piątek, 13 września 2019

Skarb na strychu. Ksiądz Franciszek Wasiela 1902-1944


W swoich poszukiwaniach źródeł do dziejów Strzelna bardzo często trafiałem na księdza Wasielę, wikariusza strzeleńskiej parafii św. Trójcy. To nasze kujawskie miasteczko było pierwszą po święceniach kapłańskich parafią młodego księdza. Trafił tutaj na znakomitego przewodnika i nauczyciela ks. prałata Ignacego Czechowskiego, miejscowego proboszcza. Zapewne częste asystowanie u boku znanego proboszcza sprawiło, że ówczesna prasa była pełna informacji o ks. Franciszku Wasieli.

Jedna z nich naprowadza nas na hobby jakie uprawiał młody kapłan, a mianowicie na fotografikę. Z niej to, dowiadujemy się, że przy okazji koloni wakacyjnych ks. utrwalał na szklanych negatywach obrazy młodych kolonistów, a następnie zdjęcia rozdawał na pamiątkę mile spędzonych chwil. Trapił mnie brak zdjęcia, czy raczej podobizny owego fotografisty w sutannie. Kogo się pytałem, każdy odpowiadał, że niestety nie posiada. Aż tu nagle swoista magia Internetu i mego starego bloga sprawiły, że w 2012 r. napisał do mnie Robert Buda mieszkający nieopodal  Kórnika. W kilku zdaniach zawarł cel swej korespondencji, stawiając jednocześnie pytanie: -Czy posiadam podobiznę przedwojennego wikariusza strzeleńskiego ks. Franciszka Wasieli? Na zakończenie dodał, że: -pewnego dnia, przed kilku tygodniami, na starym strychu w poznańskim Głuszynie znalazłem szklane negatywy… ze Strzelna też. Serce mi załomotało, puls przyspieszył, a na czole wystąpiły krople potu. - Boże kochany, co za rewelacja, co za odkrycie, co za sensacja! Szybko napisałem do nadawcy e-maila, dołączając dwa zdjęcie z prawdopodobną podobizną ks. Wasieli.

Omłoty na folwarku proboszczowskim w Strzelnie - Laskowo.
Omłoty przy stodole na Laskowie. Folwark proboszczowski w Strzelnie. Przy bryczce stoi ks. Wasiela.
Wkrótce otrzymałem odpowiedź i w sukcesywnie spływających e-mailach rewelacyjne zdjęcia z przedwojennego Strzelna, miasta z końca lat dwudziestych minionego stulecia. Po bliższej analizie rozpoznałem kilka osób ze zdjęć, w tym moją krewną Wandę Siemianowską. Kolejne z otrzymanych zdjęć ukazuje piękny, nie do odtworzenia już widok na kościół św. Prokopa i nieistniejącą figurę Matki Boskiej. Następne to prawdziwy cymes, zdjęcie przedstawiające panie z artystycznej szwalni kościelnej, którą w 1925 r. zorganizował ks. prałat Ignacy Czechowski, a nad którą pieczę sprawowała „mistrzyni haftu” Wanda Siemianowska. Unikat, jedyne zachowane zdjęcie, jakie wpadło w me ręce. Panie z tej pracowni poddawały renowacji stare XVII i XVIII wieczne kapy, ornaty, antepedia i chorągwie kościelne, a nadto haftowały nowe sztandary dla stowarzyszeń kościelnych i świeckich.

W sumie na głuszyńskim strychu przeleżało ponad 70 lat w całkowitym zapomnieniu ok. 160 szklanych negatywów, gro z nich wykonał ks. Wasiela w Strzelnie.


Ks. Franciszek Wasiela - biogram
Franciszek Wasiela ur. 2 października 1900 r. w miejscowości Niedźwiedź (Bärwalde) w byłym powiecie kępińskim obecnie ostrzeszowskim w gminie Ostrzeszów. Był synem Aleksandra i Elżbiety z domu Brodziak. Rodzice związek małżeński zawarli w 1899 r. w kościele parafialnym pw. Nawiedzenia NMP w Kotłowie dekanat Mikstat. Dziadkami Franciszka byli: Walentyn Wasiela i Agnieszka z d. Czekalska pochodzący z Przygodzic oraz Józef Brodziak i Elżbieta z domu Wieleba.

Wkrótce po urodzeniu, 7 października 1900 r. Franciszek został ochrzczony w farze pw. Najświętszej Marii Panny Wniebowziętej w Ostrzeszowie. Jego rodzicami chrzestnymi byli, dziadek Walenty Wasiela i Hedrigis Remelska. Franciszek miał również siostrę Zofię (ur. 1 stycznia 1907 r. - zm. 1 stycznia 2005 r.) bliźniaczkę z bratem Wacławem (ur. 1 stycznia 1907 r. - zm. 1 stycznia 1989 r.), Michała (ur. 27 września 1907 r. - zm. 23 stycznia 1991 r.) i Mariana. Od 1907 r. zaczął uczęszczać do szkoły elementarnej w miejscowości Ludwików w gminie Przygodzice w pow. ostrowskim. W lipcu 1910 r. rodzice zostali służbowo przesiedleni do Magdeburga, gdzie w kwietniu 1912 r. Franciszek przyjął I Komunię Świętą, a w następnym roku w czerwcu był bierzmowany. Po ukończeniu nauki elementarnej w okresie Wielkanocnym 1913 r. wstąpił do seksty, klasy I Gimnazjum Króla Wilhelma w Magdeburgu. Tam nauki pobierał października 1919 r., po czym 17 października 1919 r. powrócił z rodzicami do Polski. Rodzina zamieszkała w Taczanowie w powiecie pleszewskim. W końcu listopada wstąpił do Państwowego Gimnazjum w Ostrowie.

W lipcu 1920 r. w czasie wojny polsko-bolszewickiej Franciszek wstąpił ochotniczo do Wojska Polskiego, do 7. Kompani Zaplecza Telegraficznego. Był to oddział ochotników sformowany w Poznaniu. Później został przydzielony do Kursu Szkoły Podchorążych Ochotniczej Piechoty. 30 października 1920 r. został zwolniony z wojska i kontynuował naukę w klasie VIII (prymę) Państwowego Gimnazjum w Ostrowie i dn. 21 sierpnia 1921 r. złożył egzamin dojrzałości.

Drugi od lewej kleryk seminarium duchownego Franciszek Wasiela w otoczeniu kursantów.
9 lutego 1922 r. złożył wniosek do Seminarium Duchownego w Poznaniu z prośbą o przyjęcie. 1 maja 1922 r. został przyjęty w poczet alumnów Seminarium i studiował tutaj nauki filozoficzno-teologiczne do 26 marca 1926 r. Wcześniej, bo 7 maja 1924 r. otrzymał z rąk biskupa sufragana poznańskiego ks. Stanisława Kostki Łukomskiego tonsurę, zaś 8 maja ostiariat i lektorat - niższe święcenia kapłańskie. Ostatni rok studiów tzw. praktycznych odbył w Seminarium Duchownym w Gnieźnie i tam 12 marca 1927 r. z rąk kardynała Augusta Hlonda Prymasa Polski przyjął święcenia kapłańskie.

Po odprawieniu mszy prymicyjnej 16 marca 1927 r. w kościele parafialnym w Sowinie, przybył jako wikariusz do Strzelna, do parafii pw. św. Trójcy. W czerwcu 1927 r. podczas procesji Bożego Ciała, którą prowadził proboszcz strzeleński ks. radca Ignacy Czechowski, młody wikariusz ks. Wasiela odśpiewał ewangelie przy wszystkich czterech ołtarzach wystawionych na Rynku. W lipcu 1927 r. aktywnie uczestniczył w zorganizowanych w Strzelnie przez Towarzystwo Kolonijne Stella w Poznaniu koloniach dla dzieci szkolnych z Poznania. Osobiście wykonywał zdjęcia, które następnie rozdawał kolonistom. 7 sierpnia 1927 r. odprawił uroczystą mszę świętą z okazji 5-lecia Towarzystwa Powstańców i Wojaków w Strzelnie. 29 listopada z okazji pamiętnej nocy listopadowej Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” zorganizowało akademię, podczas której ks. Wasiela wygłosił obszerny referat okolicznościowy.

Strzelno. Ks. Franciszek Wasiela z grupą Młodych Polek.
Członkowie Stowarzyszenia Młodzieży Katolickiej na wycieczce pod kolegiatą w Kruszwicy. Foto ks. Franciszek Wasiela.
Hafciarki z warsztatu renowacyjnego i hafciarskiego przy parafii strzeleńskiej. Foto Ks. Franciszek Wasiela.
Od prawej ks. Ftanciszek Wasiela.
Z wizytą na plebani u brata. Na motocyklu przy kierownicy siostra Zofia.
Siedzą druga od lewej Wanda Siemianowska, ksprałat Ignacy Czechowski i ks. Franciszek Wasiela w asyście Młodych Polek.
W 1927 r. został wicepatronem Stowarzyszenia Katolickiego Młodzieży Żeńskiej - Młodych Polek. 5 czerwca zorganizował dla młodych pań wycieczkę do starożytnej Kruszwicy. 28 lutego 1928 r. podczas rocznego Walnego Zgromadzenia Towarzystwa Śpiewu „Harmonia” w Strzelnie ks. Franciszek Wasiela został wybrany prezesem Chóru. Jego zastępcą był Sperling, sekretarzem H. Wieczorkiewicz, skarbnikiem Szafrański, z-cą skarbnika Nadolski, bibliotekarzem Howil. Dyrygentem został Sperling. Aktywnie uczestniczył w życiu wielu stowarzyszeń, zaś szczególnie w organizacjach młodzieżowych. W czerwcu 1928 r. miało miejsce 30-lecie Stowarzyszenia Młodzieży Polsko-Katolickiej. Przy wielkim zaangażowaniu ks. Wasieli zorganizowano zlot młodzieży okręgu inowrocławskiego. Podczas mszy św. celebrowanej przez ks. Wasielę, poświęcono nowy sztandar Stowarzyszenia.

Strzelno - Młode Polki. Siedzą od lewej: Wanda Siemianowska, ks. prałat Ignacy Czechowski i ks. Wasiela.
Nie było uroczystości, czy jubileuszu, do których swej ręki nie przyłożyłby ks. Wasiela. Tak też była z obchodami 25-lecia Towarzystwa Czeladzi Katolickiej w Strzelnie. Zorganizowane z wielką pompą w części liturgicznej prowadzone były przez młodego wikariusza. Jako patron towarzystwa otworzył część oficjalną uroczystości, którą poprowadził starosta Baranowski. Jak zapisano w relacji prasowej: Obecnie Towarzystwo Czeladzi Katolickiej należy do tych towarzystw, które cieszą się całkowitym zaufaniem społeczeństwa.

Od 1 lipca 1930 r. ks. Franciszek Wasiela został pierwszym mansjonarzem w nadgranicznym Zbąszyniu. Już w 1931 r. stanął na czele komisji kwaterunkowej komitetu roboczego XI Zjazdu Katolickiego w Zbąszyniu, który obradował w dniach 20 i 21 czerwca 1931 r. Tutaj współredagował „Tygodnik Parafji Zbąszyńskiej“. W sierpniu 1933 r. spędził czas  wakacyjny u znajomych księży w powiecie międzychodzkim, w Kwiliczu i Lewicach. Od lutego 1934 r., będąc jednocześnie patronem, zaczął piastować funkcję prezesa Chóru Kościelnego w Zbąszyniu. W 1934 r., jako patron chóru „Halka” w Zbąszyniu, wraz z Towarzystwem Śpiewu Kościelnego udał się z zespołami do sąsiedniej miejscowości leżącej już w Niemczech, do Dąbrówki Wielkiej na uroczystości 5-lecia tamtejszego chóru. Po odśpiewaniu przez „Halkę” pieśni Niech nas jedność łączy w koło ks. patron Wasiela nawiązując do pierwszych słów pieśni, w pięknym przemówieniu pokrzepił rodaków w ich głębokiej wierze i zachęcał do dalszej zbożnej i serdecznej pracy dla utrwalania polskości i pielęgnowania pięknych polskich tradycji. W trakcie swego wystąpienia ofiarował gwóźdź pamiątkowy do sztandaru Podobnie jak w Strzelnie i tutaj zaangażował się w życie społeczno-kulturalne. Aktywnie działał w miejscowej Akcji Katolickiej organizując coroczne Święto AK w Święto Chrystusa Króla. 1 stycznia 1935 r. został rendantem kasy kościelnej w zbąszyńskiej parafii. Był skarbnikiem Koła Misyjnego, które skupiało 700 członków. Nosiło ono nazwę Papieskiego Dzieła Rozkrzewiania Wiary świętej. W 1935 r. wespół z ks. Szczerkowskim uczestniczyli w Święcie Pieśni, jakie zorganizowali Polacy po drugiej stronie granicy, w Niemczech w Dąbrówce Wielkiej. Wśród gości tego święta znaleźli się również: Konsul RP dr Drobniak z Piły, Dyrektor Szkolnictwa Polskiego w Niemczech Modzelewski, Kierownik Związku Polaków w Niemczech Murek z Berlina, mecenas Mądry ze Zbąszynia i wielu innych przedstawicieli ośrodków społecznych polskich. Na zakończenie święta przemawiał w duchu i uniesieniu patriotycznym ks. Wasiela.

Ks. Leon Płotka, dziekan zbąszyński.
Na plebani.


W czerwcu 1934 r. ks. Wasiela wespół ze swoim przełożonym ks. dziekanem Leonem Płotką współorganizował w Zbąszyniu Zlot Stowarzyszeń Młodzieży Polskiej okręgu wolsztyńskiego. W zlocie uczestniczyło 650 druhów z 25 sztandarami. Jako patron Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej w Zbąszyniu zorganizował 18 sierpnia w niedzielę 1935 r. Zlot KSMM podokręgu zbąszyńskiego. Zgromadzona tam młodzież wzięła udział w zawodach sportowych, po zakończeniu których ks. Wasiela ogłosił wyniki i rozdał cenne nagrody. Pracowity ksiądz patronował również Stowarzyszeniu Młodych Polek. Oddał się także pracy na niwie oświatowej. Był wiceprezesem Towarzystwa Czytelni Ludowych w Zbąszyniu, które w 1934 r. liczyło 134 członków. Tamtejsza biblioteka liczyła ponad 5000 woluminów. 8 czerwca 1935 r. podpisał akt erekcyjny pod budowę Domu Katolickiego Zbąszyniu.

Od lewej brat Marian.
W gronie rodzinnym.


Od 19 sierpnia do 7 września 1935 r. spędził wakacje u rodziców w Kowalewie koło Pleszewa. W połowie listopada 1935 r. Zbąszyń żegnał zasłużonego kapłana. Postanowieniem Władzy Duchownej został ks. Franciszek Wasiela, dotychczasowy pierwszy mansjonarz i wikariusz, powołany do Głuszyny pod Poznaniem. W słowie pożegnalnym tak napisano o ks. Wasieli:  Pracował w Zbąszyniu z górą przez 5 lat. W tym czasie zaskarbił sobie pilną pracą i miłym usposobieniem szacunek i zaufanie ogółu. Na wyznaczonych odcinkach ruchu społecznego, szczególnie wśród młodzieży pracował wytrwale, dążąc do rozwoju organizacji sobie powierzonych. Był dobrym powiernikiem dusz. Swemu proboszczowi był oddany i starał się przez harmonijną współpracę przyczynić do osiągnięcia jak najlepszych owoców w pracy duszpasterskiej. To też żegnamy ks. Wasielę z żalem i wdzięcznością a równocześnie życzymy mu na nowej placówce duszpasterskiej zdrowia i obfitych łask Bożych. Niech zdobyte na terenie naszej parafii doświadczenia służą mu pomocą w nowych warunkach.

Gdzieś na pielgrzymkowym szlaku. Ubodzy przy drodze do kościoła proszący o jałmużnę.
Ks. Franciszek Wasiela 1 grudnia 1935 r. objął parafię Głuszyn pod Poznaniem. Tam został powierzony mu zarząd nad parafią. Na plebani wraz z nim zamieszkali jego rodzice i brat Wacław. W swojej posłudze duszpasterskiej miał również Krzesiny. Według relacji parafian, ksiądz zabierał na wóz konny konfesjonał i z nim jeździł od wsi do wsi słuchając spowiedzi.

Ostatnie dni przed aresztowaniem ks. Wasieli poznajemy z listu napisanego przez mieszkańca Krzesin, Zbyszka. Choć w tym fragmencie jest zaledwie wzmianka o księdzu, to warto ją zacytować, gdyż pokazuje ona tragiczne dni września 1939 r. w parafii Głuszyna: Piąta kolumna posiada spis wszystkich polskich patriotów. Rozpoczęły się aresztowania, a następnie egzekucje. Z Obrony Narodowej w Krzesinach pierwszy został rozstrzelany Wiktor Banecki. Jego ciałem zajęli się Piotr Waligóra oraz Kazimierz Andrzejewski, którzy przewieźli je na wozie konnym na cmentarz w Głuszynie. Zwłoki do grobu złożył tamtejszy ksiądz Wasiela. Ten sam los napotkał Jana Górkę, który został stracony na posesji Jańczyków trzy dni temu. Niemcy na tym nie poprzestaną, wymordują do ostatka. Rozważam wstąpienie do wojska – Polska potrzebuje walczących o jej wolność. Jestem gotowy zginąć, byleby umrzeć z godnością. Nie zapominaj, że Cię kocham. Odpisz, najszybciej jak się da, choć wiem, że może być to trudne.

13 września 1941 r. Gaulaiter Kraju Warty, Artur Greiser, prowadzący politykę „Ohne Gott, ohne Religion, ohne Priesters und Sakramenten” - „bez Boga, bez religii, bez kapłana i sakramentu” - wydał rozporządzenie formalnie delegalizujące Kościół katolicki, na jego miejsce powołując Kościół Rzymskokatolicki Narodowości Niemieckiej w Kraju Warty, organizację podlegającą prawu prywatnemu Niemiec. Zabroniono także wszelkich kontaktów ze Stolicą Apostolską. Jednocześnie zdelegalizowano wszystkie zakony. W dniach 06‑07.10.1941 nastąpiły masowe aresztowania polskich kapłanów. Ks. Franciszek Wasiela został dwukrotnie aresztowany przez Niemców 6 i 16 października 1941 r. i uwięziony w obozie koncentracyjnym KL. Posen w Forcie VII. Stamtąd 30 października 1941 r. został przewieziony do obozu koncentracyjnego KL Dachau. Jako więzień tego obozu otrzymał nr 28092. Kapłanów zmuszano do niewolniczej pracy na tzw. „Plantagach”, czyli placach polowych, przy budowach, m.in. krematorium. W barakach więziennych panował głód, szczególnie w latach 1941‑1942, zimą przejmujące zimno a latem nieznośny upał. Więźniowie zapadali na choroby, w szczególności gruźlicę. Na wielu przeprowadzano zbrodnicze „eksperymenty medyczne”. Z relacji zebranych przez o. Władysława Szołdrskiego CSSR, ks. Wasiela przybył do rewiru na blok 7 izbę 4, dnia 15 grudnia 1942 r., jako bardzo osłabiony z powodu biegunki, z której jednak po kilku dniach się wyleczył. Przez swoje pogodne usposobienie i łatwość obcowania z ludźmi zyskał sobie względy nawet ówczesnych władców izby chorych. Ponieważ był trochę osłabiony, nie wypisano go od razu z rewiru, z czego się bardzo ucieszył, bo obawiał się pójścia na blok pracujących, gdzie bał się zimy i chłodu. Ale na jego szczęście czy zgubę ten pobyt w rewirze się przedłużył, bo gdy już miał wracać na swój blok, zrobiły mu się na głowie bardzo bolesne wrzody. Pomimo to nie tracił ducha. W rozmowach dużo wspominał o matce, braciach, siostrze i o swojej parafii. Robił plany na przyszłość, łudząc się, że wojna prędko się skończy. Tymczasem zapadł na inną chorobę, mianowicie na tyfus brzuszny. Miał wysoką temperaturę, majaczył i tracił nawet przytomność. Z paczek, które zaczęły teraz napływać do niego od rodziny, niestety, nie mógł korzystać z powodu wysokiej temperatury, ale za to miał lepszą opiekę ze strony pielęgniarza, który teraz dysponował jego paczkami. Chociaż tyfus przetrzymał, jednak pozostało po nim zapalenie opłucnej, z wysiękiem ropnym, z czego wywiązały się suchoty, na które zmarł 24 lipca 1944 r. po długich cierpieniach.

Ks. Franciszek Wasiela upamiętniony został na tablicy pamiątkowej, ołtarzu, w kaplicy męczenników w katedrze pw. św. Piotra i św. Pawła w Poznaniu. Nadto na pamiątkowej płytce Pomnika Państwa Podziemnego w Poznaniu.

wtorek, 10 września 2019

Kasza ponad wszystko - Święto Kaszy



I tak, już od dziecięciu lat, zawsze we wrześniu, spotykamy się w uroczej miejscowości Goryszewo, by wspólnie z mieszkańcami wsi oraz bliższych i dalszych okolic bawić się z okazji Święta Kaszy. Tegoroczna jubileuszowa edycja zgromadziła rzesze miłośników wszelakich potraw, których głównym składnikiem jest kasza. Podawana na dziesiątki sposobów, wypracowanych przez naszych przodków, jak i współcześnie stanowi w naszych kuchniach, obok ziemniaków, ryżu i makaronów, podstawowy składnik pożywnych i smacznych posiłków.

Od pierwszego festynu z kaszą w roli głównej animatorami tego pięknego przedsięwzięcia, które na stałe wpisało się w kalendarz wydarzeń kulturalnych Ziemi Mogileńskiej są: Mirosław Leszczyński, Zdzisława Budzyńska oraz mieszkańcy podmogileńskiego Goryszewa zorganizowani w Ochotniczej Straży Pożarnej, Kole Gospodyń Wiejskich i Radzie Sołeckiej.










Corocznie dzięki prelekcjom, gawędom i opowieściom uczestnicy poznają co rusz to nowe wątki z historii wsi, istniejących tu dawniej młynów, tradycji młynarskich i szeroko pojętego miejscowego dziedzictwa kulturowego. Tak też było i w tym roku, na co zwrócili szczególną uwagę otwierający festyn Zdzisława Budzyńska, była sołtys, wraz z Mirosławem Leszczyńskim, naczelnikiem OSP i obecnym sołtysem. O dziejach młynarstwa i roli kaszy w życiu codziennym na przestrzeni wieków opowiedział Łukasz Nowakowski, nauczyciel historii z Kwieciszewa.
















Jubileusz był okazją do podziękowań, które spłynęły na ręce organizatorów od przedstawicieli władz samorządowych, posłanki na Sejm oraz od przyjaciół. Wszyscy, którzy przybyli w minioną niedzielę do Goryszewa i wzięli udział w festynie mieli okazję spróbować wspaniałych potraw z kaszy, a także z wyrobów mącznych, przygotowanych przez gospodynie z KGW z Goryszewa, Kwieciszewa, Lubieszewa, Józefowa, Żabienka, a także przez Zakład Aktywności Zawodowej z Przyjezierza. Na pięknie przygotowanych stoiskach można było znaleźć przeróżne, a do tego ciągnące pychotką smakowitości z wszelakimi kaszami oraz słodkie wypieki. Tradycją stała się kolejka po cieszące się niezwykłym powodzeniem miejscowe zupy, kapuśniak na bazie kaszy i krupnik z kuchni polowej. Oblegane również było stoisko ze swojską kaszanką z grilla. Już w trakcie występów artystycznych zespołu „Wylatowianki“ ogromnym powodzeniem cieszyła się loteria fantowa, w której każdy los wygrywał. W trakcie całej imprezy dzieci darmowo bawiły się w wesołym miasteczku, darmowa też była wata cukrowa.

















Wystawiali się kolekcjonerzy ze starociami, w tym z „Syrenką“, maluchem i małym kombajnem zbożowym. Pięknie prezentowały się obrazy wykonane techniką wyszywania krzyżykowego Urszuli Stachowiak z Goryszewa. Na stoisku Mogileńskiego Domu Kultury i Muzeum Ziemi Mogileńskiej w Chabsku zajęcie znalazły dzieci, można było tutaj również zapoznać się ze zbiorami muzealnymi z kolekcji wyrobów ludowych. Wszystkich zabawiała folkiem miejskim kapela podwórkowa „No to cyk“ ze Złotowa.

I my ze Strzelna też tam byliśmy, ja z racji sentymentu do tego miejsca, gdyż mój dziadek 
Władysław Woźny był w latach międzywojennym kierownikiem tutejszego młyna "Kawka".

Wszystkie zdjęcia Heliodor Ruciński