem się z Królową Miłości i Pokoju Panią Kujaw. W tym czasie odkrywałem nowe fakty z życia sanktuarium i wsi. Przed kilku laty niemal codziennie przemierzałem rekreacyjnie, piechotą, kilkukilometrową trasę do Ciechrza i widząc wieżę markowickiej świątyni rozmawiałem - modliłem się w jej kierunku, w kierunku domu Matki Bożej Markowickiej… W okresach letnich jeździłem tam rowerem… Niestety, w tym roku nie byłem jeszcze u stóp Pani Kujaw. Kilka razy przejeżdżałem obwodnicą jako pasażer… Za każdym razem w miejscu tym modlę się, dziękuję i proszę…

Długo jeszcze nie będę mógł odwiedzić Markowic, długo jeszcze my wszyscy tam nie dotrzemy, ale możemy być tam duchowo i rozmawiać - modlić się. Tak jak nasi przodkowie w trudnych chwilach zanosili prośby i błagania do Pani Markowickiej, tak i my obecnie, w trudnych chwilach dla Narodu, dla Ludzkości błagajmy Królową Miłości i Pokoju o pośrednictwo, o ustanie pandemii koronowirusa. Modlitwa dla nas chrześcijan, osób wierzących jest podstawową formą kontaktu z Panem Bogiem. To codzienna, swoista rozmowa, w której możemy wyznać swoje grzechy, skierować prośby, podziękować za całe dobro, które zostało nam dane. Wzmocniona pośrednictwem dociera do Boga, do Jego Syna Jezusa Chrystusa, w moim wypadku za pośrednictwem Matki Bożej Markowickiej. A w Waszym wypadku?

Każdy czas jest dobry na modlitwę. Każdy czas wymaga modlitwy. Każdy czas prosi się o modlitwę, a szczególnie czas obecny, kiedy prosimy o czas przyszły…  


Litania do Matki Bożej Markowickiej

Kyrie elejson. - Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste usłysz nas. - Chryste, wysłuchaj nas,
Ojcze z nieba Boże, - zmiłuj się nad nami.
Synu, Odkupicielu świata, Boże, - zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty Boże, - zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco Jedyny Boże, - zmiłuj się nad nami.
Święta Maryjo, - módl się za nami,
Święta Boża Rodzicielko,
Święta Panno nad pannami,
Królowo miłości i pokoju,
Królowo miłości i pokoju wzywająca nas do gorliwości w wierze,
Królowo miłości i pokoju stojąca na straży cnoty czystości,
Królowo miłości i pokoju ratująca rodziny od rozbicia,
Matko nawiedzająca świętą Elżbietę,
Matczyny wzorze silnej wiary, nadziei i miłości,
Matko przynosząca Boga,
Matko nauczająca nas służby Bożej,
Matko niestrudzona w pracy,
Matko czuwająca,
Matko wierna,
Boża Nauczycielko przygarniająca wszystkie dzieci,
Boża Nauczycielko prowadząca młodzież do swojego Syna,
Boża Nauczycielko wzorze domowego nauczania,
Boża Nauczycielko dziewicza Małżonko świętego Józefa,
Boża Nauczycielko Opiekunko ojców naszych,
Boża Nauczycielko ukazująca co jest najważniejsze w życiu człowieka,
Patronko Kujaw,
Patronko podróżujących,
Patronko katolickiej młodzieży,
Patronko powołań kapłańskich,
Patronko misjonarzy,
Patronko Służby Zdrowia,
Patronko nowożeńców,
Patronko pątników i turystów,
Patronko wychodzących z nałogu pijaństwa,
Patronko czcicieli Najświętszego Sakramentu,
Patronko nauczycieli i pisarzy,
Patronko rolników i żołnierzy,
Patronko robotników i rzemieślników,
Patronko matek i ojców,
Patronko dzieci uczęszczających na katechizację.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, - przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, - wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, - zmiłuj się nad nami.
W: Błogosławiona jesteś Maryjo Dziewico.
O: Ty nosiłaś Stwórcę świata.
Módlmy się. Panno Najświętsza, która w świątyni markowickiej od wieków opiekujesz się wiernym ludem, nawracasz grzeszników, ratujesz w niebezpieczeństwie, podnosisz w zwątpieniu, wejrzyj na nas łaskawym okiem miłosierdzia swego i nie opuszczaj nas w potrzebie. Okaż, iż nikt nie ucieka się do Ciebie nadaremnie i wysłuchaj naszej prośby. Amen


Proszę Was rozmawiajcie…

wtorek, 14 kwietnia 2020

Spacerkiem po Strzelnie - cz. 82 Ulica Świętego Ducha - cz. 35



I tak doczekaliśmy dnia poświątecznego. Zakazy wynikłe z ataku koronawirusa dotykają nas niemiłosiernie. Od wczesnego poranka ruch niemal zerowy. Do marketu, co widzę z okna pokoju, jedynie pojedyncze osoby przemykają, by kupić chleb, bułki i ewentualnie coś do zjedzenia. Wielu mieszkańcom pozostało co nieco ze świąt. Dolegliwości izolacji, jakiej zostaliśmy poddani, łagodzą osiągnięcia techniki. Telefony, smartfony, tablety, laptopy i komputery łączą nas z najbliższymi. Wideokonferencje za pośrednictwem messengera zastępują nam kontakty osobiste - odwiedziny i spotkania. Tak było w święta i tak mamy niemal każdego dnia. Najwięcej radości z tych wirtualnych spotkań mają wnuczęta…

Tęskno mi Boże do świata,
Tamtego prostego sprzed lat.
Gdzie brat kochał brata,
A ludzie mieli mniej wad.
Gdzie telewizor był czarno-biały,
A w sklepach było niewiele.
Dzieci się tam uśmiechały,
Ludzie żyli jak przyjaciele.
Ulice życiem tętniły,
A owoc miał słodki smak.
Człowiek każdy był miły,
Tego świata jest mi brak.
(…)
Fragment wiersza Wiejska kraina, Kamili Zielińskiej-Krogulskiej


Zatem, tym, którzy tęsknią proponuję wspólny spacer ulicami naszego miasta. Zapraszam na ul. Św. Ducha, gdzie zatrzymujemy się pod kamienicą oznaczoną numerem 9, dawniej policyjnym 30, której wiek określić można na około 130 lat. Pobudowana została pod koniec XIX w., zapewne przez firmę budowlaną Maksymiliana Łowickiego, w typowym jak na owe czasy stylu eklektycznym. Jeszcze do końca lat sześćdziesiątych fasada tego domu na wysokości pierwszego piętra i poddasza prezentowała się niezwykle okazale. W latach 70. minionego stulecia ówczesny właściciel kamienicy, kierując się bezpieczeństwem przechodniów strącił popękane gzymsy, zaś całą górę pokrył jednolitym tynkiem. Dom stracił na dawnym uroku, a piękną eklektyczną fasadę możemy jedynie podziwiać na starych pocztówkach. W 2014 r. właściciele w części przywrócili dawny blask elewacjom i kamienica z trzech odsłoniętych stron prezentuje się dostojniej. Podobnie prezentuje się sąsiadujący z tą parcelą, od strony północno-wschodniej, magazyn należący również do tych samych właścicieli.


Podpiwniczona, trójkondygnacyjna - z poddaszem elewacja frontowa kamienicy w chwili jej wybudowania prezentowała się dostojnie. Jej bryła, to prostopadłościan z niewielkimi pseudoryzalitami nieznacznie wysuniętymi po stronach północnej i południowej. Ściany szczytowe zwieńczone są trójkątnie, z niewysokimi bokami kształtu linii dwuspadowego dachu. Kilkuosiową elewację zdobi umieszczony nad wejściem głównym niewielki balkon. Niegdyś posiadał drugi korytarz transportowy, który znajdował się po stronie południowej i komunikował ulicę z podwórzem tejże posesji. Obecnie zabudowana i wykorzystana jako część lokalu użytkowego - handlowego. Cała ściana frontowa, łącznie z pierwszym piętrem była boniowana, a otwory okienne były bogato zdobione obramowaniami. Współcześnie boniowanie zachowane zostało w części parterowej oraz częściowo przywrócono zdobne obramowania otworów okiennych. Dodatkowymi, wtórnymi elementami zdobiącymi elewację była kunsztownie wykonana uliczna lampa olejowa, a później gazowa oraz duży okrągły zegar, który reklamował zakład zegarmistrzowsko-złotniczy Stanisława Preussa (reklama poniżej). Wszystkie te elementy widoczne są na starej pocztówce z początków XX w.    


U wejścia w korytarz znajdowała się jeszcze do niedawna tablica informująca, że w budynku tym mieściła się siedziba strzeleńskiego Stowarzyszenia Kupców i Przemysłowców. Ta pozarządowa organizacja gospodarcza swój początek wzięła z nastaniem przemian ustrojowych w naszym kraju po 1989 r. Jej prezesem był Piotr Płócienniczak. To za jej sprawą zaczął rozwijać się w Strzelnie prywatny biznes i choć jej żywot nie był długi to możemy ją śmiało uznać za pierwszą wspólnotę, przecierającą ścieżki do dzisiejszego stanu gospodarczego miasta. Członkowie stowarzyszenia zostali radnymi miejskimi i o włos dzieliło ich przejęcie rządów w Strzelnie. Na przeszkodzie stanął strach konkurencji przed nowym i socjalna wizja niektórych ówczesnych radnych oraz przejście dwóch radnych z PSL-u do grupy konkurencyjnej, której szefował późniejszy burmistrz Iwiński. Temat ten opracowałem dość szczegółowo i zostanie upubliczniony za pośrednictwem bloga. Wielu z pierwszych członków stowarzyszenia prowadzi po dzień dzisiejszy okrzepły, rodzinny biznes i są to firmy znaczące na strzeleńskim rynku. 




Wracając do dziejów tej posesji sięgnijmy do pierwszych danych pochodzących z 1800 r. Wówczas to, wymienionym został, jako właściciel tej parceli muzyk z zawodu, Musiałkiewicz. Nazwisko to przewijało się w Strzelnie przez całe stulecie, a w międzywojniu znanym w Strzelnie przedstawicielem tego rodu był miejscowy drukarz i wydawca. Pierwszych Musiałkiewiczów spotykamy w osobach Franciszka i Jana, którzy żyli na przełomie XVIII i XIX w. Franciszek żonaty był z Magdaleną Zinser, prawdopodobnie ewangeliczką, zaś Jan z Dorotą Krolową. Franciszek miał dwóch synów: Guilhelmusa (Williama) ur. w 1803 r. i Karola ur. w 1813 r. Oboje byli żonaci. Karol w 1840 r. poślubił 27-letnią Emilię Stęczewską, a Guilhelmus mając 47 lat w 1850 r. ożenił się z Janiną Franciszką Malińską. Ich córka Luiza ur. w 1810 r., w wieku 20-lat, w 1830 r. poślubiła ewangelika, prawdopodobnie kuzyna Karola Zinsera. 


Syn Jana i Doroty, Marcin Musiałkiewicz ur. w 1817 r. poślubił w 1840 r. 28-letnią Rozalię Wesołowską. Przedstawicielem tej rodziny był również Juliusz Musiałkiewicz, który aktywnie włączył się w wydarzenia Wiosny Ludów 1848 r. i to do tego stopnia, że musiał się później ukrywać przed władzami pruskimi. Nie udało mi się bliżej określić stopnia pokrewieństwa Klemensa Musiałkiewicza ur. ok. 1800 r. Żonatym był z Agnieszką Lewandowską, może był to trzeci z braci? 

W 1889 r. właścicielem tejże parceli był Kornel Janiszewski. Jemu zapewne możemy przypisać budowę tej współczesnej okazałej kamienicy. Jeden ze sklepów wynajmował od niego Bolesław Pińkowski, o którym dr Cieślewicz pisał na łamach „Nadgoplanina”, iż w domu tym prowadził handel. Zapewne było to w czasie zanim wystawił w Rynku okazałą kamienicę. i tam przeniósł swój handel. Od Janiszewskiego posesję nabył Tomasz Hubert, jeden z bogatszych kupców Strzeleńskich. Zajmował się on handlem artykułami kolonialnymi, a również handlem bydłem i końmi, a nadto posiadał własny tartak. Tutaj również miał swój zakład zegarmistrzowski i złotniczy i jubilerski Stanisław Preuss.


Około tartaku Hubertów wybuchła wielka afera związana z jego podpaleniem, do którego doszło 1 września 1936 r. Jak się okazało w wyniku śledztwa w sprawę zamieszany był syn Tomasz Zbigniew Hubert, który namówił troje pracowników: Pruczkowskiego, Kropenkę i Woźniaka do podpalenia budynku tartaku. Co ciekawe pożar o godz. 21:00 zauważył sam burmistrz Strzelna Stanisław Radomski, który wówczas bawił u Hubertów jako stały gość, będąc adoratorem serca córki gospodarzy, Klementyny. Natychmiast powiadomił straż, która na czele z naczelnikiem OSP Karolem Teresińskim błyskawicznie przybyła na miejsce i pożar ugasiła w zarodku. Dochodzenie Teresińskiego wskazało podpalenie. Obiekt ubezpieczony był na 68 tysięcy złotych i to podpalenie miało wyegzekwować tę kwotę od ubezpieczalni. Śledztwo prowadził sam komendant miejscowej policji Mantaj. Troje robotników osadzono w więzieniu w Strzelnie, zaś Zbigniewa Huberta w Inowrocławiu. Jaki finał miała sprawa, nie udało mi się ustalić, dlatego, może ktoś z czytelników dopowie tę historię. Na marginesie tego wydarzenia dopowiem, że burmistrz Radomski poślubił dwa lata później córkę Hubertów, Klementynę. 



Z wizytą u właściciela posesji Piotra Płócienniczaka. O lewej autor artykułu i Jan Harasimowicz.
W budynku tym w okresie międzywojennym kupiec Wiktor Skowroński, szwagier Tomasza Huberta, żonaty z jego siostrą Julią prowadził tutaj kawiarnię. Był on chorążym i zastępcą sekretarza Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Strzelnie. Jego ojciec Józef był współzałożycielem „Sokoła”. Zmarł 26 września 1931 r., przeżywszy niespełna 50 lat. Po wojnie na parterze prowadził warsztat szewski Graczyk, o czym przypomniał mi kiedyś Heliodor, opisując jego wnętrze, jak gdyby odwiedził je wczoraj. Później cała kamienica została zamieniona na mieszkalną. Jej właścicielami zostali państwo Turkowie. Po 1989 r. na całej kondygnacji parterowej działalność gospodarczą prowadzili Piotr i Grażyna z Turków Płócienniczakowie. Tu znajduje się sklep w branży budowlanej z farbami oraz artykułami do remontów mieszkań. Cały obiekt wraz z zapleczem i należącym do właścicieli magazynem zbożowym został wyremontowany i znajduje się w dobrej kondycji technicznej, a działalność gospodarczą kontynuuje po rodzicach syn Witold.

Foto.: Heliodor Ruciński

sobota, 11 kwietnia 2020

Przyjmijcie Kochani te życzenia...



Tegoroczne święta tylko we dwoje, bez dzieci, wnucząt… Jeszcze tak niedawno, z racji wieku umówiliśmy, że czas, by święta spędzać u dzieci, po kolei począwszy od najstarszego. Dotychczas spędzaliśmy te święte dni w większym gronie, w naszym domu, a jest nas łącznie 20, plus troje przyjaciół. Zaczęliśmy od ubiegłorocznej Wigilii, która była u Agnieszki. Na tegoroczną Wielkanoc mieliśmy jechać do Asi… Mieliśmy wspólnie na nowym mieszkaniu z radością wykrzyczeć: - Chrystus Zmartwychwstał, Alleluja! Prawdziwie Zmartwychwstał, Alleluja! Oczywiście wykrzyczymy ale nie w Poznaniu, a na miejscu, w Strzelnie w naszym domu.

Wszyscy wokół szukają winnych zaistniałej sytuacji, media się przekrzykują, Internet jest pełen hejtu i nienawiści. My dwoje tego nie tolerujemy. Dlaczego? A no dlatego, że nie praktykujemy zasadom gdybania i posądzania wszystkich i wszystkiego, o to, co się stało na Świecie. Stało się, i z racji tego, że jesteśmy malutcy winniśmy wszystko robić, by przetrwać ten trudny dla nas okres. Dlatego, w tych najbliższych dniach niech, podobnie jak nam, towarzyszą Wam słowa: - Chrystus Zmartwychwstał, Alleluja! Prawdziwie Zmartwychwstał, Alleluja!

Tą wirtualną drogą, utkaną słonecznymi promieniami, usłaną płatkami polskich kwiatów łączymy się z Wami wszystkimi i życzymy zdrowia, miłości i nadziei na lepsze jutro. Niech łączy nas zgoda i lepsze postrzeganie Świata. Chrystus Zmartwychwstał, Alleluja! Prawdziwie Zmartwychwstał, Alleluja!

Przyjmijcie nasi Kochani życzenia Wesołego Alleluja!

Lidia i Marian Przybylscy - Strzelno, Wielkanoc 2020 r.

piątek, 10 kwietnia 2020

O strzeleńskiej tradycji Krzyża - Wielki Piątek



Dzień Wielkiego Tygodnia - Wielki Piątek upamiętnia śmierć Jezusa Chrystusa na krzyżu. Jest dniem zadumy nad Męką Chrystusa, skupienia, powagi, wzmożonej pobożności i gorliwych praktyk religijnych. Tego dnia obowiązuje post ścisły. W Wielki Piątek odprawiane są nabożeństwa Drogi Krzyżowej. Od lat w dniach tych odbywały się w Strzelnie wielkie widowiska - Misteria Męki Pańskiej, każdorazowo z udziałem dziesiątek aktorów i setek wiernych. Pandemia sprawiła, że w tym roku wspólne przeżywanie Niedzieli Palmowej i Wielkiego Tygodnia jest niemożliwe… Pozostało nam wirtualne uczestnictwo w liturgicznej obrzędowości tych dni.

Długo zastanawiałem się o czym w tym dniu napisać i nagle przyszła mi myśl, by o Krzyżu napisać, z którym nasze Strzelno związane jest niemalże od swego zarania i którego mieszkańcy tak bardzo sobie upodobali. Współcześnie takim widomym znakiem tej czci jest wielki ołtarz Krzyża Świętego w północnym skrzydle transeptu bazyliki pw. Św. Trójcy i znajdujący się w nim cudowny krucyfiks z początków 4. ćwierci XIV w. Nadto na tzw. rogatkach inowrocławsko-pakoskich znajduje się Plac Świętokrzyski, który swą nazwę wziął od stojącej tutaj w dawnych czasach kaplicy-kościoła pw. św. Krzyża. Ale najstarsza tradycja wiąże nas i nasze Strzelno z pierwszym kościołem jaki stanął tutaj już na przełomie XI i XII w. Była to świątynia drewniana i nosiła wezwanie Św. Krzyża i Najświętszej Marii Panny. Według Długosza w 1133 r. miała odbyć się jego konsekracja, której dokonał bp kujawski Świdger. Po wybudowaniu u początków 4. ćwierci XII w. kamiennej rotundy na wzgórzu wezwanie to zostało na nią przeniesione, a następnie w 1212 r. dołączone zostało do wezwania bazyliki Najświętszej Panny Marii. Od 1216 r. bazylika nosiła wezwanie Trójcy Św., NPM i Krzyża Św.


Wracając zaś do Placu Świętokrzyskiego, jego nazwa przylgnęła do tego miejsca na długo przed wpisaniem jej do oficjalnych wykazów ulic i placów naszego miasta. Już od średniowiecza były to północne rogatki miasta, z których rozchodziły się trakty komunikacyjno-handlowe w kierunku Inowrocławia, Pakości i Bronisławia, i na którym przez blisko 400 lat stała kaplica pw. Świętego Krzyża. Pozostałością traktu do Bronisławia jest śródpolna droga, odchodząca od ul. Tadeusza Kościuszki, którą możemy do tej wsi dotrzeć. Natomiast do Inowrocławia wiódł szlak w kierunku Ciechrza, który w połowie drogi, na jej zakręcie, na wysokości gospodarstwa Szpuleckiego, skręcał ku Wschodowi i zmierzał dalej polami, przekraczając rzeczkę Sławkę zahaczał o Ciechrz, następnie przez Barcice-Wymysłowice, Markowice, Niemojewko, Kruszę Zamkową, do Inowrocławia skąd rozchodził się w kierunkach Bydgoszcz i Toruń.

Już od średniowiecza, a dokładniej od około początku czwartej ćwierci wieku XIV, w miejscu tym wystawiono krzyż z gotyckim, naturalnej wielkości, wizerunkiem Ukrzyżowanego, Jezusa Chrystusa. Ówcześni mieszkańcy Strzelna, jak i podróżni, stali się świadkami cudownej mocy okazywanej im przez Zbawiciela, czczonego przez nich w postaci wizerunku Ukrzyżowanego. To sprawiło, iż z czasem prepozyt strzeleński Jan Luckaw wystawił dla tegoż wizerunku kaplicę przydrożną, do której przeniesiono cudowną rzeźbę. A działo się to przed 1461 r. Wówczas, Luckaw dostarczył biskupowi włocławskiemu Janowi Lutkowicowi z Brzezia wiarygodne opisy cudów, które działy się w tym miejscu. 14 listopada 1461 r. tenże biskup erygował na przedmieściu zwanym Cestryjewo kaplicę pw. Krzyża Świętego na cześć Ukrzyżowanego Boga Wszechmogącego i Jego Pięciu Ran. Dokument erekcyjny nakazywał przynajmniej by raz dziennie odprawiano w niej mszę. Dla tej kaplicy, ostatecznie ufundowanej 21 kwietnia 1463 r., ustanowiono kapelana i uposażono go w dobra ziemskie na Bławatach i w Bronisławiu. Przy kaplicy znajdował się również cmentarz grzebalny. Pierwszym kapelanem był ksiądz Marcin ze Strzelna, a po nim wymieniony w 1528 r. prebendarz, ks. Johannes.


O jednym z doznanych cudów dowiadujemy się z zeznań wielebnej siostry Bogumiły Kościelskiej, miejscowej norbertanki. Zeznała ona, że: za śp. nieboszczyka X. Teofila Grzembskiego (1685-1715), proboszcza tutejszego, między pannami świeckiemi na edukacji w tutejszym klasztorze zostając na oczy swoje widziała, że kupiec ze stron dalekich, ślepym będąc, jeździł po różnych miejscach świętych, łaski Bożej żądając w przejrzeniu oczów swoich. We śnie tedy przestraszony, aby się udał do Strzelna do cudownego Krzyża św., z wielkiem swojem uweseleniem i wszystkich zdziwieniem przejrzał i wzrok otrzymał doskonały, któremu cudowi była przytomna taż panna i ten cud przysięgą potwierdzić gotowa była.

Kaplica od połowy XVIII w. zaczęła podupadać, a miało to związek z przeniesieniem Cudownego Wizerunku do nowo wystawionego ołtarza Krzyża Świętego w kościele konwentualnym Św. Trójcy. Ostatecznie, na początku XIX w., z polecenia prepozyta Fryderyka Bieleckiego pozostałości po kaplicy usunięto. W miejscu tym wystawiono Krzyż. Na planie katastralnym Grützmachera z lat 1827/1828 jeszcze jest ona zaznaczona. Na starym gwaszu z 1798 r. autorstwa Karola Albertiego, przechowywanym w Muzeum Narodowym w Poznaniu, a którego pierwszy plan odnosi się właśnie do miejsca, w którym stała kaplica, widoczna jest murowana kapliczka przydrożna, która w niezmienionej postaci przetrwała do 1939 r. Widocznie autor pominął kapliczkę-kościółek, malując plan tuż za nią.


Dalsze dzieje tego miejsca odnoszą się do roku 1839. Wówczas, władze pruskie chciały w miejscu tym urządzić miejsce spacerowe, przeciw czemu ostro protestował ostatni prepozyt strzeleński, proboszcz ks. infułat Franciszek Ksawery Salmoński. Uzasadnieniem dla protestu było sacrum, jakim miejsce to darzyli mieszkańcy miasta, a to z racji na byłą kaplicę i cmentarz oraz stojący krzyż i figurę przydrożną. Od połowy XIX w. miejsce to ponownie traci rangę, gdyż ruch kołowy i pieszy w kierunku Inowrocławia począł odbywać się nowo zbudowaną, w latach 1846-1858, drogą przez ulicę Pocztową (Inowrocławską), następnie Dąbek, do Markowic i dalej. Po rozebraniu kaplicy ludność miejsce to nazywała Świętym Krzyżem.

Po prawej skwer spacerowy z kapliczką w miejscu kaplicy kościoła Św. Krzyża - Plac Świętokrzyski.
Pod koniec XIX w. uporządkowano plac wokół Krzyża i figury przydrożnej. W tym samym czasie odcinek drogi od ulicy Cestryjewskiej do Lipowej nazwano ulicą Krzyżową - Kreuzstrasse. Przy placu tym w 1902 r. firma O. Smreker z Berlina pobudowała gazownię miejską, od której rozchodziła się wówczas sieć gazowa do 236 domów. Po tej inwestycji na początku XX w. po ponownym zagospodarowaniu terenu po kaplicy i urządzeniu tu miejsca spacerowego nazwano całość Placem Świętego Krzyża.

Z miejscem tym związany był tragiczny epizod z października 1939 r. Wówczas to okupant niemiecki finalizował usuwanie, z miejsc publicznych, znaków wiary: kapliczek, figur i krzyży przydrożnych. Taki los spotkał murowaną kapliczkę przydrożną, w której znajdował się niewielki krucyfiks. Była to drewniana rzeźba pochodząca z połowy XVIII w., która umieszczona została w kapliczce po przeniesieniu Cudownego Krzyża do kościoła konwentualnego. 26 października 1939 r., jak podaje Stanisław Pijanowski, żołnierze niemieccy, w trakcie rozbijania kapliczki, zrzucony na ziemię Krucyfiks pokaleczyli bagnetami. Ktoś z mieszkańców Cestryjewa wykradł z kupy gruzów, pozostałych po zniszczonej kapliczce, pociętego bagnetami Ukrzyżowanego i przekazał proboszczowi, ks. prałatowi Ignacemu Czechowskiemu. Postać Chrystusowa przeleżała w skarbcu kościelnym okupacje i lata pięćdziesiąte, by następnie dostać się, w dziwnych okolicznościach, do zbiorów w Głuchej Puszczy.

W okresie II wojny światowej okupant niemiecki Placowi Świętokrzyskiemu nadał gołą nazwę Lustgarten, czyli „Park“. Po 21 stycznia 1945 r. powróciła nazwa Plac Świętego Krzyża, lecz z początkiem lat pięćdziesiątych zmieniono pisownię na Plac Świętokrzyski i trwa to po dzień dzisiejszy. Większość starszych mieszkańców Strzelna miejsce to nadal nazywa rozdzielnie, Placem Świętego Krzyża.



Rogatki konińskie
Ulica Miradzka

Dziś Plac Świętokrzyski to węzeł komunikacyjny, skrzyżowanie dróg i ulic z kilkoma nieruchomościami i kompleksem budynków Zarządu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej. Widok placu, jaki zachował się w mojej pamięci jest całkowicie inny od tego, jaki przychodzi nam dzisiaj oglądać. Często tutaj bywałem udając się na tzw. „Pola Cestryjewskie“, gdzie mieliśmy do 1965 r., tj. do czasu zabrania pod ogródki działkowe i ujęcie wodne, swoje „pole“. Ale i później bywałem, nawet już po przebudowie placu, co czynię właściwie po dzień dzisiejszy, gdyż na ogródkach działkowych miałem swoją działkę, a obecnie ma wnuk. Plac w swej nazwie nie zachował pierwotnej funkcji placu, ponieważ w końcu XIX w. urządzono na nim miejsce spacerowe, formę małego parku z ławeczkami i ścieżkami, obsadzonymi niskimi krzewami formowanymi na kształt żywopłotu. Wówczas też, o wiele wyższe wydawało się być wzniesienie z drewnianym krzyżem przydrożnym, na którym w dawnych czasach stał drewniany kościółek pw. Świętego Krzyża.

I już na zakończenie wskażę jeszcze miejsca w Strzelnie, w których stoją krzyże. Najstarsze z nich to przy aptece Romańskiej (dawny kościół Św. Ducha) i Wzgórze Św. Wojciecha, kolejne to dwa krzyże na cmentarzach strzeleńskich, rogatki konińskie - przy ul. Powstania Wielkopolskiego, następne przed budynkiem szpitala i przy ul Miradzkiej.